Wesprzyj KPH

Patrzymy wam na ręce: haniebne projekty obywatelskie skierowane do dalszych prac w komisji.

W czasach szalejącej epidemii władza na ostatnią chwilę wrzuciła do porządku obrad obywatelskie projekty ustaw przewidujące skrajne zaostrzenie prawa aborcyjnego oraz odebranie młodzieży dostępu do edukacji seksualnej. KPH wzywało do ich odrzucenia w pierwszym czytaniu. Głosami większości sejmowej projekty zostały skierowane do komisji i mogą być w każdej chwili procedowane. To skandal, że w czasie epidemii przepycha się projekty budzące taki opór społeczny. Niszczący efekt ustawy karzącej za rzetelną edukację seksualną więzieniem widzimy już dziś, po samych zapowiedziach jej wprowadzenia. Teraz posłowie będą w komisjach debatować o tym czy młodzież może się dowiadywać o swojej seksualności, czy też może należy wsadzić nauczycielkę biologii do więzienia. – komentuje dzisiejsze głosowanie w Sejmie Magdalena Świder.

Oferta last minute: haniebne projekty obywatelskie w Sejmie

W zeszłym tygodniu wokół przyszłego posiedzenia Sejmu – wyznaczonego na 15 i 16 kwietnia – zrobiło się głośno za sprawą kilku zapisów w planach obrad. W sejmowej agendzie pojawiły się punkty dotyczące barbarzyńskich projektów obywatelskich dotyczących m.in. ograniczenia prawa do przerywania ciąży oraz dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej. Na zajęcie się nimi Sejm miał sześć miesięcy. To znamienne, że rządząca większość wyciągnęła je w ostatnim momencie wykorzystując przy tym stan epidemii. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rajdowe początki – homofobiczne busy w służbie projektu fundamentalistów

Chyba wszyscy je pamiętamy – samochody z homofobicznymi hasłami, nienawistnie łączące osoby LGBT z pedofilią, objeżdżały w ciągu ostatnich miesięcy całą Polskę. Jak się okazało, cała akcja służyła fundamentalistom religijnym do zbierania podpisów pod projektem ustawy manipulacyjnie nazwaną “Stop Pedofilii”. Projekt ten z pedofilią nie ma nic wspólnego: tak naprawdę przewiduje karanie za rzetelną edukację seksualną więzieniem.

Projekt jest próbą zastraszenia każdej osoby przekazującej młodzieży wiedzę umożliwiającej jej podejmowanie świadomych i zdrowych decyzji. Doprowadzi do absurdalnych sytuacji, w których lekarz będzie bał się rozmawiać z nastolatką o antykoncepcji, a nauczycielka biologii podczas lekcji ominie tematy dotyczące rozmnażania. Nie mówiąc już o rodzicach, którzy również będą bali się rozmawiać z własnymi dziećmi np. o złym dotyku. – wyjaśnia Joanna Skonieczna z KPH.

Projekt “Stop Pedofilii” uderzy najbardziej w młodzież, która i tak ma utrudniony dostęp do rzetelnej wiedzy o seksualności. Edukacja seksualna jest podstawowym działaniem zmniejszającym prawdopodobieństwo stania się zarówno ofiarą, jak i sprawcą przemocy seksualnej. Projekt niesie ryzyko wzrostu zagrożenia przemocą seksualną, pedofilią, niepożądanym i nastoletnim ciążom czy infekcjami przenoszonymi drogą płciową.

Zmuszanie do rodzenia za wszelką cenę 

Kiedy w 2016 roku rządząca większość chciała zaostrzyć prawo aborcyjne, setki tysięcy osób wyszły na ulice. Czarne Protesty pokazały nową skalę obywatelskiego oburzenia: tak dużą, że projekt ostatecznie odrzucono. Teraz zostaje ponownie poddany pod głosowanie. Na sejmowy stół trafił akurat w momencie epidemii – kiedy wszyscy i wszystkie jesteśmy zamknięte w domach.

Fala protestów przetacza się przez Polskę

Na odpowiedź tych, w które te ustawy uderzą, nie trzeba było długo czekać. Wydarzenia protestacyjne pojawiły się w internecie w trybie ekspresowym, a propozycje protestów dostosowano do okoliczności epidemiologicznych. I tak w całej Polsce od piątku odbywały się protesty domowe, balkonowe, podsklepowe, samochodowe… Skrzynki mailowe posłów i posłanek zostały zalane wiadomościami sprzeciwu. O wykorzystywaniu epidemii do przegłosowania haniebnych ustaw rozpisywały się organizacje i media na całym świecie.

Projekty do komisji

Dziś Sejm głosował nad barbarzyńskimi projektami. Głosami większości sejmowej projekty zostały skierowane do komisji do dalszych prac. Politycy i polityczki chcą nas szantażować groźbą procedowania i uchwalenia tych ustaw.

Teraz projekty te mogą na lata utknąć w sejmowej zamrażarce. Ale nie muszą. Politycy będą mogli je z niej wyciągnąć w dogodnej chwili, na przykład aby przykryć coś, co mogłoby wywołać społeczne oburzenie. Tak robiono już wielokrotnie. – mówi adw. Karolina Gierdal, prawniczka KPH.

Nie składamy parasolek

Będziemy bacznie obserwować prace komisji, do których trafiły haniebne projekty. Nie pozwolimy na instrumentalne wykorzystywanie osób LGBT przez fundamentalistów religijnych. Nie zgadzamy się na przymusowe porody. Nie zgadzamy się na pozostawianie dzieci i młodzieży bez opieki i wystawianie ich na zagrożenia związane z przemocą seksualną. Byłyśmy, jesteśmy i będziemy gotowe do działania. Władzo, będziemy wam patrzeć na ręce.

Odrzućcie haniebne projekty w pierwszym czytaniu – list KPH do posłów i posłanek

Szanowna Pani Poseł, Szanowny Panie Pośle,

wkrótce będziecie Państwo debatować nad kontrowersyjnymi projektami obywatelskimi dotyczącymi ograniczenia prawa do przerywania ciąży oraz dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej.

W czasie kryzysu, gdy szpitale i pracownicy ochrony zdrowia są przeciążeni, rząd nie panuje nad sytuacją, ludzie masowo tracą pracę lub są tą utratą pracy zagrożeni, a przedsiębiorcy tracą źródła dochodu, nie ma przestrzeni na rzetelną debatę publiczną na tematy dotyczące praw reprodukcyjnych i praw człowieka.

To oburzające, że znów prawa kobiet i prawa do rzetelnej edukacji seksualnej są wykorzystywane instrumentalnie i politycznie, zwłaszcza gdy obywatele i obywatelki nie mają teraz żadnej możliwości wyrażenia swojego sprzeciwu na ulicy.

Dlatego zwracamy się z prośbą o odrzucenie obydwu projektów w pierwszym czytaniu.

PROJEKT „STOP PEDOFILII”

Ustawa zgłoszona jako projekt obywatelski nie ma nic wspólnego z walką z pedofilią. Ustawa ma być jedynie kolejnym narzędziem w rękach fundamentalistów religijnych do zastraszania szkół, nauczycieli, dyrektorów i organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka. Pod płaszczykiem dbania o dobro dziecka, próbuje się przeforsować ustawę, która w dobra te będzie bezpośrednio uderzać.

