Dziękujemy za wsparcie!
Dziękujemy wszystkim, którzy przekazali nam 1 procent podatku dochodowego za 2010 rok. To dzięki Waszemu wsparciu od blisko 10 lat działamy na rzecz praw lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Za 2010 rok zebraliśmy 62 374,73 zł. Najwięcej w naszej historii!
Wpłaty pochodziły z urzędów skarbowych w całej Polsce – od Bielska Podlaskiego, przez Łódź, po Bolesławiec. Najmniejsza jednorazowa wpłata przekazana przez urząd wyniosła 0,30 zł.
Zebrane pieniądze przekażemy m. in. grupom lokalnym KPH, które dzięki pieniądzom z 1 procenta podatku w poprzednich latach zorganizowały Festiwal „Lesbijki, geje i przyjaciele” we Wrocławiu, Festiwal „A million different loves” w Trójmieście, Olsztyńskie Dni Równości, czy Manify na Śląsku.
Dziękujemy także naszym partnerom z agencji LOWE GGK, za przygotowanie filmu promocyjnego oraz firmom Imago Film i Tongariro Releasing, które emitowały spot reklamowy przed pokazami filmowymi w kinach.
Prace nad ustawą o umowie związku partnerskiego w podkomisji
17 sierpnia w Sejmie obradowała podkomisja nadzwyczajna ds. ustawy o umowie związku partnerskiego. Na posiedzeniu byli obecni członkowie Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich (GI) – Krystian Legierski i Tomasz Szypuła, prawniczka Kampanii Przeciw Homofobii – Zofia Jabłońska oraz ekspert KPH – mec. Marcin Górski. Nie zabrakło także członkini nieformalnej grupy Tel-Aviv oraz przedstawiciela Stowarzyszenia Otwarte Forum.
Podkomisja obradowała w składzie: Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, Janina Okrągły oraz przewodniczący Norbert Raba (PO). Na posiedzeniu obecne były także przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, które nie przedstawiły na obecnym etapie opinii swoich resortów.
Nie zjawili się niestety przedstawiciele SLD – partii, która wniosła projekt do Sejmu.
Członkowie Podkomisji i przedstawicielka Kancelarii Prezesa Rady Ministrów byli zgodni co do tego, iż regulacja proponowana przez SLD jest konieczna, a projekt odpowiada na istotną potrzebę społeczną. Posłowie mieli jednak uwagi dotyczące poszczególnych uregulowań i ich zakresu. Debata dotyczyła w szczególności potrzeby wprowadzenia obowiązku alimentacji partnerów po ustaniu związku, możliwości przeciwdziałania nadużyciom i zawieraniu związków w celu obejścia obowiązujących przepisów, np. o odmowie zeznań osób bliskich w postępowaniu karnym, a także kwestia zabezpieczenia interesu dzieci po ustaniu związku. Ratio legis istniejących zapisów tłumaczyli członkowie GI oraz mec. Marcin Górski.
Ewentualna konieczność wprowadzenia zmian w projekcie będzie przedmiotem dalszych prac podkomisji oraz opinii ekspertów powołanych przez Biuro Analiz Sejmowych.
Najnowsza publikacja KPH o dyskryminacji w zatrudnieniu dostępny
Dyskryminacja ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w zatrudnieniu, red. Krzysztof Śmiszek, to jedno z pierwszych kompleksowych opracowań tego typu w polskiej literaturze przedmiotu. Publikacja jest efektem prac ekspertów i ekspertek, którzy od lat zajmują się prawnymi i społecznymi aspektami dyskryminacji osób LGBT. Raport zawiera szczegółową i krytyczną analizę obowiązujących przepisów prawnych oraz rozwiązań antydyskryminacyjnych w miejscu pracy.
Sytuacja osób LGBT na rynku pracy nie wygląda tęczowo, a liczba przypadków, w których osoby LGBT doświadczają działań dyskryminacyjnych w miejscach pracy pozostaje wysoka, tak więc monitorowanie i raportowanie jako pierwszy krok na drodze przeciwdziałania dyskryminacji z powodu orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej jest niezwykle ważne.
Publikacja jest część projektu Monitoringu Dyskryminacji osób LGBT w Polsce realizowanego przez KPH oraz dofinansowanego przez Open Society Institute.
Publikacja dostępna tutaj. Aby otrzymać wersję drukowaną, napisz: publikacje@kph.org.pl
Oświadczenie ws. wypowiedzi posła Wikińskiego
Oświadczenie Prezesa KPH w sprawie wypowiedzi wiceprzewodniczącego Klubu Parlamentarnego SLD Marka Wikińskiego.
Warszawa, 11 sierpnia 2011
Sz. P. Grzegorz Napieralski
Przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Sz. P. Katarzyna Piekarska
Wiceprzewodnicząca Sojuszu Lewicy Demokratycznej
Szanowni Państwo
Z zaskoczeniem i z zażenowaniem przeczytałem wypowiedź wiceprzewodniczącego klubu poselskiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marka Wikińskiego, który odnosząc się do pytań dziennikarzy dotyczących startu w wyborach parlamentarnych Roberta Biedronia odparł: „Jestem tak taktowny wobec pana Roberta Biedronia, że aż się obawiam, żebym nie stał się obiektem adoracji z jego strony.”
Pan Poseł Marek Wikiński starając się zdyskredytować swojego niedawnego kolegę partyjnego sięga po retorykę, która ma ośmieszyć Roberta Biedronia. Na szczególne potępienie zasługuje fakt, iż jest to retoryka zabarwiona homofobicznie, w niewybredny sposób odnosząca się do orientacji seksualnej Biedronia.
Ta wypowiedź jest szczególnie niezrozumiała w kontekście działań partii, która w parlamencie składa projekt ustawy o zwalczaniu mowy nienawiści, czy ustawy o umowie związku partnerskiego.
My – lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe – oczekujemy od przedstawicieli partii lewicowej, szczególnej wrażliwości na walkę z wykluczeniem i dyskryminacją.
Zwracam się do Państwa z prośbą o interwencję w tej sprawie. Kopię niniejszego listu przesyłam do Rzecznika Dyscypliny Partyjnej SLD, licząc na właściwą reakcję.
Z poważaniem
Tomasz Szypuła
Prezes Zarządu
Nasz sołtys z Pomorza
W Gazecie Wyborczej oraz tygodniku Polityka ukazały się artykuły o Marcinie Nikrancie, sołtysie i członku KPH, z którym przeprowadzony został wywiad na łamach Repliki.
Sołtys ma chłopaka
Magdalena Grzebałkowska, 2011-08-09
Mama zamarła, odezwał się tata
Pierwszy coming out był przed moją szefową, pracowałem w punkcie informacji turystycznej w Pucku. Wspaniała kobieta, nazywam ją „”moją drugą mamą””. Chciała mnie wyswatać ze swoją córką. Po kursie w Tarasce powiedziałem jej:””Nici ze swatania, bo ja wolę facetów””.
Drugi coming out był przed znajomymi. Na imprezie, na luzie, powiedziałem: „”Słuchajcie, mam superinformację”” Zapytali: „”Że jesteś gejem? Dawno o tym wiemy””.
W grudniu, w Boże Narodzenie, brat powiedział, że jeden jego znajomy to raczej gej. Ja to potwierdziłem. Na to brat: „”Ale ty chyba gejem nie jesteś?””. Powiedziałem, że jestem. Wstał, wyszedł. Nie odzywał się do mnie przez kilka miesięcy, bo był zły, że trzymam to w tajemnicy przed rodzicami.
Przed Wielkanocą 2009 roku, w marcu zszedłem do salonu. Mama siedziała w fotelu, tata wrócił z pracy i brał prysznic. Na dworze już się ściemniało. „”Mamo, chcę ci coś powiedzieć”” – zacząłem i usiadłem na kanapie. „”A może chcesz sam ze mną najpierw porozmawiać?”” – spytała. Ale wolałem z obojgiem. Obgryzałem z nerwów paznokcie. Przyszedł tato. Zacząłem płakać. W końcu wykrztusiłem, że jestem gejem. W tamtym momencie brzmiało to koszmarnie.
Pamiętam ich reakcję. Mama zamarła wpatrzona w jeden punkt. Odezwał się tata: „”To niczego w naszych relacjach nie zmienia. Jesteś naszym synem i kochamy cię””. Potem zaczęliśmy rozmowę. Ojciec pytał, czy jestem pewien, skąd wiem, i tak dalej. Nagle powiedział do mamy: „”A ty nic nie powiesz?”” Odezwała się: „”Jestem jego matką. Co on myśli, że ja nic nie wiedziałam?””.
Mój chłopak – Przemek
Trzy lata temu pierwszy raz pocałowałem mężczyznę. Poznaliśmy się na portalu internetowym. Teraz mam chłopaka od półtora roku. Mieszka daleko ode mnie, w mieście. Nasi rodzice znają nas i akceptują. Czasem ktoś zapyta: „”A ty co, masz kogoś?””. „”Tak”” – odpowiadam. „”Jak ona ma na imię?”” – dociekają. Mówię od razu, że Przemek.
Mój chłopak był ostatnio u nas na wsi, na urodzinach taty. Zaparkował przed domem. Wuj, którego miałem odwieźć do domu, spytał, czy to moje auto. „”Nie, wujku. Mojego chłopaka”” – powiedziałem. Wujek wrócił do domu, wypił jeszcze jeden kieliszek i wsiadł ze mną do samochodu Przemka.
„”Do roboty!”” – chętnych brak
Myślał, że jak wywiesi przed Wielkanocą ogłoszenia na murach i w internecie, żeby wszyscy leśniewianie stawili się do sprzątania swojej wsi – przyjdą tłumnie z grabiami i miotłami. A tu figa. Z ogłoszenia nie przyszedł nikt. Zamiatał więc chodniki w towarzystwie kilku osób namówionych osobiście. Gdy jedna z pań, które sprzątały, odpoczywała przez chwilę oparta o miotłę, przechodzący obok ludzie i zaganiali ją: „”Do roboty!””.
Wydawało mu się, że jak w kwietniu wymyślił, żeby zmienić ohydne wiaty przystanków autobusowych na nowe, drewniane, „”wiejskie””, to w czerwcu już staną. Tymczasem sierpień przyszedł, a on od czterech miesięcy załatwia robotę papierkową, żeby móc je postawić. Ale ma pomysł – jak już w końcu otrzyma wszystkie pozwolenia i pieniądze, to namówi leśniewian, żeby sami pomogli zbudować wiaty. Chociaż trochę się boi, że będzie wbijał gwoździe jedynie w towarzystwie ojca.
