21 lipca 2021

Rozprawa Atlasu Nienawiści odroczona do 8 października

“Treść Samorządowej Karty Praw Rodzin zawiera zapisy dyskryminujące, w Atlasie Nienawiści takie umieszczamy, więc ta uchwała powinna tam być”tymi słowami Pawła Prenety można podsumować wczorajsze przemowy zespołu Atlasu Nienawiści na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Ostrołęce. Podczas niej zespół Atlasu Nienawiści odpierał zarzuty rzekomego naruszenia dobrego imienia powiatu przasnyskiego. Rozprawa została odroczona do 8 października, a kolejna, zaplanowana na 29 lipca została odwołana. Aby wesprzeć Atlas, organizacja All Out rozpoczęła zbiórkę.

Kuba Gawron, Paulina Pająk i Paweł Preneta tworzący Atlas Nienawiści stanęli wczoraj, 20.07, przed Sądem Okręgowym w Ostrołęce za rzekome naruszanie dobrego imienia reprezentowanego przez fundamentalistów z Ordo Iuris samorządu przasnyskiego. Ten umieszczony został w Atlasie, bo przyjął dyskryminującą Samorządową Kartę Praw Rodzin. Aktywiści i aktywistka po kolei wyjaśniali sędzi swoją decyzję o zaznaczeniu w prowadzonym przez nich Atlasie nie tylko rejonów z uchwałami otwarcie wykluczającymi osoby LGBT, ale również tych z uchwałami przemycającymi wykluczenie pod płaszczykiem wartości rodzinnych. Starosta powiatu przasnyskiego natomiast nie potrafił wytłumaczyć faktu przyjęcia Karty ani jej zapisów oraz wskazać konkretnych przykładów godzących w wartości małżeństwa i rodziny. Kontynuacja rozprawy 8 października, wtedy też przesłuchane zostaną strony sprawy. Zaplanowana na 29 lipca rozprawa w Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu z powództwa powiatu tatrzańskiego została odwołana, a jej nowy termin nie został jeszcze wyznaczony. Żeby wesprzeć walczący o równość zespół Atlasu Nienawiści w batalii sądowej, międzynarodowa organizacja All Out rozpoczęła zbiórkę dostępną TUTAJ.

Poniżej publikujemy poruszające oświadczenie Kuby Gawrona, z którym zapoznał się sąd podczas rozprawy.

 

Wysoki Sądzie

Gdy zakładaliśmy Atlas Nienawiści, mieliśmy świeżo w pamięci nie tylko masowo przyjmowane uchwały anty-LGBT. Pamiętaliśmy także o zakazach marszów równości w Rzeszowie, Gnieźnie, Kielcach, Nowym Sączu i Lublinie. Słowach biskupa Jędraszewskiego o “tęczowej zarazie”. O samobójstwie Milo Mazurkiewicz. Pseudodokumencie TVP “Inwazja”. O niemal codziennych atakach na naszą społeczność w wiadomościach TVP, które odbiły się m.in. na moich relacjach z rodziną. O próbie zamachu bombowego w Lublinie.

I w końcu – o białostockiej próbie pogromu marszu równości. Jego drugą rocznicę mamy właśnie dzisiaj. Nawiasem mówiąc, dziś jasno widać, że to nie otrzeźwiło polskiego państwa. Nadal uprawia terror psychiczny wobec społeczności LGBTQ. A ponadto ciąga po sądach protestujących aktywistów.

Dlatego też w odniesieniu do politycznego kontekstu, w jakim były przyjmowane te uchwały, propozycja nazwy “Atlas Nienawiści” i tak wydała mi się dość stonowana.

Atlas powstał kilka dni po naszym powrocie z PE. W ramach tego projektu śledzimy dokumenty przyjmowane przez homofobiczne samorządy oraz staramy się zwracać uwagę opinii publicznej na te dokumenty.

Nie mamy wpływu na decyzje podejmowane przez europosłanki, europosłów, radnych z miast partnerskich czy operatorów norweskich i unijnych funduszy. Oni nie podejmują ich na podstawie czerwonego koloru w Atlasie czy zdjęcia tablicy Barta Staszewskiego. Robią to na podstawie lektury dokumentów. Ściągają i tłumaczą dokumenty z BIP samorządu lub strony Ordo Iuris, która udostępniła różne wersje językowe SKPR.

Atlas to nie tylko mapa, ale także ogromna baza linków do publicznych urzędowych dokumentów – uchwał, stanowisk komisji, protokołów, nagrań obrad, imiennych wyników głosowań, informacji prasowych pochodzących także z prorządowych stron. Dlatego też podniesiony w pozwie zarzut fałszywego przedstawienia rzeczywistości jest nieprawdziwy.

Atlas zawiera publiczne i ogólnodostępne dokumenty. Publiczne – to znaczy, że dowolnie duża liczba zainteresowanych na całym świecie może je przeczytać i ocenić według własnej wiedzy i poglądów.

