15 listopada 2010

Relacja Biedronia w Gazecie

Zapraszamy do wywiadu z Robertem Biedroniem, członkiem Zarządu KPH, na temat jego pobicia przez policję.

http://wyborcza.pl/1,75248,8659486,Biedron_oskarza_policje.html

Biedroń oskarża policję

Rozmawiała Ewa Siedlecka 2010-11-15, ostatnia aktualizacja 2010-11-14 19:43:36.0

– Chodzi o to, by nie mogli bezkarnie nadużywać siły

Rozmowa z Robertem Biedroniem działaczem Kampanii przeciw Homofobii

Ewa Siedlecka: Rzecznik policji pyta: co Robert B. robił wśród osób rzucających kamieniami w stronę legalnego marszu narodowców?

Robert Biedroń: Obserwowałem wydarzenia. W tym miejscu znalazłem się przypadkowo.

Policja mówi, że wyrwał pan policjantowi pałkę i uderzył go w twarz.

– Nie wyrywałem pałki i nie uderzyłem funkcjonariusza w twarz. Jak można uderzyć w twarz kogoś w hełmie z osłoną z pleksi na twarzy?

To jak było?

– Na ul. Tamka policja zepchnęła grupę osób, w której się znalazłem, do ściany budynku i zaparkowanych samochodów. Krzyczeli, żeby się wycofać, ale nie było jak, bo byliśmy zakleszczeni.

Wtedy zaczęli bić pałkami. Mnie bili i kopali. Zacząłem krwawić. Potem zaczęli wyciągać osoby z tłumu. Skuli mi ręce do tyłu i wrzucili do radiowozu. Tę scenę widać na filmie zamieszczonym na YouTubie.

Byłem pierwszym zatrzymanym. Funkcjonariusz zamknął drzwi i zaczął mnie bić po twarzy i w klatkę piersiową. Wyglądał, jakby był w amoku. Krzyczał: “Zaje… cię”. Był już wtedy bez hełmu, więc zapamiętałem jego twarz.

Bronił się pan?

– Jak? Ręce miałem skute do tyłu. Byłem śmiertelnie przerażony. Naprawdę myślałem, że mnie zabije. Słyszałem opowiadania osób, które przychodziły ze skargami na pobicie przez policję, ale miałem nadzieję, że przesadzają. Teraz wiem, że nie.

Przekonałem się też, jak się ustala świadków. Funkcjonariusz, który mnie pobił, powiedział do innego, chyba przypadkowo wybranego: “Będziesz świadkiem”. Tamten się spłoszył i spytał: “Świadkiem czego?”. Ale ten “mój” nakazał mu tylko podać dane identyfikacyjne.

Czy policjant wiedział, że jest pan działaczem Kampanii?

– Nie sądzę. Miałem wrażenie, że chciał się na kimś wyładować. Potem wsadzili do radiowozu innych zatrzymanych i zawieźli do komendy na Wilczej. Od lat zajmuję się prawami człowieka, więc znam prawa zatrzymanego. Od razu poprosiłem, żeby zawiadomili osobę bliską o moim zatrzymaniu, że chcę kontaktu z adwokatem i protokołu zatrzymania. Wielokrotnie ponawiałem prośby. Policjanci odpowiadali: “W swoim czasie”.

Prosiłem też o kontakt z lekarzem, bo byłem pobity i wszystko mnie bolało. Po dwóch godzinach od zatrzymania zabrała mnie karetka. Pojechałem do szpitala na Banacha, gdzie zrobiono mi obdukcję i założono kołnierz ortopedyczny.

Co napisano w obdukcji?

– Mam karty obdukcji dwóch lekarzy. Nie chcę ujawniać wszystkiego przed pokazaniem dowodów prokuraturze. Stwierdzono m.in. ograniczenie wydolności kręgosłupa szyjnego.

Około północy przewieziono mnie z powrotem na komendę. W międzyczasie interweniował m.in. poseł Marek Balicki (SLD) i dzięki temu nocowałem w osobnej celi. Przez cały czas zatrzymania – od godz. 16 do 14 następnego dnia – kiedy nas zaczęto wypuszczać, nie dostaliśmy nic do jedzenia. Większość zatrzymanych była skuta przez cały czas, choć mnie zdjęto kajdanki.

Policja mówi, że odmówił pan podpisania protokołu zatrzymania.

– To prawda. Wbrew przepisom protokół dano mi do podpisania dopiero następnego dnia. Antydatowany. Napisano w nim, że złożyłem wyjaśnienia, choć to nieprawda – przez 20 godzin zatrzymania wyjaśnień ode mnie nie odebrano.

W protokole napisano jednak, że złożyłem je o godz. 19. Tymczasem ok. 18 zabrano mnie do szpitala, a lekarz przyjął mnie ok. 22, więc o 19 nie mogłem być w komendzie. W protokole napisano też, wbrew prawdzie, że nie chciałem przekazania informacji o moim aresztowaniu bliskiej osobie.

Kampania przeciw Homofobii robiła dla policjantów warsztaty. Coś chyba nie najlepiej ich wyszkoliliście…

– Cóż, szkoleń nie było wiele, bo mamy za mało środków. Zderzenie z rzeczywistością to szokujące doświadczenie. Najgorsze jest, że funkcjonariusz, który ma nas chronić, może się stać dla nas zagrożeniem. I że czuje się w tym bezkarny, bo zawsze może umówić się z kolegami, żeby byli jego świadkami. Taki brak kontroli i bezkarność prowokują nadużycia.

Akurat teraz ja padłem ich ofiarą. Jestem w lepszej sytuacji niż wielu innych, bo mam dowody – obdukcję, nagrania wideo zrobione przez przypadkowe osoby. A także świadków i, dzięki Wojciechowi Olejniczakowi (SLD), adwokata.

Liczę, że prokuratura i sąd rzetelnie to zbadają. Nadal wierzę w państwo, ale jeśli ono mnie zawiedzie – pójdę do Strasburga. Może w ten sposób uda się wywalczyć mechanizmy kontroli tak, by funkcjonariusze nie mogli bezkarnie nadużywać siły.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl – http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA