14 listopada 2009

KPH Olsztyn w “Gazecie Wyborczej”

Geje także w Olsztynie wychodzą z ukrycia, czyli KPH Olsztyn w lokalnym dodatku “Gazety”.

Marta Bełza 2009-11-13, ostatnia aktualizacja 2009-11-13 21:24:19.0

Najpierw o wszystkim dowiedziała się starsza siostra. Zmartwiła się, gdy jej powiedziałem o swojej orientacji. Powiedziała, że ciężko mi będzie z tym żyć w Polsce

“Liczby nie kłamią. W Olsztynie mieszka kilkanaście tysięcy lesbijek, gejów, osób bi- i transseksualnych. Ogromna większość z nich w ukryciu. Olsztyn to typowe polskie miasto. Czy można zrobić coś, żeby to zmienić?”. W ten sposób organizatorzy zachęcają do udziału w poniedziałkowej dyskusji z okazji Międzynarodowego Dnia Tolerancji. Spotkanie przygotowali ludzie z oddziału Kampanii Przeciw Homofobii, który inicjuje działalność w Olsztynie. Skąd aż kilkanaście tysięcy ludzi o innej orientacji w stolicy Warmii i Mazur? – To wynika ze statystyk, które podają, że ok. 3 proc. społeczeństwa ma skłonności homoseksualne – mówi Sandra Ejsymont, koordynatorka olsztyńskiego oddziału KPH. Tłumaczy, że stowarzyszenie powstało w Olsztynie, by także tu obalać stereotypy i pomagać osobom z mniejszych miejscowości, które boją się ujawnić swoją orientację. – Jak człowiek czegoś nie zna, to się tego boi – mówi. I dodaje, że nie wszyscy działający w KPH są homoseksualni.

Ale nawet w KPH są ludzie, którzy się boją i nie ujawniają swojej tożsamości. – Nie chcą represji w pracy – mówi Sandra Ejsymont. – Coming out [zwrot używany w środowisku homoseksualnym na określenie przyznania się do swojej orientacji – red.] to bardzo indywidualna decyzja.

Ujawnienie ma za sobą Bartłomiej Chrzanowski z Pisza, student Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. Opowiada, że od zawsze wiedział, że jest homoseksualistą. – Był czas, kiedy próbowałem wpisywać się w tradycyjne normy i spotykałem się z dziewczynami – wspomina. – Jednak bez przekonania. Na początku liceum nadszedł moment wewnętrznego coming outu. Przyznałem się przed samym sobą, że jestem gejem. To było oczyszczające uczucie. Odeszły wcześniejsze wątpliwości, że może to tylko chwilowe.

W jego domu najpierw o wszystkim dowiedziała się starsza siostra. Zmartwiła się, że Bartłomiejowi ciężko będzie z tym żyć w Polsce. Rodzicom przyznał się dopiero kilka miesięcy temu. Ojciec się domyślał i powiedział o tym mamie. – Podobno bardzo to przeżyła – mówi chłopak. – Ale później zaczęła normalnie ze mną rozmawiać. Nie ma się czemu dziwić. Musiała zweryfikować wyobrażenia na temat przyszłości swojego dziecka. Teraz panuje niepisana zasada: ty nie mówisz, my nie pytamy.

Na studiach nie ukrywa, że jest gejem, jeśli ktoś go o to pyta, ale też nie rozpowiada o swojej orientacji. Do coming outu przekonał się na spotkaniu w Olsztynie z Robertem Biedroniem, znanym działaczem KPH. – Szedłem na nie z duszą na ramieniu – wspomina. – Nie wiedziałem, czego się spodziewać. Człowiek tyle się nasłuchał stereotypów na temat homoseksualizmu, że zaczyna w nie wierzyć. Myślałem, że może po sali będą biegali goli mężczyźni, na dodatek w damskiej bieliźnie. Nic takiego się nie wydarzyło.

Bartłomiej tłumaczy, że coming out to nie jest jeden moment albo dzień. To długotrwały, często wieloletni proces. Co się potem zmienia? Znika wewnętrzne napięcie, nie ma już obawy, że ktoś się dowie, można w końcu czuć się swobodnie. To pozwala uniknąć wielu krępujących sytuacji.

Przyznaje, że organizacje gejowskie to często zamknięte środowiska. – Nie ma się jednak co dziwić, że ludzie homoseksualni chcą się najpierw integrować w swoim gronie, a dopiero później wychodzić do innych. Wspólne spotkania mają sens. Pozwalają uświadomić osobie, która odkrywa swoją orientację, w dodatku z małej miejscowości, że nie jest sama.

ROZMOWA O UJAWNIENIU

Marta Bełza: Znane jest stanowisko Kościoła w sprawie homoseksualizmu. Ale czy osoby homoseksualne powinny ujawniać swoją orientację?

Ks. dr Jan Guzowski, wydział teologii UWM: – Nauka Kościoła nie reguluje tej kwestii. Należy pamiętać, że sam homoseksualizm nie jest przestępstwem ani grzechem, a dopiero stosunki homoseksualne. Zresztą tak samo traktowane są pozamałżeńskie stosunki heteroseksualne. Moim zdaniem należy się ujawniać i zgodnie z ewangelią żyć w prawdzie. Ale nie należy się tym chwalić.

Czasem osoby, które ujawniają swoją orientację homoseksualną, zwłaszcza publicznie, oskarżane są właśnie o promowanie homoseksualizmu i przy okazji obrazę uczuć ludzi heteroseksualnych. Czy księdza zdaniem jest jakiś sposób, żeby ujawniając się nie wywołać podobnych negatywnych emocji?

– Trzeba wykazać się dużą roztropnością. Bez tej roztropności osoba, która wyznaje prawdę o swojej orientacji, może spotkać się z szykanami czy zniesławieniem. Chodzi o to, żeby się ujawnić, ale żeby nie było to widziane jako propagowanie homoseksualizmu, pokazywanie się, chwalenie się: patrzcie, jestem homoseksualistą. Przecież osoby heteroseksualne raczej nie chwalą się związkami pozamałżeńskimi. Nie należy o tym rozpowiadać w telewizji, prasie. Seksualność to sfera intymna. Kiedy zaczynamy głośno o niej opowiadać, przestaje taką być.

Spotkanie

W poniedziałek o godz. 14 w Gazeta Cafe (ul. Kołłątaja 21) odbędzie się spotkanie pt. “Olsztyn tolerancyjny?”, które ma zainicjować działalność olsztyńskiego oddziału Kampanii Przeciw Homofobii. Jego przedstawiciele opowiedzą o swoich planach, o festiwalu “Bez Tabu”, który odbędzie się pod koniec listopada. W dyskusji weźmie udział Robert Biedroń z zarządu KPH, aktorka Teatru im. Jaracza Irena Telesz, Bernadetta Darska, redaktor naczelna czasopisma literacko-kulturalnego “Portret”, i reżyser Giovanny Castellanos.

Marta Bełza

Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl – www.gazeta.pl © Agora SA

http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,7253085,Geje_takze_w_Olsztynie_wychodza_z_ukrycia.html