05 października 2020

Historyczny wyrok sądu: osoby transpłciowe pod ochroną prawa w zatrudnieniu

Mam nadzieję, że ten wyrok doda odwagi wielu innym osobom i zachęci je do walki o własne prawa – komentuje pani Joanna, która postanowiła walczyć o swoje prawa w sądzie. Po trwającej 3 lata batalii sądowej, Sąd Okręgowy w Warszawie wydał orzeczenie, w którym potwierdził, że polskie prawo zakazuje dyskryminacji osób transpłciowych w miejscu zatrudnienia. To pierwsza sprawa w Polsce, w której sądy rozpatrywały zarzut naruszenia zasady równego traktowania ze względu na tożsamość płciową na podstawie tzw. ustawy o równym traktowaniu. Walczącą o sprawiedliwość panią Joannę reprezentowała przed sądami Kampania Przeciw Homofobii. Wyrok jest prawomocny.

 

Sprawa pani Joanny trafiła do sądu tuż po tym, jak agencja Simple Work nie dopuściła kobiety do pracy. Problemy zaczęły się tuż po pozytywnym zakończeniu procesu rekrutacji. Mimo pierwotnej zgody Panią Joannę  zmuszono do wymiany umundurowania żeńskiego na męskie. Następnie nie dopuszczono jej do pracy, zaś jako powód niedopuszczenia agencja podała rozbieżność pomiędzy wyglądem zewnętrznym pani Joanny, a oznaczeniem jej płci metrykalnej w posiadanych przez pracodawcę dokumentach. Świadoma dyskryminacyjnego charakteru decyzji Simple Work pani Joanna zgłosiła się po pomoc do Kampanii Przeciw Homofobii.

 

Przegrana w Sądzie Rejonowym

Wsparcia prawnego pani Joannie udzieliła Kampania Przeciw Homofobii, która w październiku 2017 roku w imieniu pokrzywdzonej złożyła pozew o odszkodowanie i zadośćuczynienie za naruszenie zasady równego traktowania. W pozwie powołano się na ustawę z dn. 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania ze względu na płeć (tożsamość płciową) w postaci dyskryminacji bezpośredniej oraz molestowania. Pani Joanną żądała zapłaty 1480 zł. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie oddalił powództwo wskazując m.in., że zmiana umundurowania na męskie nie mogła jej upokorzyć, ponieważ kobiety od XIX wieku mogą nosić spodnie.

 

Wygrana w Sądzie Okręgowym

Pani Joanna zdecydowała się walczyć dalej składając apelację do Sądu Okręgowego w Warszawie. Oprócz zarzutów, które wskazywały m.in. na niezrozumienie przez Sąd Rejonowy istoty sprawy. Najważniejszy zarzut opierał się na tym, że nie jest istotne, czy kobiety mogą od XIX wieku nosić spodnie, lecz to, że w pozwanej agencji kobiety mogą wybrać rodzaj umundurowania, a takiego wyboru bez jakiejkolwiek uzasadnionej przyczyny pozbawiono panią Joannę i to ją upokorzyło.Na etapie postępowania apelacyjnego do sprawy przystąpił również Rzecznik Praw Obywatelskich, który w całości wsparł stanowisko Pani Joanny.

 

Pierwszy taki wyrok w Polsce

29 września Sąd Okręgowy w Warszawie wydał orzeczenie, w którym zmienił wyrok Sądu Rejonowego i uwzględnił pozew w całości. To pierwsza sprawa w Polsce, w której sądy rozpatrywały zarzut naruszenia zasady równego traktowania ze względu na tożsamość płciową na podstawie tzw. ustawy o równym traktowaniu. W uzasadnieniu Sąd potwierdził, że w polskim porządku prawnym osoby transpłciowe są chronione przed dyskryminacją i mogą powoływać się na przesłankę chronioną “płci”, która pojawia się w ustawie antydyskryminacyjnej. „Mimo, że w polskim porządku prawnym kwestia transseksualizmu nie doczekała się jeszcze uporządkowania i samodzielnej regulacji, to jednak częścią polskiego porządku prawnego jest zakaz dyskryminacji osób transseksualnych, bowiem zasada ta stanowi element prawa wspólnotowego. W ocenie Sądu Okręgowego zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową może być także wyprowadzony z zasad konstytucyjnych dotyczących ochrony godności każdego człowieka i równego traktowania” – możemy usłyszeć w uzasadnieniu Sądu.

