Wesprzyj KPH

„Trzeba się nie bać, po prostu żyć”. Tęczowe tacierzyństwo w Polsce

Wiktor i Łukasz* wspólnie wychowują dwójkę bliźniaków. Opowiadają o swojej drodze do rodzicielstwa i codziennych doświadczeniach jako tęczowa rodzina w Polsce. Z okazji Dnia Ojca prezentujemy zapowiedź dłuższego wywiadu, który ukaże się wraz z publikacją poradnika dla queerowych ojców i mężczyzn** planujących rodzicielstwo.

 

Magdalena Więch, KPH: To była miłość od pierwszego wejrzenia?

Wiktor: Poznaliśmy się 7 lat temu przez internet i od samego początku zależało nam na prawdziwej relacji, na rodzinie. Do teraz dobrze pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłem Łukasza na żywo. Praktycznie od razu weszliśmy na temat rodziny i dzieci. Obaj jasno określiliśmy, że tak chcemy się spełniać życiowo. Rok później mieliśmy już gotową listę imion dla dzieci, której do dziś jesteśmy wierni.

Łukasz: Nie wzięliśmy jeszcze ślubu, ale obserwujemy, jak zmienia się sytuacja prawna par jednopłciowych w Polsce. Dla mnie jako prawnika zawieranie “czegoś”, co nie przynosi żadnych skutków prawnych, wydawało się bez sensu. Widzimy jednak, że drzwi się otwierają i tym samym będziemy chcieli skorzystać z transkrypcji, ale póki co wspólne zakupy nieruchomości mocniej łączą niż dokument z USC (śmiech). 

 

Magda: Macie dwójkę bliźniaków, Szymona i Agatkę. A w planach?

Wiktor: Dla mnie piątka byłaby idealna, ale po negocjacjach stanęło na czwóreczce. Chociaż właśnie kupiliśmy busa… będzie tyle, ile Bóg da. 

 

Magdalena: Wróćmy do początków. Jak Wasza rodzina zareagowała na to, że chcecie założyć rodzinę?

Łukasz: Nie dzielę się wylewnie swoimi planami z bliskimi, nie potrzebuję tego. Mimo to moja mama od pierwszej chwili bardzo mocno wspierała nas w drodze do tacierzyństwa, chociaż do końca nie wierzyła, że to się stanie. Trudno było jej zrozumieć, jak mogłoby się to wydarzyć.

Wiktor: Wielu znajomych nie było aż tak otwartych, ale nie czekaliśmy na niczyją zgodę, raczej informowaliśmy, że zamierzamy się tego podjąć. Natomiast ich podejście mocno się zmieniło, gdy pojawiły się zarodki. Oboje jesteśmy osobami wierzącymi i nasi bliscy oraz przyjaciele też, dlatego traktujemy moment zapłodnienia jako początek życia. Więc gdy dzieci – w naszym rozumieniu – już się pojawiły, wszyscy bardzo nam kibicowali, znajomi lekarze tłumaczyli skomplikowane wyniki badań, koleżanki i koledzy wyczekiwali na najświeższe newsy. Mamy też znajomych księży, którzy także okazali się dla nas wsparciem, chociaż na samym początku oczywiście byli przeciwni. 

Ich nastawienie zmieniło się do tego stopnia, że przyszli na pępkowe, a jeden z nich skręcał nam w domu łóżeczka dla dzieciaków. 

Łukasz: Wracając do wymarzonej liczby – możemy mówić o trójce, czwórce czy piątce, ale tak naprawdę kluczowe jest dla nas to, by dać szansę każdemu dziecku, czyli każdemu embrionowi. W przypadku tych oto szkrabów, które widzisz, udało się już za pierwszym razem. 

 

Magdalena: Jak teraz wygląda Wasze życie?

Wiktor: Mamy ogromne wsparcie od obu babć. Jedna jest, można powiedzieć, babcią na pełen etat. Przeprowadziła się niedaleko nas i jej pomoc jest nieoceniona, bo oboje jesteśmy czynni zawodowo, chociaż w zmniejszonym wymiarze godzin. Jeden z nas co prawda korzysta z pełnego urlopu macierzyńskiego, ale to nie wyklucza innych form zatrudnienia.

 

Magdalena: Mieszkacie w niewielkiej miejscowości. Jak reagują na Was przechodnie i sąsiedzi, gdy jesteście na spacerze z wózkiem?

Łukasz: Może ciężko w to uwierzyć, ale naprawdę – jak dotąd ani razu nie spotkaliśmy się z wrogością czy choćby krzywym spojrzeniem. Nieważne, czy jesteśmy na ulicy czy u lekarza. Zanim wybraliśmy położną środowiskową, zadzwoniliśmy, by upewnić się, że nie przeszkadza jej opieka nad dziećmi rodziny jednopłciowej. Usłyszeliśmy, że w ogóle nie musimy się czymś takim przejmować, ona jest profesjonalna i nikomu do łóżka zaglądać nie będzie. Dziś jesteśmy mocno z nią zżyci, była nawet na chrzcinach Szymka i Agatki. 

Wiktor: A właśnie, bo rzecz jasna ochrzciliśmy nasze dzieci. I tu też nie musieliśmy szukać jakiejś specjalnej parafii. Nasz proboszcz dobrze nas zna i szanuje. Przyjechało też kilku księży-gości. Dzieciaki miały bardzo doniosłą uroczystość, pięknie ozdobiony kościół, płomienne kazanie, brawa i wiwaty. Podczas uroczystości ksiądz do obu z nas zwracał się per rodzice. 

 

Magdalena: Pytam Was o to wszystko, bo w Kampanii Przeciw Homofobii sama prowadzę warsztaty z zakresu macierzyństwa dla queerowych mam i lesbijek. Pierwsze pytanie, które zawsze pada, to czy nie będą wytykane palcami. Jednak doświadczone rodziny niemal zawsze podzielają Wasze doświadczenia. 

Łukasz: Wydaje mi się, że jeśli już pojawiają się jakieś komentarze, to nie wynikają one z wrogości, tylko nieporozumienia. Kiedyś usłyszeliśmy na spacerze mijające nas dwie kobiety i jedna mówiła do drugiej: “Patrz, bliźniaki, ja bym sobie w życiu nie dała rady”. Ale nie padło ani słowo na temat tego, że te bliźniaki mają dwóch ojców. 

Wiktor: Może po prostu w naszym społeczeństwie jeszcze nikt nie dopuszcza myśli, że dwóch chłopaków prowadzących wózek z dzieckiem to tęczowa rodzina, ale podzielam zdanie Łukasza: nigdy nie spotkałem się z przejawami wrogości, mimo że większość naszych znajomych bardziej utożsamia się z prawą stroną sceny politycznej, a większość mojego środowiska okołozawodowego to „twarde chłopy”, często większe ode mnie. 

Myślę, że kluczowe jest to, by być dobrym człowiekiem i z jakim nastawieniem się wychodzi do ludzi. Jeśli my jesteśmy pewni, że nie robimy nic złego, że jesteśmy stabilni emocjonalnie, że nasza miłość jest pełna oraz że chcemy wychować nasze dzieci na dobrych, uczciwych, szanujących każdego człowieka ludzi, to nasze otoczenie też to dostrzeże. Jeśli jeszcze dodatkowo zobaczą, że tak naprawdę to niczym nie różnimy się od rodzin różnopłciowych i że te nasze dzieci są po prostu niesamowicie wyczekane, że zrobiliśmy absolutnie wszystko, żeby mogły się pojawić, to nagle widzisz, że wręcz Ci kibicują.