Ustawa uderzać będzie przede wszystkim w młodzież, która i tak obecnie ma utrudniony dostęp do rzetelnych informacji i edukacji na temat seksualności. Jak pisze w swoim oświadczeniu na temat ustawy Polskie Towarzystwo Seksuologiczne „(…) choć autorzy Ustawy deklarują, że ich celem jest 'ochrona dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją’, to skutek ewentualnego zakazu będzie dokładnie przeciwny – wzrośnie zagrożenie przemocą seksualną w Polsce. Stanie się tak, ponieważ edukacja seksualna jest podstawowym działaniem zmniejszającym prawdopodobieństwo stania się zarówno ofiarą, jak i sprawcą przemocy seksualnej”.

Pośrednio ustawa uderzy też we wszystkie osoby, które pracują z młodzieżą m.in.: nauczycieli, dyrektorów szkół, pedagogów, działaczy organizacji pozarządowych pracujących z młodzieżą, psychologów, psychoterapeutów, seksuologów, pracowników socjalnych, kuratorów. Mimo iż “propagowanie” i “pochwalanie” nie jest tożsame z edukacją seksualną i literalne odczytanie treści nowelizowanych przepisów nie pozwala na uznanie, że ustawa ją penalizuje, to istnieje ogromne zagrożenie, że w państwie, w którym prokuratura jest ręcznie sterowana przez Prokuratora Generalnego (będącego jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości) będzie ona wykorzystywać organy ścigania do celów politycznych.  Możemy się spodziewać wszczynania postępowań i nękania wszystkich, którzy nie realizują partyjnej agendy.

Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje Światowa Organizacja Zdrowia, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.

Więcej na ten temat: TUTAJ i TUTAJ.

PROJEKT „ZATRZYMAĆ ABORCJĘ”

Zamach na prawa reprodukcyjne jest częścią większej strategii ruchu fundamentalistycznego w Polsce (więcej informacji TU).

Projekt stanowi poważne naruszenie praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce. I tak już trudno dostępny zabieg przerywania ciąży, będzie jeszcze trudniej dostępny. Budzi to ogromne kontrowersje u dużej części społeczeństwa, a jednocześnie w czasie zagrożenia epidemiologicznego niemożliwe jest wyrażanie sprzeciwu na ulicach, tak jak miało to miejsce podczas Czarnych Protestów.

Debata publiczna na temat praw człowieka nie może odbywać się w takich warunkach.

Dlatego apelujemy raz jeszcze o odrzucenie obydwu projektów w pierwszym czytaniu.

Z poważaniem,

Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii

 

Stanowisko KPH wobec zamachu na prawa reprodukcyjne i edukację seksualną

W czasie kryzysu, gdy szpitale i pracownicy ochrony zdrowia są przeciążeni, rząd nie panuje nad sytuacją, ludzie masowo tracą pracę lub są tą utratą pracy zagrożeni, a przedsiębiorcy tracą źródła dochodu, nie ma przestrzeni na rzetelną debatę publiczną na tematy dotyczące praw reprodukcyjnych i praw człowieka.

15 i 16 kwietnia 2020 r. Sejm będzie debatować nad haniebnymi, wzbudzającymi sprzeciw społeczeństwa projektami obywatelskimi dotyczącymi m.in. ograniczenia prawa do przerywania ciąży oraz dostępu do rzetelnej edukacji seksualnej. KPH sprzeciwia się procedowaniu obu tych ustaw i uważa, że powinny być odrzucone w pierwszym czytaniu.

Zdaniem KPH to oburzające, że znów prawa kobiet i prawa do rzetelnej edukacji seksualnej są wykorzystywane instrumentalnie i politycznie, zwłaszcza gdy obywatele i obywatelki nie mają teraz żadnej możliwości wyrażenia swojego sprzeciwu na ulicy. KPH postrzega to jako jeden z elementów stałej taktyki obecnej władzy. Kontrowersyjne projekty są trzymane w zamrażarce, aż przychodzi dogodny moment do tego, aby je stamtąd wyciągnąć. Ponieważ wzbudzają one oburzenie opinii publicznej, rządzący liczą na to, że w ten sposób ukryją coś, co jest dla nich niewygodne. W tym momencie jest to kryzys wywołany epidemią oraz chęć dalszego utrzymania władzy, czyli przymusowe wybory 10 maja. Znamienne, że projekt ten nie trafił do porządku obrad wcześniej, ale dopiero w ostatnim dniu obrad, przed graniczną datą.

KPH sprzeciwia się procedowaniu obu tych ustaw i domaga się odrzucenia ich w pierwszym czytaniu.

Projekt STOP PEDOFILII to narzędzie do zastraszania

Ustawa zgłoszona jako projekt obywatelski nie ma nic wspólnego z walką z pedofilią. Ustawa ta ma być jedynie kolejnym narzędziem w rękach fundamentalistów religijnych do zastraszania szkół, nauczycieli/ek, dyrektorów/ek i organizacji pozarządowych zajmujących się prawami człowieka.

Ustawa jest przy tym wadliwa z jednej podstawowej przyczyny. Otóż nowe przepisy zakazują propagowania lub pochwalania tego, co jest w pełni legalne. Dotychczasowy art. 200b Kodeksu karnego przewidywał karalność za pochwalanie lub propagowanie zachowań pedofilskich. Po nowelizacji karalne będzie również propagowanie lub pochwalanie obcowania płciowego przez małoletniego, a więc osobę do 18 roku życia. Jednocześnie podejmowanie aktywności seksualnej jest dozwolone od 15 roku życia (art. 200 Kodeksu karnego). Ustawa przewiduje więc, że samo podejmowanie czynności seksualnych będzie legalne po ukończeniu przez małoletniego 15 lat, ale już pochwalanie i propagowanie – ma być zabronione pod groźbą kary. Może to prowadzić do tak absurdalnych sytuacji jak karanie szesnastolatka, który w grupie rówieśniczej entuzjastycznie opowiada o określonym sposobie  podejmowania czynności seksualnych.

Zagrożenie w państwie z obniżonymi standardami praworządności

Mimo iż “propagowanie” i “pochwalanie” nie jest tożsame z edukacją seksualną i literalne odczytanie treści nowelizowanych przepisów nie pozwala na uznanie, że ustawa ją penalizuje, to istnieje ogromne zagrożenie, że w państwie w którym prokuratura jest ręcznie sterowana przez Prokuratora Generalnego (będącego jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości), będzie ona wykorzystywać organy ścigania do celów politycznych.  Możemy się spodziewać wszczynania postępowań i nękania wszystkich, którzy nie realizują partyjnej agendy.

Więcej przemocy seksualnej – ustawa uderzy w młodzież

Poszkodowaną grupą będzie przede wszystkim młodzież. Obecnie i tak ma utrudniony dostęp do rzetelnych informacji i edukacji na temat seksualności. Jak pisze w swoim oświadczeniu na temat ustawy Polskie Towarzystwo Seksuologiczne „(…) choć autorzy Ustawy deklarują, że ich celem jest 'ochrona dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją’, to skutek ewentualnego zakazu będzie dokładnie przeciwny – wzrośnie zagrożenie przemocą seksualną w Polsce. Stanie się tak, ponieważ edukacja seksualna jest podstawowym działaniem zmniejszającym prawdopodobieństwo stania się zarówno ofiarą, jak i sprawcą przemocy seksualnej”. W podobnym tonie wypowiadał się również Rzecznik Praw Obywatelskich rozprawiając się z mitami na temat edukacji seksualnej.

Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.

Efekt mrożący

KPH upatruje ryzyka przede wszystkim w wywołaniu efektu mrożącego wśród wszystkich, którzy zajmują się edukacją seksualną – w tym edukatorów/ek seksualnych, nauczycieli/ek szkolnych, autorów/ek podręczników, dziennikarzy/ek. Choć słowa ‘propagowanie’ i ‘pochwalanie’ mają swoje konkretne znaczenie na gruncie prawa karnego i jako takie nie mogą być utożsamiane z edukacją seksualną (bo czy nauczyciel historii ucząc o bitwie pod Grunwaldem propaguje ją lub pochwala?), to już lektura uzasadnienia ustawy nie pozostawia w tej kwestii żadnych wątpliwości. 

Autorzy/ki ustawy nie kryją tam swoich intencji i jednoznacznie odwołują się do edukacji seksualnej opartej na standardach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jako tej, która powinna być zabroniona. Dlatego też nie jest wykluczone, że np. rzetelne i zgodne z wiedzą naukową informowanie małoletniego, że masturbacja jest normalnym zachowaniem seksualnym, zostanie przez organy podciągnięta pod “pochwalanie masturbacji”. Mogą one bowiem w sposób nieprawidłowy interpretować przepis, odwołując się właśnie do treści uzasadnienia ustawy. To może się przełożyć na utrwalenie się nieprawidłowego rozumienia tego przepisu w praktyce i falę wszczętych postępowań. Nawet jeśli zostaną one później umorzone, samo ryzyko znalezienia się w orbicie zainteresowania prokuratury może wzbudzać strach. Takie postępowania mogą się też skończyć wniesieniem aktu oskarżenia do sądu. Liczymy na to, że w sądach będą zapadać wyroki uniewinniające, jednak mogą je poprzedzić trwające wiele lat procesy. Prokuratorzy/ki mają do tego prawo skarżyć wyroki uniewinniające.

Istnieje również ryzyko instrumentalnego wykorzystywania tych przepisów przez organy ścigania. Upolityczniona i podległa Prokuratorowi Generalnemu (będącemu jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości) prokuratura musi stosować się do jego wytycznych.

Szeroka analiza prawnokarna dostępna TUTAJ.

Projekt ZATRZYMAĆ ABORCJĘ – zamach na prawa reprodukcyjne

Zamach na prawa reprodukcyjne jest częścią większej strategii ruchu fundamentalistycznego w Polsce, o czym donosi w specjalnym raporcie European Parliamentary Forum for Sexual & Reproductive Rights.

Projekt stanowi poważne naruszenie praw reprodukcyjnych kobiet w Polsce. I tak już trudno dostępny zabieg przerywania ciąży, będzie jeszcze trudniej dostępny. Budzi to ogromne kontrowersje u dużej części społeczeństwa, a jednocześnie w czasie zagrożenia epidemiologicznego niemożliwe jest wyrażanie sprzeciwu na ulicach, tak jak miało to miejsce podczas Czarnych Protestów.

Debata publiczna na temat praw człowieka nie może odbywać się w takich warunkach.

Dlatego też KPH sprzeciwia się procedowaniu obu tych ustaw i domaga się odrzucenia ich w pierwszym czytaniu.

 

#Maszerujemy Challenge podbiło Internet

#Maszerujemy Challenge bije rekordy popularności w Internecie. Na mediach społecznościowych pojawiły się setki zdjęć z zeszłorocznych marszów równości. Do akcji dołączyli artyści/tki, influencerzy/ki, a nawet politycy/ki. O co chodzi?

W pierwszy weekend kwietnia w Koszalinie miał wystartować sezon marszowy. Z uwagi na pandemię koronawirusa termin tego i kolejnych marszów równości został przełożony. Za sprawą zainicjowanego przez KPH #Maszerujemy Challenge zwolenniczki i zwolennicy równości przenieśli się do sieci. Efekt?  Facebook, twitter i instagram w Polsce zalały tęczowe zdjęcia z zeszłorocznych marszów równości opatrzone hasztagiem #Maszerujemy. Trudno oszacować dokładną liczbę uczestników i uczestniczek akcji, bo wiele osób ma prywatne konta, ale trzeba ich liczyć w tysiącach.

Maszeruję, bo…

Każdy, kto stawił czoła wyzwaniu musiał zrobić cztery rzeczy: wrzucić do sieci swoje zdjęcie z dowolnego marszu lub Parady Równości, dodać hasztag #Maszerujemy, napisać, dlaczego maszeruje i nominować minimum dwie osoby, żeby zrobiły to samo. I tak wśród powodów, dla których Internautki i Internauci zdecydowali się na wirtualny marsz wymieniano: przeciwstawienie się nienawiści i dyskryminacji, troskę o rodzinę, dumę z bycia sobą, walkę o bezpieczeństwo, wsparcie, dla tych, którzy boją się maszerować, solidarność, szacunek dla innych, miłość, wsparcie dla pprzyjaciół. Powodem, który pojawiał się jednak najczęściej, była konieczność wprowadzenia równych praw. Konsekwencje ich braku są widoczne szczególnie teraz – w czasach koronawirusa, kiedy w wyniku obostrzeń rodziny par osób tej samej płci nie mogą się połączyć, gdy jedna z osób ma inne obywatelstwo czy w szpitalu w sytuacji konieczności uzyskania informacji o stanie zdrowia partnera lub partnerki.

Ludzie sztuki, Internetu, a nawet polityki 

Do #Maszerujemy Challenge dołączyły setki Internautów i Internautek. Czoła wyzwaniu stawiły zarówno osoby, które w przeszłości brały udział w marszach równości, jak i te które planowały w tym roku pójść na marsz po raz pierwszy. Wśród osób, które wsparły akcję,  pojawili się artyści i artystki (np. wokalistka Honorata Skarbek, perkusista zespołu Lao Che Michał Dimon Jastrzębski, zespół Cudowne Lata, artysta multimedialny Karol Radziszewski czy aktorka Katarzyna Chorzepa), influencerzy i influencerki z tysiącami followersów na mediach społecznościowych (np. Mariusz Kozak z Goggle Box, modelka Marta Dyks i Magda Wójcik – zwyciężczyni Big Brothera) czy ludzie mediów (np. Agata Kowalska z Tok FM, Wojciech Karpieszuk z Gazety Wyborczej czy Marta Ciastoch z Noizz.pl). Nie zabrakło również polityczek i polityków, którzy chętnie wrzucali twitty z marszowymi zdjęciami. Pod hasztagiem #Maszerujemy na twitterze może zobaczyć zdjęcia posłów i posłanek (m.in. Moniki Rosy, Macij Gdula, Agnieszka Dziemianowicz – Bąk czy Krzysztofa Śmiszka), samorządowców (m.in. wiceprezydentka Łodzi Małgorzaty Moskwy – Wodnickiej czy warszawskiego radnego  Marka Szolca) oraz europosłów i europosłanek (m.in. Sylwii Spurek).

Do kiedy #maszerujemy?