Po stronie plusów wpisuje sobie kurs pierwszej pomocy, jaki zorganizował we wsi dla dzieci. Chce jeszcze przeszkolić dorosłych.
Gej: Żywa książka
– Rok temu, na sopockim Monciaku, ludzie z Kampanii Przeciw Homofobii zorganizowali Dzień Milczenia. Poszedłem pomilczeć z nimi. Na przekór tym wszystkim, którzy nie chcą zauważyć, że istnieję. Dwa razy byłem żywą książką, podczas akcji Żywa Biblioteka. Razem ze mną siedział czarnoskóry, niepijąca alkoholiczka, ateista, feministka, lesbijka, wegetarianka, Żydówka, były katolicki ksiądz i osoba, która wyszła z bezdomności. Można było nas „”wypożyczyć””, żeby porozmawiać.
Mój „”czytelnik”” mnie wtedy spytał, skąd wiem, że wolę być z mężczyzną, skoro nie spróbowałem z kobietą. Odparłem: „”A skąd wiesz, że wolisz kobiety, skoro nie byłeś nigdy z facetem?””.
Trafiła do mnie też para przeciwna adopcjom przez gejów. „”Dwóch facetów wychowa dziecko na geja”” – argumentowali. Uśmiechnąłem się: „”Gdyby tak było, musiałbym mieć homoseksualnych rodziców””. Chyba coś do nich dotarło.
Dlaczego opowiadam swoje życie? Żeby udowodnić sobie, że nie muszę się już bać i dla innych gejów i lesbijek. Nikt nie może mi powiedzieć: Tobie to dobrze, jesteś z Warszawy, tam ludzie są bardziej tolerancyjni. Otóż ja z Warszawy nie jestem.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Jedyny gej w wiosce
Tęcza nad Leśniewem
Joanna Podgórska, 15 sierpnia 2011
Mieszkańcy wsi na Kaszubach wybrali 26-letniego Marcina Nikranta na sołtysa. Nie przeszkadza im, że jest jawnym gejem.
Przystanki autobusowe w Leśniewie są obskurne. Nie ma na czym usiąść. Zamiast koszy na śmieci plastikowe wiaderka po kiszonych ogórkach. Boisko i plac zabaw mocno zapuszczone. Wokół stawu w centrum wsi rosną chwasty, leżą resztki gruzu. Kiedy Marcin sprowadził się tu z rodziną sześć lat temu, zaczęło go to drażnić. Nie lubi brzydoty, nieładu. Miał w życiu tak pedantyczny okres, że denerwowała go nawet krzywo leżąca książka na biurku. Studiuje architekturę krajobrazu w Sopockiej Szkole Wyższej. I uznał, że coś trzeba by z tym zrobić.
Cztery lata temu wystartował w wyborach na sołtysa, ale przegrał. Nie dlatego, że jest gejem. Wtedy jeszcze to ukrywał. Miał 22 lata. Mieszkańcy uznali, że jest za młody, za mało doświadczony. – Nie był jeszcze w Leśniewie znany, więc ludzie nie mieli do niego zaufania – tłumaczy jeden z mieszkańców. – Poza tym on więcej wtedy był w szkołach niż we wsi.
Nie miał zamiaru startować po raz drugi, ale sąsiedzi go namówili. Wydrukował ulotki, zorganizował spotkanie wyborcze, na które przyszło kilkadziesiąt osób – z 1,6 tys. mieszkańców Leśniewa. Chyba wtedy ich przekonał, że jest ambitny i mu zależy. Dostał 80 proc. głosów. Na uroczystej sesji w Urzędzie Gminy odebrał akt wyboru, a dzień później poprzednik przekazał mu insygnia władzy, czyli pieczątkę i tabliczkę z napisem sołtys. Własnoręcznie wieszał ją na ścianie domu, wypucowaną tak, żeby było widać z daleka.
Marcin jest trzy lata po coming oucie. Porównuje to uczucie do zrzucenia z ramion tonowego ciężaru. Kłopoty miał już od podstawówki. Co prawda on sam jeszcze wtedy nie wiedział, że jest gejem, ale rówieśnicy wyczuli inność. Lubił grać z dziewczynami w gumę, był jakiś taki niechłopacki, więc wyzywali go od bab i pedałów. Liceum wspomina jako czas zagubienia i samotności. Niby już wiedział o sobie na pewno, ale nadal szukał argumentów, że może to nieprawda. Próbował nawet związku z dziewczyną, ale wytrzymał tylko tydzień.
Rodzinę przygotowywał przez kilka miesięcy. Przy okazji jakichś programów telewizyjnych czy artykułów trącał temat. Poważne rozmowy zaczął od rodzeństwa. Ma siostrę i dwóch braci. – Siostra była pierwsza. Właśnie wzięła ślub, więc pomyślałem, że skoro dojrzała już do małżeństwa, to może dojrzała też do tego, że ma brata geja. No i okazało się, że dojrzała – wspomina. Młodszy brat w zasadzie domyślił się sam, a ze starszym wyszło przypadkiem. Rozmawiali o znajomym, który jest gejem. Wtedy Marcinowi się wymknęło, że on też. Brat się obraził i nie odzywał przez pół roku, ale nie z powodu gejostwa, tylko dlatego, że ukrywa to przed rodzicami.
– Przed tą rozmową obgryzłem wszystkie paznokcie, bo z rodzicami jest trudniej niż z rodzeństwem – tłumaczy. – Mam ogromne szczęście, bo przyjęli to spokojnie. Mama zresztą od pewnego czasu się domyślała.
W ubiegłym roku Marcin zaangażował się w działalność trójmiejskiej Kampanii Przeciw Homofobii. W województwie pomorskim był koordynatorem projektu „Razem bezpieczniej”, który miał przeciwdziałać przemocy wobec osób homo, bi i transseksualnych. Z policjantem, pełnomocnikiem ds. ochrony praw człowieka w komendzie wojewódzkiej, na spotkaniach tłumaczyli, jakie prawa mają dyskryminowane mniejszości i jak reagować w przypadkach przemocy.
– Z tym jest problem. Miałem pośredniczyć między poszkodowanymi i policją. Dostałem kilkanaście zgłoszeń: pobicia, szykany, wyzwiska, ale żadna z tych osób nie chciała tego zgłaszać na policję. Pytali, co mogą zrobić poza tym. Efekt jest taki, że nie ma w aktach żadnego śladu tych incydentów, czyli nie ma dyskryminacji – mówi.
Marcin był także książką w Żywej Bibliotece w Gdańsku i Koszalinie. To impreza, podczas której odwiedzający mogą wypożyczyć, czyli wziąć na rozmowę, przedstawicieli mniejszości: Żyda, ateistę, lesbijkę czy osobę czarnoskórą. Marcin chciał tą ideą zainteresować wójta gminy Puck, do której należy Leśniewo. Wójt był ciekawy, ale przyznał, że osobiście żadnego geja nie zna. No to usłyszał, że właśnie poznał.
– Pogratulował mi odwagi – wspomina Marcin. – Ale dla mnie to już nie jest odwaga, tylko codzienność.
Nie jest tak, że każdemu przedstawia się: cześć, nazywam się Marcin i jestem gejem, ale gdy ktoś pyta np., jak ma na imię jego dziewczyna, nie kłamie, że Kasia, tylko mówi, że ma chłopaka. Na spotkaniu przedwyborczym też nie było mowy o orientacji przyszłego sołtysa, ale ludzie we wsi wiedzą. Choćby z Facebooka, gdzie nie ukrywa, że jest w związku z mężczyzną. A wśród znajomych na Facebooku ma sporo mieszkańców Leśniewa. Reszta dowiedziała się pocztą pantoflową, która – jak na każdej wsi – działa tu dosyć sprawnie.
– Faktycznie, coś słyszałam – przyznaje mieszkanka ulicy Kamiennej, ale, po pierwsze, nawet jeśli to prawda, to jej by to nie przeszkadzało. – A pani? – pyta niepewnie i z ulgą przyjmuje zaprzeczenie. Po drugie, to jego prywatna sprawa i nie ma powodu, by się w to mieszać. Po trzecie, bardziej niż orientacja sołtysa interesuje ją, czy zainstaluje lampy na jej ulicy. Obiecał to już poprzedni sołtys, który co prawda był heteroseksualny, ale na Kamiennej do dziś jest ciemno. Obecny odwiedził ją w domu przy okazji roznoszenia podatku. Bardzo miło się rozmawiało, pytał o oczekiwania, więc wierzy, że tym razem lampy będą.
Grupka mężczyzn skupionych wokół kolegi murującego ogrodzenie przy głównej ulicy pytania odbiera jako atak na swojego sołtysa. – Nie wiem, nie wnikam. A co pani to przeszkadza, że on homo, jak on we wsi dobrze rządzi. A może pani też homo – przekrzykują się. – Jego sprawa, z kim śpi. Ważne, że pobocza oczyścił, bo po deszczu woda stała na ulicach. Wywiązuje się ze wszystkiego na plus. A teraz takie czasy, że każdy może sobie żyć, jak chce.
Dla pani Wiesi z zakładu fryzjersko-kosmetycznego Styl Marcin to całkiem nowa jakość w Leśniewie. Dlatego na niego głosowała. – Do tej pory sołtys kojarzył mi się ze starszym facetem, który pod sklepem albo remizą kiwa się w stanie nietrzeźwym. On jest młody, ambitny i wierzę, że wiele tu zmieni – mówi. – Jestem tolerancyjna i wszystko mi jedno, czy sołtysem jest gej czy lesbijka. To tak samo wartościowe osoby i przecież nikogo tym nie krzywdzą.
Jako ateista Marcin nie chodzi do kościoła, ale jako sołtys współpracuje z proboszczem, choćby przy organizacji imprez, więc dobrze się znają. Ksiądz pewnie wie, jak wszyscy, ale tego tematu nie poruszali. Na każdy inny dogadują się bez problemu.
Daffyd, bohater serialu „Mała Brytania”, powtarza bez przerwy, że jest jedynym gejem w wiosce i wyraźnie lubi być dyskryminowany, co też podkreśla na każdym kroku. Marcinowi trudno by było się z nim identyfikować. Co prawda czasem wyczuwa pewien dystans w rozmowach z ludźmi, ale z jawną wrogością się nie spotkał. – A czy jestem jedynym gejem w wiosce? Jedynym jawnym. I na tym poprzestańmy – mówi.
Sołtys to coś w rodzaju 24-godzinnej skrzynki życzeń i zażaleń. Ludzie przychodzą w sprawie dziury w drodze, krzaków w rowie melioracyjnym, przewróconych tablic czy z prośbą o zorganizowanie wsparcia finansowego. Marcin musi to pogodzić z zaocznymi studiami, pracą w Pucku na pełny etat, działalnością w Kampanii Przeciw Homofobii i związkiem na odległość, bo jego chłopak nie jest z Leśniewa. Zajął się też odtwarzaniem drzewa genealogicznego swojej rodziny. Odkrył, że nazwisko pochodzi od niemieckiej nazwy miejscowości Niekrentz, a genealogię udało mu się dociągnąć do 1792 r.
Wszyscy przodkowie są stąd, z okolic Pucka i Wejherowa. To dodatkowy impuls, żeby chciało się działać lokalnie. Przez pół roku sołtysowania udało mu się sporo zrobić. Stworzył stronę internetową Leśniewa, na którą jest około tysiąca wejść miesięcznie. Założył Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Leśniewo, żeby pozyskiwać granty i fundusze europejskie, bo sołecki budżet jest niewielki. Opracowuje plany ożywienia centrum wsi, stworzenia nad stawem parku i placu zabaw. No i jest już gotowy projekt nowych przystanków. Drewnianych, z czterospadowym dachem, ławką i prawdziwym koszem na śmieci.
Źródło: Polityka
Walka z homofobicznymi plakatami w Warszawie trwa
W Warszawie trwa walka z homofonicznymi plakatami Ruchu Higieny Moralnej. Hasło na plakatach brzmi ‘Jesteś homo – ok, tylko nie spedalaj nieletnich’. Wojnę plakatowi i jego twórcom wypowiedziały organizacje LGBT (w tym KPH i SPR), blogerka Ewa Tomaszewicz, portal innastrona.pl, a także fejsbukowe Tęczowe Oko Saurona.
Radny miasta Krystian Legierski, przy wsparciu Kampanii Przeciw Homofobii powiadomili o fakcie pojawienia się obraźliwych plakatów na nośnikach reklamy zewnętrznej Pełnomocniczkę m. st. Warszawy ds. równego traktowania – Karolinę Malczyk-Rokicińską.
Przedstawiciele firmy CityPosters na zapytania powyższych organizacji oświadczali wielokrotnie, iż plakaty zostały rozklejone bez zgody firmy i następnego dnia zostaną usunięte.
W czwartek wydawało się, że wojna została wygrana, ale okazało się, że było to tylko jedna bitwa. Plakaty rzeczywiście zniknęły z wielu nośników CityPosters, zaczęły się jednak pojawiać w weekend na tzw. ‘okrąglakach’. Także tym razem SPR wystąpił z zapytaniem o legalność umieszczenia na słupach informacyjnych plakatów i także tym razem uzyskał odpowiedź, iż plakaty rozklejone są nielegalnie.
Sprawa jest dość tajemnicza, jako że nie do końca wiadomo, kto jest odpowiedzialny za treść plakatów i ich pojawienie się w mieście. Ruch Higieny Moralnej nie jest podmiotem gospodarczym, nie widnieje także w rejestrze stowarzyszeń i fundacji. KPH jednak cały czas stara się zbierać informacje o osobach odpowiedzialnych za akcję i podejmować kolejne kroki.
KPH protestuje przeciw nierzetelnym informacjom nt. zakażeń HIV
KPH, Zjednoczenie Pozytywni w Tęczy oraz Zieloni 2004 protestują przeciwko nierzetelnym i dyskryminującym wypowiedziom Waldemara Burzyńskiego, koordynatora Punktu Konsultacyjno-Diagnostycznego HIV/AIDS w Rzeszowie, opublikowanym 27 lipca br. w Gazecie Codziennej „Nowiny”.
Rzeszów, dnia 29 lipca 2011
Redakcja Gazety Codziennej Nowiny
Z niepokojem i zasmuceniem przyjmujemy wypowiedź Pana Waldemara Burzyńskiego zamieszczoną w gazecie codziennej Nowiny w artykule pt. „Przybywa zakażeń wirusem HIV” autorstwa Anny Janik z dnia 27-07-2011. W tekście artykułu czytamy przytoczoną wypowiedz Pana Burzyńskiego: To oni najczęściej podejmują ryzykowne zachowania seksualne, czyli te homoseksualne, bez zabezpieczenia i z wieloma partnerami (…).
Pragniemy wyrazić nasze zdanie w omawianej kwestii oraz zaprotestować przeciwko używaniu krzywdzących oraz dyskryminujących określeń, jak również posługiwaniu się nierzetelną nomenklaturą medyczną. Współczesna epidemiologia nie rozdziela ryzykownych kontaktów seksualnych na hetero- czy homoseksualne. Posługiwanie się takimi określeniami, jakich używa Pan Burzyński niesie ryzyko nieprawidłowego zrozumienia przekazywanych treści, co może skutkować wzrostem popularności przekonania, iż orientacja homoseksualna jest czynnikiem ryzyka zakażenia HIV.
Pragniemy również dodać, iż współczesna medycyna nie zna pojęcia grupa ryzyka. Mówimy raczej o zachowaniach ryzykownych. Zachowania mogą być podejmowane bez względu na to do jakiej grupy społecznej się należy.
Ponadto z raportów Krajowego Centrum ds. HIV/AIDS wynika, że od dnia 1 stycznia do 31 kwietnia 2011 w województwie podkarpackim wykryto 2 przypadki zakażenia wirusem HIV na 548 w całym kraju, a co za tym idzie liczba zakażonych osób wirusem HIV zasugerowana przez Pana Burzyńskiego wydaje się być zawyżona.
Podawanie do opinii publicznej informacji niemających odzwierciedlenia w najnowszej nauce kłóci się z zasadami rzetelności. Wypowiedz Pana Waldemara Burzyńskiego, zakładając, że została przytoczona dosłownie oraz w pełnym kształcie, powinna zostać naszym zdaniem sprostowana oraz uzupełniona o niezbędne informacje. W przeciwnym wypadku, niewątpliwie, przyczyni się do wzrostu stygmatyzacji osób o orientacji innej niż heteroseksualna w odniesieniu do zakażeń HIV oraz zachorowań na AIDS, która jest skutecznie zwalczana przez Krajowe Centrum ds. AIDS.
Z wyrazami szacunku
Grzegorz Tereszkiewicz, Zieloni 2004
Tomasz Szypuła, Kampania Przeciw Homofobii
Robert Piotr Łukasik, Zjednoczenie Pozytywni w Tęczy
Tekst pt. „Przybywa zakażeń wirusem HIV” opublikowany 27.07.2011 w „Nowinach”:
Pierwsza sejmowa debata dotycząca związków partnerskich
27 lipca w Sejmie na wspólnym posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Polityki Społecznej i Rodziny odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy o umowie związku partnerskiego. W posiedzeniu udział wzięli także przedstawiciele KPH – Robert Biedroń, Mariusz Kurc i Tomasz Szypuła. Posłowie i posłanki zdecydowali o kontynuowaniu prac nad projektem w podkomisji nadzwyczajnej. W pracach podkomisji wezmą udział posłowie i posłanki PO, SLD i PSL, ponieważ PiS nie zgłosiło swoich reprezentantów.
Gazeta Wyborcza: PiS nie chce pracować nad ustawą o związkach partnerskich
Autor: Ewa Siedlecka
PiS złożył wniosek o odrzucenie go w pierwszym czytaniu, ale przegrał głosowanie 12 do 26. Za odrzuceniem byli posłowie PiS. Powołano pięcioosobową podkomisję złożoną z posłów PO, SLD i PSL. PiS odmówił uczestnictwa w dalszych pracach nad projektem.
– Starania o ustawę trwają od kilkunastu lat, więc to historyczna chwila, że udało się doprowadzić do pierwszego czytania w Sejmie. Szkoda, że nie na posiedzeniu plenarnym – mówi Tomasz Szypuła z Grupy Inicjatywnej ds. Związków partnerskich, która – we współpracy z SLD – przygotowała projekt. – Raczej nie ma szans na ich zakończenie w tej kadencji, ale to, co wypracuje podkomisja przyda się w przyszłym Sejmie, bo wierzę, że projekt zostanie ponownie wniesiony. Natomiast zachowanie posłów PiS, którzy odmówili pracowania w podkomisji uważam za skandaliczne i aroganckie. To demonstracja lekceważenia, jeśli nie pogardy dla części społeczeństwa.
Podczas pierwszego czytania Ryszard Kalisz (SLD) w imieniu wnioskodawców przedstawił projekt. – Konstytucja mówi, ze Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Wszystkich! A więc nikogo w realizacji jego praw nie wolno pomijać. A z innego artykułu konstytucji – o ochronie przyrodzonej każdemu godności ludzkiej – wynika, że państwo powinno umożliwić realizacje prawa do poszanowania godności także tej grupie obywateli, która nie chce lub nie może zawierać związków małżeńskich – mówił Kalisz.
Wiceminister sprawiedliwości Zbigniew Wrona w imieniu rządu rekomendował dalsze prace nad projektem, który uznał za wart dyskusji. Podobnie umiarkowana była Platforma. Irena Wargocka, w imieniu PiS-u wnioskowała o odrzucenie ustawy w pierwszym czytaniu. – To projekt szkodliwy społecznie, podważa rolę rodziny. Prędzej czy później doprowadzi do adopcji dzieci przez pary homoseksualne – mówiła. Według Zbysława Owczarskiego (PJN) zrównanie praw związków małżeńskich i partnerskich jest sprzeczne z art. 18 konstytucji, który mówi, że małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny i rodzina są pod szczególną opieką państwa.
– Związki homoseksualne nie są naturalne: nie zapewniają przetrwania ludzkości – alarmowała Iwona Arent przedstawiając wizję, że jeśli na jednej wyspie bezludnej zostawić parę hetero, a na innej parę homo, to po stu latach tylko na tej pierwszej będzie kwitło ludzkie życie.
Posłowie z PO krytykowali projekt. Jan Filip Libicki twierdził, że objęcie projektem także konkubinatów heteroseksualnych jest jedynie przykrywką dla przeforsowania legalizacji związków homoseksualnych. Jerzy Kozdroń (PO) był zdania, że dopuszczenie związków partnerskich wywróci cały system prawa, który nastawiony jest na ochronę małżeństwa.
Posłanki PO projektu broniły: – Konstytucja gwarantuje równość. I ten projekt gwarantuje równość obywatelom naszego kraju, którzy też płacą podatki i mają prawa. Homofobia nie może odbierać prawa do własnej drogi życiowej – mówiła Iwona Guzowska. – Związek jest m.in. po to, by ludzie się sobą opiekowali. Jeśli nie będzie się opiekował małżonek czy partner – ciężar przejmie państwo – mówiła Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. I postulowała, żeby do ustawy dopisać obowiązek, by partnerzy po rozstaniu mieli obowiązek alimentacyjny.
– To jest haniebny, skandaliczny projekt, szkodliwy prawnie i moralnie. Powinien się nazywać o propagowaniu homoseksualizmu i pseudomałżeństwa – podsumowała stanowisko PiS-u Marzena Wróbel.
– Od dziewięciu lat żyję w związku, który rzekomo rozbija rodzinę i jest niemoralny – mówił Robert Biedroń z Kampanii przeciw Homofobii. – Mam te same problemy, które mają małżeństwa, ale nie mam tych samych praw, by te problemy rozwiązywać. Nie mogę wspólnie z moim partnerem rozliczyć PiT-u, chociaż prowadzimy wspólne gospodarstwo, dzielimy się zarobkami i wydatkami. Kiedy partner był w szpitalu nie mogłem decydować o jego leczeniu. Jeśli zechcę mu przekazać darowiznę – zapłaci od niej najwyższy podatek. I musimy spisać testament, bo w razie wypadku drugi z nas utraci naszą wspólną własność. Ta sytuacja dotyczy co najmniej 2 milionów ludzi w Polsce. Także w PiS-sie, który tu dziś mówi o niemoralności, są geje i lesbijki, tylko boją się zabrać głosu.
Marcin Górski, adiunkt w Katedrze Europejskiego Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Łódzkiego i ekspert KPH podkreślił, że według orzecznictwa Trybunału w Strasburgu związek dwóch osób tej samej płci to też rodzina. Więc usankcjonowanie związków partnerskich jest w zgodzie z konstytucyjnym nakazem „ochrony i opieki państwa” nad rodziną.
Tomasz Szypuła mówił, że 70 proc. obywateli UE żyje w krajach, w którym są albo związki partnerskie, albo małżeństwa jednopłciowe. Że związki formalne dają większą pewność prawną parterom, a we Francji wiele z nich – tych, które zawierają osoby różnej płci – po jakimś czasie przekształca się w małżeństwo.
– Mam nadzieję, że uda się nam przygotować na wrzesień ustawę do drugiego czytania. I nie wykluczam, że przy wyjątkowo dobrej woli przede wszystkim PO zdążylibyśmy nawet ją uchwalić – powiedział „Gazecie” Ryszard Kalisz, przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości.
Projekt o umowie związku partnerskiego przewiduje możliwość rejestracji związków partnerskich osób tej samej lub różnej płci. Za wyjątkiem prawa do wspólnej adopcji dziecka miałyby te same prawa, co małżeństwa. O wzajemnych prawach i obowiązkach w związku decydowałaby umowa, którą partnerzy zawieraliby przed notariuszem.
Źródło: http://wyborcza.pl/1,75248,10019027,PiS_nie_chce_pracowac_nad_ustawa_o_zwiazkach_partnerskich.html
Zatrzymaj dyskryminację. Polska Prezydencja UE: List do Premiera Tuska i filmowa kampania społeczna
19 lipca odbyła się konferencja przedstawicieli Koalicji na rzecz Równych Szans, na której zaprezentowano list ponad 40 organizacji do Premiera Tuska, w którym wytknięto brak w priorytetach polskiej prezydencji w UE działań w zakresie równego traktowania. W trakcie konferencji swoją premierę miał spot „”Zatrzymaj dyskryminację””. Zapraszamy do przeczytania listu i zobaczenia spotu!
W konferencji udział wzięli Krzysztof Śmiszek – prezes PTPA i koordynator Koalicji na rzecz Równych Szans, Robert Biedroń i Tomasz Szypuła z KPH, Joanna Piotrowska – prezeska Feminoteki oraz Małgorzata Peretiatkowicz Czyż – członkini zarządu Fundacji TUS. W trakcie konferencji omówiono brak polityki w zakresie równego traktowania w polskiej Prezydencji UE, a także brak jakiejkolwiek koordynacji prac ze strony z pełnomocniczki ds. równego traktowania – Elżbiety Radziszewskiej z ponad 40 organizacjami zrzeszonymi w Koalicji. Koalicja wysłała także list do Premiera Donalda Tuska wzywającego do poważnego traktowania tematyki działań antydyskryminacyjnych na forum UE, w tym: kontynuacji prac nad projektem tzw. horyzontalnej dyrektywy antydyskryminacyjnej oraz dyrektywy o przeciwdziałaniu przemocy wobec, wezwała do aktywniejszego zaangażowania się rządu w przygotowania do Szczytu Równości, który ma się odbyć w listopadzie w Poznaniu oraz oraz do opracowania kompleksowej polityki równościowej w Europie w dobie kryzysu gospodarczego (treść listu poniżej).
W trakcie konferencji swoją premierę miał spot Koalicji na rzecz Równych Szans pokazujący potrzebę większej ochrony w zakresie równego traktowania, zwłaszcza ze względu na niepełnosprawność, wiek, rasę i orientację seksualną. Film dla Kampanii Przeciw Homofobii (członkini Koalicji) wyprodukowało AgRafka Film przy wsparciu ambasad Holandii i Szwecji. Patronat medialny nad kampanią objęła telewizja internetowa oognet i NEXT.
Warszawa, 19 lipca 2011 r.
Sz. P.
Donald Tusk
Prezes Rady Ministrów
Al. Ujazdowskie 1/3
00 – 583 Warszawa
W imieniu Koalicji na Rzecz Równych Szans, nieformalnej platformy ponad 40 organizacji pozarządowych i związków zawodowych działających na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji, promocji zasady równości i ochrony praw człowieka, w związku z przejęciem przez Polskę przewodzenia pracom Rady Unii Europejskiej zwracamy się do Pana Premiera z apelem o aktywne działania w sferze pozostającej w obszarze działań naszych organizacji.Analizując dokładnie plan działań polskiej prezydencji oraz priorytety, które będą przyświecały kierowanemu przez Pana Premiera rządowi, z zaskoczeniem zauważamy brak jasno zaakcentowanych kwestii dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji z takich powodów jak płeć, rasa i pochodzenie etniczne, wiek, niepełnosprawność, religia i przekonania, czy też orientacja seksualna.
Pragniemy przypomnieć, że równość i niedyskryminacja to jedne z fundamentów działania Unii Europejskiej i państw uczestniczących w europejskim projekcie. Jak ważne miejsce zagadnienia te zajmują w unijnych obszarach działania, świadczy szereg regulacji zarówno na poziomie traktatowym, jak i na poziomie dyrektyw, które jednoznacznie zakazują nierównego traktowania z ww. powodów.
Jako organizacje pozarządowe i związki zawodowe od lat zajmujące się problematyką przeciwdziałania dyskryminacji, uważamy za konieczne, aby podczas kierowanej przez Polskę prezydencji, zintensyfikowano prace nad następującymi unijnymi aktami prawnymi i działaniami:
1) Projekt tzw. horyzontalnej dyrektywy antydyskryminacyjnej, zaproponowanej jeszcze w 2008 roku podczas francuskiej prezydencji. Projekt wprowadza zakaz dyskryminacji z powodu wieku, orientacji seksualnej, niepełnosprawności oraz religii i wyznania w takich obszarach życia jak dostęp do usług i dóbr, edukacja, opieka zdrowotna i zabezpieczenie społeczne. Projekt ten jest niezwykle ważny z tego powodu, iż wychodzi naprzeciw standardom równościowym wyznaczonym przez traktaty i kończy z tak bardzo krytykowaną przez społeczność europejską tzw. hierarchizacją ochrony przed dyskryminacją. Należy podkreślić, że projekt dyrektywy zaproponowany przez Komisję Europejską spotkał się z bardzo wyraźnym poparciem udzielonym zarówno przez europejskie organizacje pozarządowe działające na rzecz grup dyskryminowanych, jak i przez Parlament Europejski poprzez przyjęcie 2 kwietnia 2009 roku tzw. Raportu Buitenweg. Polski rząd winien zatem wykorzystać utrzymujący się w Europie przychylny klimat dla tej inicjatywy i przekonać pozostałe rządy do poparcia tego projektu;
2) Europejski Szczyt Równości – najważniejsze spotkanie społeczności unijnej poświęcone kwestiom równouprawnienia i niedyskryminacji. Podczas Szczytu spotykają się zarówno przedstawiciele instytucji unijnych, rządów państw członkowskich, przedstawiciele świata nauki oraz społeczeństwa obywatelskiego – organizacji pozarządowych, związków zawodowych, organizacji pracodawców – aby wspólnie ocenić stan wdrażania równościowych standardów w życie, wymienić dobre praktyki oraz zaproponować nowe rozwiązania. Pragniemy podkreślić, że wydarzenie to, które wypada na czas polskiej prezydencji, winno dać okazję do podkreślenia przez polski rząd zaangażowania i determinacji w realizację unijnej zasady niedyskryminacji. Do chwili obecnej nie jest jeszcze znany szczegółowy program Szczytu i priorytetów, które będą dyskutowane podczas tego spotkania.
3) Równość w czasach kryzysu ekonomicznego. Wydaje się, że winno być to jedna wiodących kwestii podczas polskiej prezydencji. Utrzymujący się wciąż kryzys gospodarczy niejednokrotnie dotyka w szczególności grupy narażone na dyskryminację – kobiety, osoby niepełnosprawne, mniejszości rasowe i etniczne, migrantów, osoby starsze. Także inwestycje w polityki równościowe, często uznawane za mniej ważne, niejednokrotnie zostały drastycznie ograniczone w ostatnich latach właśnie z powodu kryzysu finansowego. Ważnym jest, aby podczas polskiej prezydencji wypracować skuteczne metody przeciwdziałaniu temu niekorzystnemu zjawisku.
4) Unijne strategie na rzecz równości płci oraz na rzecz osób niepełnosprawnych. Przyjęte niedawno te długofalowe strategie unijne winny stać się obiektem bacznej obserwacji i monitoringu przez polską prezydencję tak, aby przyniosły konkretne i wymierne rezultaty.
5) Dyrektywa o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet – inicjatywą prezydencji hiszpańskiej. Dzięki staraniom prezydencji hiszpańskiej Parlament Europejski wezwał Komisję Europejską do podjęcia prac nad przygotowaniem projektu dyrektywy w tej kwestii. To niezwykle ważny i niezbędny krok, ponieważ zapobieganie przemocy wobec kobiet jest warunkiem niezbędnym dla osiągnięcia równouprawnienia. Pragniemy, by prace nad tą, jakże ważną, inicjatywą były kontynuowane także podczas polskiej prezydencji.
Mamy nadzieję, że przedstawione wyżej postulaty znajdą się w agendzie działań podejmowanych przez polski rząd podczas prezydencji w Radzie Unii Europejskiej i przyniosą konkretne rezultaty, tak bardzo wyczekiwane przez europejską społeczność.
Podpisani:
Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego – koordynator Koalicji
Fundacja Feminoteka
Stowarzyszenie przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii „Otwarta Rzeczpospolita””
Kampania Przeciw Homofobii
Helsińska Fundacja Praw Człowieka
Lambda Warszawa
Amnesty International
Lambda Bydgoszcz
Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej
Fundacja Równości
Koalicja Karat
Fundacja Trans-Fuzja
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny
Fundacja MaMa
Fundacja Przestrzeń Kobiet
Fundacja Autonomia
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety
Stowarzyszenie Inicjatyw Niezależnych MIKUSZEWO
Stowarzyszenie Homo Faber
Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet „”Victoria””
Stowarzyszenie Nigdy Więcej
Stowarzyszenie Kobiet Konsola
FORUM 50+
Fundacja TUS
Stowarzyszenie Interwencji Prawnej
Instytut Podkarpacki
Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych
Stowarzyszenie Kobiet Niepełnosprawnych ONE.PL
Żydowskie Stowarzyszenie Czulent
Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego PRO HUMANUM
Stowarzyszenia Romów w Polsce
Stowarzyszenie Na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Osób Transpłciowych Oraz Osób Queer „”Pracownia Różnorodności””
Stowarzyszenie „”W stronę Dziewcząt””
Fundacja na Rzecz Różnorodności Polistrefa
Fundacja Inicjatyw Społecznych “Się Zrobi!”
Forum Żydów Polskich
Fundacja Bez Dyskryminacji
Fundacja Nasza Przestrzeń
Fundacja Wiedza Lokalna
Fundacji „”Vis Maior””
Związek Nauczycielstwa Polskiego
Fundację Towarzystwa Przyjaciół Szalonego Wózkowicza
O konferencji:
Specjalne podziękowania dla zespołu AgRafka Film i osób które zaangażowały się w przygotowanie spotu:
- Scenariusz: Agnieszka Adamek
- Reżyseria: Rafał Andrzej Głombiowski
- II reżyser: Agnieszka Adamek
- Występują: Bonia Barzycka, Krzysztof Łobodziński, Joanna Gałka-Walczykiewicz, Marcin Gałka-Walczykiewicz, Piotr Domosławski, Rafał Twardowski, Michał Laudański, Agnieszka Świerzyńska, Paweł Klaman, Iyke Nnaka
- Zdjęcia: Grzegorz Ruzik
- Dźwięk: Maciej Krupa
- Montaż: Sławomir Witek
- Kierownictwo produkcji: Piotr Twardowski
- Muzyka: Mariusz Berowski, Apple Inc.
- Oświetlenie: Piramida Film
- Make-up: Paulina Filipowicz
- Współpraca kostiumograficzna: Aneta Brzezik
- Podziękowania: Rafał Twardowski, Paulina Tarko, Małgorzata Jabłońska, Paweł Klaman, Edyta Maciejewska, MoneyExpert, Holiday Inn, Chillout Factory, Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Domosławski Frisor, Roman Przylipiak
- Produkcja: AgRafka Film
Słowa zabijają
Od mowy nienawiści do przestępstw motywowanych nienawiścią jest bardzo krótka droga – pisze w „Gazecie Wyborczej” Robert Biedroń, członek Zarządu KPH.
…
Robert Biedroń* 2011-07-15, ostatnia aktualizacja 2011-07-14 17:29:12.0
Mowa nienawiści jest tak wszechobecna, iż staje się przezroczysta. Przyzwyczailiśmy się do agresywnej retoryki polityków, traktujemy jak tabu przemoc wobec osób starszych i niepełnosprawnych, akceptujemy rapera nawołującego do wymordowania gejów. Doświadczenia innych krajów pokazują, że sama kultura osobista tego nie zmieni. Niezbędne są zmiany prawne.
Jak piszą Sergiusz Kowalski i Magdalena Tulli w książce „Zamiast procesu”: „trzeba było kilku rewolucji, dwóch morderczych wojen światowych, zagłady całych narodów, a także aktów ludobójstwa w czasach na pozór pokojowych, by ludzie zaczęli interesować się sposobami społecznej komunikacji, które poprzedzają nienawistne czyny albo im towarzyszą”. Od mowy nienawiści do przestępstw motywowanych nienawiścią jest bardzo krótka droga.
Organizacje pozarządowe dały klubowi SLD projekt ustawy nowelizującej kodeks karny w zakresie karania za przestępstwa motywowane nienawiścią. W Sejmie odbyło się w środę jego pierwsze czytanie. Zyskał on już pozytywną opinię Krajowej Rady Sądownictwa i Prokuratora Generalnego.
Proponowane zmiany są ważne, ale kosmetyczne – dotyczą bowiem doprecyzowania trzech artykułów. Nie są, jak twierdzi poseł PO Jarosław Gowin, próbą zamknięcia ust, tym którzy nie zgadzają się z gejami i lesbijkami. Nie mają nic wspólnego z polityczną poprawnością, którą w Polsce tak wielu pogardza.
Zmiany dotyczą sprawy poważnej – zakazu nawoływania do nienawiści i przestępstw wobec grup, które w naszym społeczeństwie na takie zagrożenia są najbardziej wystawione. Zmian obawiać się więc powinni tylko politycy populistyczni – ci, którzy używają retoryki nienawiści, nawołują do podziałów, by zdobywać sympatię wyborców.
W Polsce przestępstwem jest tylko nawoływanie do nienawiści z powodu rasy, pochodzenia etnicznego i narodowego oraz wyznania. Reguluje to kodeks karny w art. 119, 256 i 257. Gdy podobne czyny popełniane są w związku z płcią, orientacją seksualną, wiekiem lub niepełnosprawnością danej osoby lub grupy społecznej, mają zastosowanie przepisy o zniesławieniu czy groźbie. Ochrona jest więc słabsza niż w przypadku, gdy takie same czyny popełniane są np. przeciwko katolikom. Niższe są więc sankcje, inny tryb ścigania, łagodniejsze kary. W praktyce oznacza to, iż bezkarnie możemy nawoływać do eksterminacji np. osób niepełnosprawnych.
Problem nierównej, a więc także niekonstytucyjnej ochrony prawnej niektórych grup społecznych w kodeksie karnym był wielokrotnie wytykany przez organizacje międzynarodowe. O zmiany apelował Komitet Praw Człowieka (ONZ), Komitet przeciw Torturom (ONZ), komisarz praw człowieka Rady Europy, Parlament Europejski czy Agencja Praw Podstawowych UE. Zmiany popierał także rzecznik praw obywatelskich, nieżyjący Janusz Kochanowski. Bezskutecznie. Ministerstwo Sprawiedliwości prowadzi w tej kwestii grę: na forach międzynarodowych obiecuje zmiany, w Polsce chowa głowę w piasek.
Ministerstwo i prokurator generalny pytane przez polskie organizacje pozarządowe nie widzą potrzeby zmian, bo jak twierdzą, „nie ma istotnego interesu społecznego” ani specjalnej potrzeby ochrony. W praktyce oznacza to, że dla państwa przemoc wobec kobiet, osób niepełnosprawnych czy gejów i lesbijek jest mniej istotna niż ta dotykająca Łemków, katolików czy Czechów.
Organa ścigania i wymiar sprawiedliwości szczególnie wrażliwe są na przestępstwa przeciw wyznaniom, głównie katolickiemu. Gdy zachodzi podejrzenie przestępstwa wobec katolików, machina zaczyna działać sprawniej. Gdy sprawa dotyczy Żydów czy Romów, rzecz dziwnym trafem zaczyna się komplikować, tj. mamy umorzenie. Pokazuje to problem „upolitycznienia” nienawiści. Państwo zaczyna ignorować przemoc wobec grup, których nie faworyzuje. Stosuje podwójne standardy.
Niedawno media donosiły o piosence „Chwasty” śląskiego rapera Bas Tajpana, który śpiewa: „Wśród pięknych kwiatów rosną te chwasty. Popularne to pedały i lewe niewiasty. Słowa mojej kasty to: palić, palić, palić! Strzał słowem, strzał słowem, zwyrodnialców zabić! ( )”. Wyobraźmy sobie, iż zamiast słowa „pedał” wstawilibyśmy słowo „katolik”. Jak zareagowaliby politycy, media i społeczeństwo?
W Polsce państwo nadal nie prowadzi rzetelnych statystyk przestępstw motywowanych nienawiścią. Dane przedstawiane przez organizacje pozarządowe odnotowują tylko mały ich odsetek. W przeciwieństwie do innych przestępstw te motywowane nienawiścią rasową czy orientacją seksualną silnie zakorzenienie są w naszej kulturze. Chociaż o dyskryminacji gejów i lesbijek mówimy coraz częściej, tabu wokół przemocy wobec osób niepełnosprawnych czy starszych (np. dokonywanej przez członków ich rodzin) nadal nie zostało przełamane.
Skala przestępstw motywowanych nienawiścią jest jednak ogromna. Pokazują je wyniki badań z innych krajów, gdzie prowadzi się je rzetelnie i systematycznie. W 2005 r. brytyjska policja odnotowała aż 50 tys. przestępstw z nienawiści, i to tylko na tle rasistowskim i religijnym. Londyńska Metropolitan Police – aż 11 799 incydentów o charakterze przestępstw motywowanych uprzedzeniami odnoszącymi się do pochodzenia etnicznego, rasy i religii oraz 1359 przypadków przestępstw motywowanych uprzedzeniami odnoszącymi się do orientacji seksualnej.
