Wesprzyj KPH

Wróć

Trybunał Konstytucyjny znów mówi „nie”. Ale czy to coś zmienia? [opinia KPH]

We wtorek, 28 lipca, Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rozporządzenie Ministra Cyfryzacji dotyczące transkrypcji jest niezgodne z konstytucją. Trzyosobowy skład z Bogdanem Święczkowskim i Stanisławem Piotrowiczem, byłym posłem PiS, na czele, uznał, że taki wpis narusza konstytucyjną definicję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

Ułatwić urzędnikom pracę

Sprawa dotyczyła z pozoru technicznej zmiany. Rozporządzenie wprowadziło nowy wzór aktu małżeństwa, w którym rubryki „kobieta” i „mężczyzna” zastąpiono jedną, uniwersalną rubryką: „kobieta/mężczyzna”. To właśnie ta zmiana, wprowadzona przez ministra cyfryzacji, miała ułatwić urzędnikom wprowadzanie do rejestrów stanu cywilnego małżeństw jednopłciowych zawartych zagranicą. 

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Wpisanie takiego małżeństwa do rejestru to nie jest „zawarcie” małżeństwa w Polsce, jak sugeruje TK. To tylko odnotowanie przez polską administrację wydarzenia, które miało miejsce za granicą, zgodnie z tamtejszym prawem. 

Co ważne, taka praktyka nie jest żadną nowością. Już od marcowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego urzędy stanu cywilnego dokonują takich transkrypcji, choć w sposób niejednolity, zależny od interpretacji konkretnego urzędnika. 

Rozporządzenie ministra cyfryzacji nie tworzyło więc nowego prawa, a miało jedynie ujednolicić tę praktykę i ułatwić urzędnikom pracę w systemie, dając im gotowy, jednolity wzór dokumentu, by nie musieli dłużej improwizować.. 

Trybunał uznał jednak inaczej – i to jednogłośnie.

Wyrok trudno traktować poważnie

Orzeczenie zapadło w składzie, którego status od miesięcy budzi wątpliwości. Jeszcze w grudniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził wprost, że polski Trybunał Konstytucyjny nie spełnia dziś standardów niezawisłego sądu  z powodu sposobu, w jaki powoływano część jego sędziów. We wtorkowym składzie zasiadał między innymi Stanisław Piotrowicz, wcześniej aktywny polityk PiS, co samo w sobie stawia pytanie o bezstronność.

Rząd zresztą nie czeka na rozstrzygnięcie tych wątpliwości i już zapowiedział, że wyrok nie ma znaczenia. Rzecznik rządu Adam Szłapka i pełnomocniczka ds. równości Katarzyna Kotula jasno stwierdzili, że nowe przepisy wejdą w życie 23 sierpnia, zgodnie z planem. Mamy więc sytuację, w której jeden organ państwa mówi „nie wolno”, a inny odpowiada
„i tak to zrobimy”.

W prawnej próżni

Dla osób, które zawarły małżeństwo za granicą, oznacza to przede wszystkim niepewność – nie wiadomo dziś, czy urzędnicy w poszczególnych urzędach stanu cywilnego zastosują się do rozporządzenia, czy do „wyroku” Trybunału. Ale jest też szerszy kontekst: listopadowy wyrok TSUE, zobowiązał Polskę do uznawania małżeństw osób tej samej płci zawartych w innym kraju UE. 

Z kolei wyrok TK może być próbą stworzenia wrażenia, że Konstytucja stoi w sprzeczności z prawem unijnym i że wdrożenie unijnego orzeczenia jest w Polsce niemożliwe. To nieprawda, ale taki argument w politycznej narracji może się jeszcze pojawić nieraz.

To spór, który toczy się dziś bardziej na poziomie symboli i komunikatów, niż realnych zmian w prawie. Warto jednak pamiętać, że symbole w polityce mają dużą siłę. Politycy prawicy od dawna kwestionują wiążący charakter wyroków TSUE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). 

Wyrok taki jak ten, choć dziś odrzucany przez rząd, może w przyszłości – zwłaszcza w przypadku dojścia do władzy rządu prawicowego – posłużyć jako argument i stanowić rzekomy dowód na to, że polska Konstytucja miałaby stać w sprzeczności z prawem europejskim, a tym samym można się od tego prawa odcinać. Dla par, których dotyczy dzisiejszy spór, każdy taki komunikat oznacza tymczasem kolejne miesiące życia w prawnej próżni.

****

Chcesz równości małżeńskiej w Polsce? Podpisz apel!

Zobacz również

Newsletter KPH

Zapisz się na nasz newsletter, a my zadbamy o to, żeby docierały do Ciebie bieżące informacje nt. działań naszej organizacji.


Potrzebujesz pomocy psychologicznej lub prawnej?