W trosce o uczestników i uczestniczki kolejne marsze zmieniają terminy. I tak wiemy już, że marsze w Koszalinie, Krakowie, Łodzi, Zielonej Górze czy Gnieźnie nie odbędą się w planowanym terminie. Dlatego #Maszerujemy Challenge nie kończy się wraz z zakończeniem pierwszego weekendu kwietnia  – Będziemy maszerować w Internecie aż do czasu, kiedy znów będziemy mogli/ły iść dumnie ulicami miast Polski.

Masz prawo do informacji w szpitalu – wydrukuj Kartę I.C.E.

Chcesz mieć pewność, że uzyskasz informację nt. zdrowia partnera lub partnerki? Wydrukuj wydaną przez KPH Kartę Informacji Medycznej I.C.E. Nasza karta jest dokumentem, który zobowiązuje personel szpitala do udzielenia informacji o stanie zdrowia partnerki lub partnera żyjącego w związku z osobą tej samej płci.

W sytuacji pandemii koronawirusa warto pamiętać, że personel medyczny ma obowiązek udzielić informacji o stanie zdrowia pacjenta/ ki osobie bliskiej.  Ministerstwo Zdrowia uznało, że osobą bliską dla pacjenta/ki jest również partner/ka tej samej płci. Oznacza to, że osoby żyjące w związkach jednopłciowych mają prawo uzyskać informacje nt. stanu zdrowia partnerki lub partnera przebywającego w szpitalu.

Masz prawo – skorzystaj z niego

Pacjent lub pacjentka ma również prawo upoważnić dowolną osobę do informacji o stanie zdrowia. Tego typu upoważnienie zazwyczaj składa się przy przyjęciu do szpitala albo przy pierwszej wizycie w poradni. Ważne i skuteczne jest również oświadczenie sporządzone poza podmiotem leczniczym. Ważne, by zawierało imię i nazwisko osoby upoważnionej oraz podpis pacjenta/ki. Takie oświadczenie może być przydatne w sytuacji nagłej, gdy dana osoba trafił do szpitala nieprzytomna nie mając możliwości wydania upoważnienia.

 Wydrukuj  Kartę I.C.E

Wydana przez KPH Karta Informacji Medycznych I.C.E. jest dokumentem wystarczającym do upoważnienia partnera/ki  osoby tej samej płci do uzyskania informacji o jej stanie zdrowia.

Kartę I.C.E możesz pobrać  TUTAJ  – wydrukuj ją, wypełnił i noś zawsze ze sobą.

#Maszerujemy Challenge – marsz równości online

W pierwszy weekend kwietnia w Koszalinie miał wystartować sezon marszowy. Z uwagi na pandemię koronawirusa termin tego i kolejnych marszów równości został przełożony. Co my na to? Przenosimy się do mediów społecznościowych ogłaszając #Maszerujemy Challenge. Niech nas zobaczą! Jak nie na ulicach, to w sieci! – zachęca do udziału w akcji KPH.

Widoczność to jeden z powodów, dla których organizowane są marsze równości. Dla wielu osób LGBT udział w marszu lub Paradzie Równości to jedyny dzień w roku, kiedy mogą wyjść na ulicę i być sobą. Iść za rękę z osobą, którą kochają, ubrać się na tęczowo i krzyczeć hasła miłości i szacunku. W trosce o uczestników i uczestniczki kolejne marsze zmieniają terminy. I tak wiemy już, że marsze w Koszalinie, Krakowie, Łodzi, Zielonej Górze czy Gnieźnie nie odbędą się w planowanym terminie. Co my na to?

#Maszerujemy Challenge

Skoro nie możemy maszerować ulicami, to będziemy maszerować w sieci! Dlatego ogłaszamy #Maszerujemy Challenge. Niech nas zobaczą! – mówi Cecylia Jakubczak z KPH.

Na czym będzie polegało tęczowe wyzwanie? Wystarczy wrzucić na media społecznościowe swoje zdjęcie lub wideo z dowolnego marszu albo Parady Równości, rozwinąć zdanie “Maszeruję, bo…”, dodać hasztag #Maszerujemy i oznaczyć minimum dwie osoby, którym rzuca się wyzwanie. Osoby, które w tym roku planowały maszerować pierwszy raz też mogą dołączyć wrzucając do sieci zdjęcie w ubraniu, w którym poszłyby na marsz w tzw. realu.

Internetowy Marsz Równości w Koszalinie

#Maszerujemy Challenge to nie jedyna tęczowa inicjatywa zaplanowana z okazji planowanej na 4 kwietnia inaguracji sezonu marszowego. Do Internetu przenosi się tymczasowo koszaliński Marsz Równości. Organizatorki i organizatorzy I Internetowego Marszu Równości w Koszalinie oferują m.in. możliwość skorzystania z facebookowej nakładki #maszerujęonline. Namawiają również do wywieszenia na swoich balkonach tęczowych flag i wysłania im wiadomości, w których powiecie, dlaczego Marsz jest dla Was istotny. Wiadomości będą potem publikowane pod hasztagiem #łączynasmiłość

Córek Myszak

Mama Aga, aktywistka, o historii poznawania i akceptowania swojego syna – Myszaka. Trudy dorastania, diagnostyki, przeciwności placówek oświaty – o tym wszystkim szczerze pisze w swoim liście otwartym.


„Dziś jest Dzień Widzialności Osób Transpłciowych, w związku z tym, wiele osób pyta, jak ja w swoim dziecku zobaczyłam chłopca.

Nasza droga do odkrycia tożsamości naszego syna była stosunkowo krótka (o ile 12-13 lat uznamy za krótki okres). Gdy syn był jakoś w 6 klasie szkoły podstawowej zaczął używać wybranego imienia. Nie zastanawiałam się, nie wnikałam. Na własny użytek wymyśliłam wtedy słowo „córek”, bo słowo córka nie do końca mi do niego pasowało. Moje dziecko już kilka lat wcześniej oświadczyło, że nie będzie dłużej trenować „babskich” sportów, że zacznie chodzić na piłkę nożną. Chodził – dopóki nie zrozumiał, że to klub piłki nożnej dla dziewczyn…

Zaczęło się ukrywanie włosów pod czapką, potem ich ścięcie na krótko, wybieranie workowatych ubrań, aby ukryć sylwetkę. Najtrudniejszy był początek dojrzewania – z nim u mojego dziecka zaczęły się pojawiać epizody depresyjne, zamykanie się w pokoju, szukanie powodów, aby nie chodzić do szkoły, nie wychodzić do ludzi, nie odzywać się… Szukaliśmy rozmaitych przyczyn senności i obniżonego nastroju – a może anemia, może brak żelaza… a może coś innego. Przebadaliśmy dziecko na wszystkie możliwe sposoby i na większość chorób, które nam do głowy przychodziły…

Któregoś dnia mój córek przyszedł (był w 1 klasie gimnazjum) i powiedział wprost… – wiesz mamo, ja jednak jestem chłopcemSzczerze mówiąc, nie zdziwiłam się. Byłam bardziej zdziwiona formalnością sytuacji, a także dojrzałością i wzruszona szczerością mojego dziecka. On już wiedział i jak twierdził, wiedział to od zawsze, ale nie rozumiał tego, co się dzieje. Sama, mimo że widziałam rozmaite „objawy”, nie zauważałam w moim dziecku syna. Nie przychodziło mi na myśl, że moje dziecko może być trans*. Nie potrafiłam dodać dwa do dwóch i skojarzyć fakty… albo podświadomie nie chciałam tego zrobić…

Aby to sobie poukładać i lepiej zrozumieć sytuację trafiliśmy do psychologa. W obecności trzeciej osoby zauważyłam szczęście i otwartość mojego niespełna 13-letniego dziecka, mówiącego do obcej osoby w męskich formach gramatycznych, zobaczyłam, jak aktywnie i z zainteresowaniem uczestniczy w rozmowie, gdy obca osoba odpowiada mu w prawidłowej formie.