W wypowiedziach dla mediów rozróżniamy uchwały na te przeciwko “ideologii LGBT” i SKPR-y lub określamy je zbiorczo uchwałami anty-LGBT. Nie mamy wpływu na potocznie używany skrót myślowy “strefa wolna od LGBT”. Zresztą on został wymyślony przez europosłankę PiS Elżbietę Kruk na potrzeby jej kampanii wyborczej oraz był używany m.in. przez gazety Tomasza Sakiewicza, TVP i PCh24.

Nie potrzebujemy zgody powoda do publikowania publicznych dokumentów oraz ich umiejscawiania na mapie w celu pokazania konkretnego zjawiska. Żadne prawo nie zakazuje tego. Nie mamy obowiązku debatować ani tym bardziej uzgadniać wspólnego przekazu z samorządowcami, którzy chcą nas uciszyć i wypchnąć z życia publicznego.

Korzystamy z przewidzianej konstytucją wolności słowa. Mamy prawo używać własnego rozumu i wyobraźni podczas lektury projektów aktów prawnych. Mamy prawo ostrzegać przed dyskryminacyjnym prawem za pomocą ostrych i obrazowych sformułowań. Robimy to w interesie publicznym.

Pamiętamy z podręczników historii, że mowa nienawiści w mediach poprzedzała prawne wykluczanie i stygmatyzowanie określonych grup społecznych ze względu na ich przyrodzone cechy. Tak było w III Rzeszy. Jugosławii. Rwandzie. I to samo widzimy także w Polsce.

W ostatnich latach w ślad za homofobiczną propagandą w państwowych mediach podążyły uchwały przeciwko “ideologii LGBT” oraz “Samorządowe Karty Praw Rodzin”. Te pierwsze wskazują wprost i piętnują społeczność LGBT. Te drugie postulują pośrednią dyskryminację. Nie wspominają słowem o LGBT – lecz proponują rozwiązania prawne, które w praktyce tworzą warunki uniemożliwiające współpracę samorządu z organizacjami społecznymi które “podważają tożsamość małżeństwa i autonomię rodziny”.

Nie jesteśmy idiotami i doskonale wiemy, że Ordo Iuris oraz samorządy przyjmujące SKPR-y pod pojęciem tych organizacji rozumieją m.in. organizacje LGBTQ, które walczą m.in. o równość małżeńską oraz możliwość adopcji i wychowywania dzieci przez jednopłciowe pary. Czyli np. Kampanię Przeciw Homofobii, Miłość nie Wyklucza, Grupa Stonewall, Tolerado, Wolontariat Równości, Queerowy Maj, Fabrykę Równości, Trans-Fuzję, Instytut Równości, Lambdę Szczecin, Stan Równości, Kulturę Równości, Tęczówkę, Tęczowy Białystok, Prowincję Równości, Marsz Równości w Lublinie i inne organizacje.

Te pozornie neutralne propozycje prawne po skonkretyzowaniu się w homofobicznym i konserwatywnym środowisku mają doprowadzić do wyrugowania zajęć antydyskryminacyjnych i wszelkich innych projektów współpracy samorządu z organizacjami LGBTQ.

SKPR-y wydłużają listę podmiotów mogących zablokować realizację szkolnych zajęć antydyskryminacyjnych. Oczywiście nieobowiązkowych i ze zgodą rodziców na udział ich dzieci.

Samorządowy rzecznik ds. rodziny podczas opiniowania nowych aktów prawnych może wykluczyć ze wszelkich samorządowych przedsięwzięć organizacje “godzące w wartość rodziny i małżeństwa”. Nie będą mogły one konsultować ani realizować zadań publicznych w zakresie edukacji. Stracą możliwość korzystania z mienia publicznego oraz ubiegania się o granty i inne formy wsparcia finansowego.

Przed przeprowadzeniem zajęć antydyskryminacyjnych szkole organizacje pozarządowe będą musiały przedstawić szczegółowy prospekt z programem zajęć oraz profilem organizacji. Ten prospekt musi zostać kolejno zaakceptowany przez dyrektora szkoły, radę szkoły/placówki, radę rodziców, indywidualnych rodziców oraz opublikowany w BIP i na stronie internetowej samorządu

Jeśli odnajdą go tam ultrakonserwatywni obywatele, stowarzyszenia oraz politycy – będą mogli powiadomić media, kuratorium, stowarzyszenie prawników oraz oczywiście samorządowego rzecznika ds. rodziny. Ten ostatni może np. zawnioskować do kuratora o kontrolę szkoły.

Przyjęcie przez lokalne władze Samorządowej Karty Praw Rodzin w praktyce może oznaczać, że w danym samorządzie organizacja walcząca o równość małżeńską np. nie uzyskałaby lokalu od miasta, żeby zorganizować pokaz filmu, debatę, warsztaty czy spotkanie autorskie.

