25 listopada 2010

Biedroń dla IS

Wywiad z Robertem Biedroniem dla IS, członkiem Zarządu KPH, o demonstracji antyfaszystkowskiej i środowisku LGBT.

http://www.innastrona.pl/magazyn/bequeer/wywiady-IS-robert-biedron-nie-do-zdarcia.phtml

Wywiady IS: Robert Biedroń
Nie do zdarcia

Na forach internetowych czytam czasem o sobie, jaki jestem przegięty. Może i jestem, co z tego? Wyobrażam sobie, ilu gejów „twardzieli” – bardzo męskich, „nie budzących skojarzeń i “spoza środowiska” trzęsie się na myśl, że ktokolwiek mógłby ich „posądzić” o to, że nie są hetero. Podczas Manif, Parad Równości, czy antyfaszystowskich demonstracji ci „twardziele” grzecznie siedzą w domkach.

Słyszałeś docinki, które towarzyszyły twojemu zatrzymaniu przez policję 11 listopada?

Byłem zszokowany. Policjanci praktycznie mnie ciągnęli, ledwo szedłem. Nic nie słyszałem. Dopiero jak obejrzałem film na youtube, dotarły do mnie te okrzyki.

„Biedroń, chcesz w pupę?”, „Niech Cię pałką poczęstują!”, „Zakaz pedałowania!”

Dwa lata temu zorganizowaliśmy w KPH wystawę dokumentującą mowę nienawiści. Nazywała się „Homofobia – tak to wygląda”. Teraz mogę tylko powiedzieć to samo: homofobia – tak to wygląda.

Na filmie słychać, jak błagasz wlokących Cię policjantów, by pozwolili Ci iść.

Jeśli już nawet uznali by mnie za niebezpiecznego – co jest absurdem – to powinni mnie co najwyżej obezwładnić. A oni się po prostu znęcali nade mną – wlekli mnie skutego kajdankami. Nie reagowali, gdy krzyczałem, że duszę się własnym szalikiem. Można naprawdę się zdołować – w demokratycznym kraju nie tak powinno wyglądać zatrzymanie obywatela nie stawiającego oporu.

Co było potem?

Potem policjant pobił mnie w tym radiowozie, do którego mnie wrzucili.

Po prostu cię pobił? Naprawdę go nie prowokowałeś?

Zwariowałeś? Nie prowokowałem ani wtedy, gdy mnie złapali, ani później. Podobno policja ma mi zarzucić „naruszenie nietykalności cielesnej policjanta”, wcześniej mówiło się nawet o poważniejszym zarzucie – „czynnej napaści na policjanta”. I jedno, i drugie jest nieprawdą. Policja twierdzi, że najprawdopodobniej wyrwałem uzbrojonemu po zęby policjantowi pałkę i uderzyłem go nią w twarz. Nic takiego oczywiście nie miało miejsca. Znalazłem się w radiowozie skuty kajdankami, sam na sam z nim. I zwyczajnie mnie pobił. Byłem całkowicie bezbronny a on okładał mnie pięściami, krzycząc „Zajebię cię!”. Po chwili w radiowozie zjawili się następni.

Antyfaszyści czy faszyści?

Antyfaszyści.

Co się wydarzyło na komisariacie?

Powiedziałem, że potrzebuję konsultacji lekarskiej. Wieczorem miałem obdukcję w szpitalu, dwóch lekarzy stwierdziło pobicie.

Dzwoniłem wtedy do twojego faceta, który o twoim zatrzymaniu dowiedział się z portalu gazeta.pl. Policja nie chciała udzielić mu żadnych informacji.

Przećwiczyliśmy w praktyce brak związków partnerskich. Gdyby nie informacje medialne, Krzysiek po prostu zgłosiłby moje zaginięcie. Policja mogła poinformować tylko rodzinę, jeśli rodzina stawiłaby się na komisariacie. Czyli moja mama musiałaby przyjechać z Krosna. Ale w istocie nie poinformowali nikogo pomimo moich próśb. Zabrali mi komórkę.

Na komisariacie zjawił się za to poseł Marek Balicki.

I jemu oczywiście udzielili informacji! Dzięki Balickiemu nie spędziłem nocy w celi z faszystami, którzy też tam byli, tylko w osobnej.

Zwolnili cię następnego dnia o 14.00. i natychmiast złożyłeś zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez policję. Co jej zarzucasz?

Cytuję z zawiadomienia: narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, spowodowanie obrażeń powyżej siedmiu dni, przekroczenie uprawnień.

Będzie proces?

Czekam na decyzję prokuratury, która bada sprawę.

Na Paradach Równości policja zachowuje się raczej w porządku. Co się teraz stało? Wymknęło im się wszystko spod kontroli, bo samozwańczo zmienili trasę Marszu Niepodległości?