Zrozumiałam wtedy – nie mam żadnego „córka”, który chce być chłopcem. Mam syna, który jest chłopcem. Popłakałam się wtedy czując ulgę – ktoś jasno wreszcie mi powiedział „co jest z moim dzieckiem”. I że to nie znaczy, że „z nim jest coś nie tak”. Po prostu jest chłopcem i lekarze źle przypisali płeć przy jego urodzeniu.

Wydawało mi się oczywiste – skoro mam syna, to szybko przeorganizujemy wszystko. Trafimy do lekarza, który odpowiednio nas poprowadzi, w szkole nauczyciele przyjmą to ze zrozumieniem…Wymienimy dokumenty. I tu zaczęły się schody… Znalezienie lekarza zajęło nam prawie 1,5 roku. Od jednych słyszeliśmy – no tak, wszystko wskazuje, że chłopak, ale to za wcześnie (sic!) – poczekajmy do 18-tki… od drugich, że „po 16”, bo już będzie w pełni dojrzałą płciowo osobą.. Magia cyfr. Jeszcze inny seksuolog powiedział, że po 15 urodzinach go przyjmie, bo nie ma prawa przyjmować młodszych osób, bo seks mogą dopiero uprawiać osoby po 15 roku życia… W innych krajach dzieci trans* dostają blokery dojrzewania, aby zatrzymać niekomfortowe dla nich zmiany i zmniejszyć poziom dysforii.. u nas ..szkoda gadać… W szkole usłyszeliśmy kiedyś od jednej z nauczycielek „że gdyby miała takie dziecko, to by je wyrzuciła z domu, albo wybiła mu z głowy takie głupoty”…

Nam się udało – tuż przed 15 urodzinami. Udało się przejść cały proces „diagnostyczny”, który w Polsce jest absurdalny i zależy tylko od widzimisię lekarza (nie ma jakiegoś obowiązującego lekarzy standardu). Udało nam się zmienić imię dziecka, tak aby w dokumentach nie widniało stare imię, nadane mu przez nas przy urodzeniu. W końcu udało nam się znaleźć akceptującą szkołę, w której nikt nie widzi problemu z tym, że w akcie urodzenia ma wpisaną płeć żeńską, a jest chłopcem, szkołę, w której mój syn funkcjonuje w pełni jako on. Akt urodzenia syn zmieni dopiero, gdy założy nam sprawę sądową i pozwie nas, rodziców, o złe przypisanie płci przy urodzeniu…

Syn w tej chwili ma 15 lat i jest zwykłym, aktywnym nastolatkiem, w którym zaprzyjaźnione osoby widzą dobrego kumpla i osobę, na której można polegaćŻyczę Wam wszystkim, aby w każdym z Was zobaczono tą osobę, którą jesteście. I pamiętajcie, że dobrze widzi się sercem, a najważniejsze jest często niewidoczne dla oczu.

Tekst powstał w ramach Międzynarodowego Dnia Widzialności Osób obchodzonego na całym świecie 31 marca #ITDOV

Dumna z bycia transkobietą

List otwarty Anny Marii Szymkowiak, członkini zarządu KPH, niezwykle zaangażowanej transaktywistki i ratowniczki stawiającej czoła wyzwaniom, które przyniosła ze sobą pandemia koronawirusa.

Cześć,

wolałabym Wam to wszystko powiedzieć, ale niestety, moje struny głosowe odmówiły posłuszeństwa.

Jestem do bólu binarną transkobietą, dlatego moje słowa odbierajcie w ten sposób. Nie piszę tutaj o osobach niebinarnych, bo nie mam takiego doświadczenia, a piszę o sobie, od siebie, z wnętrza mojego serca.

Pamiętam, jak kilka lat temu gdzieś tam, wypowiadając się stwierdziłam, że jestem dumna z bycia transkobietą. Zakrzyczano mnie, jak to, dumna? Przecież to martyrologia, tragedia, niezrozumienie.

Jak można widzieć coś pozytywnego w tym, że jest się osobą trans, a już być dumną z tego!? Nie ma opcji. Wtedy częściowo się z tych słów wycofałam, częściowo ich broniłam. Ale przede wszystkim sama dla siebie zadałam sobie pytanie, dlaczego tak powiedziałam, czy tak naprawdę uważam? Rozpoczęta od tego pytania refleksja pozwoliła mi tylko utwierdzić się w tym, co wtedy powiedziałam i dzisiaj, gdy mówię te słowa, a mówię je od czasu do czasu, nie wycofuję się, bo jestem w pełni przekonana, że wiem, co mówię, i że w odniesieniu do mojej osoby, to po prostu prawda. Fakt.

Dlaczego akurat teraz, w związku z dniem widzialności wracam do tej myśli? Bo dzisiaj, w czasie tak dużej próby, jakiej wszyscy doświadczamy, jestem pewna, że to właśnie odkrycie w sobie kobiety, jej siły, która niezwykle wzmocniła moje ja, moją osobowość, pozwoliła mi być w tym miejscu, w jakim jestem obecnie i robić to, co robię. 42 lata żyłam bez tej świadomości. Kolejne 8 to zupełnie inna ja, to zupełnie inne życie, to zupełnie inna wartość, ale, co zawsze mocno podkreślam, oparta o te poprzednie 42 lata.

To też ważna refleksja, do której doszłam w ostatnim okresie, to nie nowe życie, to nie oderwanie od tego, co było, to nie wymazanie, zamknięcie drzwi, znienawidzenie tego, co było. I żeby była jasność, mówię o sobie chcąc pokazać kierunek, który może warto rozważyć? Ja poszłam w tym kierunku i nie mam dziś problemu z „poprzednim” życiem, z ludźmi „stamtąd”, z moim „deadname”. Mamy w naszym komplecie sprzętu szkolnego fantom noworodka płci męskiej, któremu nadałam moje „dead name”, czyli Krzysiu. Ale najważniejsze, co chcę Wam dziś powiedzieć to to, że dzięki temu, że odkryłam w sobie transkobietę, poświęciłam czas na to, by oba będące we mnie pierwiastki nauczyły się żyć w harmonii, że potrafiłam też z tej harmonii wybrać ten pierwiastek, który mnie najpełniej określa, czyli kobietę, udało mi się stworzyć coś, co dzisiaj może realnie, na 1 linii frontu wspierać najbardziej zagrożonych.

Jako ratownik i prezeska Fundacji Akceptacja koordynuję pomoc, jaką niesiemy Romom na ich koczowisku w Poznaniu. Badamy im temperaturę, dostarczamy paczki żywnościowe, informujemy o rozwoju sytuacji. Realizując to zadanie współpracujemy z różnymi podmiotami i Urzędem Miasta. I nigdzie, podkreślam to, nigdzie w tych działaniach nie ma znaczenia to, że jestem transkobietą.

