09 kwietnia 2010

Geje też kopią piłkę

Homoseksualność w sporcie jest nadal tematem tabu. A w piłce nożnej dominuje kult macho, patriarchalność, homofobia i seksizm. – pisze w “Rzeczpospolitej” Robert Biedroń.

http://www.rp.pl/artykul/458732.html

Robert Biedroń 08-04-2010, ostatnia aktualizacja 08-04-2010 18:11

Piętno niezmywalne

Gdy 11 lat temu Arkadiusz Onyszko opuszczał Polskę, wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazywały, że duński klub, który go zatrudni, zrobi świetny interes. Polski bramkarz okazał się jednak wyśmienitym golkiperem, ale fatalnym obywatelem tolerancyjnej Danii. W lipcu 2009 roku Onyszko został skazany na trzy miesiące więzienia za napaść na swoją byłą żonę.

Krótko potem ukazała się jego książka “Fucking Polak”, w której pisał: “Nienawidzę gejów. Naprawdę. To obrzydlistwo. Ich nie da się słuchać, gadają jak dziewczyny. Nie mógłbym siedzieć w ich towarzystwie, patrzeć, jak się całują. To odrażające. Nigdy nie spotkałem piłkarza geja. W futbolu nie powinno być dla nich miejsca. (…) Nie rozumiem, dlaczego w duńskich mediach wiele kobiet zajmuje się sportem. Pewnie dlatego, że ładnie wyglądają i przez to łatwiej im zaczepić piłkarza i poprosić o wypowiedź. Tylko że one nie mają pojęcia o piłce, nigdy w nią nie grały, nie rozumieją taktyki. Nie wydaje mi się, aby głupia blondynka zadająca piłkarzowi pytanie przed kamerami była najlepszym pomysłem”.

Męsko-męskie relacje

Świat futbolu ma dwie całkowicie odmienne twarze. Boisko piłkarskie czy szatnia wyglądają jak miejsca, w których spotykają się wymuskani do granic absurdu homoseksualiści. Pocałunki po strzelonym golu, uściski, wspólne kąpiele pod prysznicami stwarzają specyficzne męsko-męskie relacje. Dotyczy to także ich fanów. Prawie wszyscy moi koledzy w podstawówce, ze mną włącznie, zamiast plakatów piosenkarek wieszali na ścianach półnagich, spoconych piłkarzy. Wszystko to, połączone z kultem idealnego, często wytatuowanego i wykolczykowanego jak na gejowskim pornofilmie ciała, którego piłkarskim symbolem stał się David Beckham, mogłoby sprawiać pozory homoseksualnego, rozpasanego raju. Nic bardziej mylnego.Nienawiść wobec gejów i pogarda dla kobiet są w futbolu codziennością. Sport zespołowy stwarza bowiem wyjątkowe relacje męsko-męskie, nacechowane dominacją i maczyzmem. Zmusza piłkarzy do ciągłej gry w supersamców i playboyów, jak Onyszko nienawidzących gejów i szydzących z blondynek. Presja “prawdziwego mężczyzny” jest zbyt silna, a zabezpieczeniem przed oskarżeniami o bycie “ciotą” jest tylko agresja. Nie ma miejsca na tolerancję. Najmniejsze podejrzenie może oznaczać wykluczenie z samczego grona.

To dlatego też identyfikujący się ze swoimi piłkarskimi idolami kibice przejmują homofobiczne zachowania. Nazwanie piłkarza drużyny przeciwnej czy sędziego pedałem należy do kanonu pseudokibica. Poniżenie przeciwnika jest rodzajem walki, a werbalna penetracja wroga jest dopełnieniem zwycięstwa. Piosenki i slogany kibiców pełne są pogardy dla przeciwnika, najczęściej identyfikowanego z “innym” (czytaj gorszym) – Żydem, pedałem, czarnuchem. Taka retoryka przyciąga specyficznych mężczyzn – bo kobiety, jak powiedział Onyszko, nie mają pojęcia o piłce.

Gay Games

Dodatkowo, niektórzy kibice sympatyzują z ruchami neofaszystowskimi, noszą charakterystyczne, pseudomilitarne ubrania. Nie dziwi więc ich obecność podczas parad równości czy manif – kontynuują tam rozróby, które wszczynają podczas meczów piłkarskich, a jednocześnie miejsca te są okazją do wyładowania swojej nienawiści wobec gejów, lesbijek i feministek. Gdy w 2004 r. Młodzież Wszechpolska organizowała kontrmanifestację przeciwko marszowi tolerancji, u jej boku stali na co dzień nienawidzący się pseudokibice dwóch krakowskich klubów piłkarskich. Zjednoczyli się na ten jeden dzień w nienawiści. Podobnie bywa w innych miastach. W grudniu 2005 r. podczas wiecu równości w Gdańsku, solidaryzującego się z rozpędzonym przez policję marszem w Poznaniu, pseudokibice Lechii Gdańsk wrzeszczeli do uczestników pokojowej demonstracji: “Wolne miasto bez pedałów!”, rzucając w nich jajkami i butelkami.