Nie wiem z czego wynikło zdezorientowanie policji. Narodowcy zgłosili Marsz a Porozumienie 11-ego listopada – wiec. Obie demonstracje były legalne. W zeszłym roku podczas Marszu Niepodległości padały antysemickie, faszystowskie hasła, na które władza nie zareagowała. Stąd sprzeciw w tym roku. Zadaniem policji nie jest pomaganie demonstrantom w realizacji ich celu – czyli umożliwienie za wszelką cenę przejścia wyznaczoną trasą. Zadaniem policji jest tylko zabezpieczenie demonstrantów tak, by nic się nikomu nie stało. Puszczenie faszystów inną trasą było błędem policji.

Gdy wszyscy zaczęli podążać Krakowskim Przedmieściem w stronę pomnika Dmowskiego, ruszyłem z tłumem. Potem okazało się, że faszyści maszerują tuż obok ulicą Tamka. Poszedłem tam. Resztę już znasz.

Obie strony ponoszą winę za te zamieszki?

Nie odpowiada mi w ogóle takie stawianie sprawy. 11 listopada nie mieliśmy do czynienia z zamieszkami, ale z próbą zorganizowania de facto faszystowskiego marszu, któremu sprzeciwiło się kilka tysięcy mieszkańców Warszawy przy chaotycznym zabezpieczeniu ze strony policji. Media przedstawiają jednak sprawę w sposób bardzo stereotypowy sugerując jakoby były dwie strony konfliktu ze swoimi sprzecznymi wartościami, a „nobliwa” i „rozsądna” większość społeczeństwa neutralnie się temu przygląda.
Tymczasem jestem głęboko przekonany, iż obojętność wobec ksenofobii i nietolerancji prezentowanej podczas przemarszu tzw. narodowców stanowi realne zagrożenie dla demokracji i może mieć bezpośredni wpływ na przeciętnego Kowalskiego. Pamiętajmy, że Hitler dochodził do władzy w demokratyczny sposób przy pasywnej postawie większości społeczeństwa.

Dziwię się , że geje i lesbijki, którzy na co dzień doświadczają dyskryminacji, też – poza chlubnymi wyjątkami – dają się ponieść temu myśleniu. Wolą komentować na forach internetowych moje wystąpienia i narzekać, jaki jestem przegięty. Może i jestem, co z tego? Wyobrażam sobie, ilu gejów “twardzieli” – bardzo męskich, “nie budzących skojarzeń i “spoza środowiska” trzęsie się na myśl, że ktokolwiek mógłby ich “posądzić” o to, ze nie są hetero. Podczas Manif, Parad Równości, czy antyfaszystowskich demonstracji ci “twardziele” grzecznie siedzą w domkach.

Zamiast odpocząć po tych wydarzeniach, w ostatnią sobotę pojechałeś na Marsz Równości do Poznania.

Tak, jestem nie do zdarcia (śmiech).

Znane jest zjawisko backlashu – czyli w naszym przypadku nasilenia się homofobii jako odpowiedzi na postępującą emancypację osób LGBT…

Nie powiedziałbym „nasilenia się”. W PRLu też była homofobia, tylko geje i lesbijki grzecznie siedzieli w szafach. Teraz, gdy z nich wychodzą, homofobia podnosi łeb, ale nie nasila się. To ta sama homofobia, tylko lepiej widoczna. Z rasizmem jest podobnie: jak w meczu grają sami biali piłkarze, to żaden kibol nie rzuca bananów „dla małp” na murawę. A jak się pojawia czarny piłkarz – to banany zaraz się znajdują, ale to nie znaczy, że ci kibole dopiero teraz stali się rasistami.

Myślisz, że po zamieszkach 11-listopada homofoby, narodowcy, faszyści itp. bardziej zewrą szyki?

Może i zewrą, ale co z tego? Przecież nie zrezygnuję z moich poglądów z obawy przed nimi, ani się nie schowam.
Atencja mediów związana z przemarszem faszystów i jego konsekwencjami była tak duża, że pobudziła debatę. I ona ma już inny wymiar, niż miałaby jeszcze kilka lat temu. Przypomina mi to nasze dotychczasowe doświadczenia w walce z homofobią – dzisiaj rzadko zdarza mi się dostać zaproszenie na debatę z Korwinem-Mikke, Bosakiem czy Cejrowskim. Nikt nie zaprosi do mediów Żyda razem z antysemitą i mam nadzieję, że w przyszłości do głowy nie przyjdzie stawienia na takim medialnym “ringu” geja i homofoba, faszysty i antyfaszysty. Faszyzm musi sczeznąć siłą społeczeństwa obywatelskiego. Żeby tak się stało, nieobojętnych na faszyzm musi być więcej.

– Rozmawiał: Mariusz Kurc –