Ja odnalazłam swoją pasję w życiu. Ona pozwoliła mi nabrać dużego dystansu do siebie. Nagle zrozumiałam, że pewne rzeczy nie mają po prostu znaczenia, że i tak pewnych kwestii nie zmienię, więc po co się męczyć, tracić czas, jeśli mogę tą energię skierować gdzie indziej.

I tak robię.

Dla mnie wygraną było wyjście z zaklętego kręgu bycia osobą trans, patrzenia na świat, który mnie otacza, przez pryzmat tego, kim jestem. Czy w pełni się to udało? Nie. Nie jestem naiwna. Nie tak dawno musiałam walczyć z wieloma atakami, bo jak to, dlaczego akurat transkobieta musi uczyć dzieci pierwszej pomocy. Ona na pewno używa tej pierwszej pomocy jako przykrywki dla wprowadzania ideologii gender. Ale mam siłę, by sobie z tym radzić, głównie dzięki ogromnemu wsparciu od ludzi, którzy na co dzień widzą, co i w jaki sposób robię.

I dzisiaj, gdy dopadła nas pandemia, stoję na czele dosyć oryginalnej organizacji ratowniczej, właściwie nie mającej odpowiednika w Polsce, jednostki, która ma potencjał realnie wspierać tych, dla których pomoc prawdopodobnie, gdyby nas nie było, nie przyszłaby w takim stopniu. Dlatego nie mam wątpliwości, że mam prawo mówić, że jestem dumna z bycia transkobietą, bo gdybym tego nie zrozumiała, kim jestem, nigdy bym w sobie tej siły nie odkryła, jaką mam obecnie i która pozwala mi działać”.

Tekst powstał w ramach Międzynarodowego Dnia Widzialności Osób obchodzonego na całym świecie 31 marca #ITDOV

Spowiedź ojca

Poruszająca historia ojca – Marka, który opisał swoją drogę od nietolerancji i gniewu, aż po bezwarunkową miłość i akceptację swojego transiątka. A wszystko w mieście przepełnionym homofobią.

Witam,

Jestem mężem Ewki i tatą Marysi, Boki oraz jednego aniołka, Antosia. Mieliśmy przez 11 lat jedynaczkę, a następnie urodził nam się synek – Boki. Długo oczekiwany potomek. Mój tata ś.p. bardzo był dumny z faktu, że będzie miał wnuka i będzie pełnym dziadkiem (tzn. że ma wnuczkę i wnuka), lecz niestety się nie doczekał, zmarł. Ja też byłem mega zadowolony że mam córkę i synka.

Boki od początku zaskakiwał nas swoimi umiejętnościami tanecznymi i nie tylko. Po jakimś czasie bawił się głównie kucykami Pony i lalkami, które miał po siostrzyczce. Czasami, choć rzadko, autami czy innymi zabawkami chłopięcymi. Wspólnie robiliśmy kąpiele dla lalek – była to fajna zabawa. W późniejszym okresie Boki przebierał lalki w różne stroje i to było jego najlepszą zabawą.

Po jakimś czasie, zaczęło mnie dziwić, że nie chce się bawić chłopięcymi zabawkami nawet, gdy przychodził do niego jego kolega. W późniejszym okresie Boki uwielbiał zakładać różowe ubranka, które również były po siostrze. Nie mogłem zrozumieć, czemu nie chce się ubierać jak chłopczyk. Zaczęło mnie to wkurzać. Pewnego razu wróciłem do domu i zobaczyłem młodego w stroju baletowym, kopara mi opadła. Boki pytał mnie czy mi się podoba, radosny jak skowronek, a ja ze zmarszczonym czołem prosiłem, żeby to zdjął. Nie brałem pod uwagę tego, że może chciał po prostu zrobić mi niespodziankę i rozweselić mnie, a ja to zniszczyłem. Niestety, wiem to dopiero teraz, a nie wcześniej.

Boki uwielbiał się coraz częściej przebierać w sukienki i paradować po mieszkaniu szczęśliwy. Ewcia nie miała co do tego obiekcji, bo wiedziała, że dziecko jest szczęśliwe.

Ja niestety miałem inne zdanie i byłem tego przeciwnikiem. Często dochodziło do spięć między mną a żoną. Ostro wkurzało mnie już to, że Boki w szafce miał więcej ubranek dziewczęcych niż chłopięcych. Mówiłem Ewce, że wzmacnia w nim dziewczęcość. W momencie, kiedy byłem sam z synem i miał się ubrać, sam mu wybierałem chłopięce ubranka, później już zaczął mówić, że nie chce tego zakładać. Denerwowało mnie to i czasem pytałem: “Boki czy jest dziewczynką czy chłopcem?”, ale zawsze mówił, że jest chłopcem. Teraz już wiem, że mówił mi to tylko po to, żeby nie było mi przykro.

Któregoś razu podczas kąpieli Ewcia usłyszała z ust syna pytania: Czy on może się urodzić jeszcze raz, ale jako dziewczynka?Kiedy odpadnie mu siusiak? Czy operacje można zrobić i czy to boli?Gdy mi to powiedziała Ewka, pomyślałem sobie, że to jego ciekawość swojego ciała. Więc olałem temat.

Kiedyś nocowały u nas córki naszej koleżanki, przyjaciółki Boki i rano razem z Ewcią ubrali_ły się w sukienki i poszli_ły do sklepu. Gdy to zobaczyłem, wpadłem w szał i wydarłem się na żonę, czemu pozwala na to, żeby synek poszedł w sukience do sklepu. Zarzucałem Ewce, że jest to jej wina, bo pozwala mu na takie cyrki. Ewka zakomunikowała mi, że nie powinienem tak reagować i muszę to przemyśleć, bo może dojść do tragedii. Ale oczywiście miałem to gdzieś. Na 18tkę córki moja siostra uszyła piękną suknię balowa dla Boki. Byłem oczywiście niezadowolony i wkurzony, ale Boki był zachwycony, że może wyjść jak królewna na bal. Była tam nasza prawie cała rodzina, ale nie zauważyłem, żeby ktoś był w szoku. Było bardzo fajnie, a nawet zatańczyliśmy z Boki kilka tańców wygibanców.

Trawiłem to i w końcu postanowiłem szukać przyczyny problemu. Zacząłem się doszukiwać, co znów zrobiłem nie tak. Jakiś czas temu miałem rozmowę z młodszym bratem, który powiedział mi, że jest gejem, a ja przez pół roku nie mogłem się pozbierać i obwiniałem siebie, że czegoś nie dopełniłem, czymś go skrzywdziłem. Kocham brata i znam jego partnera. Są zakochani i szczęśliwi, mam z nimi kontakt, chociaż planują uciekać z Polski.

Po pewnym czasie nie przeszkadzało mi już ubieranie się Boki w różowe ubranka i śmiało chodziliśmy razem na spacery. Młody jest pięknym dzieckiem, więc nie było dużego zaskoczenia w parku, przy dużej grupie ludzi. Nawet nie robiłem wielkich oczu, jak ktoś się zwracał do Boki “dziewczynko”, choć on sam czasami odpowiadał, że jest chłopcem.