 

Cztery kluczowe stwierdzenia Sądu

W swoim uzasadnieniu Sąd Okręgowy potwierdził, że osoby transpłciowe nie muszą ujawniać swojej tożsamości płciowej w CV z obawy przed dyskryminacją. Wskazano również, że Sąd I instancji i agencja Simple Work miały na uwadze jedynie płeć metrykalną pani Joanny nie biorąc pod uwagę tożsamości płciowej, która miała w tej sprawie kluczowe znaczenie. Stwierdzono też, że pozbawienie przez pracodawcę transpłciowej kobiety wyboru uniformu żeńskiego, który to wybór przysługuje innym kobietom w miejscu pracy, stanowi o dyskryminacji bezpośredniej i w tej sprawie prowadził również do molestowania. Co więcej, potwierdzono, że odszkodowanie, o którym mowa w ustawie antydyskryminacyjnej, dotyczy zarówno rekompensaty szkody majątkowej jak i niemajątkowej (krzywdy), co wynika z celu dyrektyw oraz orzecznictwa TSUE. Zdaniem Sądu w sprawach o dyskryminację, mamy do czynienia głównie ze szkodą niemajątkową. 

 

Wyrok, który ma dać odwagę innym

Swojej radości z decyzji sądu nie kryje pani Joanna:

Wyrok mnie cieszy, mimo że pojawia się tak późno. Wytaczając pozew nie działałam sama, miałam wsparcie KPH. Wiedziałam, że firmy lubią zniechęcać do podejmowania działań przeciwko nim i stwarzają wrażenie, że są nie do pokonania. Mam nadzieję, że ten wyrok doda odwagi wielu innym osobom i zachęci je do walki o własne prawa. Uświadomi, że mają nie tylko teoretyczne prawo, ale również realną możliwość obrony – oświadcza.

 

Kampania Przeciw Homofobii komentuje: to wyrok o historycznym znaczeniu

Panią Joannę przed sądami reprezentowali adw. Paweł Knut i adw. Karolina Gierdal z Kampanii Przeciw Homofobii, którzy tak komentują decyzję sądu:

W tej sprawie szczególnie cieszy uzasadnienie Sądu Okręgowego w Warszawie. Sąd wykazał się dogłębnym zrozumieniem sytuacji Pani Joanny, zrozumiał istotę bycia osobą transpłciową i to, że Pani Joanna w momencie zgłoszenia się na rekrutację była kobietą, mimo że przed formalnym uzgodnieniem płci. Dla Sądu ważniejsze było kim Pani Joanna jest, a nie to co ma w dokumentach. Sąd wykazał się też wrażliwością na problemy z jakimi osoby transpłciowe mogą spotykać się podczas starania o pracę i na to jak kluczowe dla ich zatrudnienia mogą  okazać się strategie zmierzające do unikania ujawniania swojej tożsamości płciowej na najwcześniejszym etapie rekrutacji. Sąd nie miał również wątpliwości co do tego w czym tkwiła istota dyskryminujących działań pozwanej agencji ochrony: a więc na odmowie uznania tożsamości płciowej powódki i pozbawienia jej możliwości funkcjonowania zgodnie z tą tożsamością  – komentuje pełnomocniczka powódki, adwokatka Karolina Gierdal z KPH.

 

Ten wyrok już z chwilą wydania momentalnie uzyskał historyczne znaczenie. Po raz pierwszy polski sąd potwierdził, że nie wolno dyskryminować osób transpłciowych w zatrudnieniu. Położenie w tym rozstrzygnięciu nacisku na to, że konstytucyjny zakaz dyskryminacji, a także tzw. ustawa równościowa obejmują swoją ochroną również osoby transpłciowe, wyznacza w Polsce nowy standard ochrony, z którego powinniśmy być dumni i dumne. Szczególnie w kontekście obecnej, trudnej dla społeczności LGBTI sytuacji politycznej wyrok ten przypomina nam również, że prawo i instytucje stojące na straży jego stosowania nie tylko w teorii, ale również w praktyce biorą w obronę osoby spotykające się z transfobią – wskazał adw. Paweł Knut z KPH, drugi z pełnomocników powódki.