Łatwo można sobie wyobrazić, co się stanie, gdy do BIP powiatu przasnyskiego trafi informacja o np. zorganizowanych w jednej ze szkół średnich warsztatach o przeciwdziałaniu transfobicznej dyskryminacji z udziałem np. wolontariuszki_a z Trans-Fuzji. Lokalna np. Akcja Katolicka zaalarmuje polityków i media prorządowe. Przez media społecznościowe przetoczy się gwałtowna burza, kuratorium zapowie kontrolę, a następnego dnia wystraszony dyrektor szkoły skasuje te zajęcia i przeprosi, że w ogóle pomyślał o ich organizacji. I o to właśnie chodzi Ordo Iuris.

Efektem takiej uchwały ma być to, że uczniowie i uczennice LGBTQ nie dowiedzą się w szkole, że ich homoseksualna i biseksualna orientacja seksualna czy tożsamość transpłciowa, niebinarna czy interpłciowa jest czymś normalnym i naturalnym, a nie żadnym “zaburzeniem” czy “dewiacją”. Nie będą mogły liczyć na pomoc nauczycieli przeszkolonych pod kątem reagowania na przemoc wobec osób LGBTQ. Ich rówieśnicy nie dostaną jasnego przekazu od szkoły, że prześladowanie na tle homofobicznym i transfobicznym jest niedopuszczalne. Szkoła ma być piekłem dla młodzieży LGBTQ.

Oba typy uchwał – zarówno tych przeciwko “ideologii LGBT”, jak i SKPR-y – łączy jedno. Powstały w ramach sprzeciwu wobec Deklaracji LGBT+ Trzaskowskiego.

W ramach sprzeciwu wobec hostelu interwencyjnego dla osób LGBTQ dotkniętych kryzysem bezdomności. Miejskiego systemu monitorowania przypadków przemocy wobec osób LGBTQ. Telefonu interwencyjnego dla osób LGBTQ. Przeszkolenia nauczycielek i nauczycieli w zakresie interwencji w przypadkach przemocy wobec uczniów LGBTQ. Powołaniu pełnomocnika/czki ds. społeczności LGBT+. Szkolnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zgodnej ze współczesnymi standardami naukowymi.

Pytanie do samorządowców – czy w takich rozwiązaniach naprawdę upatrujecie zagrożenia dla rodziny?

Czy naprawdę wierzycie w to, że dzieci wybierają sobie orientację seksualną i tożsamość płciową na podstawie broszurek od aktywistów_ek? Czy wierzycie w to, że potępienie osób LGBTQ, wykluczenie ich, zepchnięcie ich na margines ochroni rodziny? Przed kim chcecie je chronić? Przed osobami, które się w nich rodzą?

Jakim prawem przyznajecie sobie prawo do spychania tych osób do statusu drugiej kategorii? Dlatego, że tak mówi wasz kościół i partia?

W szkołach w powiecie przasnyskim uczy się ok 350-700 osób homoseksualnych, biseksualnych, niebinarnych, transpłciowych i interseksualnych. One teraz odkrywają swoją tożsamość. I od razu uczą się jej ukrywania przed wami.

Te osoby zapełniłyby duża salę gimnastyczną. Co im powiedzielibyście, gdybyście stanęli przed nimi twarzą w twarz? Że są tylko ideologią? Ze wszystkich co do jednego otumanił Soros? I tak rok w rok, od dekad?

Według raportu KPH, około 70% osób LGBTQ zmaga lub zmagało się z myślami samobójczymi. To się przekłada na 250 – 500 uczniów i uczennic z powiatu przasnyskiego. Co macie do zaoferowania tym osobom w trudnej sytuacji życiowej? Milczenie? Obojętność? Pogardę? Wstręt? Modlitwę?

Dlaczego chcecie ścigać także “latarników” – te nieliczne osoby z kadry nauczycielskiej, które chcą im pomagać? Czy prześladowanie osób LGBTQ sprawia wam przyjemność? Satysfakcję? Poczucie spełnionego obowiązku obrony rodziny? To dlatego sprzeciwiacie się np. hostelowi interwencyjnemu? Bo chcecie żeby “wasze” dzieci LGBTQ miały wybór jedynie między ulicą a waszym przemocowym domem?

Od podmiotu zaufania publicznego, jakim jest jednostka samorządu terytorialnego należy oczekiwać m.in. równego traktowania wszystkich obywateli. Konstytucja zakazuje mu dyskryminowania i stygmatyzowania wybranych członków wspólnoty. Jeżeli dyskryminuje bezpośrednio lub pośrednio swoich obywateli – nie zasługuje na zaufanie publiczne.

Powiat, który wpisuje się w homofobiczną kampanię nienawiści i odmawia młodzieży LGBTQ dostępu do rzetelnej wiedzy naukowej oraz prawa do życia we wspierającym środowisku szkolnym, sam rezygnuje ze swojego dobrego imienia. A dla nas ważniejsze jest bezpieczeństwo tych osób LGBTQ.

Dlatego krzyczymy głośno w ich obronie. Tylko tyle możemy.

Wysoki Sądzie, proszę o oddalenie powództwa.

 

Atlas Nienawiści w sieci:

Zobacz również: