Wywiad z prezesem KPH dla „Adama” i Polgej.pl
Zapraszamy do lektury wywiadu z prezesem KPH Tomaszem Szypułą, opublikowanym w magazynie „Adam” i portalu Polgej.pl.
Tomek Szypuła ma 30 lat, mieszka w Warszawie. Aktualny prezes Kampanii Przeciw Homofobii. Kandydat na radnego miasta z listy SLD, z rekomendacji Zielonych. Sprawny organizator. Współtwórca pierwszego Festiwalu „Kultura dla Tolerancji” w Krakowie (2004). Członek zarządu ILGA-Europe w latach 2006-10. Ukończył Szkołę Fundacji Helsińskiej. W ostatnim czasie mocno zaangażował się w dyskusję o związkach partnerskich.
– Zostałeś nowym prezesem KPH, ale zastanawiające jest nagłe i niespodziewane odejście z tej funkcji Marty Abramowicz.
– Możliwe, że tak to wygląda z zewnątrz, ale my w zarządzie wiedzieliśmy o tym od ponad dwóch miesięcy, bo mniej więcej z takim wyprzedzeniem Marta poinformowała nas o swojej decyzji, która była podyktowana względami prywatnymi. Uznaliśmy, że dzień po Europride będzie właściwym terminem także dlatego, że do Warszawy przyjechało wielu członków KPH z całej Polski, co ułatwiło nam sprawne przeprowadzenie Walnego Zgromadzenia.
– Czy to prawda, że byłeś jedynym kandydatem?
– Tak. Wybory prezesa przebiegają u nas tak, że podczas walnego zgromadzenia przyjmuje się kandydatury z sali. Nie ma żadnej wcześniejszej agitacji ani prawyborów. Kandydat musi być także obecny na sali. Nie przewidujemy wyborów zaocznych. Moja kandydatura nie była chyba dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ wcześniej byłem sekretarzem zarządu i wiceprezesem.
– Czym zachęciłeś delegatów, żeby głosowali właśnie na Ciebie?
– Ostatni rok poświęciłem przywróceniu dyskusji na temat ustawy o związkach partnerskich, dzięki zaangażowaniu się w prace Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich. Po rządach PiS-u nasze środowisko wpadło w jakiś marazm, ale to zrozumiałe, ponieważ wtedy walczyliśmy o przetrwanie. Teraz uważam, że następne lata będą decydujące jeśli chodzi o tę ustawę. Uważam, że to jest w zasięgu ręki jeśli nie w tej, to w trakcie następnej kadencji Sejmu. Czy to będzie ustawa naszych marzeń, czy zostaną spełnione jedynie dwa lub trzy postulaty? Tego nie wiem, ale będę walczył, aby projekt ustawy był jak najszerszy. Przygotowane przez nas założenia znalazły się w projekcie, który SLD niedługo złoży u Marszałka Sejmu. Nie mam jednak złudzeń, że jest to dopiero początek drogi. Natomiast nawet gdyby ten projekt miał zostać okrojony i ustawa nie dawałaby nam wszystkich praw, to warto podjąć ten temat. Wiem, że jest grupa osób, które krytykują nas za to, że idziemy na ustępstwa, że powinniśmy rozmawiać o małżeństwach, ale przecież każdą ustawę można w późniejszym terminie ulepszyć. I taką wizję swoich działań na najbliższe lata przedstawiłem. Spotkało się to z aprobatą członków.
– Nieżyjący już Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucał organizacjom LGBT, że nie są w stanie wskazać mu płaszczyzn dyskryminacji.
– Gdyby Rzecznik nas słuchał, to znałby wszystkie płaszczyzny dyskryminacji. Rzecznik Kochanowski spotykał się z organizacjami w szerszym gronie dwa razy do roku i raczej po to, żeby „się pokazać”, i nic z tego nie wynikało, dlatego też przestaliśmy na te spotkania przychodzić. Natomiast płaszczyzny dyskryminacji znajdowały się chociażby w naszych raportach o dyskryminacji. Obecna rzecznik stwierdziła, że nie będzie popierać ustawy o związkach partnerskich, ponieważ jest przeciwna idei związków, ale obiecała także, że będzie interweniowała w sprawach życia codziennego. Obaj rzecznicy dziwili się, dlaczego tak mało skarg od gejów i lesbijek spływa do biura rzecznika. Muszą jednak mieć świadomość, że jest to kwestia zaufania. Jeśli ktoś deklaruje, że nie będzie walczył o prawa takich osób, to niech się nie spodziewa, że lesbijki i geje będą pisać do tej instytucji skargi. Tak było także w innych krajach, gdzie liczba interwencji wzrastała wraz z zaufaniem do instytucji. Jeśli obecna rzecznik opowiada się przeciw związkom partnerskim, to niech się potem nie dziwi, że geje ją omijają łukiem. Poza tym ludzie ciągle się obawiają, że gdzieś wypłyną ich dane.
– Czy zamierzacie także wpływać na postawy Polaków?
– Myślę, że one się zmieniają w sposób naturalny. Według ostatniego badania OBOP już blisko połowa Polaków jest skłonnych przyznać parom jednopłciowym jakieś prawa. Wiele dobrego robią polskie seriale, w których geje pojawiają się coraz częściej, oraz takie konkursy jak ten ogłoszony przez Skandynawskie Linie Lotnicze SAS – na ślub w chmurach, konkurs, w którym biorą udział polskie pary gej/les. Ludziom podobają się takie akcje i dzięki temu mogą nieco bliżej poznać gejów i lesbijki, których nie spotykają na co dzień. Wszystko to zmienia stosunek Polaków do nas. Także sami geje budzą się z letargu, moim zdaniem jest to bardzo dobry moment na działanie i ja chcę ten moment wykorzystać.
– Szypuła to jednak nie Biedroń czy Niemiec. To trochę utrudnia Ci pracę, bo po bieżące komentarze prasa i tak pobiegnie do nich. Z drugiej strony są oni znienawidzeni przez część polityków.
– Robert i Szymon działali od dawna i wyrobili sobie pozycję w środowisku. Media myślą „gej” i dzwonią do Biedronia. Ale my przyjęliśmy inny model organizacyjny. Nie chcemy, żeby jedno nazwisko było wymieniane w zastępstwie całej organizacji. W Zarządzie mamy 8 osób i staramy się dzielić obowiązkami, także reprezentacją na zewnątrz. Jeśli chodzi o mnie, to postaram się wyrobić sobie pozycję, ale zaznaczam, że nie mam parcia na szkło i nie zamierzam brać udziału w „Tańcu z Gwiazdami”. Czasami zresztą zdarza mi się odmówić wizyty w studio, jeśli moim rozmówcą ma być osoba, która nas obraża. Wtedy nie widzę sensu dyskusji. Zresztą zasadą polskiej polityki jest bycie miłym do czasu zapalenia się świateł, a potem uruchamia się agresja. Jako PR-owiec z zawodu mam tego pełną świadomość.
– Wiele się mówi o zarobkach prezesa KPH.
– Muszę rozczarować wszystkich żądnych sensacji. Funkcja prezesa jest funkcją społeczną, tak samo jak bycie członkiem Zarządu. Wynagrodzenie mogą otrzymywać jedynie koordynatorzy projektów. Ja mam etat w firmie PR-owskiej, a w KPH działam społecznie. Zdaję sobie sprawę, że liczba moich obowiązków będzie systematycznie wzrastać i będę musiał się samoograniczyć, ale w Zarządzie jest osiem osób i będziemy się solidarnie dzielić obowiązkami.
– Łatwo odgadnąć, kto w KPH może zostać prezesem. To określona grupa osób.
– Które najdłużej działają i mają pewne osiągnięcia. Natomiast w Zarządzie jest już bardzo wiele nowych osób. To naturalna sytuacja.
– Mam nadzieję, że nie musisz ukrywać swojej orientacji seksualnej w pracy?
– Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Przede wszystkim jestem wielkim zwolennikiem coming outu i przeciwnikiem ukrywania się. Poza tym bardzo łatwo mnie wygooglać, więc takie działanie traci jakikolwiek sens.
– Wiem, że próbowałeś wziąć ślub ze swoim partnerem, który jest obywatelem Hiszpanii. Czy to się udało?
– Nie. Sekretarz ambasady bardzo grzecznie nam odpisał, że nie udzielają ślubów w państwach, które nie uznają takich związków. Zresztą moja mama twierdzi, że łączy nas coś znacznie lepszego niż związek małżeński: to wspólny kredyt hipoteczny na 30 lat.
– Bardzo wiele się mówi o możliwości wymuszenia przez Komisję Europejską uznania praw osób homoseksualnych pozostających w związkach małżeńskich na terenie całej UE.
– Tak, ale to jest niemożliwe i mówię to z całą odpowiedzialnością. Po pierwsze, nie jest to prerogatywa Komisji Europejskiej, a jedynie państw członkowskich! Poza tym nawet małżeństwa heteroseksualne mają zupełnie różne uprawnienia w różnych państwach unijnych. Tak więc na podstawie obecnych regulacji nie ma takich możliwości i jeszcze przez wiele lat zapewne nie będzie. Zresztą nie chodzi tu tylko o Polskę. Takie prawo zostałoby natychmiast zablokowane chociażby przez takie kraje jak Litwa czy Łotwa. W tej sytuacji pozostałaby tylko inna, dłuższa droga, a mianowicie przez trybunał w Luksemburgu, gdzie moglibyśmy zaskarżyć prawodawstwo europejskie, ale z jakim efektem? Tak więc pozostaje nam walka na polskim gruncie, której nie uważam za beznadziejną. Geje zapałali ostatnio całkowicie niezrozumiałą miłością do PO. Nie jest to może partia zatwardziałych homofobów, ale ugrupowanie konserwatywne, które bardzo zwraca uwagę na opinię Kościoła katolickiego.
– Może lepiej więc przeprowadzić taką sprawę po cichu, bez rozgłosu?
– To mogłoby być skuteczne, ale czy tego właśnie chcemy? Przykładem tak przeprowadzonej ustawy jest regulacja czeska, która tak naprawdę niewiele daje parom jednopłciowym. Dodatkowo stan cywilny jest wpisywany do dowodów osobistych, co sprawia, że wiele osób boi się zawierać takie związki i ich liczba jest bardzo mała. Ja uważam, że w demokratycznym społeczeństwie dyskusja musi być jawna. Poza tym ma ona spełniać rolę edukacyjną i emancypacyjną. Dzięki temu określimy rolę i miejsce środowiska w społeczeństwie.
– Czyli Twoim zdaniem musimy przeprowadzić pełną dyskusję społeczną. Czy to może się udać?
– Na pewno należy się spodziewać ostrej reakcji Kościoła. Tak było we Włoszech, gdzie instytucja ta wykorzystała wszystkie swoje wpływy, włącznie z pisaniem listów do każdego parlamentarzysty oddzielnie. To samo stanie się w Polsce, choć przecież bycie katolikiem nie oznacza prawa do dyskryminowania innych.
– Co zamierzacie zrobić w sprawie Elżbiety Radziszewskiej?
– Mamy pewien plan działania. Z drugiej strony, jest ona ministrem już od trzech lat i sam już nie wiem, ile razy zwracaliśmy się do premiera z żądaniem jej dymisji. Ale premier Donald Tusk z jakichś niezrozumiałych powodów utrzymuje ją na stanowisku. Będziemy jej po prostu wytykać niekompetencję zarówno w kraju, jak też na arenie europejskiej. O tej sytuacji warto przypominać naszemu środowisku, tak bezkrytycznie zakochanemu w rządzie Tuska.
– W jaki sposób poznałeś swojego faceta?
– To był rok 2002, w Krakowie. Nie opodal Teatru im. Słowackiego był klub gejowski SOHO, prowadzony przez Andrzeja Piasecznego i Michała Piroga, którego wtedy nikt jeszcze nie znał. W piątkowy wieczór znajomy przyprowadził go do klubu. Okazało się, że nie mówił po polsku, ale za to świetnie po angielsku i tak jakoś się poznaliśmy.
– Czy pracując zawodowo i działając w KPH masz czas na życie prywatne?
– Gdyby to mój chłopak udzielał tego wywiadu, to zapewne nie powiedziałby dobrego słowa o KPH. Rzeczywiście czasami dochodzi na tym tle do kłótni. Ale staram się zawsze wygospodarować jakiś wieczór lub jeden dzień weekendu w całości dla niego. Jesteśmy tylko dla siebie, a ja nawet telefonów wtedy nie odbieram. Natomiast on w pełni rozumie moje zaangażowanie i wie, że jest to dla mnie bardzo ważne. Zresztą po ośmiu latach, gdybyśmy nie umieli się dogadać, to nie bylibyśmy już razem.
– Rzadko można go zobaczyć razem z tobą.
– To prawda. On jest osobą prywatną, a nie działaczem, i dlatego nie pojawia się często obok mnie w sytuacjach oficjalnych, nie stoi obok podczas udzielania wywiadów. José nie jest typem aktywisty. Wiele razy nas namawiano na wspólne wywiady i przede wszystkim na wspólne zdjęcia. Dziennikarzy i fotoreporterów nie zapraszamy jednak do łóżka.
– Życzę Wam jeszcze wielu lat razem i dziękuję za rozmowę.
rozmawiał Sergiusz Wróblewski
Oświadczenie Zarządu Otwartej Rzeczpospolitej
„W pełni popieramy Apel Kampanii Przeciw Homofobii w związku z zatrzymaniem i pobiciem Roberta Biedronia oraz innych uczestników kontrmanifestacji i przypadkowych osób w dniu 11 listopada 2010 roku. Solidaryzujemy się z pokrzywdzonymi i wyrażamy oburzenie z powodu złamania przepisów prawa.”
Zarząd Otwartej Rzeczpospolitej
Relacja Biedronia w Gazecie
Zapraszamy do wywiadu z Robertem Biedroniem, członkiem Zarządu KPH, na temat jego pobicia przez policję.
http://wyborcza.pl/1,75248,8659486,Biedron_oskarza_policje.html
Biedroń oskarża policję
…
Rozmawiała Ewa Siedlecka 2010-11-15, ostatnia aktualizacja 2010-11-14 19:43:36.0
– Chodzi o to, by nie mogli bezkarnie nadużywać siły
Rozmowa z Robertem Biedroniem działaczem Kampanii przeciw Homofobii
Ewa Siedlecka: Rzecznik policji pyta: co Robert B. robił wśród osób rzucających kamieniami w stronę legalnego marszu narodowców?
Robert Biedroń: Obserwowałem wydarzenia. W tym miejscu znalazłem się przypadkowo.
Policja mówi, że wyrwał pan policjantowi pałkę i uderzył go w twarz.
– Nie wyrywałem pałki i nie uderzyłem funkcjonariusza w twarz. Jak można uderzyć w twarz kogoś w hełmie z osłoną z pleksi na twarzy?
To jak było?
– Na ul. Tamka policja zepchnęła grupę osób, w której się znalazłem, do ściany budynku i zaparkowanych samochodów. Krzyczeli, żeby się wycofać, ale nie było jak, bo byliśmy zakleszczeni.
Wtedy zaczęli bić pałkami. Mnie bili i kopali. Zacząłem krwawić. Potem zaczęli wyciągać osoby z tłumu. Skuli mi ręce do tyłu i wrzucili do radiowozu. Tę scenę widać na filmie zamieszczonym na YouTubie.
Byłem pierwszym zatrzymanym. Funkcjonariusz zamknął drzwi i zaczął mnie bić po twarzy i w klatkę piersiową. Wyglądał, jakby był w amoku. Krzyczał: „Zaje… cię”. Był już wtedy bez hełmu, więc zapamiętałem jego twarz.
Bronił się pan?
– Jak? Ręce miałem skute do tyłu. Byłem śmiertelnie przerażony. Naprawdę myślałem, że mnie zabije. Słyszałem opowiadania osób, które przychodziły ze skargami na pobicie przez policję, ale miałem nadzieję, że przesadzają. Teraz wiem, że nie.
Przekonałem się też, jak się ustala świadków. Funkcjonariusz, który mnie pobił, powiedział do innego, chyba przypadkowo wybranego: „Będziesz świadkiem”. Tamten się spłoszył i spytał: „Świadkiem czego?”. Ale ten „mój” nakazał mu tylko podać dane identyfikacyjne.
Czy policjant wiedział, że jest pan działaczem Kampanii?
– Nie sądzę. Miałem wrażenie, że chciał się na kimś wyładować. Potem wsadzili do radiowozu innych zatrzymanych i zawieźli do komendy na Wilczej. Od lat zajmuję się prawami człowieka, więc znam prawa zatrzymanego. Od razu poprosiłem, żeby zawiadomili osobę bliską o moim zatrzymaniu, że chcę kontaktu z adwokatem i protokołu zatrzymania. Wielokrotnie ponawiałem prośby. Policjanci odpowiadali: „W swoim czasie”.
Prosiłem też o kontakt z lekarzem, bo byłem pobity i wszystko mnie bolało. Po dwóch godzinach od zatrzymania zabrała mnie karetka. Pojechałem do szpitala na Banacha, gdzie zrobiono mi obdukcję i założono kołnierz ortopedyczny.
Co napisano w obdukcji?
– Mam karty obdukcji dwóch lekarzy. Nie chcę ujawniać wszystkiego przed pokazaniem dowodów prokuraturze. Stwierdzono m.in. ograniczenie wydolności kręgosłupa szyjnego.
Około północy przewieziono mnie z powrotem na komendę. W międzyczasie interweniował m.in. poseł Marek Balicki (SLD) i dzięki temu nocowałem w osobnej celi. Przez cały czas zatrzymania – od godz. 16 do 14 następnego dnia – kiedy nas zaczęto wypuszczać, nie dostaliśmy nic do jedzenia. Większość zatrzymanych była skuta przez cały czas, choć mnie zdjęto kajdanki.
Policja mówi, że odmówił pan podpisania protokołu zatrzymania.
– To prawda. Wbrew przepisom protokół dano mi do podpisania dopiero następnego dnia. Antydatowany. Napisano w nim, że złożyłem wyjaśnienia, choć to nieprawda – przez 20 godzin zatrzymania wyjaśnień ode mnie nie odebrano.
W protokole napisano jednak, że złożyłem je o godz. 19. Tymczasem ok. 18 zabrano mnie do szpitala, a lekarz przyjął mnie ok. 22, więc o 19 nie mogłem być w komendzie. W protokole napisano też, wbrew prawdzie, że nie chciałem przekazania informacji o moim aresztowaniu bliskiej osobie.
Kampania przeciw Homofobii robiła dla policjantów warsztaty. Coś chyba nie najlepiej ich wyszkoliliście…
– Cóż, szkoleń nie było wiele, bo mamy za mało środków. Zderzenie z rzeczywistością to szokujące doświadczenie. Najgorsze jest, że funkcjonariusz, który ma nas chronić, może się stać dla nas zagrożeniem. I że czuje się w tym bezkarny, bo zawsze może umówić się z kolegami, żeby byli jego świadkami. Taki brak kontroli i bezkarność prowokują nadużycia.
Akurat teraz ja padłem ich ofiarą. Jestem w lepszej sytuacji niż wielu innych, bo mam dowody – obdukcję, nagrania wideo zrobione przez przypadkowe osoby. A także świadków i, dzięki Wojciechowi Olejniczakowi (SLD), adwokata.
Liczę, że prokuratura i sąd rzetelnie to zbadają. Nadal wierzę w państwo, ale jeśli ono mnie zawiedzie – pójdę do Strasburga. Może w ten sposób uda się wywalczyć mechanizmy kontroli tak, by funkcjonariusze nie mogli bezkarnie nadużywać siły.
Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl – http://wyborcza.pl/0,0.html © Agora SA
Oświadczenie dotyczące zatrzymania i pobicia Roberta Biedronia
Oświadczenie prezesa KPH Tomasza Szypuły w związku z zatrzymaniem i pobiciem przez policjantów członka zarządu KPH Roberta Biedronia w dn. 11 listopada br.
Oświadczenie
Przedstawiciele Kampanii Przeciw Homofobii postanowili wziąć udział w działaniach Koalicji 11 Listopada, aby przeciwstawić się przemarszowi skrajnej prawicy ulicami Warszawy w Dniu Niepodległości. Poglądy głoszone m. in. przez Odrodzenie Narodowe Polski i Młodzież Wszechpolską nie mieszczą się naszym zdaniem w ramach ładu konstytucyjnego Rzeczpospolitej, zgodnie z którym „zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.” (art. 13 Konstytucji RP).
Dlatego członkowie i sympatycy Kampanii Przeciw Homofobii pokojowo sprzeciwili się rasizmowi, homofobii i ksenofobii głoszonych przez organizatorów tzw. Marszu Niepodległości.
Niektórzy policjanci niestety nie wytrzymali napiętej atmosfery i stali się agresywni. Przypadkową ofiarą takiego zachowania stał się Robert Biedroń, członek zarządu KPH, założyciel i jej wieloletni prezes. Został on zatrzymany i pobity, nie tylko w trakcie samego zatrzymania, ale i potem, gdy skuty kajdankami znajdował się w radiowozie. Przez ponad 20 godzin nie przedstawiono mu powodu zatrzymania, protokołu z zatrzymania, nie pozwolono mu na kontakt z adwokatem, ani z najbliższymi.
