03 października 2012

Komentarz w sprawie gimnazjum w Wiązownicy

Niestety, polskie szkoły i kadra pedagogiczna nie są w stanie zapewnić warunków do bezpiecznego, wolnego od stereotypów i uprzedzeń środowiska do nauki – pisze w komentarzu dla “Gazety” Jan Świerszcz, psycholog z Kampanii Przeciw Homofobii.

– Niestety, polskie szkoły i kadra pedagogiczna nie są w stanie zapewnić warunków do bezpiecznego, wolnego od stereotypów i uprzedzeń środowiska do nauki – pisze w komentarzu dla “Gazety” Jan Świerszcz, psycholog z Kampanii Przeciw Homofobii.

“Gazeta” w Rzeszowie dotarła do wpisu na Facebooku, na którym szkolna pedagożka rekomenduje dzieciom tekst o leczeniu homoseksualności. Tekst ten jest przesycony stereotypami i pseudonaukowymi twierdzeniami, nie tylko niezgodnymi z wiedzą psychologiczną i seksuologiczną, ale jest też krzywdzący i wzmacniający uprzedzenia.

Przykre jest, że w Polsce musimy wciąż powtarzać, że orientacja homoseksualna nie jest jak grypa i nie podlega leczeniu. Wręcz przeciwnie, światowe organizacje psychologów i seksuologów dawno uznały, że homo-, bi- i heteroseksualizm to równoprawne i równorzędne orientacje seksualne, a działania edukacyjne należy kierować do osób uprzedzonych i homofobicznych.

Co więcej, próba zmiany orientacji seksualnej, tak promowana przez pedagożkę z Wiązownicy, niesie za sobą ogromne ryzyko zaburzeń nerwicowych i depresji. Badania psychologiczne prowadzone w krajach, gdzie pod wpływem ortodoksyjnych ruchów religijnych ludzie próbowali zmienić orientację seksualną modlitwą i przymuszaniem się do związku z osobą przeciwnej płci, ujawniły wiele osobistych tragedii jako konsekwencję takich pseudoterapii.

W każdej populacji jest około 8 procent osób nieheteroseksualnych, co oznacza, że statystycznie w każdej klasie znajdują się dwie osoby będące gejem, lesbijką lub osobą biseksualną. Prawidłowy i zdrowy rozwój młodego człowieka może się odbywać tylko w zgodzie z własną orientacją seksualną. Niestety, polskie szkoły i kadra pedagogiczna nie są w stanie zapewnić warunków do bezpiecznego, wolnego od stereotypów i uprzedzeń środowiska do nauki. Badania pokazują, że co czwarty z nich dostrzega w szkole homofobiczną przemoc fizyczną, a ponad trzy czwarte doznaje zaczepek słownych i słyszy obelgi odnoszące się do orientacji seksualnej.

Jednocześnie nauczyciele nie są przygotowani kompetencyjne ani wiedzowo, by homofobii przeciwdziałać, ani na nią reagować. Niechlubny przypadek ze szkoły w Wiązownicy pokazuje, że osoby posiadające homofobiczne uprzedzenia nie mają oporów przed ich ujawnianiem. Gdzie nie ma wiedzy i kompetencji, łatwo pojawiają się stereotypy i dyskryminacja.

Na problem homofobii w szkole zwróciła na początku roku szkolnego uwagę pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz w liście do MEN, pisząc: “Szkoła nie powinna kapitulować przed aktami nietolerancji, dyskryminacji i wykluczenia. Doświadczenie nietolerancji leży u podłoża depresji, a nawet samobójstw”.

Faktycznie młodzi geje, lesbijki i osoby biseksualne wychowujący się w opresyjnym środowisku szkolnym są czterokrotnie bardziej narażeni na samobójstwa niż ich heteroseksualni koledzy i koleżanki, częściej opuszczają lekcje, mają stany depresyjne oraz są podatniejsi na uzależnienia.

Przykre, że w Polsce dyskusja wokół homofobii i homoseksualności w szkole toczona jest przez dorosłych w formie polityczno-ideologicznych sporów. Na pierwszym planie powinien być dobrostan psychiczny uczniów i uczennic, ich prawo do nauki w sprzyjającym i wolnym od dyskryminacji środowisku oraz prawo do zdobywania wiedzy naukowej zamiast indoktrynacji osobistymi przekonaniami pedagogów.

artykuł pochodzi ze strony: http://rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,12603525,Homofobia_w_Wiazownicy___Nie_ma_wiedzy__jest_dyskryminacja_.html