08 października 2020

Aktywistka LGBT z zarzutami za napisy na MEN. Środki są nieproporcjonalne – komentuje KPH

Aktywistka LGBT, która w czwartek (8 października) rano została zatrzymana przez policję opuściła budynek Prokuratury. Do zatrzymania doszło w związku z akcją protestacyjną pod MEN, która miała na celu zwrócenie uwagi na problem samobójstw wśród dzieci i młodzieży LGBT. Prokuratura postawił zarzuty. Absurdalność i nieproporcjonalność środków używanych przez Policję i Prokuraturę wskazuje, że to ciąg dalszy zlecanych politycznie represji wobec aktywistów i aktywistów LGBT – komentuje Mirosława Makuchowska z KPH.

 

Po trwających kilka godzin przesłuchaniach wspieranej prawnie przez Kampanie Przeciw Homofobii aktywistce postawiono zarzut z art. 108 ustawy o ochronie zabytków. Oznacza to, że podejrzanej o wypisanie na fasadzie MEN imion dzieci i młodzieży LGBT, grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo aktywistka usłyszała zarzut występku chuligańskiego. Prokuratura orzekła również środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego dwa razy w tygodniu i poręczenia majątkowego. Aktywistka nie przyznała się do stawianych jej zarzutów i odmówiła składania wyjaśnień.

Przeszukanie mieszkania o 6.00 rano, zatrzymanie i w efekcie dozór policyjny. Za co? Za graffiti?! Minister Piątkowski groził palcem, że policja „wyłapie” i ukarze autorów napisów na budynku MEN, które miały zwrócić uwagę na problem samobójstw wśród dzieci i młodzieży LGBT, Policja i Prokuratura groźbę zrealizowała. Absurdalność i nieproporcjonalność środków używanych przez Policję i Prokuraturę wskazują, że to ciąg dalszy zlecanych politycznie represji wobec aktywistek i aktywistów LGBT – dzisiejsze wydarzenia  komentuje wicedyrektorka KPH, Mirosława Makuchowska.