Święta tuż, tuż, dlatego wróciły skarpetki, które pomagają!
Kampanię Przeciw Homofobii wspiera Dominik Więcek – choreograf, fotograf, kostiumograf, reżyser ruchu, stylista i tancerz. Dochód z limitowanej edycji skarpetek jego projektu zostanie przeznaczony na 10 mini grantów dla organizacji wspierających społeczność LGBT+.
Kupując jedną parę (albo kilka) wspierasz realne inicjatywy, które działają na rzecz bezpieczeństwa i równości osób LGBT+ w Polsce. A dodatkowo możesz obdarować bliskie Ci osoby z okazji zbliżających się świąt zimowych. To sytuacja typu win-win!
A tak o swoim projekcie opowiada Dominik:
Ja dziadzieję, ty dziadziejesz, on/ona/ono dziadzieje. My dziadziejemy, wy zdziadzieliście, oni/one też kiedyś zdziadzieją. Odmieńmy to przez przypadki.
Przypadek I: Cieszy Cię słońce, bo pranie na balkonie wyschnie szybciej.
Przypadek II: Masz osobny karton na wszystko – na leki, na stare telefony i na przybory do szycia.
Przypadek III: Masz swoją ulubioną gąbkę do mycia naczyń i ścierkę do wycierania stołu.
Przełomowy wyrok TSUE: Brak transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa osób tej samej płci niezgodny z prawem unijnym
W opublikowanym dzisiaj orzeczeniu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odpowiedział na pytanie prejudycjalne zadane przez Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie. Trybunał nie ma wątpliwości, że Polska musi dokonywać transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci. Polska, mimo braku równości małżeńskiej, zobowiązana jest do wprowadzenia rozwiązań, umożliwiających dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa do polskich rejestrów stanu cywilnego.
Polskie prawo pod lupą Trybunału Sprawiedliwości UE
Opublikowane dzisiaj orzeczenie stanowi odpowiedź Trybunału Sprawiedliwości UE na pytanie prejudycjalne zadane przez Naczelny Sąd Administracyjny. NSA, rozpatrując sprawę dotyczącą odmowy dokonania transkrypcji aktu małżeństwa osób tej samej płci, powziął wątpliwość w zakresie tego, czy prawo Unii Europejskiej (zasada swobody przemieszczania się i prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, m.in. art. 20, 21 Traktatu o Funkcjonowaniu UE, art. 7 Karty Praw Podstawowych UE, przepisy dyrektywy 2004/38/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich) sprzeciwia się odmowie dokonania przez państwo członkowskie transkrypcji aktu małżeństwa zawartego przez obywatela tego państwa w innym państwie członkowskim z osobą tej samej płci.
[Pełna treść pytania dostępna jest TUTAJ.]
Sprawa, rozpatrywana przez Naczelny Sąd Administracyjny, dotyczyła zawartego przez dwóch mężczyzn małżeństwa w Niemczech. Jeden z małżonków posiada zarówno polskie, jak i niemieckie obywatelstwo, a drugi jedynie polskie. Po zawarciu małżeństwa, zwrócili się oni o dokonanie transkrypcji jego aktu do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie. Spotkali się jednak z odmową, która została podtrzymana w mocy przez Wojewodę Mazowieckiego. Na tę decyzję para wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który skargę oddalił. W ten sposób, po zaskarżeniu orzeczenia, sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zdecydował się zwrócić z powyższym pytaniem do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Rzecznik Generalny TS UE po stronie pary
W sprawie, przed wydaniem orzeczenia Trybunału, opinię złożył Rzecznik Generalny TSUE Jean Richard de la Tour. W przedstawionej opinii wskazał wprost, iż na Polsce, jako państwie członkowskim spoczywa pozytywny obowiązek zapewnienia dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa.
[Więcej o opinii Rzecznika Generalnego TUTAJ]
Trybunał orzekł, teraz czas na polski rząd
W konsekwencji dzisiejszego orzeczenia, sprawa wróci przed Naczelny Sąd Administracyjny i prawdopodobnie skończy się uchyleniem decyzji o odmowie dokonania transkrypcji aktu małżeństwa. Odpowiadając na pytanie prejudycjalne, Trybunał Sprawiedliwości UE zinterpretował prawo unijne w ten sposób, że sprzeciwia się ono takim uregulowaniom państwa członkowskiego, które ze względu na to, iż prawo tego państwa członkowskiego nie dopuszcza małżeństw osób tej samej płci, nie zezwalając na uznanie małżeństwa legalnie zawartego przez dwóch mających tę samą płeć obywateli wspomnianego państwa członkowskiego w trakcie korzystania z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim. Oznacza to, że Polska powinna wprowadzić rozwiązania umożliwiające uznanie zawartego za granicą małżeństwa.
Jak czytamy w uzasadnieniu dzisiejszego orzeczenia: „odmowa uznania przez organy państwa członkowskiego, którego przynależność państwową posiada dwóch obywateli Unii tej samej płci, małżeństwa zawartego przez nich zgodnie z prawem na podstawie procedur przewidzianych w tym celu w innym państwie członkowskim, w którym ci obywatele Unii skorzystali z przysługującej im swobody przemieszczania się i pobytu, może stanowić przeszkodę w wykonywaniu prawa ustanowionego w art. 21 TFUE, ponieważ taka odmowa może spowodować dla nich poważne niedogodności na płaszczyźnie administracyjnej, zawodowej i prywatnej […]. W szczególności taka odmowa uniemożliwia wspomnianym obywatelom Unii, [….], kontynuowanie tego życia rodzinnego z jednoczesnym korzystaniem z tego statusu prawnego, pewnego i skutecznego wobec osób trzecich, oraz zmusza ich do życia jako osoby stanu wolnego po powrocie do państwa członkowskiego pochodzenia”. W dalszej części uzasadnienia, Trybunał Sprawiedliwości UE wskazał, iż wobec braku uznania zawartego za granicą małżeństwa w Polsce istnieje “konkretne ryzyko, że owi obywatele napotkają poważne utrudnienia w organizacji życia rodzinnego w ramach powrotu do tego państwa członkowskiego, ponieważ w wielu działaniach życia codziennego, zarówno w sferze publicznej, jak i w sferze prywatnej, nie mają oni możliwości powoływania się na swój stan małżeński, który niemniej jednak został legalnie ustanowiony w przyjmującym państwie członkowskim”. Finalnie, Trybunał stwierdził, że obowiązek uznania przez Polskę małżeństwa osób tej samej płci nie narusza “tożsamości narodowej ani nie zagraża porządkowi publicznemu państwu pochodzenia.”.
[Zapoznaj się z pełną treścią wyroku TUTAJ]
Jednak dzisiejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości UE ma kluczowe znaczenie nie tylko dla pary skarżących, ale także dla całej społeczności osób LGBT+ w Polsce. Jednoznacznie wskazuje się w nim, że odmowa dokonania transkrypcji aktu małżeństwa zawartego za granicą jest niezgodna z prawem unijnym. Polska musi więc, niezależnie od braku związków partnerskich i równości małżeńskiej, zapewnić możliwość skutecznej transkrypcji. To ważny krok dla wszystkich osób, które zawarły związek małżeński w innym państwie UE, których małżeństwo w końcu będzie respektowane w Polsce!
Jakie dokładnie będą kolejne kroki podjęte przez polski rząd w związku z tym rozstrzygnięciem? Będziemy Was o tym informować, ale już teraz apelujemy do Ministra Spraw Wewnętrznych o wydanie zaleceń dla Kierowników Urzędów Stanu Cywilnego w zakresie praktycznej implementacji powyższego orzeczenia.
Pytanie prejudycjalne w tej sprawie zostało zadane TSUE przez NSA dzięki pracy i wytrwałości m.in. adw. Anny Mazurczak, Laureatki Korony Równości 2024.
List tęczowych matek do ministra Kierwińskiego
Przedstawiamy treść listu, który został dzisiaj wysłany przez uczestniczki projektu Równe Rodziny do Marcina Kierwińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji Polski. Sygnalizują w nim one szereg problemów dnia codziennego tęczowych rodzin w Polsce. Ich rodzicielstwo to w istocie samotne macierzyństwo w pełnej rodzinie. Co z rodzicem, który faktycznie nim jest, z serca i obowiązków, ale nie jest nim w żadnym dokumencie? Czy taka matka jest faktycznie samotną matką? Według polskiego prawa niestety tak.
Warszawa, 13.11.2025 r.
Szanowny Panie Ministrze,
zwracamy się do Pana z prośbą o spotkanie i rozmowę – rodzica z rodzicem. Jesteśmy mamami wychowującymi dzieci w Polsce, troszczącymi się o ich bezpieczeństwo i przyszłość. Niestety, nasze rodziny – w których dzieci wychowują dwie mamy lub dwóch ojców – pozbawione są podstawowej ochrony prawnej. Dzieci te nie mają zabezpieczonej relacji z rodzicem społecznym, co rodzi poczucie wykluczenia i braku bezpieczeństwa.
Polskie prawo nie uznaje faktycznego opiekuna dziecka w rodzinach jednopłciowych. Dotyczy to zarówno dzieci urodzonych w Polsce, jak i tych, których zagraniczne akty urodzenia wskazują dwoje rodziców tej samej płci. Brak transkrypcji takich dokumentów pozbawia jedno z rodziców władzy rodzicielskiej i utrudnia dzieciom uzyskanie PESEL-u, paszportu czy dostępu do usług publicznych. Różnice w praktyce Urzędów Stanu Cywilnego prowadzą do dyskryminacji i niepewności. Taka sytuacja zniechęca wiele par do powiększania rodziny, co w obliczu niżu demograficznego jest szczególnie niepokojące.
Rodzin, takich jak nasze, są w Polsce tysiące. Są tworzone przez osoby tej samej płci, decydujące się na wspólne rodzicielstwo, ale także te z nas, które wychowują wspólnie z partnerką dzieci z poprzednich związków z mężczyznami, podobnie jak dzieje się to w relacjach osób różnej płci. Brak uznania rodzicielstwa społecznego uderza bezpośrednio w dzieci – powoduje przede wszystkim problemy przy leczeniu dziecka, wizytach lekarskich czy podejmowaniu decyzji w sytuacjach nagłych, dotyczących życia i śmierci dziecka. Rodzic społeczny nie może podpisać zgody na leczenie czy uzyskać zwolnienia na chore dziecko, choć faktycznie opiekuje się nim każdego dnia. Wymaga się od nas pełnomocnictw, aktów urodzenia i uzasadnień, by uczestniczyć w codziennym życiu naszych dzieci. Takie traktowanie podważa naszą godność i bezpieczeństwo rodzinne.
Wśród nas są Remigia i Michalina, które wspólnie wychowują piętnastomiesięczne dziecko. Michalina mówi: „na każdą wizytę do lekarza z dzieckiem zabieram osobne pełnomocnictwo z datą wizyty i dokładnym opisem, do czego Remigia mnie upoważnia. Do tego zabieram akt urodzenia i zapisane paragrafy z kodeksu opiekuńczego, które pozwalają mi tam być z dzieckiem, a i tak napotykam na mnóstwo problemów, niewiedzy personelu i chodzę na te wizyty z trzęsącymi się rękami”. Podobnie Ola, która razem z Mileną wychowuje wspaniałe dzieci. Pełni ona funkcję mamy, chociaż prawnie pozostaje obcą osobą. Jest przy każdym sukcesie i każdej porażce, wozi dzieci na treningi, dopinguje im wiernie na zawodach. Opiekuje się nimi, gdy chorują – mimo, że nie może wnioskować o zwolnienie chorobowe na nie – bierze w takich sytuacjach wolne lub urlop, bo najważniejsze jest zaopiekowanie się.
Brak uznania rodzicielstwa wpływa też na życie szkolne i przedszkolne – odbiór dziecka, udział w zebraniach czy podpisanie zgody na wycieczkę wymagają dodatkowych formalności. Każdego dnia udowadniamy, że jesteśmy rodzicami, mimo że nasze dzieci wiedzą to od zawsze.
Mierzymy się z brakiem poczucia bezpieczeństwa i stresem, częściej niż inni rodzice myślimy przyszłości, jesteśmy już coraz starsze, prawo się nie zmienia i boimy się, że zostawimy dzieci w zawieszeniu i nieuregulowanym chaosie, który później będą musiały sądowo i urzędowo odkręcać. Często zadajemy sobie pytanie: „a co będzie jak umrę…?”. My nie chcemy tak żyć. Chcemy żyć tu i teraz, cieszyć się każdą chwilą jak inne rodziny. W pudełkach w szafie chcemy trzymać pamiątki z dzieciństwa naszych dzieci, zdjęcia, wspomnienia, a nie dowody, pokazujące przed sądem, że rodzic społeczny uczestniczył w życiu naszych dzieci. Chcemy mieć prawo decydować o naszych dzieciach, szczególnie w nagłych sytuacjach. Chcemy zwyczajnie jak każdy inny rodzic móc zabrać dziecko na szczepienie, podpisać zgodę na wycieczkę czy iść na zebranie. Chcemy żyć jak miliony innych rodzin. Chcemy żyć bezpiecznie. Nie chcemy tłumaczyć naszym dzieciom, że mimo, iż je kochamy i zawsze będziemy przy nich, to w świetle prawa jesteśmy dla nich obcymi osobami. Chcemy, aby nasze dzieci mogły być rodzeństwem i żeby nikt im tego nie odbierał.
Chcemy bezpieczeństwa dla naszych dzieci także w wypadku naszego rozstania. W obecnej sytuacji rodzic społeczny, który uczestniczył w wychowaniu dziecka, nie ma żadnych praw ani obowiązków wobec niego – nie może utrzymywać kontaktów, ani zostać zobowiązany do alimentów, jeśli sam chce wspierać dziecko. Wszystko zależy wyłącznie od dobrej woli drugiego rodzica, co stoi w sprzeczności z zasadą dobra dziecka.
Fakt, że dzieci nie dziedziczą też po rodzicu społecznym, a rodzic po dziecku, to kolejny problem. Choć sporządzamy testamenty, nie zawsze da się uniknąć problemów prawnych czy podatkowych, które mogą pozbawić dziecko dachu nad głową. Takie rozwiązania nie chronią rodziny, lecz narażają ją na chaos i niesprawiedliwość.
W dotychczasowej części listu pozwoliłyśmy sobie zasygnalizować Panu Ministrowi szereg problemów dnia codziennego, którym, oprócz znanych przecież Panu bolączek i radości rodzicielstwa, musimy stawiać czoło. Nasze rodzicielstwo to w istocie samotne macierzyństwo w pełnej rodzinie, prawo nie rozpoznaje naszej rodziny jako pełnej rodziny. A co z rodzicem, który faktycznie nim jest, z serca i z obowiązków, ale nie jest nim w żadnym dokumencie? Czy taka matka jest faktycznie samotną matką? Według polskiego prawa niestety tak.
Dlatego apelujemy do Pana Ministra o podjęcie takich działań, które realnie poprawią sytuację naszą i naszych rodzin. W pierwszej kolejności, odpowiadając na niejednolitą praktykę Urzędów Stanu Cywilnego, apelujemy o przygotowanie i wdrożenie rekomendacji w zakresie wydawania dokumentów dzieciom urodzonym w Polsce w rodzinach osób tej samej płci oraz w zakresie dokonywania transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia. Podczas naszego codziennego życia w Polsce przeanalizowałyśmy wiele aktów prawnych i zdobyłyśmy doświadczenie, dzięki któremu możemy tu funkcjonować. Chcemy się nim z Panem Ministrem podzielić i wspólnie wypracować jak najlepsze rozwiązania dla wszystkich rodzin. Liczymy również na poparcie Pana oraz całego Ministerstwa dla koniecznych zmian ustawowych w zakresie związków partnerskich i innych rozwiązań, obejmujących przede wszystkim rozszerzenie opieki nad dziećmi również na opiekunów faktycznych, w tym rodziców społecznych, umożliwienie matkom społecznym korzystanie z urlopu macierzyńskiego i wspólne cieszenie się pierwszymi tygodniami rodzicielstwa, uregulowanie możliwości opiekowania się chorym dzieckiem przez rodzica społecznego, a także zabezpieczenia alimentacyjnego i poprzez dziedziczenie.
Nie prosimy o przywileje – prosimy o równe traktowanie, bezpieczeństwo i godność. Chcemy, by nasze dzieci mogły dorastać w poczuciu, że ich rodzina jest chroniona przez państwo, a nie z niego wykluczona.
Zwracamy się do Pana z prośbą o spotkanie i wysłuchanie naszych historii – historii tysięcy rodzin i dziesiątek tysięcy dzieci w Polsce. Nie jesteśmy statystyką, ale obywatelkami i rodzicami, którzy pragną żyć w kraju sprawiedliwym dla wszystkich rodzin. Jako rodzice rozumiemy, że najważniejsze jest dobro dziecka. Wierzymy, że jako Minister i ojciec zechce Pan stanąć po stronie naszych dzieci i pomóc im żyć bezpiecznie i godnie.
Z poważaniem,
Michalina i Remigia, mamy 15-miesięcznego dziecka
Patrycja i Paulina, mamy czwórki dzieci (18, 15, 6 i 3 lata)
Ania i Jola, mamy czwórki dzieci (4, 7, 8 i 9 lat)
Milena i Aleksandra, mamy dwójki dzieci (9 i 10 lat)
Zuza i Ida, para planująca dziecko
Ustawa anty-SLAPP: potrzebna, ale z poprawkami
KPH złożyła opinię w sprawie rządowego projektu ustawy anty-SLAPP, przygotowanego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. W swoim stanowisku zwracamy uwagę m.in. na możliwe konsekwencje ustawy w zakresie realizacji prawa do sądu oraz sięgania po postępowania karne w miejsce postępowań cywilnych.
Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło projekt ustawy o ochronie osób uczestniczących w debacie publicznej przed oczywiście bezzasadnymi roszczeniami lub stanowiącymi nadużycie postępowaniami sądowymi. Jest to projekt rządowy, będący próbą implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1069 z dnia 11 kwietnia 2024 r. („strategiczne powództwa zmierzające do stłumienia debaty publicznej”). W ramach prowadzonych konsultacji publicznych, KPH przygotowała i złożyła swoją opinię.
SLAPP, czyli co?
Przez SLAPP (ang. strategic lawsuits against public participation) rozumie się postępowania sądowe wszczynane przeciwko udziałowi publicznemu. Ich głównym celem nie jest dochodzenie czy obrona rzeczywistych praw podmiotu inicjującego postępowanie, ale ograniczanie udziału w debacie publicznej. W wyniku SLAPP-ów przede wszystkim osoby aktywistyczne i dziennikarskie są zastraszane i zniechęcane do publicznego wypowiadania się poprzez instytucje, często państwowe lub dysponujące nieproporcjonalnie większymi zasobami niż osoby będące ofiarami SLAPP-ów. Jedną z bardziej charakterystycznych cech SLAPP-ów jest właśnie dysproporcjonalność sił między stronami.
Zaadresowanie w prawie wyzwań związanych z ryzykiem nadużywania prawa i wszczynaniem postępowań mających na celu przede wszystkim cenzurowanie debaty publicznej i zastraszanie osób w niej uczestniczących, jest niewątpliwie ważne i niezbędne. W demokratycznym państwie prawa konieczne jest zapewnienie możliwie pełnego udziału w debacie publicznej również tym, których głos nie zawsze jest pochlebny dla rządzących czy wielkiego kapitału. Debata publiczna ze swojej istoty powinna mieścić w sobie również wypowiedzi krytyczne, szokujące czy zwracające uwagę na aktualne problemy. Dlatego też sam fakt, że został opracowany w tym zakresie projekt ustawy mający implementować dyrektywę, należy ocenić pozytywnie.
Co zakłada projekt rządowy?
Projekt ustawy zakłada wprowadzenie do polskiego prawa cywilnego i postępowania cywilnego dwóch kategorii SLAPP-ów: powództw zmierzających „głównie” oraz „wyłącznie” do tłumienia, ograniczenia, zakłócania debaty publicznej lub szykanowania za udział w niej. Powództwo, będące SLAPP-em, może zostać uznane za nadużycie prawa procesowego lub za oczywiście bezzasadne, co będzie wiązało się z odrzuceniem pozwu lub oddaleniem powództwa w całości. Projekt wprowadza również kaucję, zasądzaną od strony powodowej w wysokości do górnej granicy kosztów procesu, a także możliwość obciążenia strony powodowej karą za wytoczenie powództwa typu SLAPP. Wysokość grzywny w tym przypadku może osiągnąć 20-krotność lub nawet 100-krotność minimalnego wynagrodzenia. Co szczególnie ważne, projekt rządowy odnosi się do sfery prawa cywilnego, ewentualne instrumentalne wykorzystywanie instytucji prawa karnego pozostaje poza jego przedmiotem.
Rząd podjął działania w związku z tą ustawą, ponieważ zobligowany jest do implementacji dyrektywy anty-SLAPP i zapewnienia bezpiecznego udziału w debacie publicznej. Planując jednak zmiany prawne w tym zakresie, w ocenie KPH, zaadresowane muszą być ich konsekwencje w postaci ryzyka ewentualnego ograniczenia prawa do sądu czy zastępowania procesów cywilnych sprawami karnymi.
Opinia KPH. Na co zwracamy uwagę?
Dostrzegając konieczność zapewnienia bezpiecznego udziału w debacie publicznej i ochronę przed nadużyciami, KPH przygotowała i złożyła uwagi do projektu. W swoim stanowisku, zwróciliśmy uwagę przede wszystkim na możliwe konsekwencje ustawy, mogące de facto prowadzić do osiągnięcia efektu przeciwnego do zamierzonego, w postaci ograniczenia prawa do sądu. Możliwość orzeczenia od strony powodowej kaucji w wysokości odpowiadającej przewidywanym kosztom procesu już na bardzo wstępnym etapie, może zniechęcać, np. osoby aktywistyczne, do dochodzenia swoich praw na gruncie prawa cywilnego. Ponadto ryzyko obciążenia strony powodowej wysokimi grzywnami, w przypadku uznania powództwa za SLAPP, również może prowadzić do rezygnacji z dochodzenia roszczeń.
Gdyby ta ustawa obowiązywała wcześniej, KPH mogłaby nie zdecydować się na pozwanie TVP za pseudo-reportaż „Inwazja”. Kalkując potencjalne konsekwencje i licząc się z najbardziej nieprzychylnym scenariuszem uznania naszego pozwu za SLAPP, nie moglibyśmy sobie pozwolić na ewentualne zabezpieczenie tak dużych kwot.
– wskazuje Annamaria Linczowska z KPH, która opracowała opinię.
Dlatego właśnie w opinii zaproponowano zmniejszenie maksymalnej wysokości kaucji do połowy przewidywanych kosztów procesu oraz ograniczenie wysokości grzywny do 10-krotności minimalnego wynagrodzenia z daty wniesienia pozwu.
W stanowisku KPH wskazuje również, że projektowane regulacje mogą prowadzić do wybierania innych niż powództwa cywilne, np. na gruncie ochrony dóbr osobistych, narzędzi prawnych wymierzonych w uczestników i uczestniczki debaty publicznej, poprzez zastępowanie ich wszczynaniem postępowań prywatnoskargowych, co w konsekwencji może doprowadzić do wzrostu liczby inicjowanych postępowań karnych uczestni(cz)kom debaty publicznej.
Ponadto proponowane przez projektodawcę rozróżnienie na powództwa zmierzające „głównie” i „wyłącznie” do ograniczenia debaty publicznej nie znajduje, w naszym przekonaniu, uzasadnienia w dyrektywie, na co również zwróciliśmy uwagę w opinii. W praktyce może dostarczać bardzo wielu wyzwań przy stosowaniu ustawy. Dlatego właśnie proponujemy ujednolicenie i uproszczenie w tym zakresie. W opinii wskazano również, że większość regulacji wprowadzanych ustawą powinna być włączona do Kodeksu cywilnego lub Kodeksu postępowania cywilnego, za czym przemawia zarówno postulat przejrzystości i zrozumiałości prawa dla osób obywatelskich, jak także względy czysto praktyczne. Finalnie KPH zwraca także uwagę na zbyt krótki okres vacatio legis (czasu przed wejściem ustawy w życie), a także na niepokojące regulacje dotyczące możliwości stosowania ustawy do toczących się już postępowań. To ostatnie może mieć kolosalne konsekwencje polegające na uznaniu już wszczętych postępowań za SLAPP-y i obciążenie stron powodowych przewidzianymi w projekcie kaucjami i karami.
Fragment opinii:
Projektowana ustawa dotyczy bardzo ważnych zagadnień związanych z realizowaniem podstawowych wolności obywatelskich w zakresie chociażby udziału w debacie publicznej, wolności wypowiedzi i wolności zrzeszania się. […] Wiele rozwiązań z ustawy o daleko idących konsekwencjach dla powoda zapada już na etapie przedsądu, co również może prowadzić do niestosowania instrumentów prawa cywilnego celem dochodzenia swoich praw. Najpoważniejszą i najdalej idącą konsekwencją w ocenie KPH jest “przeniesienie” spraw z zakresu dóbr osobistych z reżimu cywilnego do reżimu karnego poprzez inicjowanie spraw prywatnoskargowych o występki z art. 212 i art. 216 k.k wobec osób aktywistycznych uczestniczących w debacie publicznej oraz rezygnacja przez osoby aktywistyczne z ochrony swoich praw na gruncie prawa cywilnego. Stowarzyszenie rekomenduje zatem wprowadzenie ustawy w zakresie ochrony przed SLAPP-ami w sposób przejrzysty i klarowny dla osób obywatelskich, który przede wszystkim nie ogranicza prawa do sądu.
[Zapoznaj się z całą opinią]
Opinię KPH konsultowali adw. Alicja Sukiennik oraz r.pr. Marcin Pawelec-Jakowiecki, posiadający praktyczne doświadczenie w obronie i reprezentacji osób klienckich w sprawach typu SLAPP oraz z zakresu szeroko rozumianej wolności wypowiedzi.
FACE FORWARD: Podsumowanie konferencji ILGA-Europe 2025
Choć od konferencji ILGA-Europe w Wilnie minął już tydzień, emocje, rozmowy i inspiracje, które tam się wydarzyły, wciąż są z nami. To jedno z najważniejszych spotkań europejskiego ruchu LGBT+, które w tym roku pod hasłem „Face Forward”, zgromadziło ponad 420 osób z 55 krajów, reprezentujących setki organizacji i inicjatyw działających na rzecz równości.
W ramach konferencji odbyło się ponad 70 sesji, warsztatów i spotkań, w tym Regional Marriage Strategy Meeting, poświęcony strategiom na rzecz równości małżeńskiej.
Kampanię Przeciw Homofobii reprezentowaxx:
- Miko Czerwiński,
- Miłosz Przepiórkowski.
Z Wilna wrócixxśmy z jeszcze większym poczuciem wspólnoty, energii i przekonaniem, że solidarność ponad granicami to realna siła naszego ruchu.
Sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności w ramach Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 Priorytet 5 – Wsparcie doraźne.
Gala Korony Równości 2025: wideorelacja
25 września Warszawa znów stała się sceną, na której wybrzmiały najważniejsze głosy walki o równość. Podczas uroczystej gali, wieńczącej siódmą odsłonę plebiscytu organizowanego przez Kampanię Przeciw Homofobii, wręczono Korony Równości – wyróżnienia, które co roku trafiają do osób, inicjatyw i instytucji odważnie działających na rzecz społeczności LGBT+. To wydarzenie, uznawane za jedno z najbardziej prestiżowych w Polsce, jest jednocześnie świętem odwagi, solidarności i widzialności. Zapraszamy do obejrzenia wideorelacji:
Wideo: Ania Rejman
OSOBY LAUREACKIE
Aktywizm: Kuba Gawron, współautor Atlasu Nienawiści, za determinację w walce ze „strefami wolnymi od LGBT” i wygraną z Ordo Iuris.
Instytucje: Departament ds. Równego Traktowania, za przygotowanie projektów ustaw o związkach partnerskich i obronę Konwencji stambulskiej.
Prawo: Paweł Marcisz i Marcin Górski, prawnicy stojący za sprawą „Szypuła i inni przeciwko Polsce” przed ETPC, potwierdzającą konieczność uznania związków jednopłciowych.
Polityka: Joanna Senyszyn, europosłanka, za konsekwentne wsparcie społeczności LGBT+ i działania pro-feministyczne.
Media: Leonard Osiadło (OKO.press), za rzetelne dziennikarstwo i widoczność queerowej perspektywy.
Internet: Mariusz Kozak, Sebastian Szarata i Mariola Kozak, osoby znane m.in. z programu „Gogglebox. Przed telewizorem”, za przełamywanie stereotypów i pokazanie autentycznego życia rodzin LGBT+.
Kultura: Dancing Międzypokoleniowy Pauliny Braun, za queerową widoczność i integrację międzypokoleniową.
Biznes: Where is Willy, marka stworzona przez Ksawerego, za innowacyjne produkty wspierające osoby transpłciowe i promowanie euforii płciowej.
Partnerami Koron Równości 2025 są: Ambasada Australii, Ambasada Belgii – Przedstawicielstwo Flandrii w Polsce i w Krajach Bałtyckich, Ambasada Irlandii, Ambasada Królestwa Niderlandów, Ambasada Norwegii, Bank BPH, ING Bank Śląski, ISS, Linklaters, Orange, Sephora. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęły: Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ambasada Kanady. Medialnie Korony Równości wspierają: Gazeta Wyborcza, OKO.press, OUTfilm, TOK FM, wyborcza.pl. Matronatem objęły wydarzenie również: Grupa Stonewall oraz Lambda Warszawa.
U nas bez zmian. 2 lata rządów Donalda Tuska
15 października 2023 roku, niesione_eni nadzieją na zmianę, zdecydowałyśmy_liśmy w rekordowych wyborach, że władza trafi do koalicji partii prodemokratycznych. Złożono nam bardzo konkretne obietnice: walka z mową nienawiści, związki partnerskie, naprawa systemu sądownictwa, ustawa liberalizująca prawo aborcyjne. Wśród pilnych spraw, do uregulowania przez decydentów i decydentki, znajduje się także godnościowy tryb uzgodnienia płci. Po dwóch latach rządów można śmiało powiedzieć: u nas bez zmian. Spójrzmy, co zadziało się w ciągu ostatnich 2 lat w kluczowych dla społeczności LGBT+ tematach.
Związki partnerskie
W przypadku związków partnerskich, po niemal 2 latach dyskusji, rozmów, rekordowych konsultacji publicznych i szerokiego poparcia społecznego, rząd nie przyjął projektu, Sejm nad nim nie pracuje, a ostatnie tygodnie przynoszą nam ustawę-propozycję, która zapewnia jeszcze mniejszy zakres ochrony związków niż mocno już kompromisowy projekt rządowy.
Wg najnowszego sondażu, przeprowadzonego przez firmę Opinia24, 54% ankietowanych opowiada się za wprowadzeniem w Polsce związków partnerskich.
Ochrona przed mową nienawiści i przestępstwami z nienawiści
To jedyny postulat, który został wprowadzony do umowy koalicyjnej. Początki prac nad nowelizacją kodeksu karnego były bardzo obiecujące. Nowelizacja proponowała rozszerzenie ochrony kodeksowej ze względu na wiek, płeć, niepełnosprawność, orientację seksualną i tożsamość płciową. W toku prac wykreślono tożsamość płciową i chciano ograniczyć ochronę wyłącznie do osób, które rzeczywiście posiadają daną cechę, ale dzięki wytężonej pracy organizacji społecznych udało się wypracować dobry projekt, który został przegłosowany przez przez Sejm i Senat. Andrzej Duda skierował projekt do Trybunału Konstytucyjnego, a ten orzekł niekonstytucyjność nowelizacji. Krótko mówiąc, w zakresie ochrony przed nienawiścią wobec osób LGBT+, nic się nie zmieniło.
Uzgodnienie płci
Choć postulat ten nie pojawił się wprost w programach wyborczych, organizacje od lat podnosiły konieczność zmiany sposobu, w jakim w Polsce dokonuje się uzgodnienia płci. Ówczesny Minister Sprawiedliwości, Adam Bodnar, wydał rozporządzenie, które nadawało sprawom o uzgodnienie płci wysoki priorytet. Ponadto skończono z praktyką wprowadzoną przez Zbigniewa Ziobro, by w sprawach o uzgodnienie płci obowiązkowo uczestniczyli prokuratorzy.
Orzeczenie Sądu Najwyższego wywróciło ustaloną od prawie 30 lat linię orzeczniczą i skierowało sprawy o uzgodnienie płci do rozpatrywania w trybie nieprocesowym. Jednocześnie zobowiązało ustawodawcę do wprowadzenia kompleksowego rozwiązania ustawowego. Wszystko wskazuje na to, że w tej kadencji rząd i parlament nie zajmą się tym tematem.
Czy cokolwiek zmieniło się na plus?
Z całą pewnością zmieniła się narracja wobec osób LGBT+. Widać to na przykładzie mediów publicznych, które odeszły od języka pogardy i nienawiści wobec naszej społeczności. Symboliczny wymiar miały przeprosiny Adama Bodnara, który jako Minister Sprawiedliwości, przeprosił osoby LGBT+ za lata systemowej przemocy i dyskryminacji przez państwo. Widzimy też zmianę w podejściu polityków_czek do kwestii równościowych.
Odczuwalną zmianą jest to, że po drugiej stronie pojawili_ły się partnerzy_ki, z którymi można rozmawiać.
Szkoda, że to nadal warstwa deklaracji, a nie realnych zmian.
Cracow Drag Artist Contest #5 pod matronatem KPH
Już 11.10.2025 w Slay Space odbędzie się 5. edycja Cracow Drag Artist Contest, konkursu dla drag osób performerskich. Formuła opracowana przez charyzmatyczną kapitankę Judy Chersand pozwoli na zaprezentowanie dragu na wielu płaszczyznach. KPH objęło matronat nad tym wyjątkowym wydarzeniem.
Formuła wydarzenia
I etap: talent show – każda osoba ma 5 minut, aby zaprezentować swój dowolny talent na scenie – może to być żonglowanie, lipsync, stand up – każdy talent to talent!
II etap: debata drag prezydetx – 6 osób performerskich zostanie poddane ogniowi pytań. Judy Chersand – osoba prowadząca – wyciągnie odpowiedzi na bardzo poważne pytania dotyczące historii, sztuki, dragu i najważniejszych zagadnień wszechświata.
Finał: wyłoniona przez głosowanie publiczności z wykorzystaniem żetonów dwójka osób performerskich zmierzy się w lipsync battle o główną nagrodę w wysokości 1500 zł.
Zasady
1. W konkursie nie ma jury.
2. W konkursie głos ma publiczność.
3. Kupując dowolną pozycję na barze, otrzymujesz 1 żeton. To głos, który możesz wrzucić do pudełka z imieniem wybranej przez Ciebie osoby performerskiej
Kto wystąpi w 5. edycji?
– Funky Flora
– Androdaiti
– Klucha Rozpierducha
– Oxie Moron
– Edward the Sour
– Łata Fak
Szczegóły wydarzenia
Otwarcie bramek: 20:00
Start show: 21:00
Miejsce: Bulwar Kurlandzki vis-a-vis ul. Podgórska 16, Kraków
Bilety są dostępne stacjonarnie w Slay Space w godzinach otwarcia różowej barki (Slay Space – Barka na Wiśle Bulwar Kurlandzki vis-a vis ul. Podgórska 16) oraz przez stronę internetową.
Kup bilety
Bezpieczeństwo zaczyna się tam, gdzie mundur i równość idą ramię w ramię
15 sierpnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. W tym dniu pamiętamy o osobach bohaterskich, które wywalczyły niepodległość i bezpieczeństwo na polskiej ziemi. Oglądamy również defilady wojskowe. W równym tempie żołnierze i żołnierki idą pewnym krokiem w jednej linii. Są symbolem bezpieczeństwa, stabilności oraz wiary, że w godzinie próby będą bronić nas wszystkich. Od wielu lat nasza armia się rozrasta, jest wyposażona w nowoczesne uzbrojenie i sięga po technologie jutra. W tym marszu po nowoczesność brakuje jednak jednego elementu – równości wszystkich obywateli oraz obywatelek, którzy i które służą w polskiej armii.
Żołnierze i żołnierki LGBT+ często pełnią służbę, niosąc nie tylko mundur, ale też ciężar ukrywania się oraz obawy, że ich tożsamość psychoseksualna może zostać wykorzystana przeciwko nim. To nie jest ani determinacja, ani pełna służba. A przecież każda osoba powinna móc służyć swojemu krajowi na równych zasadach. Nie może być tak, że armia, a tym samym i Polska, odwagę nagradza brakiem działań do zapewnienia równości. Bezpieczeństwo nie może być dostępne tylko dla wybranych. Wojny, kryzysy czy cyberataki pokazują, że siła kraju nie bierze się wyłącznie z czołgów, ale też z jedności, zaufania i solidarności. W wojsku nie może być podziałów.
Zwierzchnik „nie naszych spraw”
Raptem tydzień wcześniej Karol Nawrocki złożył przysięgę prezydencką i stał się zwierzchnikiem sił zbrojnych. Jego poglądy w kampanii były jasne i konserwatywne. Odrzucał związki partnerskie, wskazując, że jest gotowy jedynie rozważyć status „osoby najbliższej” – co pozostawia wiele osób (nie tylko LGBT+) w chaosie bez praw, które przysługują rodzinom żołnierzy i żołnierek. Wierzy, że są tylko dwie płcie, a małżeństwo to wyłącznie związek kobiety i mężczyzny. „Społeczność LGBT nie może oczekiwać ode mnie, że będę forsował ich sprawy” – tak mówił, dodając, że kwestie równości praw i życia rodzinnego osób ze społeczności powinny pozostać poza życiem politycznym. Ten sam prezydent publicznie niszczył komiks opowiadający o tożsamości queer. Twierdzi, że będzie dbał o „Polskę biało-czerwoną”, chroniąc dzieci przed „ideologicznymi eksperymentami”.
Takie stanowisko i postawa są sprzeczne z tym, co naprawdę wzmacnia armię. Prawdziwe bezpieczeństwo pochodzi z równych praw, solidarności i poczucia, że każda osoba, która zakłada mundur, ma pełne wsparcie państwa.
Tam, gdzie mundur i tęcza idą w parze
Jakże dalekie jest to podejście od tego, jakiemu hołduje NATO, do którego przynależność polscy politycy i polityczki tak często z dumą podkreślają. Zastanawiające jest, jak zachowałby się Karol Nawrocki czy Władysław Kosiniak-Kamysz, gdyby musieli złożyć podpis pod słowami Jensa Stoltenberga – byłego już sekretarza generalnego NATO, który w 2023 roku z okazji IDAHOBIT powiedział tak:
Każda miłość jest równa. Osoby LGBT+ zasługują na szacunek i godność, i jestem dumny, że mogę nazwać się waszym sojusznikiem.
Rok wcześniej stwierdził również, że siłą NATO jest jego różnorodność. Wojsko regularnie bierze udział w marszach równości w Wielkiej Brytanii, Kanadzie, a kiedyś również w Stanach Zjednoczonych. W strukturze NATO działa sieć PROUD@NATO skupiająca osoby LGBT+ służące w kwaterze głównej Sojuszu w Brukseli. Polskich akcentów tam brak, choć nie powinno to dziwić, skoro polska armia nie wykazuje gotowości na różnorodność.
Święto w cieniu podziałów
W Polsce osoby LGBT+ w wojsku wciąż często muszą żyć w ukryciu. Słyszą obraźliwe komentarze, unikają rozmów o swoim życiu prywatnym, bojąc się konsekwencji. W oficjalnych dokumentach ich partnerzy i partnerki praktycznie „nie istnieją” – nie mają prawa do informacji o wypadku, ubezpieczenia, dziedziczenia czy wsparcia, które należy się rodzinom żołnierzy.
15 sierpnia to doskonała chwila, by powiedzieć jasno: służba Polsce to nie tylko gotowość bojowa, ale także zasada, żeby Polska służyła każdemu obywatelowi i każdej obywatelce. Równość w armii to nie dodatek – to fundament bezpieczeństwa narodowego. Jeżeli osoba naraża swoje życie i gotowa jest służyć, państwo musi odpowiedzieć równością, ochroną i szacunkiem. Tylko wtedy będziemy naprawdę bezpiecznym narodem.
Jeśli jesteś osobą LGBT+ w czynnej służbie w Wojsku Polskim lub Wojskach Obrony Terytorialnej albo przeniesioną do rezerwy – skontaktuj się z nami. Dołącz do grupy wojskowych osób LGBT+. Gwarantujemy anonimowość.
polityka@kph.org.pl
Poznaj Równe Rodziny
Z dumą prezentujemy stronę projektu Równe Rodziny. To przestrzeń dla par jednopłciowych wychowujących dzieci w Polsce – stworzona z myślą o widzialności, bezpieczeństwie i zaangażowaniu na rzecz zmiany prawa.
CO ZNAJDZIESZ NA STRONIE?
– informacje o projekcie i jego celach
– formularz zgłoszeniowy dla rodzin, które chcą do nas dołączyć
– materiały edukacyjne i aktualności
– his/herstorie osób, które już podzieliły się swoim głosem
GŁOS RODZINY
W projekcie Równe Rodziny oddajemy głos osobom, które najlepiej wiedzą, czym jest „tęczowe rodzicielstwo”, czyli samym rodzicom. To właśnie oni i one:
– opowiadają swoje his/herstorie własnymi słowami
– mówią o codzienności, marzeniach i trudnościach
– pokazują, dlaczego zmiana prawa jest konieczna – tu i teraz (!)
– spotykają się z polity(cz)kami, osobami z mediów i świata kultury
WSPÓLNOTA I SPRAWCZOŚĆ
Nie jesteś sam_a. Równe Rodziny to także grupa zaangażowanych i gotowych do działania mam i tatów, które_rzy chcą prawnego zabezpieczenia ich dzieci i rodzin.
DOŁĄCZ DO RÓWNYCH RODZIN
Tworzysz tęczową rodzinę? A może znasz osoby, które mogą być zainteresowane udziałem w projekcie? Podaj dalej link: www.rownerodziny.pl
Każdy głos ma znaczenie. Miłość to miłość. A rodzina to rodzina.
Jaka piękna katastrofa! Związki partnerskie poszły na dno
6 sierpnia, przed Zgromadzeniem Narodowym, Karol Nawrocki złoży przysięgę, czym otworzy swoją 5-letnią kadencję. To kolejne znaczące wydarzenie polityczne po niedawnej rekonstrukcji rządu Donalda Tuska. W ten kalendarz polityczny nie wpisał się niestety finał prac nad rządowym projektem ustawy o związkach partnerskich. Ba! Ten ponad 20-letni serial nabiera nowej dynamiki, ponieważ na horyzoncie może pojawić się nie 1, ale aż 4 projekty, które w mniej lub bardziej godnościowy sposób mają uznawać związki osób tej samej płci. Dokąd zmierzamy w tej związkowej odysei?
Statek niesiony nadziejami i obietnicą
Kiedy 13 grudnia 2023 r. swoją pracę rozpoczynał rząd Donalda Tuska, wiele osób w Polsce wierzyło, że przychodzi czas zmiany. Śmiałe zapowiedzi kolejnych ministrów dawały nadzieję na wprowadzenie rozwiązań, które miały odwrócić złą politykę PiS-u. Związki partnerskie, liberalizacja prawa aborcyjnego, nowelizacja kodeksu karnego oraz ściganie homo- i transfobii: wszystkie te zmiany jawiły się jako te, które uda się sprawnie przeprowadzić przez parlament, a następnie położyć na biurku Andrzeja Dudy.
Wbrew zapowiedziom premiera, który w swoim exposé powiedział, że:
nie ma dla mnie ważniejszej sprawy niż prawa kobiet i równość obywateli wobec prawa, równość obywateli niezależnie od ich statusu społecznego, wyznania, orientacji seksualnej etc.,
losy ustawy dekryminalizującej pomoc w dokonaniu aborcji pokazały, że kwestie praw człowieka, które wrzucono do worka „spraw światopoglądowych” nie są priorytetem tego rządu oraz części jego koalicjantxx. Wiele miesięcy trwały uzgodnienia, czy projekt ustawy o związkach partnerskich powinien być projektem rządowym. Gdy w lipcu 2024 r. udało się wpisać go do wykazu prac rządu, zdawało się, że pracę nabiorą tempa. Prawie 6 tys. opinii i głosów zebranych w ciągu miesiąca konsultacji społecznych projektów dwóch ustaw – tej zasadniczej o związkach partnerskich i ustawy wprowadzającej – pokazały, że dla społeczeństwa to ważna sprawa. Jednak zaangażowanie społeczne i organizacji pozarządowych nie przekonało koalicji rządzącej, że Polska jest gotowa na związki partnerskie. Nie przekonało jej również 67-procentowe poparcie związków przez populację kraju. W toku uzgodnień międzyresortowych PSL-u, który w sile 5 ministerstw zdemaskował prawdziwe intencje Katarzyny Kotuli i społeczności LGBT+: mechanizmy wyłudzania od państwa polskiego przywilejów (ziemi rolnej, wczasów wojskowych i ulg podatkowych) i wprowadzenie tylnymi drzwiami małżeństw osób tej samej płci, ale pod płaszczykiem nowej instytucji prawa rodzinnego, okazały się kotwicą, która skutecznie wyhamowała ten statek.
Legislacyjne rafy i polityczne mielizny
Od listopada 2024 r. związki partnerskie utknęły w kolejnych etapach procesu legislacyjnego. Im dłużej trwały prace, tym częściej słyszxxxśmy, że gotowa ustawa jest już tuż za rogiem i lada chwila trafi na posiedzenie rządu. Był to syreni śpiew, jakże zwodniczy dla uszu osób LGBT+, które od 20 lat czekają na ustawę, która da im poczucie bezpieczeństwa, szacunku i godności.
Rządowy projekt ustawy o związkach partnerskich mimo że od początku był projektem kompromisowym, w toku dalszych prac stawał się coraz uboższy. Łupem legislacyjnych i moralizatorskich korsarzy padło tęczowe rodzicielstwo, później tzw. mała piecza zastępcza, następnie ceremonia w urzędzie stanu cywilnego. Czymś, co mogło być średniej klasy żaglowcem, tuż przed kampanią prezydencką było już jedynie żaglówką. Wpłynęxxśmy na niespokojne morze wzburzone nacjonalistyczną i populistyczną narracją. Na horyzoncie pojawiały się czarne chmury, które mogły całkowicie zatopić sen o związkach partnerskich. Coraz śmielej wybrzmiały propozycje, żeby żaglówkę zastąpić kajakiem – statusem osoby bliskiej.
Z drugiej strony mamiono nas obietnicą, że jeśli jeszcze raz zmobilizujemy się jako wyborczynie i wyborcy, związki partnerskie nabiorą tempa i szczęśliwie dotrą do portu. Gwarantem sukcesu miał być Rafał Trzaskowski. 1 czerwca stało się jasne, jaki los czeka ten rejs.
Jeszcze zanim Karol Nawrocki zdążył zatopić ten związkowy statek, zrobiła to jego własna załoga. Koalicja rządząca, po przegranej Rafała Trzaskowskiego, wśród przyczyn porażki wymieniała progresywne rozpasanie części tej załogi i nierealistyczne oczekiwania. Ustawa rządowa trafiła na mieliznę i wszystko wskazuje na to, że pozostanie tam już na stałe. Katarzyna Kotula postanowiła zrzucić szalupę w postaci projektu poselskiego, tożsamego do projektu rządowego. Ale ta szalupa nie popłynęła za daleko. W oczekiwaniu na pierwsze czytanie w sejmie i po przejściu konsultacji społecznych, które – podobnie jak w przypadku projektu rządowego, dały jasną odpowiedź, że Polska nie tylko czeka, ale wręcz potrzebuje związków partnerskich – na horyzoncie pojawiły się kolejne rozwiązania ratunkowe.
Partnerski kajak zamiast związkowej łodzi
W przededniu prezydentury Karola Nawrockiego na stole leżą rozwiązania, które odzierają pierwotny pomysł z godności. Katarzyna Kotula, zdegradowana z roli Ministry do Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Traktowania, przedstawia propozycję tzw. umowy partnerskiej. Umowa ta zakłada możliwość wspólnego rozliczania się, prawo do pochówku partnera_ki, dostępu do informacji medycznej, reguluje kwestie spadków, zasiłków i alimentów. Jak wynika z ogólnodostępnych informacji, ta umowa byłaby zawierana z notariuszem_ką.
Projektowana umowa notarialna niebezpiecznie przypomina powracający w przestrzeni publicznej pomysł statusu osoby bliskiej, podnoszony przez PSL, a w kampanii prezydenckiej również przez Karola Nawrockiego. Co więcej, wydaje się, że Karol Nawrocki może w pierwszych tygodniach swojej prezydentury skorzystać z inicjatywy ustawodawczej i skierować do Sejmu własny projekt. Taki, który oprócz gwarancji bycia podpisanym przez prezydenta, może również zyskać szerokie poparcie prawicowych i konserwatywnych partii.
Co zatem ze związkami partnerskimi? Realnie patrząc, w zderzeniu z konserwatywną i populistyczną narracją, projekty rządowe w aktualnym kształcie mogą nie wejść w życie. W tym rejsie na pewno zabrakło kapitana_ki, który_a pewnie poprowadził(a)by projekt ku bezpiecznemu portowi. Zabrakło zdyscyplinowanej załogi, która w poczuciu odpowiedzialności zadba o miliony osób tworzących związki nieformalne, w tym o ponad 2 mln osób LGBT+, czekających na związki partnerskie. Zapowiedzi Katarzyny Kotuli i pojawiające się w mediach informacje o innych niż związki partnerskie rozwiązania traktujemy jako „ratowanie tego co się da”. Widzimy, że w szalupie zabraknie miejsca dla wszystkich. Poza burtą pozostaną tęczowe rodziny, dzieci wychowywane przez pary osób tej samej płci, godność i szacunek wobec osób, które wspólnie budują swoje życie. Musiały ustąpić miejsca targom politycznym i szukaniu „tego, co możliwe”.
Związki partnerskie w tej kadencji i realiach politycznych skazane są zatem na katastrofę. Rządowy projekt, choć miał być niezatapialny, poszedł na dno w swoim rejsie. Teraz rzuca się mu koło ratunkowe, choć jest mu bliżej zbutwiałej deski. Tonącym daje się pozorny wybór, czy wolą w symboliczny sposób pójść wraz z tym pięknym projektem na dno, czy będą ratować się w wąskiej, ciasnej i płytkiej szalupie. A wszystko to w imię kompromisu.
Nie ma już Ministry ds. Równości. Pierwszy taki urząd przechodzi do historii.
W dzisiejszej rekonstrukcji rządu Donald Tusk nie tylko odwołał Katarzynę Kotulę, ale też całkowicie zlikwidował stanowisko Ministra_y ds. Równości.
To jednoznaczny sygnał: równość nie jest już priorytetem tego rządu. A dla osób LGBT+, osób z niepełnosprawnościami, kobiet, mniejszości narodowych i religijnych – to po prostu zniknięcie z agendy władzy.
Katarzyna Kotula jako Ministra ds. Równości przewodniczyła pracom nad ustawą o związkach partnerskich – to dzięki wysiłkowi jej i jej współpracowniczek, został opracowany projekt rządowy. Stanowczo działała także w zakresie przeciwdziałania mowie nienawiści czy walki z dyskryminacją w szkołach.
Dziękujemy Katarzynie Kotuli i całemu jej zespołowi za pracę. Nie poddajemy się i walczymy dalej o Polskę równych praw!
Mirka Makuchowska nominowana do Medalu Wolności Słowa 2025
Z radością informujemy, że Mirka Makuchowska, dyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii, została nominowana do Medalu Wolności Słowa 2025 w kategorii Obywatel(ka).
Medal przyznawany jest osobom, które w szczególny sposób działają na rzecz wolności wypowiedzi, praw obywatelskich i budowania świadomości społecznej. Mirka od lat nieprzerwanie zabiera głos w obronie praw osób LGBT+, przypominając, że równość i wolność słowa są ze sobą nierozerwalnie związane.
Uroczyste wręczenie nagród odbędzie się 29 sierpnia w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Transmisję wydarzenia będzie można śledzić na antenie TVN24, Facebooku Fundacji Grand Press oraz na stronach patronów i matronek medialnych.
Gratulujemy wszystkim nominowanym osobom i z dumą trzymamy kciuki za Mirkę!