 

Magdalena: Co poradzilibyście tym, którzy dopiero rozważają tacierzyństwo?

Łukasz: Że na pewno się uda. To musi być naprawdę dobrze przemyślana, świadoma decyzja i wielka determinacja. Może być różnie, ale jest szereg agencji, które chcą pomóc, odbywają się konferencje, jak ta niedawna w Berlinie (organizowana przez Men Having Babies – przyp. red.), gdzie można dowiedzieć się naprawdę wszystkiego. Są też spotkania w Kolonii oraz Brukseli organizowane pod nazwą Wish for a Baby. Informacje są dziś łatwo dostępne w Internecie. 

Trzeba się nie bać, normalnie funkcjonować, wyjść z szafy, pójść razem na spacer i do lekarza. Po prostu żyć. Jak zaczynaliśmy to byliśmy święcie przekonani, że będziemy pierwsi w Polsce, ale jeszcze przed narodzinami dzieciaków poznaliśmy inną parę mężów, którzy mają kilkuletniego synka i wychowują go w Polsce na wsi. Obaj tak mocno angażują się w życie tamtejszej społeczności, że jedne z pierwszych gratulacji po narodzinach małego dostali od lokalnego przedstawiciela władzy samorządowej. Na początku roku poznaliśmy też innych chłopaków, którzy tatusiami staną się na dniach. Za naszą radą rodzą w Polsce. Inni są już w bardzo zaawansowanej fazie przygotowań. Nasz kraj zmienia się na naszych oczach. Trochę szkoda, że to zmiana od dołu, ale to dobra zmiana.

 

***

Kampania Przeciw Homofobii prowadzi zbiórkę na poradnik dla tęczowych ojców. Darowiznę można wpłacić tutaj.

*Imiona ojców i dzieci zostały zmienione

**Mężczyźni* – używamy tego określenia, aby podkreślić, że w broszurze mówimy nie tylko o osobach identyfikujących się jako mężczyźni, lecz także o osobach niebinarnych, transpłciowych i queerowych osobach. Gwiazdka oznacza, że stosowany termin jest szeroki i inkluzywny.

Pracuj w KPH – dołącz do nas jako osoba specjalistyczna ds. digital marketingu

Jeśli identyfikujesz się z misją i wartościami Kampanii Przeciw Homofobii, masz ugruntowane doświadczenie w obszarze komunikacji online lub marketingu, chcesz działać razem z nami na rzecz społeczności LGBTQ+ w Polsce – to ogłoszenie jest właśnie dla Ciebie!

Szukamy osoby specjalistycznej ds. digital marketingu. Wyślij CV do 05.07.2026 r. do godziny 23:59 na adres praca@kph.org.pl.

Zakres obowiązków i kluczowe zadania:

  • współtworzenie komunikacji projektów i działań realizowanych przez organizację,
  • zarządzanie i rozwój strony internetowej organizacji,
  • współzarządzanie profilami organizacji w mediach społecznościowych,
  • tworzenie treści (postów, wpisów, e-mail newsletterów) oraz materiałów graficznych,
  • planowanie, prowadzenie i optymalizacja kampanii reklamowych (Meta Ads, Google Ads),
  • identyfikowanie nowych trendów i wdrażanie rozwiązań w zakresie komunikacji online, które wspierają dotarcie do nowych grup odbiorczych,
  • analiza danych i przygotowywanie raportów z prowadzonych działań,
  • wsparcie działań z zakresu fundraisingu indywidualnego.

Wymagane kompetencje, poparte posiadanym doświadczeniem zawodowym:

  • co najmniej kilkuletnie doświadczenie w digital marketingu / komunikacji online, w tym w samodzielnym prowadzeniu projektów,
  • lekkie pióro, umiejętność przygotowywania i redagowania tekstów,
  • poparte sukcesami, doświadczenie w prowadzeniu komunikacji w mediach społecznościowych,
  • biegła obsługa systemu CMS (np. WordPress) oraz doświadczenie w przygotowywaniu i optymalizacji stron internetowych,
  • potwierdzona znajomość narzędzi reklamowych i analitycznych (np. Meta Ads, Google Ads, Google Analytics, PowerBI),
  • bardzo dobre umiejętności graficzne,
  • umiejętność analizy danych, prezentacji wniosków i sugerowania usprawnień,
  • zainteresowanie nowoczesnymi trendami w komunikacji online,
  • bardzo dobra organizacja pracy i samodzielność w wykonywaniu powierzonych obowiązków,
  • zainteresowanie tematami podejmowanymi przez KPH.

Mile widziane

  • Doświadczenie w realizacji działań fundraisingowych,
  • Doświadczenie w pracy w organizacjach pozarządowych.

Oferujemy:

  • wynagrodzenie w wysokości 7896-9475 zł brutto, w zależności od doświadczenia,
  • umowę o pracę na 1 rok w wymiarze pełnego etatu, z możliwością przedłużenia na czas nieokreślony (okres próbny: 3 miesiące),
  • pracę w Warszawie w systemie hybrydowym (praca zdalna lub stacjonarna w biurze zlokalizowanym w zabytkowej kamienicy w centrum Warszawy*), obowiązkowa praca z biura minimum 2 dni w tygodniu,
  • prywatną opiekę zdrowotną,
  • kartę Multisport,
  • uczestnictwo w indywidualnych i zespołowych formach wsparcia w rozwoju zawodowym,
  • 26 dni urlopowych w roku, niezależnie od stażu pracy,
  • 7-godzinny dzień pracy.

*Biuro KPH mieści się w zabytkowej kamienicy, winda znajduje się na półpiętrze. KPH stosuje zasadę równego traktowania w zatrudnieniu i dołoży starań, aby odpowiedzieć na potrzeby osób kandydujących i zatrudnianych, dlatego w razie pytań lub wątpliwości – skontaktuj się z nami. Jesteśmy otwarci_te na znalezienie rozwiązań, które zwiększą dostępność, choć mamy świadomość, że część barier może na tę chwilę stanowić trudność w podjęciu pracy na opisanym stanowisku.

Równe szanse: KPH jest pracodawcą oferującym równe szanse i zobowiązuje się do zwalczania wszelkiej dyskryminacji. Do udziału w rekrutacji szczególnie zachęcamy osoby transpłciowe, interpłciowe, homo-, biseksualne, queerowe, niebinarne oraz sojusznicze. 

Rekrutacja: Jeśli chcesz dołączyć do naszego zespołu, wyślij swoje CV w formacie PDF na adres: praca@kph.org.pl do dnia 05.07.2026 do godz. 23:59, w tytule maila wpisując: „Rekrutacja: Osoba specjalistyczna ds. digital marketingu”. Wybrane osoby zostaną zaproszone na rozmowę kwalifikacyjną.

W aplikacji prosimy o umieszczenie klauzuli: „Niniejszym wyrażam zgodę na przetwarzanie przez Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii moich danych osobowych w celach związanych z przeprowadzeniem procesu rekrutacyjnego. Zostałam_em poinformowana_y, że administratorem moich danych osobowych jest Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii z siedzibą w Warszawie, adres Aleje Jerozolimskie 99/40, 02-001 Warszawa KRS 0000 1111 209. Oświadczam, iż jestem świadoma_y prawa do wglądu do swoich danych, prawa poprawiania danych oraz prawa do żądania usunięcia danych, a dane te zostały przeze mnie podane dobrowolnie”. Zgłoszenia bez załączonej powyższej klauzuli nie będą rozpatrywane. 

Dołącz do nas i wspólnie budujmy Polskę równych praw!

Wywiad „Różnorodność znaczy zysk” w najnowszym numerze „Repliki”

Z Miłoszem Przepiórkowskim, specjalistą ds. partnerstw strategicznych w Kampanii Przeciw Homofobii, rozmawia Anna Mikulska

 

Anna Mikulska, KPH: Inkluzywność się opłaca?

Miłosz Przepiórkowski: Zawsze się opłacała, ale przez długi czas nie była w Polsce brana pod uwagę. Kiedyś firmy miały powiedzenie: „Akceptujemy wszystkich, nie obchodzi nas, kto co robi w łóżku”, ale to nie przekładało się na rzeczywistość. Osoby pracownicze LGBT+ nie czuły, że mogą otwarcie mówić o swoim związku. Teraz to się zmienia. Firmy faktycznie coraz bardziej stawiają na inkluzywność i edukują się w tym zakresie.

Kiedy zaczęła się ta zmiana?

Myślę, że to kwestia ostatnich dziesięciu, może piętnastu lat. Zaczęło się od międzynarodowych korporacji, ale część polskich przedsiębiorstw szybko postanowiła włączyć się w ten proces. Nadrabiamy to, co miało miejsce np. w USA jeszcze w latach 90.

Tyle, że nierzadko to działania na pokaz. Coraz częściej słyszymy o tzw. pinkwashingu czy rainbow washingu. Czym te zjawiska dokładnie są?

Najlepiej wyjaśnić to na przykładzie – firma jubilerska z okazji Miesiąca Dumy wypuszcza serię pride’- owych bransoletek, ale nie idzie za tym nic więcej. To działanie nastawione na czysty zysk, a nie forma wsparcia. Inna korporacja zmienia w czerwcu logo firmy na tęczowe, ale nie wprowadza procedur przeciwdziałania bi-, trans- czy homofobii. W niektórych krajach taka „solidarność” po prostu dobrze wygląda, ale nie przyczynia się do poprawy sytuacji osób LGBT+.

Jak wobec tego odpowiedzialnie budować inkluzywność w swojej firmie i wspierać osoby queerowe?

Firmy, które tworzą np. kampanię reklamową wokół LGBT+, muszą pamiętać, że to bardzo delikatny temat. Jako KPH jesteśmy po to, żeby pomóc – możemy skonsultować taki plan kampanii i dzięki temu nasz partner ma pewność, że będzie to zrobione z wyczuciem. Prowadzimy także szereg szkoleń – zauważyłem, że wiedza na temat społeczności queer wzrosła, jednak braki wciąż są bardzo duże. Swoje szkolenia z inkluzywnego języka zawsze zaczynam od rozwinięcia akronimu LGBTQIA i często okazuje się, że już po L i G zaczynają się schody. KPH organizuje także szkolenia intersekcjonalne, to znaczy takie, w trakcie których mówimy nie tylko o osobach LGBT+, ale też o osobach neuroróżnorodnych czy z niepełnosprawnościami, co również jest niezwykle ważne.

Zdarza się, że osoby biorące udział w twoich szkoleniach boją się zadawać pytania, bo wstydzą się, że czegoś nie wiedzą albo boją się, że cię urażą?

Zawsze na początku zaznaczam, że jesteśmy w bezpiecznej przestrzeni. Można zadawać pytania, nie zastanawiając się pół godziny nad tym, jak sklecić zdanie – mówmy tak, jak mamy to ułożone w głowie. Nikt się nie obrazi, a nauczymy się, jak można zadać takie pytanie poprawnie. Naszym priorytetem jest właśnie edukacja zespołu. Jeśli firma chwali się w mediach społecznościowych udziałem w Paradzie Równości – super. Najważniejszy jest jednak dobrostan osób pracujących w danej firmie. I temu właśnie służą szkolenia…

…oraz najnowszy projekt KPH – certyfikacja Inkluzywność+.

Jak najbardziej. To trzymiesięczny proces, który bazuje na współpracy między KPH, działem HR oraz tzw. Rainbow Network, jeśli firma taki zespół posiada. Na podstawie tych wspólnych działań dajemy rekomendacje i sugerujemy dalsze działania, które poprawią poziom inkluzywności w danym miejscu. Na koniec firma otrzymuje certyfikat. Po pierwsze, to świetna reklama dla firmy. Po drugie, badania pokazują, że różnorodne zespoły są dużo bardziej kreatywne. To z kolei poprawia wyniki firmy i pokazuje jasno – co już stwierdziliśmy – że inkluzywność zwyczajnie się opłaca.

 

Działania KPH możesz wspierać tutaj: kph.org.pl/przekaz-darowizne/. Chcesz z nami współpracować? Napisz: biznes@kph.org.pl

Tekst znajdziesz w 121. numerze Magazynu „Replika”. Zamów prenumeratę lub pojedynczy numer.

KPH na konferencji Men Having Babies w Berlinie [relacja]

Dla Kampanii Przeciw Homofobii (KPH) udział w konferencji Men Having Babies Berlin 2026 był naturalnym, a zarazem niezwykle ważnym krokiem. „Przez ponad rok intensywnie pracowaliśmy w ramach projektu >>Pride & Parent<<, w którym skupialiśmy się na wsparciu i budowaniu widoczności queerowych mam. Doświadczenia te pokazały nam jednak, jak ogromna jest w Polsce luka informacyjna, systemowa i społeczna w przypadku mężczyzn*” wspomina wydarzenie Magdalena Więch.

 

Liczna reprezentacja z Polski

Men Having Babies (MHB) to wiodąca, międzynarodowa organizacja pozarządowa non-profit, która od lat udowadnia, że marzenia queerowych mężczyzn* o ojcostwie można realizować w sposób bezpieczny, transparentny i przede wszystkim głęboko etyczny. MHB działa na wielu polach: od edukacji aspirujących rodziców, przez realne wsparcie finansowe (program GPAP), aż po walkę z uprzedzeniami i barierami prawnymi na całym świecie. Ich podejście oparte jest na rzetelnych badaniach naukowych i standardach etycznych.

W Berlinie pojawiła się ponad dwudziestoosobowa grupa z Polski, co uczyniło nas trzecią co do wielkości reprezentacją narodowościową na całym wydarzeniu. Dla KPH to jasny i niezwykle silny sygnał: polscy geje i pary jednopłciowe chcą i będą zakładać rodziny. Oprócz naszego stowarzyszenia, na konferencji obecna była dwuosobowa reprezentacja Kancelarii Adwokacko-Radcowskiej (KMA, mec. Anna Mazurczak oraz mec. Mateusz Wąsik), z którą KPH na co dzień analizuje sytuację prawną tęczowych rodzin w Polsce. 

