31 marca 2020

Spowiedź ojca

Poruszająca historia ojca – Marka, który opisał swoją drogę od nietolerancji i gniewu, aż po bezwarunkową miłość i akceptację swojego transiątka. A wszystko w mieście przepełnionym homofobią.

” Witam,

Jestem mężem Ewki i tatą Marysi, Boki oraz jednego aniołka, Antosia. Mieliśmy przez 11 lat jedynaczkę, a następnie urodził nam się synek – Boki. Długo oczekiwany potomek. Mój tata ś.p. bardzo był dumny z faktu, że będzie miał wnuka i będzie pełnym dziadkiem (tzn. że ma wnuczkę i wnuka), lecz niestety się nie doczekał, zmarł. Ja też byłem mega zadowolony że mam córkę i synka.

Boki od początku zaskakiwał nas swoimi umiejętnościami tanecznymi i nie tylko. Po jakimś czasie bawił się głównie kucykami Pony i lalkami, które miał po siostrzyczce. Czasami, choć rzadko, autami czy innymi zabawkami chłopięcymi. Wspólnie robiliśmy kąpiele dla lalek – była to fajna zabawa. W późniejszym okresie Boki przebierał lalki w różne stroje i to było jego najlepszą zabawą.

Po jakimś czasie, zaczęło mnie dziwić, że nie chce się bawić chłopięcymi zabawkami nawet, gdy przychodził do niego jego kolega. W późniejszym okresie Boki uwielbiał zakładać różowe ubranka, które również były po siostrze. Nie mogłem zrozumieć, czemu nie chce się ubierać jak chłopczyk. Zaczęło mnie to wkurzać. Pewnego razu wróciłem do domu i zobaczyłem młodego w stroju baletowym, kopara mi opadła. Boki pytał mnie czy mi się podoba, radosny jak skowronek, a ja ze zmarszczonym czołem prosiłem, żeby to zdjął. Nie brałem pod uwagę tego, że może chciał po prostu zrobić mi niespodziankę i rozweselić mnie, a ja to zniszczyłem. Niestety, wiem to dopiero teraz, a nie wcześniej. 

Boki uwielbiał się coraz częściej przebierać w sukienki i paradować po mieszkaniu szczęśliwy. Ewcia nie miała co do tego obiekcji, bo wiedziała, że dziecko jest szczęśliwe. 

Ja niestety miałem inne zdanie i byłem tego przeciwnikiem. Często dochodziło do spięć między mną a żoną. Ostro wkurzało mnie już to, że Boki w szafce miał więcej ubranek dziewczęcych niż chłopięcych. Mówiłem Ewce, że wzmacnia w nim dziewczęcość. W momencie, kiedy byłem sam z synem i miał się ubrać, sam mu wybierałem chłopięce ubranka, później już zaczął mówić, że nie chce tego zakładać. Denerwowało mnie to i czasem pytałem: “Boki czy jest dziewczynką czy chłopcem?”, ale zawsze mówił, że jest chłopcem. Teraz już wiem, że mówił mi to tylko po to, żeby nie było mi przykro.

Któregoś razu podczas kąpieli Ewcia usłyszała z ust syna pytania: Czy on może się urodzić jeszcze raz, ale jako dziewczynka? Kiedy odpadnie mu siusiak? Czy operacje można zrobić i czy to boli? Gdy mi to powiedziała Ewka, pomyślałem sobie, że to jego ciekawość swojego ciała. Więc olałem temat.

Kiedyś nocowały u nas córki naszej koleżanki, przyjaciółki Boki i rano razem z Ewcią ubrali_ły się w sukienki i poszli_ły do sklepu. Gdy to zobaczyłem, wpadłem w szał i wydarłem się na żonę, czemu pozwala na to, żeby synek poszedł w sukience do sklepu. Zarzucałem Ewce, że jest to jej wina, bo pozwala mu na takie cyrki. Ewka zakomunikowała mi, że nie powinienem tak reagować i muszę to przemyśleć, bo może dojść do tragedii. Ale oczywiście miałem to gdzieś. Na 18tkę córki moja siostra uszyła piękną suknię balowa dla Boki. Byłem oczywiście niezadowolony i wkurzony, ale Boki był zachwycony, że może wyjść jak królewna na bal. Była tam nasza prawie cała rodzina, ale nie zauważyłem, żeby ktoś był w szoku. Było bardzo fajnie, a nawet zatańczyliśmy z Boki kilka tańców wygibanców.

Trawiłem to i w końcu postanowiłem szukać przyczyny problemu. Zacząłem się doszukiwać, co znów zrobiłem nie tak. Jakiś czas temu miałem rozmowę z młodszym bratem, który powiedział mi, że jest gejem, a ja przez pół roku nie mogłem się pozbierać i obwiniałem siebie, że czegoś nie dopełniłem, czymś go skrzywdziłem. Kocham brata i znam jego partnera. Są zakochani i szczęśliwi, mam z nimi kontakt, chociaż planują uciekać z Polski.

Po pewnym czasie nie przeszkadzało mi już ubieranie się Boki w różowe ubranka i śmiało chodziliśmy razem na spacery. Młody jest pięknym dzieckiem, więc nie było dużego zaskoczenia w parku, przy dużej grupie ludzi. Nawet nie robiłem wielkich oczu, jak ktoś się zwracał do Boki “dziewczynko”, choć on sam czasami odpowiadał, że jest chłopcem.

Ostatnim moim wybrykiem był fakt, że na zakończenie roku przedszkolnego Boki był ubrany w sukienkę, na co byłem wkurzony. On był uśmiechnięty, ja szedłem z tyłu. Po zakończeniu tej nie do końca udanej imprezy w przedszkolu, postanowiłem zabrać dziecko na zakupy. Pojechałem z nim sam w tej sukience i nikt nas nie zjadł, nikt nas nie wytykał palcami, nikt na nas nie pluł. Widziałem radość w jego oczach.  Ewka mi wiele razy powtarzała, żeby zacząć działać, ale nie potrafiłem jej słuchać.

Wyjechaliśmy na wczasy i nie pamiętam, żebym się czepiał jego ubioru. Robiłem nawet jakieś zabawy z przebraniem, a dokładnie konkurs tańca dla dzieciaków. Było super.

Dotarło do mnie że nie mam prawa zabierać dziecku szczęścia. Tylko zapewniać mu bezpieczeństwo, aby było szczęśliwe. Niestety już tak mam, że dociera to do mnie z opóźnieniem.

Marsz Równości w Białymstoku otworzył mi jeszcze bardziej oczy na to, w jakim kraju żyjemy. I zadałem sobie jedno pytanie: czy chciałbym być jak ci, co pluli, bili, wyzywali? A gdyby szedł tam ktoś, kto uratował mi życie, to co? Miałbym mu pluć w twarz? Byłem wściekły. Cieszę się, że mam znajomych z którymi mogłem porozmawiać na spokojnie na temat Boki i mnie wspierają. Cieszę się, że jestem z Wami bo warto słuchać i rozmawiać i się wspierać bo kto jak nie my możemy sobie pomóc”.

 

Tekst powstał w ramach obchodzonego 31 marca Międzynarodowego Dnia Widzialności Osób Transpłciowych #ITDOV