Przeprowadzone przez CBOS w 2007 r. badania pokazują, iż społeczeństwo polskie w zdecydowanej większości popiera penalizację mowy nienawiści. „Wolność słowa gwarantuje swobodę wypowiedzi pod warunkiem, że wygłaszane opinie nie są dla innych ludzi obraźliwe, wyszydzające lub krzywdzące” – pod takim stwierdzeniem podpisuje się aż 73 proc. Polaków. Podobnie zresztą rysuje się linia orzecznicza Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Poparcie dla zmian prawnych już jest. Racje konstytucyjne również. Brakuje tylko działań polityków.
*Robert Biedroń jest politologiem, doktorantem na Wydziale Nauk Politycznych Akademii Humanistycznej w Pułtusku. Założyciel i wieloletni prezes Kampanii przeciw Homofobii.
Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl – http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA
http://wyborcza.pl/1,75515,9949833,Slowa_zabijaja.html
Dyzur prawniczy odwołany!
W dniu dzisiejszym, 14go lipca, dyżur prawniczki KPH jest odwołany.
Biedroń dla „Gazety”
– Geje i lesbijki są wszędzie. To może być twój kolega z ławki, pani z osiedlowego sklepu, wujek. Tożsamość ma się raz na całe życie. Pozwólmy im być sobą – mówi Robert Biedroń w „Gazecie”.
Biedroń: W Zielonej Górze mieszka 10 tys. gejów
…
Paulina Nodzyńska 2011-07-05, ostatnia aktualizacja 2011-07-05 16:25:49.0
Zielonogórski oddział Kampanii Przeciw Homofobii zaprosił Roberta Biedronia, polityka związanego z lewicą, autora książek o gejach i lesbijkach, współzałożyciela Kampanii Przeciw Homofobii. Biedroń opowiadał o swoim coming-out i przekonywał, dlaczego jest za adopcją dzieci przez pary homoseksualne. Optował, by pedagodzy i nauczyciele rozmawiali o odmienności seksualnej w szkołach w taki sposób, by uczniowie nie odbierali jej jako chorobę . – Nie rodzimy się przecież nietolerancyjni. Nasze poglądy i spojrzenia nabywamy w procesie socjalizacji. Marzy mi się szkoła bez stereotypów, uprzedzeń, nienawiści. Chcę widzieć świat tęczowo, a nie czarno-biało – mówił Biedroń.
Po co absorbować głowy młodych ludzi dyskusjami o gejach i lesbijkach?
Bo geje i lesbijki potrzebują wsparcia, akceptacji i tolerancji. A oni są wszędzie. Statystyki pokazują, że odmienną orientację seksualną ma od 2-10 proc. społeczeństwa. Mówimy więc o blisko 2 mln Polaków! Ludzie myślą: a tam, w moim otoczeniu nie ma żadnych gejów ani lesbijek. Więc problemu nie ma. Tymczasem problem istnieje, bo w każdej szkole, każdej klasie jest gej i lesbijka. Czy tego chcecie czy nie, są wszędzie. Nie uda nam się zafałszować rzeczywistości. To może być pani z osiedlowego sklepu, kolega z ławki, twój wujek albo ciocia. Oni żyją wśród nas, także w Zielonej Górze.
Skąd pan wie?
Trochę jeżdżę po Polsce, swoje widziałem. Ostatnio po spotkaniu z młodzieżą w Kędzierzynie Koźlu odebrałem maile od trzech uczniów. Czytałem w nich: ,,Panie Robercie, kiedy mówił pan o nieujawnionych gejach i lesbijkach, to mówił pan o mnie. Po raz pierwszy usłyszałem coś o sobie, przekonałem się, że nie jestem sam”. Na spotkaniu nie odważyli się tego powiedzieć.
Dlaczego często nie dają nam szansy poznać prawdy o sobie?
Bo my, jako społeczeństwo, zmuszamy ich do życia w ukryciu. I to jest największe okrucieństwo, jakie możemy tym ludziom zrobić. Każdy ma prawo do szczęścia. Wracając do statystyk, w Zielonej Górze mieszka ok. 10 tys. gejów i lesbijek. A zapyta pani na ulicy kogokolwiek, czy zna taką osobę, odpowiedzą, że nie.
Czyli co, wszyscy jesteśmy homofobami?
Poniekąd. Tak wyrastamy, na takich kształtuje nas proces socjalizacji. Nikt się przecież nie rodzi z wszczepioną nienawiścią, nietolerancją. Tkwimy w stereotypach, że geje noszą koszule w kwiaty, że są zboczeńcami. O, przytoczę pewien przykład. Niedawno byłem na spotkaniu w Poznaniu i nauczycielka jednego z bardziej prestiżowych gimnazjów wstała i wykrzyczała: ja uczę u siebie różnorodności! Byłem ciekaw, jak to robi. Okazało się, że pokazuje uczniom rysunki. Jeden przedstawia Chińczyka w czapce na polu ryżowym, na innym jest pejsaty Żyd. Wolałem nie pytać, jak pokazała geja. To jest nauka o różnorodności? To jest właśnie to, co generuje stereotypowe myślenie. Sam wyrastałem w nietolerancyjnym otoczeniu. Gdyby mnie pani zapytała 20 lat temu, jaki jest mój stosunek do adopcji dzieci przez pary homoseksualne, odpowiedziałbym ,,nigdy w życiu!”.
Dziś nie widzi pan w tym nic dziwnego.
Oczywiście, że nie. Geje i lesbijski powinni mieć prawo do wychowywania dzieci. I żeby było jasne, oni wychowują w Polsce dzieci. Przyznał się do tego znany aktor Michał Sieczkowski. Obwieścił, że wychowuje syna. Nie jesteśmy w stanie im tego zabronić. Zróbmy wszystko dla dobra tych dzieci, żeby żyło im się jak najlepiej. Zabezpieczmy im przyszłość. Lepiej, żeby męczyły się w domach dziecka?
Tu odzywa się strona przeciwna: pokrzywiona psychika dziecka, potrzeba bycia z matką, dziecko wyrośnie na geja…
To bzdury! Nie ma żadnych badań, które by to potwierdzały. Są za to statystyki. Blisko 25 proc. dzieci w Polsce dorasta w rodzinach niepełnych, patologicznych. Potrzeba bycia z matką? Nie ma czegoś takiego. Jeśli dziecko wychowuje dwóch mężczyzn, to ono może jedynie odczuwać potrzebę bycia z którymś z nich. Badania pokazują też, że orientacja seksualna nie jest nabyta. Proszę bardzo, ja pochodzę z rodziny hetero i wyrosłem na geja. I to takiej rodziny, w której bałem się wyjawić prawdę, bo ojciec nie tolerował, jak mówił, ,,pedałów”.
Ale wreszcie się pan odważył. I jak? Lepiej?
Zdecydowanie. Mamy przecież tylko jedno życie. Namawiam do bycia sobą. Gdy będziemy coś ukrywać, nigdy nie będziemy żyli pełnią życia. Żeby być szczęśliwym, trzeba żyć zgodnie ze swoją tożsamością. Pamiętam ten koszmarny okres przed coming-outem. Kiedy rozmawiałem z kolegami i koleżankami, musiałem zmieniać końcówki, mówiąc o moim partnerze. Musiałem się ciągle kontrolować. Udawałem przed rodzicami i znajomymi, że mam dziewczynę. To było straszne. Oczywiście, zawsze znajdą się ludzie, którzy rzucą we mnie kamieniem, wyzwą od ,,pedała” i ,,cioty”. Dziś to najmodniejsze obelgi.
Lepiej znieść taki kamień, niż ukrywać swoją tożsamość?
Jasne. Cena jest wysoka, ale to jest cena za bycie sobą. Warto ją zapłacić. Dlatego namawiam do opowiadania o odmienności homoseksualnej w szkołach. Kiedy jechałem do Zielonej Góry, towarzyszyła mi wycieczka szkolna. Chłopcy bez przerwy wyzywali się od ,,pedałów” i ,,ciot”. Co na to nauczyciel? Nic! Zero reakcji. Takie podejście do gejów i lesbijek po prostu już się przyjęło, utarło. Trzeba to zmienić, a można to zrobić w bardzo prosty sposób.
Jaki?
Wprowadzając temat odmienności seksualnej do poszczególnych przedmiotów. Dlaczego na języku polskim nie mówi się o tym, że Maria Konopnicka czy Maria Dąbrowska były lesbijkami? Albo że Iwaszkiewicz był gejem? Dlaczego nie pokazywać miłości homoseksualnej, skoro tak dużo mówimy o miłości heteroseksualnej, o Mickiewiczu, Chopinie? Przecież to integralna część naszej kultury, naszego dorobku. Dlaczego na matematyce nie można, obok zadań o Jasiu i Małgosi, którzy kupują jabłka, umieścić przykładu o Jasiu i Karolu. To sprawi, że dla uczniów homoseksualizm będzie czymś naturalnym, przestanie kojarzyć się z chorobą.
Moja kuzynka studiowała na niemieckim uniwersytecie. Jakież było jej zdziwienie, kiedy pewnego dnia poszła sprawdzić na tablicy ogłoszeń imprezy zaplanowane przez uczelnię. Przeczytała: środa, dyskoteka dla gejów i lesbijek. Daleko, by nasze uniwersytety też organizowały takie wydarzenia?
To pytanie do rektorów (śmiech). Ale z moich obserwacji, w świecie uniwersytetów dużo się zmienia. Uczelnie stają się bardziej liberalne. Studenci sami prowokują takie dyskusje, zakładają koła. Jestem przekonany, że Uniwersytet Zielonogórski też będzie się zmieniał w tym kierunku. Macie przecież wspaniałego pedagoga, prof. Zbigniewa Izdebskiego, który jest skarbnicą wiedzy na temat osób LGBT. Warto wykorzystać ten potencjał i zbudować wokół profesora jakieś zaplecze, które będzie wspierało tą tematykę. Myślę, że prędzej czy później to nastąpi. Im więcej różnorodności, zwłaszcza na uczelni, tym lepiej. Będą się ścierały różne poglądy, będziemy się poznawać nawzajem, uczyć się czegoś od siebie. Praktyka pokazuje, że społeczeństwa, które stawiają na różnorodność, tolerancję i otwartość, są nie tylko bogatsze kulturowo, ale też bogatsze ekonomicznie. Bo nikogo nie wykluczają, bo nie pozwalają sobie na to, żeby jakaś grupa była wykluczona z tego powodu, że ma inny kolor skóry czy odmienną orientację seksualną.