Smuci i oburza nas zachowanie policji. Nie możemy zrozumieć, jak takie sytuacje nadal mogą mieć miejsce w demokratycznym kraju. KPH od wielu lat pracuje z policją, na rzecz jeszcze lepszego przestrzegania praw i wolności człowieka. 11 listopada nasze zaufanie do policji zostało podważone. Żądamy wyjaśnienia zachowania policjantów i ukarania winnych pobicia Roberta.
Jednocześnie chcielibyśmy podziękować za wsparcie i pomoc ze strony wielu wspaniałych osób w tych trudnych chwilach dla Roberta i całej społeczności osób, które na co dzień pracują na rzecz skutecznej ochrony i realizacji praw człowieka.
Z poważaniem
Tomasz Szypuła
Prezes Kampanii Przeciw Homofobii
Relacja Roberta Biedronia z zatrzymania i pobicia: http://www.tvn24.pl/-1,1682094,0,1,policjant-pobil-mnie–w-radiowozie,wiadomosc.html
Program 7. Dni Równości i Tolerancji w Poznaniu
Zapraszamy wszystkich bardzo serdecznie do Poznania na 7. Dni Równości i Tolerancji. Poniżej program. Do zobaczenia na Marszu Równości 20 listopada.
08 – 22.11.2010
8.11
18:00 – Otwarcie wystawy Berlin-Yogyakarta, pokaz filmu Einstein seksu oraz Inny od innychWyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, sala 304
13.11
20:00 – Impreza Drag Queen i Drag King Hallo! Cafe, ul. Rybaki 22, wstęp: 9,99 zł
14.11
18:00-20:00 – Pokaz filmu Paragraf 175 Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, sala 304
15.11
21:00 – Pokaz filmu Beyond Gay: the politics of pride Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
16.11
10:00-21:00 – Dozwolone od lat czterdziestu – Zajęcia dla seniorów i seniorek Mediastorm – Centrum Szkoleń Medialnych ul. Dąbrowskiego 7/6
18:30 – Otwarcie wystawy Przeciwdziałaj dyskryminacji – to nie jest trudne! oraz pokaz filmu Shortbus
Kino Apollo, ul. Ratajczaka 18
20:30 – Pokaz filmu Mężczyzna, który kochał Yngve
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
17.11
09:00-14:00 – Happening Poznań bez barier?
Całe miasto
14:00-16:00 – Finał happeningu oraz pokaz filmu Modelki– miasto bez barier i dyskusja na temat sytuacji osób niepełnosprawnych w Poznaniu
Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, sala 001
16:00-19:00 – Warsztaty Braille’a
Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, sala 305
17:00-20:00 – Warsztaty savoir vivre’u wobec osób niepełnosprawnych
Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, sala 308, wstęp: 15 zł (koszt certyfikatu)
18:00 – Otwarcie wystawy Nienaganna sztuka
Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, ul. Kutrzeby 10, II piętro (Rotunda)
21:00 – Pokaz filmu Tan lines
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
18.11
15:00-19:00 Żywa Biblioteka
Klubokawiarnia Meskalina, Stary Rynek 6
21:00 – Pokaz filmu Pokój Leo (El Quatro de Leo/Leo’s room)
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
19.11
18:00 – Otwarcie wystawy Berlin-Yogyakarta
Galeria Miejska Arsenał, Stary Rynek 6
20:00 – Otwarty pokaz Jak zostać Drag King i Drag Queen + impreza
Hallo! Cafe, ul. Rybaki 22, wstęp 9,99 zł
21:00 – Pokaz filmu Hello, my name is Lesbian
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
20.11
09:00-13:00 – I poznański turniej kobiecej piłki nożnej Pyra Open, cz.1
Sala sportowa ul. Młyńska 15
12:00-13:30 – Spotkanie z prof. Romanem Wieruszewskim z Poznańskiego Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk oraz Katarzyną Remin z Kampanii Przeciw Homofobii, autorką wystawy Berlin-Yogyakarta.
Galeria Miejska Arsenał, Stary Rynek 6
14:00 – Marsz Równości, informacja o miejscu rozpoczęcia zostanie opublikowana na stronie www.dnirownosci.pl
21:00 – Pokaz filmu Nić (Le fil)
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
21:00 – Impreza pomarszowa
Klubokawiarnia Meskalina, Stary Rynek 6
21.11
12:00-16:00 – I poznański turniej kobiecej piłki nożnej Pyra Open, cz.2
Sala sportowa ul. Młyńska 15
21:00 – Pokaz filmu Od początku do końca
Rialto, ul. Dąbrowskiego 38, wstęp: 12 zł
19:00 – Spektakl pt: Orlando. Pułapka? SEN
Teatr Ósmego Dnia, ul. Ratajczaka 44, wstęp 20 zł
22.11
16:30-19:30 – Pokaz filmów Inny od innych i Einstein seksu
Galeria Miejska Arsenał, Stary Rynek 6
(program może ulec zmianie, aktualne informacje na naszej stronie internetowej)
Stowarzyszenie Dni Równości i Tolerancji
Ul. Św. Wawrzyńca 29/4
60-546 Poznań
http://dnirownosci.pl/ info@dnirownosci.pl
Biedroń dla Tezeusz.pl
Po pierwsze nie demonizować – pisze Robert Biedroń w swoim tekście będącym częścią debaty o homoseksualności na portalu tezeusz.pl
Uważam, że ciężko jest pogodzić orientację homoseksualną z dzisiejszym stanowiskiem Kościoła katolickiego. Jest ono bowiem pełne niezrozumienia dla gejów i lesbijek i wymaga od nich okrutnych i nieludzkich poświęceń. Jestem jednak głęboko przekonany, że jeśli Bóg istnieje, w co osobiście wątpię, kocha gejów i lesbijki tak samo mocno jak osoby heteroseksualne. Wierzę, że nigdy nie potępiłby miłości homoseksualnej, podobnie jak nie potępiłby miłości heteroseksualnej. Dla Boga miłosiernego miłość to miłość. Gdy mężczyzna kocha mężczyznę, kobieta kobietę lub mężczyzna kobietę, Bóg jest szczęśliwy.
Geje i lesbijki stanowią integralną część każdego społeczeństwa. Zawsze zresztą byli jego częścią i zapewne zawsze nią będą. Jest ich tyle samo w każdym kraju – bez względu na to, czy jest bardziej, czy mniej tolerancyjny. Nie zmienią tego żadne zakazy i nakazy. Warto może zastanowić się, jak sprawić, by gejom i lesbijkom w Polsce żyło się lepiej?
Jestem głęboko przekonany, że nasz brak szacunku, a czasem nawet tolerancji dla osób homoseksualnych wynika przede wszystkim z niewiedzy. Żyjemy bowiem w kraju, w którym mimo że homoseksualność nie jest kryminalizowana od 1932 roku, nadal jest tematem wstydliwym, pełnym uprzedzeń i niezdrowych emocji. Zapraszam więc Państwa do merytorycznej dyskusji na argumenty, nasze fobie i niechęci pozostawiając z boku.
Kwestią fundamentalną w procesie zrozumienia homoseksualności i tego, dlaczego należy traktować ją neutralnie etycznie, jest pojęcie orientacji seksualnej. Jest ona bowiem trwałym, głębokim, erotycznym, miłosnym i uczuciowym zainteresowaniem osobami określonej płci. Medycyna i psychologia wymieniają trzy orientacje seksualne: heteroseksualna – zainteresowanie osobami odmiennej płci, biseksualna – zainteresowanie osobami obojga płci oraz homoseksualna – zainteresowanie osobami tej samej płci. Współczesna wiedza medyczna podkreśla, że orientacja seksualna jest pewnym płynnym wymiarem: od orientacji ściśle homoseksualnej, poprzez różne poziomy biseksualności, aż do orientacji heteroseksualnej. Każdy z nas inaczej sytuuje się na tym wymiarze, indywidualnie określając swoją orientację seksualną.
Homoseksualność nie jest chorobą, zboczeniem czy dewiacją. Jest tak samo naturalna jak nasz kolor oczu, skóry lub lewo- czy praworęczność. Orientacja seksualna – czy to homo-, bi- czy heteroseksualna – nie poddaje się dobrowolnym modyfikacjom i nie jest efektem naszego wyboru. Są jednak ludzie, którzy wierzą, a co gorsza promują możliwość „leczenia homoseksualności”. Sam fakt, że namawiają oni do leczenia tylko jednej z trzech orientacji seksualnych, świadczy o braku jakichkolwiek kwalifikacji. Jeśli bowiem można by leczyć homoseksualność, dlaczego nie moglibyśmy leczyć biseksualności czy nawet heteroseksualności?
Psychologia, seksuologia i psychiatria nie znają ani jednego naukowo potwierdzonego przypadku, w którym doszłoby do zmiany orientacji seksualnej w toku jakiejkolwiek terapii. A te bywają naprawdę drastyczne – wielu moich przyjaciół było poddawanych terapiom hormonalnym, elektrowstrząsom czy faszerowanych lekami. Niektórym przeszczepiano nawet sutki wierząc, że tak radykalna zmiana „przywróci ich na jedynie słuszną drogę”. Wszelkie próby przeprowadzenia tzw. terapii reparatywnej (naprawczej), mającej na celu zmianę orientacji seksualnej, okazały się bowiem nieskuteczne. Rozumiem, że radykałom religijnym ciężko pogodzić się z doniesieniami badań naukowych. Jeśli jednak powszechnie przyjęta jest już dzisiaj wiedza o tym, że to Ziemia krąży wokół Słońca (wbrew temu, co twierdził przez wieki Kościół katolicki), może warto przyjąć dowody naukowe i porzucić zabobony. Promotorzy takich terapii chcieliby zapewne zapomnieć też o wielu spektakularnych oświadczeniach osób „leczonych z homoseksualności”, które negowały cudotwórczą moc polecanych przez nie wcześniej terapii. Wśród nich byli Gary Cooper i Michael Burkee, założyciele największego i najbardziej znanego na świecie ruchu „leczenia homoseksualności” – amerykańskiego Exodusu, którzy publicznie zanegowali jego sens i zamieszkali ponownie z partnerami homoseksualnymi.
Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne, zrzeszające autorytety naukowe z całego świata, w 1997 roku wydało specjalne oświadczenie, w którym wezwało wszystkich profesjonalistów do zaniechania stosowania terapii mających leczyć z homoseksualności. Podobne oświadczenia znajdziemy wśród polskich organizacji zrzeszających seksuologów, psychologów i psychiatrów. Wśród psychologów panuje dzisiaj powszechna opinia, że wszelkie oddziaływania terapeutyczne powinny zmierzać raczej w kierunku akceptacji przez daną osobę swojej orientacji seksualnej, wzmocnienia poczucia własnej wartości i ułatwienia jej funkcjonowania w świecie. Wsparcia w orientacji seksualnej, a nie jej odrzucenia.
Przeraża mnie dyskusja o leczeniu homoseksualności. Przypomina mi próby udowodnienia wyższości rasy aryjskiej nad innymi. W końcu nikt nie pyta o pochodzenie heteroseksualności. Nikt nie prowadzi badań nad tym, skąd się bierze heteroseksualność i czy aby heteroseksualność nie powinna być korygowana i nakierowana na „jedynie słuszną” – homoseksualną.
Gdyby orientację seksualną można było wybierać lub nabywać w toku socjalizacji, gejów i lesbijek już dawno pewnie nie byłoby na świecie. Po pierwsze dlatego, że my, geje i lesbijki, wychowujemy się wśród homofobicznego społeczeństwa. Nasza homoseksualność jest często niezrozumiana i piętnowana. W ponad 80krajach homoseksualność jest karana, także karą śmierci. Kto żyjąc w takim społeczeństwie, chce być gejem? Warto też pamiętać, że geje i lesbijki najczęściej wychowują się w rodzinach heteroseksualnych. Gdyby można było przekazywać orientację seksualną w toku socjalizacji, geje i lesbijki wymarliby. Rodziny heteroseksualne wychowywałyby bowiem tylko potomstwo heteroseksualne. Sam wyrastałem w takiej heteroseksualnej rodzinie, a mimo to, w przeciwieństwie do mojego rodzeństwa, jestem homoseksualny. Nikt mnie nie uwodził, nie przekonywał do homoseksualności, nie miałem też dominującej matki czy dominującego ojca, jak chcieliby to widzieć niektórzy.
Jak już wyżej wspomniałem, nadal znajdują się ludzie, którzy poddają się terapiom „leczenia”. Osoby te z własnej woli próbują „leczyć się z homoseksualności”, ponieważ nie potrafią odnaleźć się w świecie, który ich nie akceptuje. Ich problemem nie jest orientacja seksualna, ale opresyjne środowisko, które nie akceptuje ich jako gejów i lesbijek. Może więc zamiast leczyć z homoseksualności, powinniśmy leczyć nienawiść? Może to nietolerancyjna część społeczeństwa powinna się „zreperować”, a nie osoby homoseksualne? To najczęściej nie geje i lesbijki mają problem ze swoją orientacją, ale nietolerancyjne grupy religijne, polityczne czy społeczne. Gdyby żyli w otwartym, tolerancyjnym społeczeństwie, z pewnością nie chcieliby zmieniać swojej orientacji.
Inną kwestią używaną przez przeciwników emancypacji gejów i lesbijek jest rzekoma „nienaturalność homoseksualności”, a tym samym sprzeczna z prawem naturalnym. Homoseksualność, podobnie jak heteroseksualność i biseksualność, występuje zarówno wśród ludzi, jak i zwierząt, jest bowiem integralną częścią natury.
Termin „prawo naturalne” (zamiennie mówi się też „prawo moralne lub „prawo Boże”) jest terminem filozoficznym, a więc ściśle związanym z pewnym światopoglądem, nie nauką. Na świecie wśród różnych religii i szkół filozoficznych występuje całe spektrum definicji prawa naturalnego. Często są one ze sobą sprzeczne. Filozofowie posługiwali się bowiem tym wyrażeniem w sposób jawnie niejednorodny i niekonsekwentny, na ogół unikając jego szczegółowego wyjaśnienia. Ci zaś, którzy podjęli takie próby, nie zdołali sprostać temu zadaniu. Wykorzystywanie więc terminu „prawo naturalne” jest związane z naszymi subiektywnymi odczuciami lub poglądami, które mogą się różnić w zależności od wyznawanej religii czy kręgu kulturowego, do którego należymy.
Prawo naturalne jako termin filozoficzno-religijny, a nie naukowy jest silnie związane z represjami przeciwko ludzkiej seksualności. Wykorzystywane było i bywa w walce z antykoncepcją, seksem przedmałżeńskim, seksem nieprowadzącym bezpośrednio do zapłodnienia itp. Nienaturalne bywa nazywane np. korzystanie z prezerwatyw czy stosowanie zapłodnienia in vitro. Nienaturalny jest również seks analny czy oralny – nie prowadzą bowiem do zapłodnienia. Podobnie jak zwykłe całowanie się.
Prawo naturalne to zatem termin czysto wartościujący i bezwartościowy poznawczo. Ma jednak sporą siłę perswazyjną. Nazywając pewną normę prawem naturalnym, można mieć nadzieję, że uda się przekonać ludzi do uznania tej normy. Wypowiedź taka może bowiem wywoływać złudne wrażenie zrozumiałej i przekonującej. Wrażenie zrozumienia budzą bowiem słowa „prawo” i „naturalne”, które wzięte z osobna wydają się sensowne. Konstrukcja taka kojarzy się również z prawem natury, rozumianym powszechnie jako nazwa prawidłowości przyrodniczych, które są domeną nauki. Ponieważ zaś o tych ostatnich wiadomo, że nie zależą one od naszej woli, a przy tym są odkrywane i opisywane przez kompetentnych, godnych zaufania specjalistów, więc i dla norm nazwanych publicznie prawami naturalnymi udaje się często pozyskać – dzięki czysto językowemu skojarzeniu – bezkrytyczne uznanie laika.
Co ciekawe, Kościół katolicki ciągle ewoluuje, jeśli chodzi o rozumienie prawa naturalnego. Do niedawna silnie potępiał stosowanie prezerwatyw. Zmienił jednak zdanie, dopuszczając możliwość korzystania z prezerwatyw przez mężczyzn w krajach afrykańskich, w których istnieje duże ryzyko zakażenia wirusem HIV. Jestem przekonany, że pewnego dnia Kościół zmieni również zdanie na temat osób homoseksualnych i ich związków. Za jakiś czas któryś z przyszłych papieży przeprosi za prześladowanie gejów i lesbijek przez Kościół. Ubolewam jednak, że do tego czasu tak wiele osób homoseksualnych oraz ich rodzin i przyjaciół żyć będzie w poczuciu winy.
Podobnie rzecz wygląda z grzechem, którego jakoby dopuszczają się osoby homoseksualne uprawiające seks. Kategoria grzechu nacechowana jest jednak religijnie i powinna być stosowana wyłącznie wobec wyznawców danej religii i narzucana tylko im. Niektórzy uważają, że homoseksualność jest grzechem. Doktryna Kościoła katolickiego ma jednak inne zdanie na ten temat i wbrew obiegowej opinii nie uznaje homoseksualności za grzech. Katechizm Kościoła Katolickiego, który powinien być podręcznikiem każdego katolika, poświęca homoseksualności aż trzy paragrafy. Warto je przytoczyć, bo w sposób bardzo szczegółowy opisują oficjalny stosunek Kościoła rzymskokatolickiego do homoseksualności i osób homoseksualnych.
„Homoseksualność oznacza relacje między mężczyznami lub kobietami odczuwającymi pociąg płciowy, wyłączny lub dominujący, do osób tej samej płci. Przybierał on bardzo zróżnicowane formy na przestrzeni wieków i w różnych kulturach. Jego psychiczna geneza pozostaje w dużej części niewyjaśniona. […] Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. […] Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one – stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej”.
To oficjalna doktryna Kościoła katolickiego. Praktyka wygląda niestety inaczej. Kościół katolicki wielokrotnie podkreślał swoją nietolerancję w stosunku do osób homoseksualnych poprzez np. zakaz wyświęcania osób homoseksualnych, odmowę duszpasterstwa dla takich osób czy wypowiedzi nawołujące do izolacji gejów i lesbijek. Niestety, obecna polityka papieża Benedykta XVI kontynuuje tę praktykę i nie zanosi się, by w najbliższym czasie Kościół katolicki wybrał drogę miłości bliźniego i poszanowania godności drugiego człowieka, którym również jest gej i lesbijka.
Kościół katolicki jest różnorodny. Panują w nim różnorodne opinie na różne tematy, chociaż hierarchiczna struktura sprawia, że opinie liberalne i reformatorskie często nie są tak widoczne jak te konserwatywne. Podobnie jest z podejściem do osób homoseksualnych i ich związków. W Polsce jest już kilku księży, którzy domagają się debaty wewnątrz Kościoła na temat akceptacji osób homoseksualnych. Niektórzy z nich opiekują się grupami gejów i lesbijek chrześcijan, które działają w Krakowie i Warszawie, niosąc im na co dzień pomoc duchową. Niestety, księża ci współpracują z osobami homoseksualnymi bez oficjalnego przyzwolenia hierarchii kościelnej. Ta pozostaje nadal głucha na problemy gejów i lesbijek, oferując im jedynie leczenie i modlitwę.
Trzeba też podkreślić, że w Polsce, w kraju, w którym zdecydowana większość społeczeństwa deklaruje się jako katolicka, większość gejów i lesbijek to również katolicy. Niestety, ich orientacja seksualna nie znajduje akceptacji wśród hierarchii kościelnej, co przejawia się codzienną dyskryminacją i mową nienawiści ze strony Kościoła.
Uważam, że ciężko jest pogodzić orientację homoseksualną z dzisiejszym stanowiskiem Kościoła katolickiego. Jest ono bowiem pełne niezrozumienia dla gejów i lesbijek i wymaga od nich okrutnych i nieludzkich poświęceń. Jestem jednak głęboko przekonany, że jeśli Bóg istnieje, w co osobiście wątpię, kocha gejów i lesbijki tak samo mocno jak osoby heteroseksualne. Wierzę, że nigdy nie potępiłby miłości homoseksualnej, podobnie jak nie potępiłby miłości heteroseksualnej. Dla Boga miłosiernego miłość to miłość. Gdy mężczyzna kocha mężczyznę, kobieta kobietę lub mężczyzna kobietę, Bóg jest szczęśliwy.
***
W polskim dyskursie o homoseksualności mamy też często do czynienia z demonizowaniem głosu gejów i lesbijek, częstym sugerowaniem istnienia „lobby homoseksualnego”, które czyha tylko, żeby zniszczyć zdrową, tradycyjną polską rodzinę. Gdy organizacje gejowsko-lesbijskie mówią o równych prawach, ich przeciwnicy grzmią o „przywilejach”, a obecny wicemarszałek sejmu, Stefan Niesiołowski kilka lat temu publicznie stwierdził, że „dawanie przywilejów pederastom jest wynaturzeniem i dziwactwem”. Cytatów podobnych do myśli wypowiedzianej przez Stefana Niesiołowskiego można przytaczać wiele – życie publiczne w naszym kraju pełne jest bowiem homofobicznych deklaracji. Do tych głosów dochodzą często oskarżenia o tzw. promocję homoseksualności. Warto wiedzieć, że to stosunkowo nowe, niezwykle ideologiczne pojęcie zostało przejęte od amerykańskich fundamentalistów, wśród których mniejszość gejowsko-lesbijską przedstawia się jako źródło wszelkiego zła. Takie ruchy powstają także w Polsce – podobną działalność prowadzi np. Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi z Krakowa. Jak zauważyła jednak Kinga Dunin, propaganda ma się do gejów i lesbijek tak samo jak syjonista miał się do Żyda podczas antysemickiej nagonki w 1968 r. „Eufemizm uruchamia pokłady nietolerancji, a zarazem daje moralne alibi – nie atakujemy ludzi, tylko narzucane nam przez nich poglądy. Ten zabieg sprawia, że można już pogardzać i wykluczać bezkarnie i mieć przy tym poczucie moralnej wyższości wynikającej z poczucia zagrożenia. Ciekawe, że «promocja» ma też walor nieodparcie komiczny, bo kojarzy się z reklamą, przeceną. I tak jak za komuny powstaje pole do absurdalnych żartów. Za komuny mówiliśmy do siebie «ty elemencie». Dzisiaj można pytać: kupisz homoseksualizm?” – napisała znana polska publicystka, dr Agnieszka Graff.
***
Reformy wymaga także dzisiejszy system edukacji, który zamiast promować tolerancję i różnorodność, powiela stereotypy i uprzedzenia wobec osób homoseksualnych. W podręcznikach szkolnych przeczytać możemy, że homoseksualność jest „zboczeniem”, a „pozostawanie w związku partnerskim może powodować zaburzenia psychiczne”. Warto byłoby przyjąć takie rozwiązania edukacyjne, które uczyć będą akceptacji dla różnorodności, a przede wszystkim przekazywać rzetelną i obiektywną wiedzę. Nie chodzi tutaj o zachęcanie do bycia gejem czy lesbijką – bo „promować homoseksualności” nie można – ale o dyskusję. Szkoła nie powinna unikać tej tematyki, bo po pierwsze statystycznie w każdej klasie szkolnej jest przynajmniej jeden gej albo lesbijka, po drugie uczniowie takiej wiedzy często poszukują. Dobrze, aby otrzymali ją od nauczyciela. Trzeba też pamiętać, że gejami i lesbijkami są często sami nauczyciele – oni uczą i będą uczyli nasze dzieci, czy tego chcemy, czy nie.
Przemoc psychiczna wobec osób homoseksualnych lub – co chyba ma miejsce najczęściej – podejrzewanych o bycie homoseksualnymi jest zjawiskiem tak powszechnym w polskich szkołach, że można zaryzykować tezę, iż przestało się ją zauważać. Gdy w 2006 roku na ulicach Warszawy pojawiły się plakaty „Co się gapisz, pedale?!” publicysta Rzeczpospolitej żądał ich ukrycia, bo jego dzieci na nie patrzą. Ciekawe, czy z taką samą energią angażuje się w walkę z homofobicznym językiem powszechnym w szkole, do której uczęszczają jego dzieci. Ponad połowa gejów i lesbijek doświadczyła jakiejś formy przemocy psychicznej, z czego aż w 29 proc. przypadków sprawcami byli koledzy lub koleżanki szkolni. 26 proc. aktów przemocy miało miejsce w szkołach. Nauczyciele często udają, że problemu nie widzą.
Warto więc zastanowić się, czy zamiast tracić energię na zwalczanie tzw. promocji homoseksualności, nie zacząć promować wiedzy o osobach homoseksualnych. Promocja ta obnażyłaby mit spopularyzowany przez Giertycha o tym, że do bycia gejem albo lesbijką można kogoś namówić. Namawiać co najwyżej można do tolerancji i szacunku dla drugiego człowieka. Zarówno nienawiść, jak i tolerancja nie są bowiem cechami wrodzonymi – można je nabywać lub odrzucać w drodze socjalizacji. Unikanie dyskusji o homoseksualności sprawi, że szkoła produkować będzie kolejnych ksenofobów, którzy swoją nietolerancję przenosić będą nie tylko na gejów i lesbijki, ale także na inne grupy społeczne. Warto przytoczyć wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 2007 roku: „Państwo, wykonując funkcje przyjęte na siebie w sferze oświaty i wychowania, musi zapewnić, aby informacje i wiedza zawarte w programie były przekazywane obiektywnie, krytycznie i w sposób pluralistyczny”.
Politykom udało się w ostatnich latach wykreować atmosferę strachu wśród nauczycieli i dyrekcji szkół przed poruszaniem pewnych kontrowersyjnych dla niektórych tematów, więc o gejach i lesbijkach w polskich szkołach się nie mówi. Strach przed dyskusją o homoseksualności pogłębił się, gdy były minister edukacji narodowej, Roman Giertych latem 2006 roku odwołał dyrektora Centralnego Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli, ponieważ ten zaakceptował do dystrybucji wśród nauczycieli podręcznik Rady Europy „Kompas” mówiący o prawach człowieka, w tym dyskryminacji gejów i lesbijek. „Kompas” wykorzystywany jest we wszystkich krajach Europy, a także np. w muzułmańskim Maroku. Kulminacją tej swoistej ministerialnej kampanii przeciwko osobom homoseksualnym był projekt ustawy zakazującej tzw. promocji homoseksualności. Propozycje Giertycha, które na szczęście nigdy nie ujrzały światła dziennego w formie ustawy, miały w istocie sprawić jedno – zastraszyć tych, którzy chcieliby o homoseksualności rozmawiać bez uprzedzeń i stygmatyzujących stereotypów. Zwrócił na to uwagę komisarz Praw Człowieka Rady Europy, który w swoim memorandum do rządu polskiego napisał, że „w świetle wydarzeń politycznych ostatnich lat, a także wypowiedzi polityków można mówić o klimacie nieżyczliwym osobom o odmiennej orientacji seksualnej. Zakaz propagowania homoseksualności przenosi tę atmosferę do szkół”.
Jeszcze kilkanaście lat temu publiczne nawoływanie do nienawiści wobec osób homoseksualnych było czymś niewyobrażalnym. Gdy w maju 1991 roku ówczesny wiceminister zdrowia, Kazimierz Kapera nazwał homoseksualność zboczeniem i oskarżył osoby homoseksualne jako winne rozprzestrzeniania wirusa HIV, premier Bielecki zdymisjonował go następnego dnia – telefonicznie. Początki III RP wydawały się nie dawać przyzwolenia na tego typu retorykę. Stwierdzenie Kapery byłoby niestosownym, głupim żartem u cioci na imieninach, ale w przestrzeni publicznej nie było tolerowane. Dzisiaj dwie piąte Polaków przyznaje, że co najmniej raz zetknęło się z przemocą werbalną, czyli wypowiedziami, które obrażały innych np. ze względu na orientację seksualną – wynika z sondażu CBOS. Jako grupę, która najczęściej posługuje się mową nienawiści, ankietowani w przeważającej mierze wskazywali polityków. Jako najbardziej obraźliwe wskazywane są słowa, które dotyczą homoseksualnych mężczyzn: „pedał” (83 proc.) i „ciota” (80 proc.). „Lesba” zajęła w tym rankingu nienawiści czwarte miejsce. Pokazuje to nie tylko, jak bardzo jesteśmy nietolerancyjni wobec osób homoseksualnych, ale także jak dużą moc mają słowa, które wypowiadamy. Potrafią stygmatyzować, ranić, a czasami nawet zabijać. Bo od mowy nienawiści do zbrodni z nienawiści jest krótka droga. W ciągu ostatnich dwóch lat, według ostatniego raportu organizacji Kampania Przeciw Homofobii i Lambda Warszawa, prawie 18 proc. gejów i lesbijek doświadczyło przemocy fizycznej – było potrącanych, szarpanych, uderzanych albo kopanych – tylko dlatego, że byli homoseksualni. Przez lata mojej działalności nie słyszałem, aby ktokolwiek heteroseksualny został pobity dlatego, że jest heteroseksualny. Nie znam też ani jednego słowa obraźliwego wobec osób heteroseksualnych.
Polski kodeks karny nie przewiduje jednak szczególnych przepisów sankcjonujących dyskryminację ze względu na orientację seksualną lub wypowiedzi o charakterze homofobicznym. Jak słusznie zauważa w swych publikacjach wybitna karnistka z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Eleonora Zielińska, obecnie obowiązujące artykuły kodeksu karnego (art. 256 oraz 257), chroniąc inne grupy społeczne – mniejszości etniczne, narodowe, rasowe, wyznaniowe – kompletnie ignorują najbardziej napiętnowaną dzisiaj społecznie mniejszość – gejów i lesbijki.
Homofobia jest w Polsce powszechna. Od wulgaryzmów przytaczanych wyżej, a wypowiadanych przez pana spod budki z piwem, dzieci w szkole i ich rodziców, poprzez nawoływanie do nienawiści (wypowiedź biskupa Pieronka o izolacji gejów i lesbijek, posła Wierzejskiego o „pałowaniu” manifestujących czy okrzyki „Pedały do gazu!”), aż po konkretne działania związane z przemocą fizyczną (pobicia osób homoseksualnych, ataki na manifestacje). Gdyby ktokolwiek użył podobnych słów w stosunku do Żydów lub mniejszości niemieckiej zamieszkującej nasz kraj, spotkałby się nie tylko z powszechnym oburzeniem opinii publicznej i ostracyzmem mediów, ale także z konsekwencjami prawnymi. Gdy jednak obrażani są geje i lesbijki – prawo milczy.
Co ciekawe, w powszechnym dyskursie o homoseksualności w Polsce dominuje kwestia gejowska. Kobiety homo- i biseksualne są z niej wykluczone werbalnie i praktycznie. To rodzaj dyskryminacji bardzo ściśle związanej z homofobią i seksizmem oraz systemem patriarchalnym. Kobiety homoseksualne są bowiem zagrożone podwójną dyskryminacją. Po pierwsze jako kobiety, które w patriarchalnym społeczeństwie mają nierówną pozycję w stosunku do mężczyzn, po drugie jako lesbijki. Mimo że są publicznie mniej napiętnowane niż mężczyźni homoseksualni, są przemilczane przez historię i niewidzialne w społeczeństwie.
Bycie lesbijką nie jest więc podobne do bycia gejem. Kobiety homoseksualne naruszają bowiem podwójnie patriarchalną normę: po pierwsze jako kobiety, po drugie jako lesbijki. Homoseksualność kobiet rzadko była represjonowana prawnie, w przeciwieństwie do homoseksualności męskiej. Do dziś w wielu krajach muzułmańskich karane są homoseksualne związki męskie (np. poprzez publiczne egzekucje, chłostę, kamieniowanie), a relacje między kobietami okryte są kulturowym tabu. Lesbijstwo traktowane było i jest nadal w niektórych rejonach świata pobłażliwe – jako niewinna zabawa, okres przejściowy, któremu małżeństwo położy kres. Często też jako erotyczny bodziec dla mężczyzn. Dlatego też lesbijki często podnoszą problem zmowy milczenia, która wyklucza ich obecność w historii. Zmowa ta sprawiła bowiem, że wszelkie dowody na istnienie homoseksualności kobiet były skrupulatnie niszczone. Intymne zapiski kobiet, ich pamiętniki i korespondencja w niewielkiej części zachowały się do dzisiaj, dając przykłady miłości lesbijskiej. Ponieważ kobiety homoseksualne rzadziej niż mężczyźni homoseksualni bywały celem represji karnych, mniej można znaleźć w archiwach sądowych śladów ich prześladowań. Sytuację dodatkowo utrudnia trudny los kobiet w ogóle – w przeciwieństwie do mężczyzn były one i nadal są mniej widoczne w życiu społecznym.
Cytowany już wcześniej przeze mnie raport pokazuje, że 60 proc. ankietowanych żyje w związkach homoseksualnych. Prawo, na szczęście, nie zabrania dwóm dorosłym, kochającym się mężczyznom lub kobietom wspólnego prowadzenia gospodarstwa domowego, ale pozostawia ich związek bez jakichkolwiek uregulowań prawnych. Warto zastanowić się nad wprowadzeniem do polskiego systemu prawnego instytucji związków partnerskich. Celowo nie piszę o związkach homoseksualnych, bo wiem, że także wiele par heteroseksualnych jest zainteresowanych tego typu instytucją, z różnych względów nie chcąc zawierać małżeństw.
W parlamencie IV kadencji powstał taki projekt – przeszedł nawet przez senat i należałoby do niego wrócić. Zawierał on bowiem głównie rozwiązania natury ekonomicznej – prawo do dziedziczenia po zmarłym partnerze, prawo do korzystania z ubezpieczenia zdrowotnego dla członków rodziny, prawo do wspólnego opodatkowania się, prawo do świadczeń po zmarłym partnerze (np. emerytury). Dotyczy to także prawa do zasięgania informacji o partnerze przebywającym w szpitalu, do odwiedzin i możliwości podejmowania decyzji o sposobie leczenia, prawa do odbierania korespondencji partnera, a także prawa do odmowy składania zeznań w charakterze świadka na zasadach dotyczących małżonków. Wbrew temu, co mówią niektórzy – wielu z tych kwestii nie można rozwiązać inaczej niż przez ustawę. Gdyby mój partner uległ wypadkowi, nie mógłbym decydować o sposobie jego leczenia, bo w świetle prawa jestem dla niego obcą osobą. Żadna deklaracja, testament czy umowa tutaj nie działają. Potrzebne są rozwiązania kompleksowe – takie, jakie istnieją w większości krajów Unii Europejskiej. Ustawa o związkach partnerskich jest nie tylko w interesie samego środowiska gejowsko-lesbijskiego i nieformalnych związków heteroseksualnych, ale również społeczeństwa jako całości. Daje stabilizację ekonomiczną, gwarantuje opiekę partnerów, pomnaża dochody państwa.
I wbrew temu, co mówią przeciwnicy, nie chodzi tutaj o atak na instytucję małżeństwa (ta jest już wystarczająco dobrze chroniona przez Konstytucję RP) albo adopcję dzieci. Chodzi o uregulowanie partnerstwa dwóch dorosłych osób prowadzących razem, często przez wiele lat, wspólne gospodarstwo domowe.
Kolejne kraje w Europie i na świecie instytucjonalizują związki osób tej samej płci. Wymienianie krajów, które wprowadziły takie regulacje, nie ma już sensu – w Unii Europejskich jesteśmy już w mniejszości. Kraje o dominacji wyznawców katolicyzmu, takie jak Hiszpania czy Irlandia, wprowadziły związki partnerskie kilka lat temu, a kilka miesięcy temu, jako jeden z ostatnich krajów „starej” Unii, zrobiła to także katolicka Portugalia. „To bardzo dobry krok w kierunku budowy społeczeństwa sprawiedliwszego i bardziej tolerancyjnego” – oświadczył portugalski premier Jose Socrates. Wyprzedziło nas również kilka krajów, które razem z nami wchodziły do Wspólnoty – Słowenia, Węgry czy sąsiednie Czechy.
W wyniku zmian społecznych zapoczątkowanych pod koniec lat 60. XX wieku tradycyjna forma małżeństwa ulega głębokim przemianom. W jego ramach nie mieszczą się nie tylko geje i lesbijki – z powodów prawnych, ale także pary heteroseksualne, z różnych powodów niechcące zawierać małżeństw, a oczekujące od państwa wprowadzenia jakiejś alternatywy. Być może więc warto zastanowić się nad legalizacją związków partnerskich w formule obejmującej pary zarówno hetero-, jaki i homoseksualne.
Legalizacja związków partnerskich ma też swój wymiar społeczno-edukacyjny. W krajach, gdzie je zalegalizowano, tolerancja wobec osób homoseksualnych wzrosła, a poziom mowy nienawiści ze strony polityków i osób publicznych zmalał. To idealny przykład na to, że nasze stereotypy i uprzedzenia wobec gejów i lesbijek wynikają przede wszystkim z lęku przed nieznanym. Jestem głęboko przekonany, że w Polsce, gdzie według badań Eurobarometru tylko co dziesiąty Polak zna osobę homoseksualną, gdyby zalegalizowano związki homoseksualne, tendencja byłaby podobna. Warto więc, aby politycy w końcu pochylili się nad problemem kilkuset tysięcy par, które przez państwo polskie nadal zmuszane są żyć nielegalnie.
***
Przeciwnicy równych praw dla gejów i lesbijek jak mantrę powtarzają kwestię adopcji dzieci przez osoby homoseksualne. Zapominają jednak, że już dzisiaj w Polsce dzieci są wychowywane w homorodzinach. Według szacunków takich dzieci jest kilkadziesiąt tysięcy. Pochodzą one najczęściej z wcześniejszych, heteroseksualnych związków, sztucznego zapłodnienia lub adopcji. Znam wiele takich rodzin. Jeśli osoba homoseksualna chce wychowywać dziecko, może to zrobić legalnie.
Badania prowadzone w związkach hetero- i homoseksualnych pokazują, że nie ma różnic w rozwoju psychofizycznym dzieci w nich wychowywanych. Po latach badań Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne podkreśliło w 2002 roku, że „podstawą rozważań o szeroko rozumianym wychowywaniu dzieci powinno być dobro dziecka. Zgromadzone dowody potwierdzają tezę, że w interesie dziecka leży przede wszystkim zapewnienie mu odpowiedniej opieki ze strony zaangażowanych i kompetentnie wypełniających swą rolę rodziców. […] Zarówno osoby, jak i pary homoseksualne mogą wypełniać swe zadania rodzicielskie tak samo dobrze jak heteroseksualne. A Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne dodaje, że nie ma naukowych podstaw do wnioskowania, że lesbijki i geje są niezdolni do pełnienia obowiązków rodzicielskich. Przeciwnie, wyniki badań wskazują, że rodzice homoseksualni tak samo jak heteroseksualni dążą do zapewnienia swoim dzieciom przyjaznej i zdrowej atmosfery”. I właśnie dlatego, na podstawie doświadczeń życiowych, badań naukowych oraz w celu zapewnienia dzieciom bezpieczeństwa, coraz większa ilość krajów na świecie reguluje kwestie rodzicielstwa osób homoseksualnych. W Belgii postulat adopcji dzieci przez pary homoseksualne wsparty został przez krajowy UNICEF, ONZ-owską agendę ds. dzieci. W wielu innych krajach trwają prace nad odpowiednimi regulacjami.
Instynkt rodzicielski nie jest w żadnej mierze zależny od naszej orientacji. Geje i lesbijki mają takie same potrzeby i prawo do posiadania dzieci jak osoby heteroseksualne. W przeciwieństwie do wielu par heteroseksualnych pary homoseksualne nie mają dzieci przypadkowo. Decyzja o wychowywaniu dziecka w takim związku jest podejmowana świadomie i odpowiedzialnie, nie ma mowy o wpadce. Jest odpowiedzialność i determinacja. Bo wychowanie dziecka w homoseksualnej rodzinie w naszym społeczeństwie wymaga wyjątkowej dojrzałości.
Tworzą też rodziny, które w Polsce stanowią znaczny odsetek gospodarstw domowych. Tradycyjna rodzina heteroseksualna złożona z kobiety i mężczyzny oraz dzieci wcale nie jest tak powszechna, jak nam się wydaje. Według Narodowego Spisu Powszechnego takich rodzin jest w naszym kraju tylko 55 proc. Czy pozostałe 45 proc., a wśród nich rodziny homoseksualne, to patologia? Wyznacznikiem zdrowej rodziny nie jest jej kompozycja płciowa, ale miłość, opieka, partnerstwo… Wartości te są uniwersalne – wynikają głównie z naszej osobowości, mniej z faktu bycia kobietą czy mężczyzną, osobą hetero- czy homoseksualną.
***
Jestem głęboko przekonany, że wszystkie przedstawione przeze mnie problemy z tolerancją wobec osób homoseksualnych mogą zostać rozwiązane tylko dzięki dobrej woli całego społeczeństwa. Politycy mogą za pomocą przycisków w parlamencie decydować o tym, czy porzucimy nieludzki język pogardy dla gejów i lesbijek, pozwolimy na cywilizowane życie parze kochających się dorosłych ludzi, wprowadzimy rzetelną edukację o homoseksualności, ale nie zmienią naszej mentalności i myślenia. Ta część pracy nad naszą osobistą tolerancją należy już do nas samych. Homofobia jest ważnym problemem społecznym, a dwa miliony gejów i lesbijek żyjących w Polsce nie są tematem zastępczym. Żyją wśród nas – są naszymi nauczycielami, uczniami, sprzedawcami, braćmi i siostrami. Warto spróbować ich zrozumieć i pomóc im w niełatwym życiu.
Szczycimy się naszą tradycyjną tolerancją. Mityczna, wręcz dogmatyczna, polska tolerancja wymaga od nas tej deklaracji, by zaraz potem przejść do ataku. „Jestem tolerancyjny, ale…” – i tutaj pada cała litania ksenofobicznych, rasistowskich, homofobicznych argumentów. Jestem przekonany, że tylko dzięki edukacji połączonej z dialogiem jesteśmy w stanie porzucić to fałszywe „ale” i stać się prawdziwie tolerancyjnym i otwartym społeczeństwem.
KPH szuka dyrektora/ki biura
W związku z rozwojem działalności Kampania Przeciw Homofobii poszukuje kandydatek/ów na stanowisko dyrektor/ka biura Kampanii Przeciw Homofobii w Warszawie.
Rodzaj zatrudnienia: umowa o pracę 1/1 etat.
Miejsce wykonywania pracy:
ul. Żelazna 68, Warszawa
Wymagania podstawowe:
– doświadczenie w zarządzaniu organizacją pozarządową, preferowane doświadczenie w pracy dla organizacji zajmującej się prawami człowieka,
– doświadczenie w pisaniu i zdobywaniu wsparcia finansowego dla projektów realizowanych w organizacjach pozarządowych,
– wiedza z zakresu funkcjonowania organizacji pozarządowej,
– znajomość obsługi komputera (pakiet MS Office, OpenOffice, Internet),
– wysokie umiejętności organizacji pracy własnej i innych,
– dobra znajomość języka angielskiego.
Główne obowiązki:
– zarządzanie pracownikami biura,
– zarządzanie finansami biura,
– koordynacja polityki grantowej KPH, w tym pozyskiwanie wsparcia finansowego na nowe projekty,
– nadzór nad obiegiem dokumentów w biurze,
– raportowanie i współpraca z Zarządem KPH.
Oferujemy:
– ciekawą pracę w dynamicznym zespole,
– możliwość rozwoju zawodowego i podnoszenia kwalifikacji zawodowych,
– możliwość udziału w kreowaniu przyszłych działań KPH,
– pracę z doświadczonymi współpracownikami,
– atrakcyjne wynagrodzenie.
Osoby zainteresowane prosimy o przesłanie dokumentów aplikacyjnych (list motywacyjny oraz CV) na adres: rbiedron@kph.org.pl w temacie wpisując „Aplikacja na stanowisko dyrektor/ka biura KPH”
Aplikacje należy przesłać do dnia 20 listopada 2010 roku.
Informujemy, iż skontaktujemy się tylko z wybranymi osobami.
Kolejnym etapem rekrutacji będzie rozmowa kwalifikacyjna.
Haga: Greg Czarnecki w zarządzie ILGA-Europe
Greg Czarnecki członek zarządu Kampanii Przeciw Homofobii został wybrany w skład 10-osobowego zarządu ILGA-Europe, podczas dorocznej konferencji w Hadze, która odbyła się w dniach 27-31 października br.
ILGA-Europe jest regionem Międzynarodowego Stowarzyszenia Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych, Transpłciowych i Interseksulanych (ILGA). Stowarzyszenie ma siedzibę w Brukseli i zrzesza ponad 300 organizacji członkowskich z całej Europy.
KPH brało aktywny udział w tegorocznej konferencji. Przedstawiciele Kampanii prowadzili aż 5 dyskusji panelowych, dotyczących: procedury składania petycji do Parlamentu Europejskiego, współpracy organizacji LGBT z policją, spółpracy międzynarodowej na poziomie lokalnym – COC Haaglanden i KPH Wrocław, rekomendacji Rady Europy dot. osób LGBT oraz wystawy zorganizowanej rzez KPH „Berlin-Yogyakarta”.
Na koniec konferencji uczestnicy podziękowali ustępującym członkom zarządu ILGA-Europe – w tym Tomaszowi Szypule, który pełnił tę funkcję od 2006 r. W związku z ostatnimi atakami przeciwko aktywistom LGBT w Rosji uczestnicy przyjęli rezolucję potępiającą przemoc i wzywającą władze Federacji Rosyjskiej do przeciwdziałania takim sytuacjom.
ONZ rekomenduje Polsce
Komitet Praw Człowieka przedstawił rekomendacje dla Polski w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.
Organizacje pozarządowe o rekomendacjach Komitetu ONZ dla Polski
…
PAP 2010-10-29, ostatnia aktualizacja 2010-10-29 17:30:18.0
Komitet Praw Człowieka ONZ zaleca Polsce działania na rzecz zwiększenia w naszym kraju liczby kobiet na wyższych stanowiskach, a także zapewnienia dostępu do środków antykoncepcyjnych w przystępnych cenach oraz włączenia ich na listę leków refundowanych.
O rekomendacjach Komitetu poinformowały w piątek na konferencji prasowej Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz Kampania przeciw Homofobii.
Wcześniej polski rząd wystosował do Komitetu, którego siedziba mieści się w Genewie, raport w sprawie przestrzegania praw człowieka w naszym kraju. Dodatkowe raporty złożyły: Kampania przeciw Homofobii, Centrum Praw Kobiet i Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Przesłuchanie polskiego rządu odbyło się w Genewie 12 i 13 października. Uczestniczyli w nim także przedstawiciele organizacji pozarządowych. Rekomendacje Komitetu opublikowano w czwartek wieczorem na jego stronie internetowej.
„Bardzo się cieszymy, że dużo rekomendacji podejmuje kwestie, którymi zajmują się nasze organizacje: prawa kobiet, również prawa mniejszości seksualnych” – powiedziała Wanda Nowicka z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Jej zdaniem rekomendacje „są bardzo mocne” i „świadczą o tym, że Komitet uważa, że w Polce bardzo poważnie łamane są prawa człowieka: osób o innej orientacji seksualnej i kobiet”.
„Komitet zwraca uwagę cały czas na nierówną sytuację kobiet w życiu publicznym i w życiu prywatnym, na niezadowalającą reprezentację kobiet na wyższych stanowiskach, w rozmaitych instytucjach” – powiedziała Nowicka. Dodała, że Komitet wskazuje na różnice w pensjach kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach.
Komitet zaleca wprowadzenie poprawek do ustawy, dotyczącej przeciwdziałania przemocy domowej, tak by policja miała możliwość wydania nakazu natychmiastowego opuszczenia lokalu sprawcy przemocy.
Nowicka podkreśliła, że Komitet zwrócił uwagę „na poważny problem w dostępie do poradnictwa antykoncepcyjnego, do badań prenatalnych, na dostępność przerywania ciąży”. „Jedną z barier jest niewątpliwie niewłaściwe stosowanie klauzuli sumienia przez lekarzy (możliwości odmowy dokonania aborcji, jeżeli nie zgadza się to ze światopoglądem lekarza – PAP)” – powiedziała. Wyjaśniła, że chodzi o sytuacje, gdy „lekarze sami odwołują się do klauzuli sumienia, ale nie odsyłają kobiet tam, gdzie mogłyby one dokonać zabiegu”.
Podkreśliła, że Komitet zwraca też uwagę na procedurę przy sprzeciwie wobec decyzji lekarskiej o odmowie usunięcia ciąży. W rekomendacjach napisano, że odpowiedź może być „nadmiernie opóźniana” z powodu 30-dniowego terminu na nią.
W rekomendacjach Komitet, powołując się na raport rządowy oraz raporty organizacji, napisał, że „z niepokojem odnotowuje wysokie szacunki, dotyczące liczby nielegalnych aborcji”, a ich liczbę ocenił na 150 tys. rocznie.
Nowicka podkreśliła, że zwrócono też uwagę na potrzebę dostępności do antykoncepcji i umieszczenia środków antykoncepcyjnych na listach leków refundowanych.
Natomiast Zofia Jabłońska z Kampanii przeciw Homofobii powiedziała, że Komitet zwrócił uwagę na to, że wzrosła skala przejawów „nietolerancji i mowy nienawiści wobec lesbijek, gejów i osób transseksualnych”. „Przejawiało się to wzrostem liczby skarg, kierowanych do biura Rzecznika Praw Obywatelskich w porównaniu z rokiem 2005” – powiedziała.
Podkreśliła, że dla osób, należących do mniejszości seksualnych, ważna jest rekomendacja Komitetu, który zwrócił uwagę, że ustawa równościowa, przyjęta w piątek przez Sejm, nie uwzględnia m.in. tożsamości płciowej. Zwróciła też uwagę, że nowelizacje kodeksu karnego powinny zmierzać do uwzględnienia także sankcji za dyskryminację ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.
(planujemy kontynuację)
Elżbieta Dominik
Tekst pochodzi z portalu Gazeta.pl – www.gazeta.pl © Agora SA
Razem Bezpieczniej – pomagamy i badamy
Program Razem Bezpieczniej zapewnia osobom doznającym przemocy ze względu na orientację seksualną niezbędne wsparcie i ma ułatwić zgłaszanie spraw na policję.
Razem Bezpieczniej
Geje, lesbijki i osoby biseksualne są szczególnie narażone na przemoc.
Według z raportu z 2007 r. na temat Sytuacji Społecznej Osób Biseksualnych i Homoseksualnych w Polsce:
– 17% procent doświadczyło przemocy fizycznej w postaci: potrącania, uderzania, szarpania, kopania, pobicia, zaczepek seksualnych naruszających nietykalność cielesną, gwałtu lub próby gwałtu
– 51% doświadczyło przemocy psychicznej w postaci: zaczepek i agresji słownej, obrażania, poniżania, ośmieszania, rozpowszechniania negatywnych opinii nt. osoby, pogróżek, nienawistnych listów, szantażu.
Mimo tak dużej skali zjawiska tylko, co 7 osoba zgłasza przestępstwo na policję!
Program Razem Bezpieczniej powstał, aby zapewnić osobom doznającym przemoc ze względu na orientację seksualną niezbędne wsparcie i ułatwić zgłaszanie spraw na policję. Zgłoszenie przestępstwa lub incydentu motywowanego nienawiścią na policję może być trudne, dlatego obecność osób dobrze przygotowanych merytorycznie, znających temat i specyfikę trudności osób LGBT – ma ułatwić ten proces.
W każdym województwie działa przeszkolony Asystent ds. Przemocy z Nienawiści, który odpowie na Twoje pytania i wątpliwości dotyczące zgłaszania przestępstwa, pisania oficjalnych pism, procedur policyjnych czy innych możliwości dochodzenia swoich lub pomoże Ci zgłosić przestępstwo na policję ( współpracujemy z pełnomocnikami ds. ochrony praw człowieka w wojewódzkich komendach policji). Asystenci tworzą również bazę instytucji i psychologów „gay-friendly” w Twoim województwie.