Konferencja Men Having Babies, fot. KPH

Konferencja Men Having Babies, fot. KPH

Czego się dowiedzieliśmy? Edukacja, prawo i standardy

Przez dwa intensywne dni konferencji nasze osoby reprezentanckie dowiedziały się wiele na temat etycznej surogacji. Program wydarzenia obejmował cztery kluczowe filary:

  • Medyczny: związany z procesami IVF i pełnym bezpieczeństwem zdrowotnym wszystkich stron;
  • Finansowy: pokazujący, jak realnie budżetować tak ogromne przedsięwzięcie i jak korzystać ze wsparcia;
  • Etyczny: oparty na wypracowanych w szerokim gronie eksperckim zasadach MHB (Framework for Ethical Surrogacy), które stawiają podmiotowość i dobrostan surogatki, dawczyni oraz dziecka na pierwszym miejscu;
  • Prawny: wspólnie z prawnikami z KMA nasze stowarzyszenie brało aktywny udział w dedykowanym panelu dla osób z Polski. Omawiano skomplikowane procedury, przed którymi stają polscy ojcowie  od zabezpieczenia praw rodzicielskich za granicą po walkę o transkrypcję aktów urodzenia i paszporty dla dzieci po powrocie do kraju.

Warto dodać, że najwięcej zabiegów zapłodnienia i surogacji odbywa się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Mieście Meksyk. W tych krajach surogacja jest nie tylko w pełni legalna i precyzyjnie uregulowana prawnie, ale przede wszystkim akceptowana społecznie, co daje przyszłym rodzicom maksymalne poczucie bezpieczeństwa.

Duma i podmiotowość

W trakcie konferencji nie zabrakło spotkań z surogatkami i dawczyniami komórek jajowych, które podzieliły się osobistymi motywacjami i emocjami. 

„Ich podmiotowa perspektywa była ogromną wartością tego wydarzenia. Bezpośrednie wysłuchanie opowieści o osobistych motywacjach, emocjach i dumie tych kobiet, która wynika z dawania nowego życia, burzy krzywdzące stereotypy obecne w polskiej debacie publicznej” komentuje Magdalena Więch, koordynatorka ds. wsparcia ruchu LGBT+ w KPH.

Magdalena Więch na konferencji Men Having Babies, fot. KPH

Magdalena Więch na konferencji Men Having Babies, fot. KPH

W programie znalazły się także liczne, inspirujące spotkania z ojcami, którzy przeszli tę drogę wiele lat temu. Opowiadali, jak naturalnie kształtują się więzi w ich domach i że bardzo często, nawet długo po narodzinach dzieci, relacje między ojcami a surogatkami pozostają niezwykle bliskie i rodzinne

Nasz wniosek: etyczna i zgodna z prawem surogacja

„Z Berlina wróciliśmy przede wszystkim z wielką nadzieją. Ta konferencja udowodniła nam, że etyczna surogacja, oparta na podmiotowości, wzajemnym szacunku, transparentności i trosce o dobrostan każdego człowieka zaangażowanego w ten proces jest możliwa i z powodzeniem funkcjonuje. Bo na samym końcu tej drogi, poza paragrafami i procedurami medycznymi, są przecież one: niesamowicie wyczekane, otoczone od pierwszych chwil bezgraniczną miłością i po prostu szczęśliwe dzieci”  wspomina Magdalena Więch.

Przemek Walas, kierownik programowy KPH, dodaje:

„Doświadczenia tych rodzin to najlepszy dowód na to, że miłość i pragnienie bycia rodzicem nie znają barier. Dla nas, jako KPH, to drogowskaz na przyszłość. Wiemy już, że nasza praca w ramach praw rodzicielskich społeczności LGBT+ w Polsce musi i będzie obejmować także kompleksowe wsparcie dla wszystkich queerowych osób pragnących tworzyć bezpieczny, pełen ciepła dom”.

Kampania Przeciw Homofobii organizuje zbiórkę na publikację dla tęczowych ojców i mężczyzn*, możesz ją wesprzeć tutaj.

Sejm przyjął ustawy o statusie osoby najbliższej. Projekty trafiają do Senatu!

To moment, na który społeczność LGBT+ w Polsce czekała od lat. W piątek, 29 maja, Sejm Rzeczypospolitej Polskiej przegłosował ustawę o statusie osoby najbliższej oraz ustawę wprowadzającą. Zrobiliśmy_łyśmy historyczny krok w stronę równości. Teraz czas na Senat!

Piątkowe głosowanie na sali plenarnej to zwieńczenie prawie dwóch lat pracy, tysięcy rozmów, konsultacji i nieustannego nacisku ze strony organizacji społecznych, osób aktywistycznych oraz naszej całej społeczności. Wynik głosowania: 230 głosów za, 198 przeciw i 1 wstrzymujący się, pokazuje, że zmiana w Polsce jest nie tylko możliwa, ale właśnie staje się faktem.

Wyboista droga przez Sejm

Zanim projekty trafiły pod ostateczne głosowanie, musiały przejść przez komisję nadzwyczajną. Wtorkowe obrady komisji w których uczestniczyło KPH, były pełne emocji. Po raz kolejny prezentowaliśmy_łyśmy nasze uwagi i poprawki, przechodząc przez każdą z niemal 350 stron projektów. 

 

Zapoznaj się z treścią stanowiska

 

W trakcie drugiego czytania, przegłosowano również poprawki rekomendowane przez KPH:

  • precyzujące procedurę odmowy sporządzenia umowy przez notariusza
  • możliwość uzyskania odpisu z protokołu z oświadczeniem o rozwiązaniu umowy

Niestety w trakcie procesu legislacyjnego nie rozstrzygnięto spraw dziedziczenia oraz zabezpieczenia dziedziczenia, o które wnioskowaliśmy.

To krok, który w końcu zauważa nasze rodziny w polskim systemie prawnym. Choć jako KPH niezmiennie stoimy na stanowisku, że ostatecznym celem jest pełna równość małżeńska, dzisiejsze ustawy wprowadzają fundamentalne zmiany w poczuciu bezpieczeństwa tęczowych rodzin i par nieformalnych.

Projekt daleki od ideału

Uchwalone dziś prawo to wciąż kompromis. Projekt nie jest idealny i nie odpowiada na wszystkie potrzeby naszej społeczności. Z ubolewaniem przyjmujemy to, że w toku prac legislacyjnych zabrakło w nim zabezpieczenia praw dzieci par jednopłciowych, ceremonii w Urzędzie Stanu Cywilnego czy dziedziczenia ustawowego dla osób zawierających umowę.

Dla KPH ustawa o statusie osoby najbliższej to nie stacja końcowa. Traktujemy ją jako absolutne minimum obywatelskie i solidny fundament do dalszej walki o równości w polskim prawie. Żadna umowa nie zastąpi pełnej równości małżeńskiej, dlatego nasza praca trwa dalej.

Co teraz? Przed nami Senat

Dzisiejsza wygrana daje ogromną nadzieję, ale proces legislacyjny wciąż trwa. Ustawy prosto z Sejmu trafiają teraz pod obrady Senatu. Z optymizmem patrzymy na rozkład głosów w izbie wyższej, ale nie zwalniamy tempa, KPH będzie obecne na każdym etapie tej drogi, by upewnić się, że przepisy nie zostaną rozwodnione i będą szybko poddane pod głosowanie.

Potem czeka nas najważniejszy test, biurko Prezydenta Karola Nawrockiego. Wymaga to od nas wszystkich pełnej, ogólnopolskiej mobilizacji, aby pokazać, że tej zmiany po prostu nie da się już zatrzymać.

Świętujmy dzisiejsze zwycięstwo w Sejmie, bo jako społeczność walczyliśmy o nie przez dekady. A od jutra wracamy do pracy, będziemy Was na bieżąco informować o postępach w Senacie.

 

Są już podpisy obu ministrów pod rozporządzeniem dotyczącym transkrypcji!

Rozporządzenie umożliwiające transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych zostało dziś podpisane przez ministrów Krzysztofa Gawkowskiego i Marcina Kierwińskiego. Oznacza to koniec wielomiesięcznego impasu wewnątrz rządu.

To pierwszy, realny krok do systemowego wykonywania wyroków sądów oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawach uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.

Nowe przepisy w praktyce dają możliwość wprowadzenia do polskiego rejestru aktu małżeństwa dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn. Dotychczas było to technicznie blokowane przez system rejestrów państwowych, który pozwalał wyłącznie na konfigurację kobieta-mężczyzna. Rozporządzenie zmienia wzór aktu małżeństwa i sposób konfiguracji danych w systemie, dzięki czemu urzędnicy będą mogli dokonać transkrypcji zgodnie z wyrokami sądów administracyjnych oraz TSUE.

“Dzisiejszy sukces zmiany prawnej zawdzięczamy dekadom pracy osób aktywistycznych i prawniczych, oraz parom, które cały czas wierzyły i walczyły o to, by ich małżeństwa były uznawane. To ważny krok do równości małżeńskiej w Polsce” – mówi Miko Czerwiński, osoba dyrektorska Kampanii Przeciw Homofobii. 

Koniec improwizacji

Pierwsze transkrypcje zostały już wykonane w Warszawie i we Wrocławiu, mimo że system rejestrów państwowych nie był jeszcze dostosowany do nowych rozwiązań. Urzędnicy działali na podstawie indywidualnych instrukcji przygotowanych we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji. 

Podpisanie rozporządzenia oznacza, że setki par, które są małżeństwami, doczekają się rozpatrzenia swoich spraw w urzędach stanu cywilnego. Część tego typu postępowań była dotąd zawieszana, a część kończyła się odmowami, które trafiały do sądów administracyjnych. Teraz urzędy otrzymają podstawę techniczną i organizacyjną do prowadzenia transkrypcji bez konieczności improwizowania procedur.

Choć podpisane rozporządzenie jest przełomem, system pozostaje niepełny. Wciąż nie rozwiązuje sytuacji osób niebinarnych, posiadających oznaczenie płci „X” w dokumentach, ani problemu transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe. Organizacje społeczne podkreślają jednak, że decyzja ministrów kończy okres politycznego przeciągania sprawy i daje szansę na pierwsze faktyczne uznanie przez państwo polskie małżeństw zawartych przez polskie pary za granicą.

KPH konsultuje nowy wzór aktów małżeństwa po transkrypcji. Ekspresowe tempo prac

14 maja Ministerstwo Cyfryzacji skierowało do konsultacji publicznych projekt rozporządzenia wicepremiera Gawkowskiego  wraz z nowym wzorem aktu stanu cywilnego. Znikają neutralne płciowo określenia “Małżonek 1” i “Małżonek 2”, które zastępują rubryki “Mężczyzna/Kobieta”. To efekt niedawnego wezwania Donalda Tuska do jak najszybszego umożliwienia transkrypcji

Przypomnijmy, że 16 stycznia Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło projekt rozporządzenia, które w momencie wejścia w życie miało umożliwić dokonywanie transkrypcji, czyli przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Rozporządzenie wprowadzałoby również nowy wzór aktu małżeństwa, w którym pojawiło się neutralne płciowo określenie “małżonek”. 

Jak uzasadniało Ministerstwo Cyfryzacji, rozporządzenie ujednoliciłoby nazewnictwo już stosowane w Ustawie o aktach stanu cywilnego, ale przede wszystkim miałoby wykonać orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które 25 listopada 2025 roku zobowiązało Polskę do dokonywania transkrypcji.

Propozycja ministra Krzysztofa Gawkowskiego spotkała się z ostrą reakcją części resortów, przede wszystkim tych, kierowanych przez ministrów z PSL, ale również MSWiA zgłosiło swoje zastrzeżenia. Główny zarzut dotyczył niekonstytucyjności regulacji w świetle art. 18 Konstytucji. Pojawiły się również argumenty, że taka zmiana powinna być wprowadzana w trybie ustawowym, a to oznaczałoby, że na końcu drogi legislacyjnej potrzebny byłby podpis prezydenta.

Wewnętrzny spór między MSWiA i resortem cyfryzacji wstrzymał pracę na kilka miesięcy. W międzyczasie – 20 marca – przed Naczelnym Sądem Administracyjnym zapadł przełomowy wyrok, który podtrzymał orzeczenie TSUE i nakazał dokonanie transkrypcji niezależnie od tego, czy polski rejestr stanu cywilnego umożliwia to, czy nie. NSA dał na wykonanie wyroku  30 dni, licząc od daty zwrotu aktów.

Zmiana potrzebna na wczoraj

Aktualnie w obiegu prawnym znajduje się już 7 rozstrzygnięć polskich sądów administracyjnych, które uchylają odmowne decyzje w sprawach o dokonanie transkrypcji. W obliczu upływającego czasu, a jednocześnie silnej presji organizacji społecznych na rząd, Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowy projekt rozporządzenia. 

 

Czytaj więcej o naszym apelu

 

O tym, że sprawa jest pilna, świadczy fakt, że tym razem czas na konsultowanie, opiniowanie i uzgadnianie rozporządzenia wynosi jedynie 4 dni. To ekspresowe tempo jest wynikiem deklaracji, jaka ze strony Donalda Tuska padła 12 maja, wzywająca ministrów Gawkowskiego i Kierwińskiego do jak najszybszego zamknięcia prac nad rozporządzeniem umożliwiającym transkrypcję. 

“Zobowiązuję pana ministra Gawkowskiego i pana ministra Kierwińskiego do pilnego i jak najszybszego ustalenia treści rozporządzenia, a parlamentarzystów wzywam do jak najszybszej pracy, tam, gdzie ustawy będą niezbędne, aby opisać konsekwencje tej decyzji” – mówił premier.

Zmiana, która otwiera transkrypcję

Wg nowego rozporządzenia urzędnik będzie mógł samodzielnie skonfigurować akt stanu cywilnego w modelu kobieta-mężczyzna, kobieta-kobieta i mężczyzna-mężczyzna. Taka konfiguracja ma na celu usunięcie problemu, z jakim mierzyli się urzędnicy, którzy na bazie aktualnego systemu starali się dokonywać transkrypcji. Wcześniej bowiem system ze względu nie zakodowaną w numerze PESEL płeć, nie pozwalał zarejestrować innej konfiguracji niż kobieta i mężczyzna.

W naszej ocenie zmiana zaproponowana przez premiera Gawkowskiego realizuje wyrok TSUE, ale przede wszystkim daje podstawę do ostrożnych założeń, że kilkaset polskich par doczeka się w końcu uznania swojego małżeństwa przez państwo polskie. Najważniejsze jest teraz, by jak najszybciej zakończyć prace legislacyjne, czego gwarancją będzie podpis min. Gawkowskiego i Kierwińskiego pod rozporządzeniemmówi Przemek Walas, kierownik programowy w KPH. 

