20 lutego 2021

Zdesperowane Ordo Iuris tuszuje homofobię w Polsce. Oświadczenie KPH

W październiku 2020 roku media społecznościowe obiegła informacja o wepchnięciu na tory tramwajowe aktywisty LGBT z kolektywu “Stop Bzdurom”. I o ile nikogo nie zdziwił fakt zaoferowania działaczowi wsparcia psychologicznego i prawnego przez KPH, to za kontrowersyjne uznano złożenie na prokuraturę przez radykałów z homofobicznej frakcji Ordo Iuris zawiadomienia o możliwości usiłowania zabójstwa.

 

Skuteczność oddolnych działań podejmowanych przez aktywistów i aktywistki LGBT z Polski jest niepodważalna. To dzięki zespołowi Atlasu Nienawiści i Bartowi Staszewskiemu cały świat usłyszał o haniebnych uchwałach anty-LGBT i dyskryminacyjnej Samorządowej Karcie Praw Rodzin (SKPR). Zareagowały kluczowe instytucje unijne, takie jak Parlament Europejski* i Komisja Europejska** oraz najważniejsi światowi politycy, w tym obecny prezydent USA, Joe Biden. Samorządy, które przyjęły homofobiczne rozporządzenia straciły partnerów, fundusze i dobre imię. Nie doszłoby do tego, gdyby nie radykalne organizacje. W tym Ordo Iuris, które wydaje się nie poczuwać do odpowiedzialności za to, że z powodu dyskryminacyjnych uchwał gminy w Polsce tracą milionowe dofinansowania, jak np. województwo podkarpackie pozbawione 8 mln zł. wsparcia.

 

Zdesperowane Ordo Iuris, którego m.in. Samorządowa Karta Praw Rodzin ściągnęła na polskie samorządy czarne chmury, romansuje z prokuraturą, by zatuszować homofobię w Polsce. Fakt złożenia zawiadomienia o możliwości usiłowania zabójstwa aktywisty “Stop Bzdurom” wbrew jego wyraźnej prośbie, zdaje się próbą przypodobania Zbigniewowi Ziobrze, którego prokurator kilka miesięcy wcześniej wpakował za kratki działaczkę tej samej grupy. Areszt poprzedziły m.in. najścia policji w domach członkiń i członków niewygodnego dla władzy kolektywu. Dlatego nie dziwi fakt, że kiedy 20 października działacz “Stop Bzdurom”  został pociągnięty za plecak przez współpasażerów i upadł na tory tuż po tym, jak wysiadł z tramwaju nie chciał potem zgłosić sprawy na policję czy prokuraturę.

 

Nie chciał tego zrobić jak większość osób LGBT, które doświadczają przestępstw z nienawiści motywowanych homo- i transfobią***. Fundamentaliści z Ordo Iuris, których celem jest obniżenie wiarygodności aktywistów i aktywistek LGBT, postanowili wykorzystać tę sprawę. Zrobili to ze świadomością trudności, jakie towarzyszą zebraniu materiału dowodowego w sprawach dotyczących  przestępstw z nienawiści, a których próby odszukania podjęła się Kampania Przeciw Homofobii. Finalnie – jak wynika z krążącego po Internecie fragmentu pisma (dokument jak dotąd nie dotarł drogą oficjalną do KPH) – prokuratura najprawdopodobniej odmówiła wszczęcia dochodzenia uznając, że sytuacja wepchnięcia kogoś na tory tramwajowe nie jest przestępstwem ściganym z urzędu. 

 

Podobnie jak inne osoby LGBT, które doświadczyły przestępstwa z nienawiści, aktywista ma możliwość samodzielnego złożenia aktu oskarżenia. Dla wielu wydaje się nie mieć to sensu w kraju, w którym prokuratura odmówiła m.in. wszczęcia postępowanie w sprawie skrajnie homofobicznych naklejek Gazety Polskiej i nie znalazła sprawców grożących zespołowi Kampanii Przeciw Homofobii pomimo dostarczenia nagrań z monitoringu. Natomiast ochoczo ściga aktywistki i aktywistów za tęczowe flagi wywieszane na pomnikach, wlepki z tęczową Matką Boską czy za udział w pokojowych demonstracjach, jak ta z 7 sierpnia 2020 roku w Warszawie, podczas której brutalnie zatrzymano aż 48 osób. I choć chcielibyśmy i chciałybyśmy wierzyć w niezależność decyzji prokuratorów, którzy odmówili wszczęcia dochodzenia ws. działacza “Stop Bzdurom”, to wobec druzgocącego raportu stowarzyszenia Lex Super Omnia o stanie prokuratury pod rządami Ziobry i mając powyższe na uwadze przychodzi nam to z wielkim trudem. 

 

Wydarzenia ostatnich miesięcy, do których należy również zaliczyć sprawę aktywisty ze “Stop Bzdurom”, potwierdzają jedno – homofobicznych radykałów zjada strach przed utratą wpływu na coraz bardziej świadome konsekwencji ich działań polskie społeczeństwo. Jednocześnie bardzo wyraźnie widać, że my – obrońcy i obrończynie praw człowieka –  rośniemy w siłę. Rośniemy w siłę, bo nigdy nie zostawiamy nikogo bez wsparcia i wierzymy prześladowanym osobom ze społeczności LGBT w Polsce. Byliśmy, jesteśmy i będziemy razem z Lu, Elżbietą Podleśną, Bartem Staszewskim, Margot, Anną Prus, Joanną Gzyrą-Iskandar oraz wszystkimi innymi aktywistkami i aktywistami LGBT, którzy zawsze mogą liczyć na Kampanię Przeciw Homofobii.

 

* Rezolucja Parlamentu Europejskiego – zobacz TUTAJ
**Memorandum Komisarz Praw Człowieka Rady Europy o stygmatyzacji osób LGBT
*** Zgodnie z wynikami raportu “Sytuacja społeczna osób LGBTIA w Polsce. Raport za lata 2015 – 2016” zgłaszalność ataków przez osoby LGBTIA na policję jest bardzo niska i wynosi kolejno: 1,5% dla przemocy werbalnej, 6,9% dla gróźb, 6,5% wandalizm i 3,1% przemoc seksualna, 27,3% dla przemocy fizycznej

 

fot. Piotr Lapinski/ LAPP PRESS FOTO/ NUR PHOTO