Nasz pomoc jest darmowa i całkowicie anonimowa!
Więcej informacji oraz kontakt do asystentów znajduje się na stronie projektu.
www.bezpieczniej.kph.org.pl
Aby lepiej poznać zjawisko przemocy wobec osób nieheteroseksualnych, a potem skuteczniej mu zapobiegać i zwalczać – skonstruowaliśmy ankietę dla osób, które doznały przemocy ze względu na swoją orientację.
Ankieta jest dostępna do wypełnienia on-line.
www.bezpieczniej.kph.org.pl/ankieta.php
Ankieta jest całkowicie anonimowa!
Na podstawie wypełnionych ankiet stworzymy raport na temat przemocy z nienawiści na tle homofobii, co w przyszłości ułatwi nam zwalczanie tego zjawiska.
Wypełniając ankietę przyczynisz się do budowania bezpieczniejszego środowiska dla gejów i lesbijek.
Twój głos jest dla nas ważny!
Więcej informacji o projekcie na stronie: www.bezpieczniej.kph.org.pl
Kontakt: bezpieczniej@kph.org.pl
Razem Bezpieczniej na Facebooku: www.facebook.com/bezpiezniej
Radziszewska się myli – pisze Komisja Europejska
Komisja Europejska przedstawiła dzisiaj stanowisko w sprawie wypowiedzi minister Radziszewskiej. Minister myliła się.
Komisja Europejska odpowiedziała na pytania posłów Europarlamentu (posła Cashmanna, Romeva i Rueda) odnośnie twierdzeń Radziszewskiej, że lesbijka nie może pracować w szkole katolickiej.
Komisja pisze, m.in.:
„Dyskryminacja w zatrudnieniu z powodu orientacji seksualnej, jest zakazana na gruncie prawa europejskiego. Dyrektywa 2000/78/WE zawiera ograniczony wyjątek od tej zasady dotyczący organizacji religijnych. Wyjątek ten jednak nie może dotyczyć innych niż religia podstaw (organizacja może stosować ten wyjątek jedynie odnośnie religii lub przekonań pracownika lub kandydata do pracy).
Powołana powyżej dyrektywa zawiera również wyjątek w postaci tzw. istotnych i determinujących wymagań zawodowych, co oznacza, że dana cecha, w pewnych bardzo ograniczonych i usprawiedliwionych przypadkach, może być czynnikiem determinującym zatrudnienie. Ale tylko wtedy, kiedy ta cecha jest nierozłącznie związana z poprawnym wykonywaniem tej pracy. Jednakże cel takiego działania pracodawcy musi być zgodny z prawem a działania proporcjonalne.”
Komisja pisze także, że taka sytuacja nie była jeszcze przedmiotem rozstrzygnięcia Europejskiego trybunału Sprawiedliwości, ale każdy taki wyjątek musi być interpretowany bardzo wąsko. Trudno jest dywagować o hipotetycznej sytuacji, ale Komisja nie widzi żadnego związku pomiędzy orientacją seksualną nauczyciela a dopuszczalnym wyjątkiem, o którym mowa w dyrektywie.”
Więcej na ten temat:
Radziszewska się myli – pisze Komisja Europejska
Komisja Europejska przedstawiła dzisiaj stanowisko w sprawie wypowiedzi minister Radziszewskiej. Minister myliła się.
Komisja Europejska odpowiedziała na pytania posłów Europarlamentu (posła Cashmanna, Romeva i Rueda) odnośnie twierdzeń Radziszewskiej, że lesbijka nie może pracować w szkole katolickiej.
Komisja pisze, m.in.:
„Dyskryminacja w zatrudnieniu z powodu orientacji seksualnej, jest zakazana na gruncie prawa europejskiego. Dyrektywa 2000/78/WE zawiera ograniczony wyjątek od tej zasady dotyczący organizacji religijnych. Wyjątek ten jednak nie może dotyczyć innych niż religia podstaw (organizacja może stosować ten wyjątek jedynie odnośnie religii lub przekonań pracownika lub kandydata do pracy).
Powołana powyżej dyrektywa zawiera również wyjątek w postaci tzw. istotnych i determinujących wymagań zawodowych, co oznacza, że dana cecha, w pewnych bardzo ograniczonych i usprawiedliwionych przypadkach, może być czynnikiem determinującym zatrudnienie. Ale tylko wtedy, kiedy ta cecha jest nierozłącznie związana z poprawnym wykonywaniem tej pracy. Jednakże cel takiego działania pracodawcy musi być zgodny z prawem a działania proporcjonalne.”
Komisja pisze także, że taka sytuacja nie była jeszcze przedmiotem rozstrzygnięcia Europejskiego trybunału Sprawiedliwości, ale każdy taki wyjątek musi być interpretowany bardzo wąsko. Trudno jest dywagować o hipotetycznej sytuacji, ale Komisja nie widzi żadnego związku pomiędzy orientacją seksualną nauczyciela a dopuszczalnym wyjątkiem, o którym mowa w dyrektywie.”
Więcej na ten temat:
Spotkanie w sprawie ustawy w zakresie równego traktowania
W dniu 19 października odbyło się spotkanie podkomisji nadzwyczajnej do spraw rozpatrzenia projektu ustawy o wdrożenia niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.
Na posiedzeniu byli obecni przedstawiciele organizacji społecznych, m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka – Dorota Pudzianowska, Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego – Krzysztof Śmiszek oraz Kampanii Przeciw Homofobii – Zofia Jabłońska. Obecni byli także przedstawiciele biura legislacyjnego rządu. Na pytania i propozycje przedstawione przez organizacje, członków biura legislacyjnego oraz posłów i posłanek odpowiadała Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania – Elżbieta Radziszewska oraz członkowie i członkinie jej biura.
Na wiele wątpliwości i wniosków o zmianę treści projektu ustawy, padała zazwyczaj jedna odpowiedź – ustawa zawiera tylko to, na co wskazuje tytuł, nic ponad to. Nie będzie to więc zapowiadana ‘ustawa równościowa’, ani ‘ustawa o niedyskrymiancji’, ale ‘ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania’, a głównym celem jej stworzenia – uniknięcie przez Polskę kar finansowych nałożonych przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wszystko to ma to usprawiedliwiać pośpiech w jakim prowadzony jest proces legislacyjny, jej bardzo okrojony charakter, niezgodność z zaleceniami organizacji między- i ponadnarodowych, a nawet wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych jej zapisów.
Wszystkie powyższe wątpliwości co do zawartości ustawy były już wielokrotnie przedstawiane przez Koalicję na rzecz Równych Szans, w skład której wchodzi m.in. KPH – jednak bezskutecznie. Jedyne poprawki jakie zostały zaakceptowane przez Pełnomocnika pochodziły od prawników z biura legislacyjnego i miały charakter techniczny.
Posiedzenie Komisji Sejmowych odbędzie się w przyszłym tygodniu. Posłanka SdPl, Zdzisława Janowska zapowiedziała iż przedstawi poselski projekt poprawek do projektu.
Spotkanie środowisk LGBT z RPO
W ostatnią środę, 20 października odbyło się kolejne spotkanie rzecznika praw obywatelskich, prof. Teresy Lipowicz z przedstawicielami organizacji LGBTQ.
Na spotkaniu byli obecni działacze Otwartego Forum, Pracowni Różnorodności, Transfuzji oraz Kampanii Przeciw Homofobii. Ze strony administracji publicznej w spotkaniu udział wzięli: Krzysztof Łaszkiewicz – pełnomocnik Komendanta Głównego Policji ds. Praw Człowieka oraz Marek Łukaszuk – dyrektor Zespołu ds. Prawa Karnego Biura RPO, Mirosław Wróblewski – dyrektor zespołu ds. Prawa Konstytucyjnego i Międzynarodowego RPO oraz członkowie i członkinie Zespołu ds. Prawa Pracy i Zabezpieczania Społecznego RPO. Rzecznik z aprobatą odniosła się do postulatu warsztatów dla policji. Podkreślała także, iż Biuro Rzecznika chciałoby czynnie uczestniczyć w takich spotkaniach.
Aby zwiększyć społeczną świadomość ochrony jaka przysługuje ofiarom przestępstw motywowanych m.in. homofobią, rzeczniczka zaoferowała dołączenie do strony RPO zakładki dla ofiar przestępstw, zawierającą informacje kontaktowe do pełnomocników komendantów wojewódzkich ds. praw człowieka oraz wskazówki dotyczące możliwości działań prawnych. Pani rzecznik wyraziła także zrozumienie dla postulatów organizacji zwiększenia ochrony przed przestępstwami z nienawiści poprzez zmiany legislacyjne na poziomie ustawowym.
Na następnym spotkaniu omówiona zostanie kwestia procedury sądowej zmiany płci.
KPH w Porozumieniu 11 listopada
Kampania Przeciw Homofobii, obok innych organizacji i grup nieformalnych, przystąpiła do Porozumienia 11 listopada. Tego dnia w Warszawie ma odbyć się demonstracja neofaszystów. Koalicja w legalny sposób chce to wydarzenie zablokować.
Więcej informacji:
Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii sprzeciwia się organizowanej przez neofaszystów demonstracji. Jesteśmy głęboko przekonani, że demokracja pozwala na demonstracje wolność zgromadzeń w miejscach publicznych osób o różnych, często sprzecznych ze sobą poglądach, ale tylko wtedy, gdy nie łamią one prawa, nie prowadzą do propagowania mowy nienawiści i nie namawiają do popełniania przestępstw z nienawiści, co ma miejsce na warszawskiej demonstracji.
Nie trzeba nikomu chyba przypominać, jaką zbrodnią była II wojna światowa. Przeciwstawianie się ideologii neofaszystowskiej jest szczególnie ważne dla osób LGBTQ (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer). W czasie II wojny światowej istniały programy zagłady skierowane przeciw mniejszościom, także osobom homoseksualnym. Wiele ofiar faszyzmu tamtych lat nie zostało do tej pory uhonorowanych.
Neofaszystowska ideologia współcześnie jest także często wykorzystywana przeciw osobom o nieheteronormatywnej tożsamości seksualnej. To dlatego, że nie prowadzona jest rzetelna edukacja na ten temat, i że demonstracje takie jak ta, przeciw której protestujemy, mogą w majestacie prawa odbywać się w stolicy kraju, tak głęboko dotkniętego piętnem faszyzmu. Uważamy, że naszym obowiązkiem, jako obrońców i obrończyń praw człowieka, jest udział w blokadzie neofaszystowskiej demonstracji 11 listopada w Warszawie.