25 lutego 2010

Biedroń w Gazecie o związkach parterskich

W “Gazecie Wyborczej” ukazał się wczoraj artykuł Roberta Biedronia, członka Zarządu KPH o związkach partnerskich. Polecamy!

Nielegalne życie

Robert Biedroń, Kampania przeciw Homofobii* 2010-02-25, ostatnia aktualizacja 2010-02-25 12:51:04.0

Mężczyzna przez ponad 30 lat żył w związku ze swoim partnerem. Gdy ten zmarł, mężczyznę z dnia na dzień pozbawiono prawa do użytkowania lokalu.

Kolejne kraje instytucjonalizują związki osób tej samej płci. W UE jesteśmy już w mniejszości. Kraje o dominacji wyznawców religii rzymsko-katolickiej, takie jak Hiszpania czy Irlandia, wprowadziły związki partnerskie kilka lat temu, a na początku stycznia jako jeden z ostatnich krajów “starej” Unii zrobiła to katolicka Portugalia. “To bardzo dobry krok w kierunku budowy społeczeństwa sprawiedliwszego i bardziej tolerancyjnego” – oświadczył portugalski premier Jose Socrates. Wyprzedziło nas nawet kilka krajów, które razem z nami wchodziły do Wspólnoty – Czechy, Węgry czy Słowenia.

2 mln homoseksualistów

Społeczność osób homoseksualnych w Polsce szacowana jest na mniej więcej dwa miliony obywateli. Ich problemy przedstawia raport “Sytuacja społeczna osób biseksualnych i homoseksualnych w Polsce” za lata 2005-2006 (wydany przez Kampanię przeciw Homofobii i stowarzyszenie Lambda). Powstał on na podstawie ankiet zebranych od ponad tysiąc osób bi- i homoseksualnych.

60 procent ankietowanych deklarowało, że jest w związkach homoseksualnych. A więc kilkaset tysięcy osób znajduje się w związkach, których sytuacja prawna jest nadal nieuregulowana. Jak pokazują ostatnie badania przeprowadzone pod kierunkiem prof. Ireneusza Krzemińskiego z Instytutu Socjologii UW, legalizacja związków partnerskich jest kluczową kwestią dla polskich gejów i lesbijek.

Badania społeczne pokazują, że rośnie poparcie dla legalizacji tego typu związków. Nie tylko zresztą społeczne. Coraz większa liczba polskich polityków, nie tylko lewicowych, popiera wprowadzenie odpowiednich uregulowań. Jerzy Buzek, były premier prawicowego rządu AWS-UW, w przeddzień wyboru na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego powiedział: “Jestem za rozwiązaniem pewnych spraw spadkowych, za rozwiązaniem spraw formalnych (…). To trzeba jakoś usankcjonować, bo ci ludzie mają prawo do tego”. Podobne słowa padają z ust innych prawicowych polityków – Andrzeja Olechowskiego, Sławomira Nowaka czy posłanki PiS Joanny Kluzik-Rostkowskiej. Na potrzebę regulacji zwrócił uwagę także marszałek Sejmu Bronisław Komorowski: “Jeśli istnieją bariery prawne, które utrudniają ludziom o odmiennej orientacji seksualnej okazywanie sobie opieki, wsparcia, dziedziczenia, to ja bym te bariery likwidował, bo w tej sprawie musi być równość”.

Przełom widać też w ramach samego Kościoła katolickiego. Świadczą o tym słowa abp. Kazimierza Nycza. Zapytany w czerwcu zeszłego roku przez Monikę Olejnik o związki partnerskie osób tej samej płci odpowiedział: “Jeżeli by to nie była droga do czegoś więcej, no to myślę, niech się prawodawcy i niech się wszyscy inni zastanawiają nad tym. (…) Jeżeli mianowicie by miałoby im to ułatwić takie rzeczy [jak dziedziczenie czy wspólne opodatkowanie – przyp. autora] ja jestem człowiekiem w tej dziedzinie tolerancyjnym”.

Jaki model związku?

W wyniku zmian społecznych zapoczątkowanych pod koniec lat 60. XX wieku tradycyjna forma małżeństwa ulega głębokim przemianom. W jego ramach nie mieszczą się nie tylko geje i lesbijki – z powodów prawnych, ale także pary heteroseksualne, z różnych powodów niechcące zawierać małżeństw, a oczekujące od państwa wprowadzenia jakiejś alternatywy. Być może więc warto zastanowić się nad legalizacją związków partnerskich w formule obejmującej pary zarówno hetero-, jaki i homoseksualne.

Dzisiejsze uregulowania prawne na świecie skupiają się wokół czterech modeli. Pierwszy z nich to model małżeński funkcjonujący w ośmiu państwach, m.in. w Holandii, Belgii, Hiszpanii, Norwegii, RPA i Portugalii. Model ten zakłada, w dużym uproszczeniu, zrównanie praw par homoseksualnych z małżeństwami heteroseksualnymi. Z różnych jednak powodów, głównie konstytucyjnych i religijnych, model ten jest w Polsce trudny do realizacji.

Wydaje się, że model konkubencki – luźna formuła, bez większych zobowiązań prawnych, także nie rozwiąże problemu. Model ten funkcjonuje zresztą dzisiaj w pewnym, bardzo ograniczonym zakresie, w Polsce. Jego bardziej rozbudowaną formą jest umowa cywilno-prawna, funkcjonująca jednak tylko w jednym kraju – w formie tzw. Paktu Solidarności Społecznej (PACS) we Francji.