Ostatnim moim wybrykiem był fakt, że na zakończenie roku przedszkolnego Boki był ubrany w sukienkę, na co byłem wkurzony. On był uśmiechnięty, ja szedłem z tyłu. Po zakończeniu tej nie do końca udanej imprezy w przedszkolu, postanowiłem zabrać dziecko na zakupy. Pojechałem z nim sam w tej sukience i nikt nas nie zjadł, nikt nas nie wytykał palcami, nikt na nas nie pluł. Widziałem radość w jego oczach.  Ewka mi wiele razy powtarzała, żeby zacząć działać, ale nie potrafiłem jej słuchać.

Wyjechaliśmy na wczasy i nie pamiętam, żebym się czepiał jego ubioru. Robiłem nawet jakieś zabawy z przebraniem, a dokładnie konkurs tańca dla dzieciaków. Było super.

Dotarło do mnie że nie mam prawa zabierać dziecku szczęścia. Tylko zapewniać mu bezpieczeństwo, aby było szczęśliwe. Niestety już tak mam, że dociera to do mnie z opóźnieniem.

Marsz Równości w Białymstoku otworzył mi jeszcze bardziej oczy na to, w jakim kraju żyjemy. I zadałem sobie jedno pytanie: czy chciałbym być jak ci, co pluli, bili, wyzywali? A gdyby szedł tam ktoś, kto uratował mi życie, to co? Miałbym mu pluć w twarz? Byłem wściekły. Cieszę się, że mam znajomych z którymi mogłem porozmawiać na spokojnie na temat Boki i mnie wspierają. Cieszę się, że jestem z Wami bo warto słuchać i rozmawiać i się wspierać bo kto jak nie my możemy sobie pomóc.

 

Tekst powstał w ramach obchodzonego 31 marca Międzynarodowego Dnia Widzialności Osób Transpłciowych #ITDOV

KPH wspiera Kamiliańską Misję Pomocy Społecznej w walce z koronawirusem

Z pandemią koronawirusa mierzy się obecnie cały świat. Każdego dnia dowiadujemy się o kolejnych chorych. W tej trudnej dla wszystkich sytuacji niezwykle ważna jest wzajemna solidarność. Dlatego KPH zorganizowało wewnętrzną zbiórkę i zebrane środki przekaże na pomoc w walce ze skutkami pandemii Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Kamiliańska Misja Pomocy Społecznej ze swój główny cel stawia sobie niesienie wszechstronnej pomocy ludziom ubogim i przeciwdziałanie bezdomności. W czasie pandemii podopieczni KMPS są szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo. Zespół Misji – pomimo ogromnego zaangażowania – przy obecnych środkach nie jest w stanie zabezpieczyć wszystkich potrzeb ludzi, za których zdrowie i bezpieczeństwo odpowiada.

Świadomi siły solidarności postanowiliśmy zorganizować wewnętrzną zbiórkę KPH, aby wspomóc tych, którzy niosa pomoc innym. I tak w zaledwie 5 dni udało nam się zebrać 1.240 zł. Zgromadzone środki przekazaliśmy Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, by wesprzeć jej walkę ze skutkami pandemii koronawirusa wśród osób bezdomnych.

W tych trudnych dla nas wszystkich czasach bądźmy solidarni w naszych wspólnych zmaganiach z wirusem i pamiętajmy, aby wspierać tych, którzy szczególnie potrzebują pomocy – apeluje Kampania Przeciw Homofobii zachęcając do aktywnego wspierania osób potrzebujących i inicjatyw aktywnie walczących ze skutkami pandemii.

Wsparcie psychologiczne w czasach pandemii: telefony i maile

Pandemia koronawirusa wymusiła na nas obowiązkową izolację społeczną. Dla części osób LGBT oznacza to przymus przebywania 24 godziny na dobę z osobami, które nie akceptują tego, kim są. Z pomocą w tej trudnej sytuacji przychodzą organizacje społeczne udzielające wsparcia osobom, które konfrontują się z poczuciem osamotnienia, agresją psychiczną i fizyczną. Pamiętaj, nie jesteś sam/a – po drugiej stronie telefonu lub monitora komputera są ludzie, którzy chcą Ci pomóc.

  • Telefon Zaufania Lambdy Warszawa: 22 628 52 22 (dostępny od poniedziałku do piątku w godzinach 18:00 – 21:00)
  • Całodobowy telefon zaufania dla dzieci i młodzieży fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, bezpłatna i anonimowa pomoc: tel. 116 111
  • Całodobowy telefon zaufania “Niebieska Linia” dla osób doświadczających przemocy: tel. 800 12 00 02
  • Młodzieżowy Telefon Zaufania Ponton: 22 635 93 92 (dostępny w każdy piątek między 16:00 a 20:00)
  • Bezpłatne wsparcie psychologiczne Kampanii Przeciw Homofobii. Umów się na konsultacje: bezpieczniej@kph.org.pl
  • Mailowe wsparcie psychologiczne Lambdy Warszawa: poradnictwo@lambdawarszawa.org
  • Mailowe wsparcie dla chrześcijan LGBTQ „Wiara i tęcza”: wsparcie@wiaraitecza.pl
  • Bezpłatne wsparcie online dla osób doświadczających trudności w związku z epidemią koronawirusa Otwarta Przestrzeń. Zapisy telefoniczne: 511 028 333 (pon. -pt. 8:00-21:00) lub mailowe: info@otwartaprzestrzen.pl
  • Zdalne konsultacje psychologiczne Krakowskiego Centrum Równości Dom EQ. Zgłoszenia mailowe na adres: wsparcie@znakirownosci.org.pl

Jeżeli jesteś osobą, która nie odczuwa negatywnego wpływu obecnej sytuacji, to pamiętaj – Ty też możesz pomóc. Skontaktuj się z kimś kogo znasz, zapytaj jak się czuje, pokaż, że pamiętasz. Twój mały gest może zdziałać więcej niż myślisz.

Biuro KPH zamknięte – zespół stowarzyszenia pracuje zdalnie

W związku z rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego, które dotyczy pandemii koronawirusa, Kampania Przeciw Homofobii podejmuje kroki prewencyjne i zamyka biuro. Nie oznacza to, że zawieszamy swoją działalność. Zespół KPH będzie kontynuował wszystkie realizowane przez nasze stowarzyszenie zadania zdalnie. Zachęcamy do kontaktu.

Osoby zainteresowane kontaktem z KPH prosimy o skorzystanie z poniższej listy kontaktowej:

10 tęczowych sposobów na spędzenie czasu w domu #zostajęwdomu

Do Polski dotarł koronawirus. W związku z tym zaleca się, aby najbliższy czas spędzić w domu. Dla części z nas oznacza to dużo wolnego czasu. Zobacz, co możesz zrobić w tym okresie – sprawdź jakie 10 tęczowych sposobów na spędzenie czasu w domu przygotowało dla Ciebie KPH.

1. Zadbaj o siebie i innych

Po pierwsze zadbaj o siebie i innych – swoich bliskich i osoby szczególnie narażone na negatywne konsekwencje związane z koronawirusem. To podstawa, żeby móc się cieszyć kolejnymi rzeczami, które znalazły się na naszej liście.