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl – www.gazeta.pl © Agora SA
Pomieszanie z poplątaniem
Polskie państwo już dawno uznało pary homoseksualne za rodziny. Co więcej, takie rodziny mogą się domagać od państwa ochrony i opieki, jak stanowi Konstytucja – pisze prawnik KPH, Krzysztof Śmiszek.
Pomieszanie (gejów) z poplątaniem
Krzysztof Śmiszek 04-07-2011, ostatnia aktualizacja 04-07-2011 20:06
Adwokat Marek Derlatka w swoim artykule „Geje zaopiekują się dziećmi” („Rzeczpospolita” z 21 czerwca 2011 r.) przejął się losem polskiego społeczeństwa, które w ostatnim – jak twierdzi – czasie jest zaniedbywane przez swojego ustawodawcę. Jednym z widocznych tego znaków było
odrzucenie przez Sejm zaproponowanej przez izbę wyższą poprawki do ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która w sposób wyraźny zakazywała pełnienia funkcji rodziny zastępczej oraz prowadzenia rodzinnego domu dziecka przez osoby o orientacji homoseksualnej.
Podręcznik spiskowych teorii dziejów
Marek Derlatka, mój kolega po fachu, a nie psycholog, z zacięciem dywaguje nad szkodliwym wpływem rodziny homoseksualnej na psychikę dziecka. Używa przy okazji określeń natury emocjonalnej, które w rzeczowej debacie – zwłaszcza prowadzonej przez prawnika i wykładowcę – są dyskredytujące. „Przejmowanie stylu życia”, „pogwałcenie prawa naturalnego”, „lobby homoseksualne”, „promocja tego typu zachowań” – to cytaty raczej z podręcznika spiskowych teorii dziejów, a nie argumenty w naukowej debacie.
Co ciekawe, Derlatka podnosi także nowy argument w debacie publicznej nt. praw osób homoseksualnych, iż decyzja o wykreśleniu homoseksualności z międzynarodowej statystycznej klasyfikacji chorób i problemów zdrowotnych nastąpiła stosunkowo niedawno (w 1990 r.), jest więc „dość świeża”. Może więc – zdaniem Derlatki – nie być w pełni wiarygodna. Dla Marka Derlatki, prawnika, decyzja oficjalnej agendy ONZ, którego Polska jest krajem członkowskim, nie nabrała jeszcze mocy urzędowej po 21 latach obowiązywania.
Czy Derlatka chce takie vacatio legis zaproponować kobietom w przypadku ich praw wyborczych? Może powinny odczekać jeszcze, bo społeczeństwo nie jest gotowe na równe traktowanie kobiet i mężczyzn? Co z niewolnictwem? Ono przecież też kiedyś było naturalną częścią tak pochwalanego przez Kościół katolicki, wielu polityków, a wspomnianego przez Derlatkę prawa naturalnego.
Autor artykułu podniósł, że w zaproponowanej przez Senat poprawce nie można się dopatrzyć dyskryminacji, gdyż to właśnie same osoby homoseksualne wykluczają się z możliwości bycia rodzicami, ponieważ z natury rzeczy nie są w stanie spłodzić potomstwa. Jak na jeden krótki artykuł to totalne pomieszanie z poplątaniem argumentów ideologicznych i powszechnie powielanych „prawd”.
Pałka do wytrącania argumentów
Podejmując się nawet powierzchownej prawniczej oceny zaproponowanej przez Senat nowelizacji, należy zacząć od podstaw, tj. od standardów konstytucyjnych i tych określonych w międzynarodowych umowach dotyczących praw człowieka, których Polska jest stroną.
Po pierwsze, w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej nigdzie nie znajdziemy choćby śladowych przepisów, które uprawniałyby ustawodawcę do wprowadzania tego typu ograniczeń. Artykuł 18 naszej ustawy zasadniczej, tak chętnie używany przez przeciwników wyrównywania praw gejów i lesbijek jako pałka do wytrącania argumentów, nie daje żadnych podstaw do tego, aby z możliwości prowadzenia rodzinnych domów dziecka wykluczyć osoby o innej niż heteroseksualna orientacji.
Artykuł ten jedynie zawiera m.in. zapis o tym, że rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Koniec, kropka. Dla tych, którym bliskie są prawa dzieci i ich dobro, a także szeroko pojęte prawa człowieka, przepis ten jest doskonałą podstawą do tego, aby takie instytucje, jak domy dziecka (w których wciąż w naszym kraju przebywa kilkadziesiąt tysięcy dzieci), po prostu zniknęły. Jednym ze sposobów na wyjście z tej wstydliwej sytuacji jest stworzenie możliwości zaopiekowania się tymi dziećmi wszystkim tym, którzy naprawdę tego chcą, a co ważniejsze, do tego się nadają.
Należy dać możliwość zaopiekowania się osieroconymi dziećmi wszystkim tym, którzy naprawdę tego chcą, a co ważniejsze, do tego się nadająPolskie państwo już dawno uznało pary homoseksualne za rodziny. Obowiązująca od lat ustawa o pomocy społecznej za rodzinę uznaje osoby spokrewnione lub niespokrewnione pozostające w faktycznym związku, wspólnie zamieszkujące i gospodarujące. Rodzin homoseksualnych tam nie pominięto. Co więcej, takie rodziny mogą domagać się od państwa ochrony i opieki, jak stanowi konstytucja.
Standard niedyskryminacji
Z obowiązku prawniczego koniecznie należy przywołać również wysoko ustawiony przez polskiego ustrojodawcę konstytucyjny standard ochrony przed dyskryminacją. Skoro nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny, to truizmem jest już chyba dodanie, że osoby homoseksualne taką ochronę ze strony państwa powinny mieć zapewnioną (to, czy w rzeczywistości mają, jest tematem na odrębny artykuł).
Standard niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną w życiu rodzinnym i społecznym został także ugruntowany w licznym orzecznictwie organów międzynarodowych stojących na straży praw człowieka. I tak, w niedawnym wyroku E.B. przeciwko Francji Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu za dyskryminację ze względu na orientację seksualną uznał sytuację, w której z uwagi na homoseksualność skarżącej uniemożliwiono jej adopcję dziecka.
W innym wyroku, Schalk i Kopf przeciwko Austrii, Trybunał bardzo jasno podkreślił, że związek pary osób tej samej płci prowadzącej wspólne pożycie i żyjącej w stałym faktycznym związku partnerskim należy do zakresu przedmiotowego pojęcia życia rodzinnego, tak samo jak byłoby to w wypadku takiej samej pary osób płci przeciwnej. W bardzo podobnym tonie sędziowie strasburscy wypowiedzieli się niedawno w sprawie polskiej Kozak przeciwko Polsce, gdzie stwierdzono naruszenie praw człowieka przez odmowę wstępu w prawo najmu partnerowi homoseksualnemu głównego najemcy lokalu komunalnego.
Szkoda, że te podstawowe argumenty należy wciąż przypominać. Szczególnie że nie znają ich lub znać nie chcą ci, którzy uczą następne pokolenia prawników. Efekty tej ignorancji jakże były widoczne podczas dyskusji w Senacie nad proponowaną poprawką.
Autor jest przewodniczącym Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, asystentem naukowym w Zakładzie Praw Człowieka na Wydziale Prawa i Administracji UW
Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/683163-Pary-homoseksualne-to-tez-rodzina.html
Oni mają tylko kamienie
Robert Biedroń członek Zarządu KPH wspomina Izabelę Jarugę-Nowacką w swoim artykule w „Wysokich Obcasach”.
Robert Biedroń 2011-06-30, ostatnia aktualizacja 2011-06-27 14:54:34.0
Powinny być zalegalizowane związki homoseksualne i takie pary powinny mieć prawo do wychowywania swoich dzieci – mówiła minister Izabela Jaruga-Nowacka w 2002 r.
W 2002 r. Kampania przeciw Homofobii (KPH) była nową, nikomu nieznaną organizacją. Zorganizowaliśmy się kilka miesięcy wcześniej z naiwną nadzieją, że przyłączy się do nas masa gejów i lesbijek, zaczną nas wspierać politycy, zrozumieją media i szybko zaakceptuje społeczeństwo. Rzeczywistość okazała się jednak okrutna – zderzyliśmy się z ogromnym oporem i niezrozumieniem. Nie było łatwo, nawet wśród potencjalnych politycznych przyjaciół.
Sojusz Lewicy Demokratycznej zdobył właśnie władzę, osiągając rekordowe w polskich warunkach poparcie społeczne w wyborach parlamentarnych. Miał w praktyce forsować zmiany ustawodawcze, co dawało nadzieję na zmiany w prawie antyaborcyjnym i przyjęcie ustawy o rejestrowanych związkach osób tej samej płci. Równościową retorykę szybko porzucono na rzecz układania się z Kościołem katolickim w sprawach akcesji do Unii Europejskiej. Gdy prof. Maria Szyszkowska, ówczesna senatorka SLD, wraz z organizacjami pozarządowymi przedstawiła projekt ustawy o związkach partnerskich, premier Leszek Miller wyśmiał pomysł, zbywając go w mediach aroganckim 'szkoda czasu’. Napisaliśmy wtedy swój pierwszy wniosek grantowy na konkurs organizowany przez pełnomocniczkę do spraw równego statusu kobiet i mężczyzn, którą w rządzie Millera była Izabela Jaruga-Nowacka. Wniosek dotyczył kampanii społecznej 'Niech nas zobaczą’, która dla polskiego ruchu gejowsko-lesbijskiego okazała się momentem przełomowym: po raz pierwszy w historii naszego kraju 15 par gejowskich i 15 lesbijskich pokazało swoje twarze.
Na zdjęciach wykonanych przez Karolinę Bregułę trzymali się za ręce – o czym marzyli każdego dnia, a nigdy wcześniej nie dano im takiej szansy. Kampania stała się głośna, zanim się pojawiła. Prawicowe media i politycy grzmieli jeszcze przed obejrzeniem zdjęć, że będzie to promocja homoseksualności, wyuzdanego seksu i dewiacji. Chcieli zakazu kampanii. Na kilka dni przed rozwieszeniem plakatów na ulicach polskich miast wycofała się firma reklamy zewnętrznej. Galerie, w których miały zawisnąć zdjęcia, wymawiały umowy najmu. Sytuacja stawała się dramatyczna, a my byliśmy przerażeni ogromem nagonki i nienawiści.