Najstarszym i najbardziej popularnym dzisiaj modelem są związki partnerskie. Wprowadzone do systemu prawnego po raz pierwszy w Danii w 1989 r. funkcjonują także m.in. w: Finlandii, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Słowenii, Węgrzech, Austrii czy Czechach. Wydaje się, że jest to najlepsze rozwiązanie dla polskich par homo- i być może także heteroseksualnych.

Związki partnerskie

Legalizacja związków partnerskich pozwoliłaby na rozwiązanie wielu, często prozaicznych problemów, m.in. prawa do dziedziczenia ustawowego wspólnie wypracowanego dorobku.

Ważną kwestią wymagającą uregulowań są kwestie podatkowe. Chodzi m.in. o zaliczenie partnera do I grupy spadkowej na zasadach, jakie przysługują małżonkowi czy możliwość wspólnego opodatkowania się z partnerem. Dotyczy to także prawa do korzystania z zabezpieczenia socjalnego, w tym świadczeń ZUS, objęcie bezrobotnego partnera ubezpieczeniem zdrowotnym jako członka rodziny partnera ubezpieczonego czy prawa do renty rodzinnej lub emerytury po zmarłym partnerze.

Należy uregulować także kwestie mieszkaniowe. Dzisiaj, gdy umiera jeden z partnerów, drugi w przeważającej liczbie przypadków pozbawiany jest prawa do użytkowania mieszkania. Do Kampanii przeciw Homofobii zgłosił się ostatnio mężczyzna, który przez ponad 30 lat żył w związku ze swoim partnerem. Gdy ten zmarł, mężczyznę z dnia na dzień pozbawiono prawa do użytkowania lokalu. Zagwarantowanie możliwości wstąpienia w stosunek najmu przez objęcie pojęciem “osoby, która pozostawała faktycznie we wspólnym pożyciu z najemcą”, także partnera w związku jednopłciowym, pomogłoby uniknąć ludzkich tragedii w takich sytuacjach.

Warto też zastanowić się nad statusem dzieci w związkach osób homoseksualnych. Przecież geje i lesbijki wychowują w związkach swoje dzieci. Michał Sieczkowski, znany aktor i gej, w czasopiśmie “Replika” opowiada o swoim synu. Obecna sytuacja prawna pozwala na opiekę nad dzieckiem tylko przez jednego partnera. Drugi, nawet wychowujący wspólnie dziecko przez wiele lat, nie ma do niego żadnych praw.

Rośnie liczba kobiet homoseksualnych, które decydują się na dziecko w wyniku sztucznego zapłodnienia – w takich przypadkach tylko matka biologiczna ma prawa rodzicielskie, a druga z matek jest w świetle prawa dla dziecka obcą osobą. W interesie samego dziecka, nie tylko partnerów, jest uregulowanie statusu takiego wychowanka. Dlatego ustawodawca powinien pochylić się nad tym.

Perspektywy na zmianę

W Senacie IV kadencji z inicjatywy prof. Marii Szyszkowskiej powstał projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich osób tej samej płci. Złożony w 2003 r. projekt, przyjęty przez Senat nie doczekał się rozpatrzenia przez Sejm. Kontynuacją prac zajmuje się powołana niedawno Grupa Inicjatywna ds. Związków Partnerskich. Grupa odbywa właśnie serię spotkań konsultacyjnych w całym kraju. Następnie opracuje obywatelski projekt ustawy. Zbierane są także głosy poparcia, m.in. przez akcję internetową “Wszyscy na tak”.

Postulat instytucjonalizacji związków partnerskich jest dzisiaj standardem w programach polskich partii lewicowych. Przejęcie tego postulatu przez prawicę jest kwestią czasu. Tak stało się w krajach Europy Zachodniej. Przewodniczący brytyjskich konserwatystów przeprosił niedawno gejów i lesbijki za homofobiczną postawę jego partii, a kilka lat wcześniej jego partyjni koledzy solidarnie głosowali za przyjęciem związków partnerskich.

Kwestią czasu jest pewnie pełne poparcie przez PO związków partnerskich, a być może także przez, wydawałoby się, ultrakonserwatywne PiS. W niedawno udzielonym wywiadzie dla opiniotwórczego magazynu “Total Politics” Michał Kamiński, europoseł PiS, do niedawna nieznający innego określenia na geja niż pedał, nie tylko poparł legalizację związków partnerskich, ale także przyjął zaproszenie na Paradę Równości.

Legalizacja związków partnerskich ma też swój wymiar społeczno-edukacyjny. W krajach, gdzie je zalegalizowano, tolerancja wobec osób homoseksualnych wzrosła i obniżył się poziom nienawiści ze strony polityków i osób publicznych.

To idealny przykład na to, że nasze stereotypy i uprzedzenia wobec gejów i lesbijek wynikają przede wszystkim z tego, że boimy się nieznanego. Jestem głęboko przekonany, że w Polsce, gdzie według badań Eurobarometru tylko co dziesiąty Polak zna osobę homoseksualną, gdyby zalegalizowano związki homoseksualne, tendencja byłaby podobna. Warto więc, aby politycy w końcu pochylili się nad problemem kilkuset tysięcy par, które przez państwo polskie nadal zmuszane są żyć nielegalnie.

*Robert Biedroń – członek zarządu Kampanii przeciw Homofobii, politolog, doktorant na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej w Pułtusku

Robert Biedroń, Kampania przeciw Homofobii*

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl – www.wyborcza.pl © Agora SA

http://wyborcza.pl/1,76842,7600986,Nielegalne_zycie.html