Przeciwdziałaniem nietolerancji powinno się zajmować kompleksowo Ministerstwo Sportu we współpracy z klubami piłkarskimi oraz PZPN. Obliguje je do tego tzw. rolling agenda – swoisty kalendarz zadań Komisji Europejskiej w zakresie sportu. W bieżących zapisach istnieje zalecenie, aby instytucje rządowe zajęły się m.in. “wykorzystaniem sportu jako narzędzia walki z wszelkiego rodzaju dyskryminacją”. W praktyce jednak niewiele w tym zakresie jest robione. Nie wdraża się także zaleceń Rady Europy zawartych w europejskiej karcie sportu, która podkreśla, że poprzez sport powinno się krzewić “wartości szacunku i tolerancji względem każdego człowieka”.

Warto jednak, aby nasi działacze piłkarscy i ministerialni urzędnicy wzięli przykład z innych krajów. Regulaminy stadionów i klubów piłkarskich posiadają dzisiaj specjalne zapisy antydyskryminacyjne, co nie rozwiązuje nietolerancji w sporcie, ale z pewnością zwraca uwagę na problem. Takie zapisy istnieją m.in. na niemieckich stadionach. Regulaminy Werder Bremen, MSV Duisburg czy FC St. Pauli jasno np. zakazują nietolerancji wobec osób homoseksualnych, a federacja brytyjska ma takie zapisy nawet na poziomie ogólnokrajowym.

W styczniu władze niemieckiej piłki nożnej stanowczo opowiedziały się przeciwko homofobii w sporcie, a październikowemu meczowi kwalifikacyjnemu do mistrzostw świata w 2010 r. między Niemcami a Finlandią towarzyszyło hasło “Przeciwko homofobii w piłce nożnej”. Duży wpływ na promocję tolerancji ma UEFA, która od wielu lat, także przy wsparciu przewodniczącego Michela Platiniego, angażuje się w rozwiązanie problemu homofobii w piłce nożnej.

W piłkę nożną grają także geje i lesbijki. Gdy w 1998 r. odbywały się pierwsze światowe igrzyska gejów i lesbijek Gay Games, udział w nich wzięło 86 drużyn piłkarskich z 14 krajów. W Polsce też jest taka drużyna piłkarska, a na poziomie europejskim działa Europejska Federacja Sportowa Gejów i Lesbijek, która organizuje regularne rozgrywki piłkarskie. Pierwsze odbyły się w 1995 r. w Berlinie. W wielu krajach działają także homoseksualne fankluby kibiców. W Wielkiej Brytanii skupione są one w Sieci Gejowskich Kibiców Piłki Nożnej, a w Niemczech istnieją przy takich klubach piłkarskich, jak Hertha Berlin (Hertha Junxx), Borussia Dortmund (Rainbow Borussen), Dynamo Drezno (Dynamo Junxx).

Tykająca bomba

W 1990 r. brytyjski piłkarz Premiere League Justin Fashanu wyznał w wywiadzie dla dziennika “The Sun”, że jest gejem. Był to jednak jedyny jak do tej pory coming out znanego piłkarza. Lęk przed napiętnowaniem i zrujnowaniem kariery w sportach zespołowych jest tak silny, że udawanie heteroseksualisty jest jedyną opcją. Jeden z najbardziej obiecujących piłkarzy Hamburger SV lat 70. Heinz Bonn przez wiele lat ukrywał swoją homoseksualność, przez co popadł w alkoholizm. Zmarł w 1991 r. zamordowany przez męską prostytutkę. Niedawno przerwał milczenie znany rugbysta Gareth Thomas. “Nie mogłem już dłużej ukrywać swojej seksualności, byłem jak tykająca bomba” – powiedział. W dzisiejszym świecie piłkarz jest nie tylko bohaterem stadionu, gra rolę także ikony kultury pop. Jest bohaterem talk-show, występuje w reklamach perfum, kreuje postawy społeczne i nasze gusta. Dlatego coming out znanego piłkarza czy postawa tolerancji deklarowana przez innych może mieć niezwykle pozytywne skutki. Groźna jest z kolei akceptacja dla takich postaw. Zatrudnienie Onyszki w Odrze Wodzisław z pewnością tolerancji w sporcie nie pomoże. Dziwi więc milczenie PZPN i Ministerstwa Sportu w tej sprawie.

Piłka nożna jest najpopularniejszym sportem w Europie. Ma niezwykłą siłę oddziaływania, wpływając na zmiany społeczne i polityczne. Pewnie dlatego rząd Donalda Tuska postawił sobie za cel budowę Orlików, a organizacja Euro 2012 urasta do priorytetu wagi państwowej. Siła sportu jest tak duża, że prawie 60 proc. obywateli Unii Europejskiej uważa, że poprzez sport można skutecznie zwalczać dyskryminację. Futbol nadal bowiem wyklucza kobiety, osoby homoseksualne czy niepełnosprawne. Słowa Arkadiusza Onyszki i milczenie PZPN oraz Ministerstwa Sportu ten problem tylko pogłębiają.

Autor jest politologiem, członkiem zarządu Kampanii przeciw Homofobii