2. Obejrzyj film „Moje jest inne”

Wejdź na kanał Youtube KPH i obejrzyj „Moje jest inne” – film dokumentalny o rodzicach osób LGBT wyprodukowany przez KPH. Film możesz zobaczyć bezpłatnie teraz i przez cały rok.

Kliknij TUTAJ

3. Przeczytaj „Tęczę pod lupą”

Przeczytaj „Tęczę pod lupą” – książkę, w której odpowiadamy na wszystkie pytania dotyczące osób LGBT, na które wszyscy chcieliby poznać odpowiedzi, ale boją się zapytać. To nie jedyna publikacja KPH dostępna online – sprawdź, co jeszcze kryje biblioteczka KPH.

Kliknij TUTAJ

4. Zobacz webinaria Akademii LGBTI

Interesujesz się edukacją lub zdrowiem i chcesz wiedzieć więcej? Webinaria Akademii LGBTI czekają na Ciebie. Wejdź na kanał Youtube KPH i posłuchaj bezpłatnych wykładów ekspertów i ekspertek w dziedzinie medycyny, psychologii i edukacji.

Kliknij TUTAJ

5. Zrób tęczowe zakupy online

Kupuj z głową, czyli online i w szczytnym celu. Skorzystaj ze specjalnej oferty marki Blahol, która wypuściła tęczową serię BLAHOL RAINBOW i część zysków ze sprzedaży wybranych produktów przekaże KPH.

Kliknij TUTAJ

6. Powiedz „Jesteś OK!”

Odezwij się – telefonicznie lub za pomocą dowolnego komunikatora – do osoby z grona Twoich bliskich i znajomych, która może potrzebować usłyszeć, że jest OK. Zapytaj przy okazji, czy czegoś nie potrzebuje.

7. Zaangażuj się lokalnie

Poświęć uwagę sprawom lokalnym– uratuj Chocianów przed wprowadzeniem uchwały anty-LGBT wysyłając maila do radnych.

Kliknij TUTAJ

8. Bądź z nami na mediach społecznościowych

Możesz tego nie wiedzieć, ale KPH działa na  czterech kanałach mediów społecznościowych. Jeżeli nas nie obserwujesz, to czas nadrobić braki: facebook KPH, twitter KPHinstagram KPH, youtube KPH

9. Usłysz 8 historii miłosnych

Marzec to miesiąc, w którym  światło dzienne ujrzała wspólna kampania OsnoVa Publishing, Vogue Polska i KPH –  #HistoriaJednejMilosci. Przegapiłeś/aś? Czas nadrobić zaległości i obejrzeć 8 filmików, w których osobistości ze świata sztuki i mediów opowiadają historie swoich miłości.

Kliknij TUTAJ

10. Wypełnij PIT

Zazwyczaj zostawiasz rozliczanie PITu na 30 kwietnia? Wykorzystaj czas w domu, żeby w tym roku zrobić to inaczej – rozlicz swój PIT teraz. I pamiętaj o 1% na KPH. Dzięki Twojemy wsparciu mamy szansę spełnić nasze wspólne marzenie o Polsce ludzi równych praw.

Kliknij TUTAJ

11. Czas na Ciebie

Jedenasty, dodatkowy punkt zostawiamy Tobie. Napisz na facebooku lub  Instagramie KPH, jaki Ty masz pomysł na najbliższy czas, który powinniśmy/łyśmy spędzić w domu.

Kup produkt z limitowanej serii BLAHOL RAINBOW i wspieraj KPH

BLAHOL, polska firma specjalizujaca się w ręcznej produkcji toreb i dodatków, wypuściła właśnie limitowaną serię BLAHOL RAINBOW. Część zysku ze sprzedaży tęczowych produktów zostanie przekazana na wsparcie działalności Kampanii Przeciw Homofobii.

Powstała w 2006 roku marka Blahol znana jest z dwóch rzeczy – najwyższej jakości, ręcznie robionych toreb oraz ze stawiania w centrum uwagi człowieka. Dlatego większość ich rzeczy jest szyta na indywidulane zamówienie i każdy może mieć wpływ na ostateczny wygląd zamówionej torby. Swoim podejściem do życia i pracy zarazili tysiące klientów i klientek – ludzi z niebieskim znaczkiem Blahola na ramieniu można spotkać nie tylko w Polsce i Europie, ale również w Stanach Zjednoczonych, a nawet Brazylii.

Tęczowa seria na KPH

Od teraz blahol’owemu niebieskiemu towarzyszyć będzie 5 innych kolorów. A wszystko za sprawą najnowszej kolekcji BLAHOL RAINBOW, której motywem przewodnim jest tęczowa flaga. Jak czytamy na ich stronie, linia dedykowana jest “wszystkim tym, którzy mają dobre serce i otwartą głowę”. Marka postanowiła wesprzeć Kampanię Przeciw Homofobii przeznaczając od 10 do 35% od ceny każdego sprzedanego produktu z tęczowej linii na naszą działalność. Co więcej, każda osoba, która zamówi wybrany produkt z tęczowej serii Blahola, otrzyma w przesyłce zestaw gadżetów KPH.

Firmie Blahol bardzo dziękujemy za wsparcie i zapraszamy na tęczowe zakupy TUTAJ.


Franciszka Sady z KPH wśród prelegentek konferencji Women of the World

Franciszka Sady, koordynatorka programowa Kampanii Przeciw Homofobii, dołączyła to międzynarodowego grona panelistek prestiżowej konferencji WOW Bites organizowanej przez fundację Women of the World. Wygłoszone w Londynie wystąpienie Sady traktowało o walce z homofobią w Polsce oraz o wpływie sytuacji politycznej na prawa kobiet.

WOW, czyli Women of the World Festivals to organizowane przez fundację Women of the World festiwale odbywające się przez cały rok na całym świecie, zwieńczone marcową konferencją w Londynie. Konferencja zrzeszająca kobiety z całego świata ma na celu wywołanie dyskusji nt. praw kobiet jak i ukazanie ich wszechstronności oraz talentów poprzez liczne wydarzenia kulturalne. W tym roku przypada dziesiąta rocznica festiwalu zapoczątkowanego w 2010 roku przez Jude Kelly. Dlatego tegoroczna konferencja, która odbyła się między 6 a 8 marca w stolicy Wielkiej Brytanii, została ogłoszona „najodważniejszą i największą”.

Homofobia i prawa kobiet

Na liście prelegentek biorących udział w panelu dyskusyjnym WOW Bites znalazła się przedstawicielka KPH, Franciszka Sady. W swoim przemówieniu o tytule „Franciszka Sady on fighting homophobia in Poland and what the rise of the right means for women” mówiła o walce z homofobią w Polsce oraz o wpływie sytuacji politycznej na prawa kobiet.

Malala, Lennox i O’Connor

Warto podkreślić, że uczestniczkami poprzednich edycji WOW Bites były między innymi:  Malala, pakistańska działaczka na rzecz praw kobiet i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla oraz Christine Lagarde, pierwsza kobieta na stanowisku ministry finansów w państwach wchodzących w skład G8.  W przeszłości na  festiwalu występowały również: Annie Lennox, szkocka piosenkarka solowa, była wokalistka i kompozytorka duetu Eurythmics czy Sinéad O’Connor, irlandzka wokalistka, kompozytorka i autorka tekstów piosenek.

Franciszce gratulujemy wyróżnienia!