Zapowiedzią, że tym razem prace legislacyjne pójdą sprawnie, jest już złożony przez min. Gawkowskiego podpis pod rozporządzeniem. Pierwotne vacatio legis również uległo skróceniu z 8 miesięcy do zaledwie 3. 

Co dalej? 

Wejście w życie rozporządzenia umożliwi oznaczenie w rejestrach stanu cywilnego informacji o małżeństwie zawartym przez parę jednopłciową poza granicami Polski. Już teraz w urzędach stanu cywilnego na rozpatrzenie czeka kilkaset wniosków. W przypadku części z nich proces ten został zawieszony , ale docierają do KPH również sygnały o decyzjach odmownych, które będą skarżone do wyższej instancji, czyli wojewodów.

Pierwsza transkrypcja zostanie przeprowadzona w USC dla m.st. Warszawy, gdzie w poniedziałek trafiły akta sprawy Mateusza i Jakuba Trojanów. Rafał Trzaskowski zapowiedział, że nie tylko niezwłocznie wykona wyrok NSA, ale także potwierdził, że stołeczny USC będzie dokonywał transkrypcji wszystkich aktów małżeństwa par jednopłciowych zawartych w krajach UE. 

O szczegółach technicznych pierwszej transkrypcji Rafał Trzaskowski opowiedział w trakcie briefingu prasowego w ratuszu. Instrukcję, jak dokonać czynności bez wsparcia systemu, przygotowano we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji. 

Nadal nieidealny system binarny 

Należy zwrócić uwagę, że zaproponowane rozwiązanie bazuje na binarnym podziale płci. Oznacza to, że w momencie konieczności przeniesienia aktu małżeństwa zawartego przez osobę niebinarną, która w swoim dokumencie tożsamości ma oznaczenie płci w formie X, system nie pozwoli na dokonanie takiej czynności.

To okoliczność, która na tę chwilę nie jest brana pod uwagę przez resort cyfryzacji. Otwarte pozostaje również pytanie, czy na bazie nowego rozporządzenia będzie można również dokonać transkrypcji aktu urodzenia dziecka w sytuacji, gdy oboje rodziców jest tej samej płci. Mimo wyroku TSUE, polskie urzędy nadal odmawiają tej czynności, wymuszając na rodzicach wpisanie tylko jednego z nich do odpowiedniej rubryki. 

Polska po raz kolejny na szarym końcu. Znamy wyniki Rainbow Map & Index ILGA Europe 2026

W tęczowym rankingu ILGA Europe 2026 Polska zajęła trzecie od końca miejsce w Unii Europejskiej. „Awans” w porównaniu z rokiem ubiegłym to nie zasługa pozytywnych zmian prawnych, a postępującej degradacji praw osób LGBT+ w całej Europie

Publikowany co roku ranking i mapa przedstawiają sytuację prawno-polityczną osób LGBT+ w 49 krajach Europy. Polska ponownie nie otrzymała żadnego punktu w aż trzech kategoriach: rodzina, przeciwdziałanie przestępstwom z nienawiści oraz integralność cielesna osób interpłciowych.

W ubiegłym roku zajęła przedostatnie miejsce w UE, razem z Bułgarią. Należy podkreślić, że poprawa pozycji Polski nie wynika ze zdobycia dodatkowych punktów, tylko pogorszenia się ochrony prawnej osób LGBT+ w Bułgarii. Biorąc pod uwagę pozostałe kraje europejskie, Polska uplasowała się na tym samym jak w 2025 roku miejscu, czyli 39.

Rozmowy o projektach to za mało

Publikacja wyników tegorocznego tęczowego rankingu zbiega się z posiedzeniem sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. ustaw o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu oraz dyskusją polityczną o transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa. 

Kampania Przeciw Homofobii stoi na stanowisku, że dla zmiany naszej pozycji w rankingu same dyskusje i projekty ustaw to za mało i potrzebne są konkretne działania. Wejście w życie formalizacji związków osób tej samej płci lub faktyczne umożliwienie dokonania transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa przełożyłyby się na lepszy wynik Polski, a przede wszystkim na bezpieczeństwo żyjących w kraju par.

– Zmiana pozycji Polski w rankingu niestety nie jest skutkiem działań prawnych. Implementacja wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w zakresie prawnej ochrony i uznania związków osób tej samej płci czy przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści, a także faktyczne umożliwienie dokonywania transkrypcji związków małżeńskich zawartych za granicą przełożyłyby się na zyskanie przez Polskę punktów w rankingu. Tak się niestety nie stało. Nie mam jednak wątpliwości, że polskie społeczeństwo jest akceptujące i wbrew temu, co czasami słyszymy od polityków i polityczek, gotowe na prawo w europejskich standardach – komentuje wyniki rankingu Annamaria Linczowska, koordynatorka ds. rzecznictwa i działań prawnych w KPH. 

Podobnie jak w latach ubiegłych, tegoroczny ranking ILGA Europe bada obowiązujące prawo i praktykę jego stosowania. Nie dostarcza jednak informacji o postawach społecznych ani o poparciu dla progresywnych zmian prawnych. 

Droga do lepszego prawa

Tegoroczne wyniki pokazują obecną w państwach regionu tendencję do zawężania strefy wolności i swobód obywatelskich oraz ograniczania praw osób LGBT+. 

– Najnowszy ranking jest klarownym sygnałem, że i tak już bardzo ograniczone w Polsce prawa mogą ulec pogorszeniu dodaje Linczowska.

Szczególnie widać to w obszarze praw osób transpłciowych. Żadne działania nie zostały podjęte w kwestii ochrony praw osób transpłciowych przed dyskryminacją i praktykami konwersyjnymi, a także w kwestii depatologizacji transpłciowości w opiece zdrowotnej. Choć uchwała Sądu Najwyższego z 4 marca 2025 r. zmieniła procedurę uzgodnienia płci na nieprocesową, miało to jednak mniejszy wpływ na poprawę sytuacji osób transpłciowych niż mogłoby się wydawać: o zmianie oznaczenia płci nadal decydują sędziowie, stosując do tego arbitralne wymagania i często zmuszając osoby transpłciowe do naruszających intymność badań biegłych sądowych. 

Samo usunięcie wymogu pozywania własnych rodziców również może być nietrwałe: w ostatnich miesiącach do Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wpłynęły pytania dotyczące procedury uzgodnienia płci metrykalnej, co może podważyć ustanowiony uchwałą Sądu Najwyższego standard postępowania. Zdaniem organizacji pozarządowych, takie zagrożenia podkreślają to, na co osoby aktywistyczne zwracają uwagę od dawna: bez dobrej ustawy opartej na samostanowieniu, procedura może być relatywnie łatwo zmieniona i to na gorsze. 

– Gdyby rządząca koalicja chciała zrobić coś dla praw osób transpłciowych miałaby do tego szerokie możliwości, nawet z nieprzychylnym prezydentem: wydając wytyczne dla szkół, sądów i urzędów, włączając tematy związane z transpłciowością w program edukacji zdrowotnej, zapewniając refundację korekty płci. Rząd woli jednak udawać, że osoby trans nie istnieją – to gorzki żart, że jako społeczność zawdzięczamy więcej Zbigniewowi Ziobrze i jego zapytaniu do Sądu Najwyższego” – mówi Nina Kuta ze Stowarzyszenia Tranzycja.pl.

