18 lipca 2017

Dlaczego niezależne sądy są ważne również dla LGBT?

Od ostatnich kilku dni toczy się intensywna dyskusja na temat reformy polskiego sądownictwa. Została wywołana wniesieniem do Sejmu przez PiS projektów zmiany trzech aktów prawnych: ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz ustawy o Sądzie Najwyższym.

Zaproponowane zmiany zostały jednogłośnie skrytykowane przez środowisko prawnicze. Większość ekspertek i ekspertów z zakresu prawa jest zgodna co do tego, że ich wprowadzenie doprowadzi do utraty niezależności i upolitycznienia polskiego wymiaru sprawiedliwości. W razie ich wejścia w życie to jeden polityk, w osobie Ministra Sprawiedliwości, będzie samodzielnie decydował o obsadzie stanowisk w polskim sądownictwie. Możliwość wystąpienia takiej sytuacji doprowadziła do serii obywatelskich protestów, które przetoczyły się w ostatni weekend przez Polskę.

Warto jednak postawić pytanie co konkretnie planowana przez PiS reforma może oznaczać dla społeczności LGBTQ?

Po pierwsze, może ona zamknąć możliwość zwiększania bezpieczeństwa prawnego tej grupy osób. Wobec bierności Parlamentu (wyrażającej się np. brakiem przyjęcia ustawy o związkach partnerskich czy ochronie przed homofobicznymi przestępstwami z nienawiści) to właśnie precedensowe wyroki sądowe były w ciągu ostatnich kilku lat główną drogą zwiększania ochrony prawnej osób LGBTQ. To Sąd Najwyższy potwierdził m.in. prawo do wstąpienia w stosunek najmu lokalu po zmarłym partnerze czy prawo do odmowy składania zeznań w sytuacji gdy partner występuje w sprawie jako oskarżony.

Po drugie, utrata niezależności przez sądownictwo może skutkować osłabieniem ochrony prawnej osób LGBTQ w tych obszarach, w których jest ona obecnie gwarantowana. Przykładowo, uzależnione od woli polityków sądy mogą zacząć orzekać o pozbawieniu władzy rodzicielskiej nieheteronormatywnego rodzica. Może również zacząć dochodzić do sytuacji ograniczania przez sądy wolności zgromadzeń poprzez podtrzymywanie wydanych zakazów organizowania parad równości. Nie można wykluczyć, że niechętna uzgodnieniu płci prawnej władza (warto przypomnieć zawetowanie ustawy o uzgodnieniu płci prawnej przez prezydenta A. Dudę) zacznie wywierać nacisk na sądy aby te utrudniały albo uniemożliwiały przeprowadzanie postępowań o sądowe uzgodnienie płci przez osoby transpłciowe. Wreszcie „zreformowane” sądy mogą zacząć potwierdzać zasadność odmów świadczenia usług dla osób LGBTQ w razie powołania się na „klauzulę sumienia”.

Po trzecie, proponowane zmiany mogą doprowadzić do osłabienia ochrony prawnej w trakcie samych postepowań sądowych, poprzez ograniczenie dostępu do profesjonalnych pełnomocników i pełnomocniczek. Zgodnie bowiem z planowaną reformą od tej pory to powołani przez Ministra Sprawiedliwości sędziowie Sądu Najwyższego będą orzekać o odpowiedzialności dyscyplinarnej adwokatów i radców prawnych. Możliwy jest zatem scenariusz, w którym prawnicy i prawniczki, którzy angażują się w postępowania sądowe po stronie osób LGBTQ będą ponosić odpowiedzialność dyscyplinarną za naruszenie zasad etyki zawodowej. Zasady te mogą bowiem zacząć być odczytywane na nowo w świetle obecnych uwarunkowań politycznych. Możliwy jest zatem scenariusz, w którym część pełnomocników i pełnomocniczek zostanie wydalona z zawodu, zaś pozostali będą obawiali się występować w sprawach dotyczących osób LGBTQ.

Podsumowując, planowana reforma może okazać się niebezpieczna również dla społeczności osób LGBTQ. Jej wprowadzenie może otworzyć nowy rozdział w walce o ochronę praw tej kategorii osób w Polsce. Nie można wykluczyć, że staniemy się świadkami zaprzepaszczania dorobku ostatnich kilkunastu lat intensywnej pracy na rzecz zwiększania bezpieczeństwa prawnego przed nierównym traktowaniem ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową.

Autor: mec. Paweł Knut

Tekst przygotowany na potrzeby www.trzeba.com