Gdy rozeszła się wieść o wsparciu finansowym ze strony minister Jarugi-Nowackiej, pojawiły się także naciski polityczne, aby dotację cofnąć. Na ręce premiera Leszka Millera interpelację w sprawie finansowania przez rząd programów propagujących homoseksualizm złożył w kwietniu 2003 r. poseł LPR Stanisław Papież. Jaruga odpowiadała: 'Prezentowanie zdjęć ludzi widocznych w zwykłych, codziennych sytuacjach w przestrzeni publicznej służy uświadomieniu społeczeństwu, że osoby o odmiennej niż dominująca orientacji seksualnej są naszymi współobywatelkami i obywatelami, że żyją pośród nas, mają takie same prawa i obowiązki obywatelskie. Należy im się równe traktowanie i poszanowanie ich godności’.
Dzięki odważnemu wsparciu i przekonaniu o słuszności sprawy ze strony Izy otrzymaliśmy więc coś, co w późniejszych latach pojawiało się rzadko – zrozumienie państwa dla naszych problemów. Potem była z nami wszędzie. Na paradach w Warszawie, marszach w Krakowie i manifach w wielu miejscach Polski. Była zawsze, kiedy jej potrzebowaliśmy. To dzięki jej staraniom nielegalna Parada Równości w 2005 r. miała ochronę policji. Ryszard Kalisz wspominał niedawno: 'Iza zadzwoniła do mnie, szefa MSWiA, przekonywała, że chociaż ta parada jest nielegalna, to musi mieć ochronę policji. Była tak zaangażowana w sprawę, że uległem’.
Była zawsze na przedzie manifestacji – nie żeby się pokazać mediom, bo to wtedy nie pomagało politykom w zdobywaniu głosów. Była, bo chciała dodać nam odwagi. Agnieszka Graff zapytana w 2006 r. przez 'Politykę’, mówiła o Jarudze: 'Pojawia się na demonstracjach i manifach, w których uczestniczą geje, transwestyci i inne kontrowersyjne postaci. Nie boi się uszczerbku swojego wizerunku’.
Pierwsze parady i marsze były notorycznie obrzucane kamieniami, butelkami, jajkami i wszystkim, co chłopcy z Młodzieży Wszechpolskiej i wspierający ich kibice mieli w zasięgu ręki. Pamiętam, gdy w 2005 r. byliśmy na Marszu Równości w Krakowie, Iza szła ze mną, trzymaliśmy się za ręce, a w naszym kierunku leciały kamienie. Bałem się, a ona dodawała mi otuchy. 'Robert, idziemy! Oni mają tylko kamienie, my mamy za sobą tyle osób. Popatrz!’ – mówiła. A za nami szedł tłum ludzi. Kto by się bał, gdy obok odważnym krokiem kroczyła Iza?!
Wstępując do Unii Europejskiej, Polska zobowiązała się do pełnego wdrożenia do ustawodawstwa krajowego regulacji antydyskryminacyjnych, także tych chroniących przed nierównym traktowaniem na gruncie orientacji seksualnej. Dzięki staraniom pełnomocniczki Jarugi-Nowackiej udało się przeprowadzić ważną część tego procesu. 1 stycznia 2004 r. nowelizacja kodeksu pracy wprowadziła do polskiego prawa zakaz dyskryminacji pracowników z powodu orientacji seksualnej. Efekty widać w obecnym kodeksie pracy. Do dzisiaj są to jedyne przepisy antydyskryminacyjne w zakresie orientacji seksualnej w polskim prawodawstwie. Później kolejne rządy, parlament i partie polityczne sprawy równościowe 'zamiatały pod dywan’ i traktowały je z przymrużeniem oka. Apogeum ignorancji w tej dziedzinie prezentuje polityka obecnej pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania Elżbiety Radziszewskiej.
W efekcie mamy protezę ustawy antydyskryminacyjnej oprotestowaną przez organizacje pozarządowe i nie mamy urzędu ds. równości z prawdziwego zdarzenia. Gdy w 2006 r. kierowane przez Romana Giertycha Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło pomysł zakazu tzw. promocji homoseksualizmu, Iza grzmiała z trybuny sejmowej: 'Promować można kurczaki w supermarkecie, a nie orientację seksualną!’. Taka była – zawsze znajdowała celną ripostę!
Jako pełnomocniczka Izabela Jaruga-Nowacka prowadziła szeroki dialog społeczny z organizacjami działającymi na rzecz poszanowania praw człowieka i ochrony przed dyskryminacją. Z jej inicjatywy nastąpiło wzmocnienie pozycji tych organizacji poprzez dokonanie zmian w ustawie o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz w priorytetach Funduszu Inicjatyw Obywatelskich. Od miesięcy przekonywała ówczesny klub Lewicy do ustawy o związkach partnerskich i do ostatniej chwili koordynowała prace nad tą ustawą.
Na krótko przed jej tragiczną śmiercią zorganizowaliśmy dzięki jej zaangażowaniu spotkanie Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich z klubem Lewicy, wielu posłów klubu trzeba było bowiem dokształcić w kwestiach związków gejów i lesbijek. Iza wiedziała jednak, że bez przekonania kolegów klubowych projekt nie ma szans. W marcu 2011 r. SLD poinformował, że w najbliższym czasie przedstawi projekt ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich.
Po raz ostatni pracowałem z Izą nad zmianami w kodeksie karnym w zakresie ochrony przed przestępstwami motywowanymi nienawiścią. Projekt został przyjęty przez organizacje LGBT (działające na rzecz gejów, lesbijek, bi- i transseksualistów) w 2008 r. Nowelizacja dotyczy artykułów 119, 256 i 257 kodeksu karnego. W obecnym brzmieniu przepisy sankcjonują przestępstwa nawoływania do nienawiści, grożenia, publicznego znieważania czy stosowania przemocy wobec osób i mniejszości ze względu m.in. na narodowość, przynależność etniczną i rasową oraz wyznanie. Zmiany mają na celu włączenie do kodeksu karnego przestępstw popełnianych ze względu na orientację seksualną, płeć, tożsamość płciową, wiek i niepełnosprawność.
Projekt przygotowywała przez wiele miesięcy koalicja wielu organizacji pozarządowych. Oczywiste było, że Iza poprowadzi go w Sejmie. Któż inny? W klubie Lewicy zdecydowano, że Iza będzie posłanką sprawozdawczynią. Obowiązujący kodeks karny stwarza piramidę dyskryminacji – pewne grupy są chronione w sposób szczególny (np. ze względu na religię czy narodowość), inne nie są chronione w ogóle (np. geje i lesbijki czy osoby niepełnosprawne). Dlatego politycy, osoby publiczne, duchowieństwo, a także zwykły Kowalski bezkarnie obrażają naszą godność, sprowadzając nas często do drugiej kategorii obywateli i obywatelek.
3 marca 2011 r. projekt został w końcu przekazany przez organizacje pozarządowe na ręce wicemarszałka Sejmu Jerzego Wenderlicha do dalszych prac sejmowych. Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi w jednym z wywiadów Iza obiecała: 'Chciałam powiedzieć, że niezależnie od tego, jak potoczą się nasze losy w tych wyborach, ja na pewno od swoich wartości, od swojego rozumienia praw człowieka, praw kobiet i osób homoseksualnych nie odstąpię. Gdziekolwiek będę działała, na pewno możecie na mnie liczyć’.
Liczyliśmy. Pamiętam entuzjazm przyjaciół, znajomych, ale także obcych mi osób, które, widząc Izę na manifestacjach, wystawach i debatach – ożywiały się. Obecność wicepremier dodawała nam otuchy, że nie jest tak źle, że ktoś tam, na górze, nas rozumie. Im wyżej znajdowała się w hierarchii politycznej, tym bardziej pamiętała o tych, o których prawa walczyła. Jako wicepremier mówiła na łamach portalu Lesbijka.org: 'W takim kraju, w jakim żyjemy, pewnie nie zawsze o ten uśmiech łatwo. Do dzisiaj czasami swoją radość i szczęście trzeba ukrywać nawet przed najbliższymi. Ale chciałabym powiedzieć, że mając szansę działania jako członek rządu na rzecz prawa do szczęścia dla wszystkich, będę starała się dążyć do tego, żeby z tym szczęściem nie trzeba było się chować’. Dzisiaj nie możemy uwierzyć, że przyszło nam podziękować jej po raz ostatni.
Fragment książki 'Drogi do równości. Izabela Jaruga-Nowacka – polityczka, feministka, działaczka lewicy’ wydanej przez fundację Przestrzenie Dialogu przy wsparciu Fundacji Róży Luksemburg
Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl – http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA
Czat z Robertem Biedroniem
Zapraszamy na czat z Robertem Biedroniem – pomysłodawcą i wieloletnim prezesem KPH.
Robert Biedroń – pierwszy prezes KPH, jeden z najpopularniejszych działaczy ruchu LGBT w Polsce.
Jednym z poruszanych wątków podczas dyskusji będzie oczywiście problematyka związków partnerskich. Niedawno R. Biedroń napisał w swoim artykule: „Jeśli mamy być społeczeństwem, gdzie wszyscy obywatele są równi wobec prawa, należy się zastanowić nad celowością dyskryminacji osób, które pozostając w jednopłciowych związkach partnerskich, nie mogą ich rejestrować czy formalizować.
Poruszając się według demokratycznych zasad państwa prawa, nie możemy dopuszczać do faworyzowania obywateli pozostających w związkach różnopłciowych. Mamy bowiem do czynienia z jawną dyskryminacją ze względu na orientację seksualną(… ”.
Będzie więc można zadać pytania odnośnie szans wprowadzenia związków partnerskich oraz sposobów do przekonania opinii publicznej oraz polityków o potrzebie takich działań.
Innym poruszanym tematem będzie zagadnienie zmian w kodeksie karnym dotyczących przestępstw motywowanych mową nienawiści. Obecnie bowiem, wśród motywów popełniania tego typu przestępstw nie ma przesłanki orientacji seksualnej.
Oznacza to w praktyce, że przepisy prawne nie chronią homoseksualistów przed homofobiczną mową i czynami.
Robert Biedroń jako były prezes KPH, autor „Tęczowego elementarza”, publicysta, konsultant kilkunastu organizacji praw człowieka z pewnością odpowie Wam na pytania m.in. z wyżej przedstawionej materii.
Wobec powyższego serdecznie zapraszamy na czat z naszym gościem – w środę 29.06. o godz. 20.00.
Linki na czat;link czat.onet.pl/gay_pl,chat.html lub;link www.gay.pl/czat.php