– Społeczność usłyszała już wystarczająco dużo obietnic wyborczych, które nie przełożyły się na realną poprawę sytuacji, co jasno obrazuje miejsce Polski w Rankingu. Świat polityki nadal stawia swoje wyniki wyborcze ponad wprowadzenie realnych, potrzebnych i kluczowych zmian, zapominając, że na końcu ich opinii, poglądów i słupków w sondażach są ludzie, którzy potrzebują tych zmian, aby żyć godnie i bezpiecznie. Są to aspekty, które nie powinny być przedmiotem dyskusji, a priorytetem w tworzeniu realnej zmiany” – komentuje Julia Kata z Fundacji Trans-Fuzja.

Polska na tle Europy

W tym roku na podium znalazły się następujące kraje: Hiszpania, Malta i Islandia, natomiast ostatnie w Europie są: Rosja, Azerbejdżan i Turcja. Hiszpania osiągnęła najwyższy wynik w Europie, detronizując Maltę, która utrzymywała się na pierwszym miejscu od 10 lat. 

Wśród państw Unii Europejskiej, najgorsze wyniki osiągnęły Bułgaria i Rumunia. W porównaniu do roku ubiegłego, Bułgaria spadła o dwa miejsca w rankingu (jeśli chodzi o kraje UE o jedno, plasując się za Polską). To wynik ograniczania wolności zrzeszania się w wyniku działań operacyjnych. Podobnie jak w Polsce, orzeczenia sądów europejskich w tych krajach nie są implementowane. 

Tegoroczny ranking ILGA-Europe pokazuje jednoznacznie, że prawa nie są dane raz na zawsze. Dochodzenie do władzy przez autorytarne, prawicowe ugrupowania na całym kontynencie stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla walki o większą ochronę prawną i równość, ale też dla dotychczasowych gwarancji. 

– Tegoroczna Rainbow Map opowiada jednocześnie dwie historie. Jedną o prawdziwej odwadze – w Hiszpanii, na salach sądowych i wśród osób liderskich, które decydują się stanąć po stronie swoich społeczności, zamiast czynić z nich kozły ofiarne. Drugą o rzeczywistym i narastającym zagrożeniu, którego nie można lekceważyć. Pytanie, na które każdy rząd w Europie musi teraz odpowiedzieć, brzmi: częścią której z tych historii chce być – podsumowała Katrin Hugendubel, zastępczyni osoby dyrektorskiej, ILGA Europe.

Ranking z ramienia Polski konsultowany był przez trzy organizacje eksperckie w Polsce: Fundację Trans-Fuzja, Stowarzyszenie Tranzycja.pl oraz Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii. Tęczową mapę i wyniki rankingu opracowała międzynarodowa organizacja ILGA-Europe.

Więcej informacji o rankingu na: https://rainbowmap.ilga-europe.org/.

„Noś z dumą, wspieraj sercem!” – rusza akcja Tęczowa wstążka

Czy wiesz, że 17 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii, Interfobii i Transfobii (IDAHOBIT)? Właśnie z tej okazji inaugurujemy pierwszą polską edycję Tęczowej wstążki! Uczyńmy z tego małego gestu wielką tradycję, sprzeciwiając się dyskryminacji i uprzedzeniom

 

Dlaczego warto nosić Tęczową wstążkę?

Każda przypięta wstążka zmienia przestrzeń, w której żyjemy. Pokazując, że bliskie są nam wartości Tęczowej wstążki, wspólnie sprzeciwiamy się postawom pełnym nienawiści. Budujemy świat, w którym standardem jest wzajemny szacunek.

Z badań wynika, że znaczna część społeczności LGBT+ wciąż ukrywa swoją tożsamość w pracy, a prawie połowa doświadcza dyskryminacji w różnych obszarach życia. W tym kontekście Tęczowa wstążka staje się czymś więcej niż ozdobą – to jasny znak wsparcia. To także sposób na wyrażenie „Jestem częścią społeczności LGBT+” lub „Jestem osobą sojuszniczą”, bez użycia ani jednego słowa. Nosząc Tęczową wstążkę wybierasz równość, bezpieczeństwo, godność i wolność wszystkich osób LGBT+. To symbol solidarności, którym przeciwstawiamy się dyskryminacji i nienawiści.

Powodów, by przypiąć wstążkę, jest wiele – każdy i każda z nas może mieć swój własny. Jaki jest Twój?

 

 

Dołącz do naszej kampanii i przypnij Tęczową wstążkę w geście solidarności z osobami LGBT+! Dowiedz się więcej na stronie Tęczowej wstążki: www.teczowawstazka.pl.

 

Kampania Tęczowa wstążka została zainicjowana przez organizację Saplinq o.z. ze Słowacji i jest prowadzona także w Czechach.

 

Akcja została objęta matronatem medialnym radia TOK FM. 

Organizacje wzywają Donalda Tuska do wykonania wyroków w sprawie małżeństw jednopłciowych

Ponad 100 organizacji społecznych, grup nieformalnych, kolektywów, samorządów zawodowych oraz osób działających na rzecz praw człowieka podpisało list otwarty przygotowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Sygnatariusze i sygnatariuszki wzywają premiera Donalda Tuska oraz jego rząd do pełnego wykonania wyroków sądów dotyczących transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych.

Czytaj list otwarty

Chodzi o wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (II OSK 216/21) w sprawie odmowy dokonania transkrypcji aktu małżeństwa Mateusza i Jakuba. W tej sprawie NSA zwrócił się o wykładnię prawa unijnego do TSUE, które w listopadzie 2025 roku nakazało dokonanie transkrypcji, powołując się na swobodę przemieszczania się, pobytu i ochrony życia rodzinnego. NSA 20 marca zobowiązał kierownika USC w Warszawie do dokonania transkrypcji w ciągu 30 dni.

Rząd w impasie

Dziś wykonanie tego wyroku utknęło w polityczno-prawnym impasie. Z jednej strony minister Krzysztof Gawkowski przygotował rozporządzenie, które umożliwiłoby wykonanie orzeczenia. Z drugiej zaś, minister Marcin Kierwiński oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wskazują, że realizacja wyroku wymaga daleko idących zmian ustawowych.

W tle całej sprawy pozostaje stanowisko premiera Donalda Tuska, który w jednym z wywiadów stwierdził, że należy poczekać na uchwalenie i podpisanie przez prezydenta ustawy o statusie osoby najbliższej. Tymczasem takie rozwiązanie nie odpowiada istocie wyroków TSUE i NSA. Umowa o statusie osoby najbliższej nie zmienia stanu cywilnego, a sednem orzeczeń jest to, że Polska ma uznać w swoich rejestrach, że osoby, które zawarły małżeństwo za granicą, są małżeństwem także w świetle polskiego prawa. Dotyczy to Mateusza i Jakuba, jak i wielu innych par.

