11 marca 2019

Panie Prezesie Kaczyński, piszemy do Pana list otwarty…

Panie Prezesie Kaczyński,

Piszemy do Pana list otwarty, nie dlatego że wierzymy, że zmieni Pan zdanie. Zbyt wiele razy pokazał Pan, że władza jest dla Pana najważniejsza, niezależnie od kosztów. Kosztów, które nie Pan ponosi.. Być może Pan uwierzył w swoją bezkarność. Skutki odczuwają za to wszyscy Ci, przeciwko którym nastawia Pan społeczeństwo. I o tych kosztach chcemy dzisiaj napisać. O cenie, jaką płacą ludzie z krwi i kości, ludzie, których bezpieczeństwo i życie rozmienia Pan za wyborcze głosy. W końcu nic tak nie łączy i mobilizuje jak wspólny wróg. Wystarczy przekręcić kilka faktów, podlać poczuciem zagrożenia i wskazać winnego. Na sobotniej konwencji PiS wskazał Pan palcem na nas, na osoby LGBT (lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe).  

Myśli Pan, że osoby LGBT są zagrożeniem dla rodziny i dzieci. Jednak prawdziwym niebezpieczeństwem są Pana nienawistne słowa. Decydując się na używanie tej strategii musi Pan sobie świetnie zdawać sprawę z konsekwencji, jakie ona wywołuje. Piszemy do Pana, aby przypomnieć o politycznej i osobistej odpowiedzialności, jaką Pan ponosi za każdym razem, kiedy starszy Pan społeczeństwo gejami i lesbijkami:

Za każde pobicie i wyzwiska, bo “wyglądał jak pedał”!

Za nienawiść, jaką czują do siebie młodzi LGBT, bo całe życie im wmawiano, że jest z nimi coś nie tak!

Za rozbite rodziny, w których rodzice wyrzekają się swojego dziecka, bo usłyszeli, że jest „zboczone”!

Za obojętność nauczycieli na dręczenie uczniów LGBT przez kolegów w obawie, że kuratorium oświaty uzna to za “promocję homoseksualizmu”!

Za każdy wyjazd z Polski, bo już nie dają rady żyć w kraju, który ich nienawidzi!

Za każde życie, które odebrały sobie młode osoby LGBT, bo czuły, że dla takich jak Oni nie ma tutaj miejsca…

 

Następnym razem, kiedy będzie chciał Pan straszyć osobami LGBT, proszę wrócić do tej listy i pamiętać, że każdy zdobyty w ten sposób głos może kosztować kogoś życie.

Czy jest Pan gotowy mieć to na sumieniu?