Praworządność nie jest opcją

Autorzy listu podkreślają, że pojawiające się w przestrzeni publicznej sygnały o możliwym ograniczeniu wykonania wyroku do pojedynczego przypadku lub w zawężonym zakresie nie są zwykłym sporem politycznym. To kwestia fundamentalna dla funkcjonowania państwa prawa. Praworządność oznacza, że władza działa na podstawie i w granicach prawa, a prawomocne wyroki sądów są wykonywane. Państwo nie może traktować ich wybiórczo w zależności od bieżącej kalkulacji politycznej.

Sygnatariusze przypominają, że w ostatnich latach rządów prawicy pojęcie praworządności zostało poważnie wypaczone. Mimo to sama idea pozostała ważnym punktem odniesienia dla społeczeństwa i była jedną z sił mobilizujących wyborców w wyborach 15 października 2023 roku. Obecna koalicja rządząca zapowiadała powrót do standardów państwa prawa, w tym szacunku dla sądów, legalizmu i wykonywania wyroków zarówno krajowych, jak i europejskich. W tym zobowiązaniu nie ma wyjątków.

Spór o wykonanie wyroku NSA i TSUE nie jest debatą polityczną, lecz testem dla państwa prawa. Jeśli rząd zaczyna rozważać, czy i jak wykonać prawomocne orzeczenie, to podważa fundamenty własnego działania. Praworządność nie może być warunkowa ani zależna od bieżących sporów w rządzie. Obowiązkiem państwa jest wykonanie wyroku, nie jego reinterpretacja – mówi Przemek Walas, kierownik programowy w KPH. 

Niebezpieczny precedens

Organizacje alarmują, że podważanie lub ograniczanie skutków wyroków w sprawach dotyczących osób LGBT+ tworzy groźny precedens. Jeśli praworządność przestaje obowiązywać w jednej sprawie, przestaje obowiązywać w ogóle. Taka praktyka oznaczałaby w istocie akceptację dla działań, które w poprzednich latach podważały niezależność sądów i fundamenty demokracji.

Sygnatariusze wzywają Prezesa Rady Ministrów do pełnego wykonania wyroków TSUE i NSA oraz do jasnego i publicznego przedstawienia planu ich wdrożenia na przyszłość. Podkreślają, że w demokratycznym państwie prawa rząd nie decyduje, które wyroki wykonać. Ma obowiązek wykonać je wszystkie.

Każdy głos ma znaczenie

To nie jest sprawa tylko jednej pary ani jednego wyroku. To moment, w którym każda osoba może jasno powiedzieć: praworządność nie podlega negocjacjom. Jeśli nie zgadzasz się na wybiórcze wykonywanie orzeczeń sądów, możesz wyrazić swój sprzeciw w prosty sposób, podpisując wezwanie. Twój podpis to sygnał, że oczekujesz od rządu działania zgodnego z prawem, a nie polityczną kalkulacją. Im więcej nas będzie, tym trudniej będzie ten głos zignorować. 

 

Podpisz formularz dla osób indywidualnych

 

****

 

List podpisali m.in.:

 

Akcja Demokracja

Amnesty International Polska

Fundacja dla Polski

Fundacja Feminoteka

Fundacja im. Stefana Batorego

Fundacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA

Fundacja Ocalenie

Fundacja Panoptykon

Fundacja Res Publica

Fundacja Wolne Sądy

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Kampania Przeciw Homofobii

Komitet Obrony Demokracji

Naczelna Rada Adwokacka

Ogólnopolski Strajk Kobiet

Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris

Związek Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć

Żydowskie Stowarzyszenie Czulent

 

 

Artykuł „Tęczowe tacierzyństwo” w najnowszym numerze „Repliki”

Aby zostać rodzicem poprzez surogację, trzeba przejść skomplikowany proces, w którym biorą udział przyszli rodzice, dawczyni komórki jajowej, surogatka i oczywiście dziecko. Na szczęście w Polsce pojawiają się pierwsze inicjatywy, które mają pomóc potencjalnym ojcom w założeniu rodziny

5 marca br. odbyło się pierwsze w Polsce spotkanie dotyczące tęczowego rodzicielstwa queerowych ojców i mężczyzn* organizowane przez Men Having Babies (MHB) I Kampanię Przeciw Homofobii.

Men Having Babies to międzynarodowa organizacja non-profit, która pomaga przyszłym rodzicom w wyborze bezpiecznych i etycznych opcji tacierzyństwa, w tym surogacji, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i mieście Meksyk. MHB oferuje pomoc finansową i wiele cennych informacji, z których mogą skorzystać także queerowi mężczyźni w Polsce planujący potomstwo.

Jednymi z kluczowych inicjatyw MHB są konferencje, takie jak ta, która odbędzie się w Berlinie między 8 a 10 maja 2026 r. Osoby uczestniczące będą miały okazję zdobyć wiedzę z zakresu prawa – na przykład przepisów dotyczących surogacji właśnie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i mieście Meksyk. Będą również mogły dołączyć do grup dyskusyjnych poświęconych konkretnym krajom i porozmawiać z osobami prawniczymi. W tej edycji konferencji w Berlinie po raz pierwszy pojawi się także przestrzeń poświęcona sytuacji prawnej w Polsce.

Program konferencji uzupełniają panele dyskusyjne poświęcone osobistym doświadczeniom ojców, surogatek, osób eksperckich, a w niektórych przypadkach także młodych ludzi wychowanych w tęczowych rodzinach (zapewnione zostanie tłumaczenie symultaniczne w języku polskim).

– Oczywiście część tych informacji jest również dostępna w internecie, ale większość wyników wyszukiwania to reklamy. Wierzymy w wartość fachowych porad i spotkań na żywo. Prawdziwe zrozumienie wynika z wymiany osobistych doświadczeń na tematy dotyczące ojcostwa i wszystkiego, co się z nim wiąże – wyjaśnia Ron Poole-Dayan, dyrektor MHB (na zdjęciu).

MHB kładzie również duży nacisk na kontekst społeczny. Poole-Dayan podkreśla, że wiele uprzedzeń wobec queerowych ojców ma mniej wspólnego z orientacją seksualną, a więcej z tradycyjnymi wzorcami ról społecznych.

– Dla niektórych osób para mężczyzn* pełniących rolę opiekuńczych rodziców nadal wydaje się czymś niezrozumiałym. Jednak badania wykazały, że to nie płeć rodziców decyduje o dobrym samopoczuciu dziecka, ale stabilność, ciepło i wsparcie – komentuje dyrektor MHB.

Na wydarzeniu, które odbyło się w Warszawie, pojawiły się dziesiątki osób. Padały pytania zarówno o praktyczne, jak i prawne kwestie dotyczące posiadania dzieci przez pary mężczyzn w Polsce.

W trakcie spotkania głos zabrały także osoby przedstawicielskie KPH, które opowiadały o swoich programach nakierowanych na tęczowe rodzicielstwo – „Pride & Parent” oraz „Równe Rodziny”. Ich celem jest tworzenie przestrzeni dla par jednopłciowych wychowujących dzieci w Polsce oraz wsparcie w planowaniu rodziny.

Miko Czerwiński, osoba dyrektorska KPH, tuż po zakończeniu wydarzenia relacjonowałx:

Wieczór był nie tylko przepełniony wiedzą, ale też prawdziwie wzruszający. Na spotkanie przyszły pary mężczyzn, które mają dzieci i mieszkają w Polsce, chętnie dzieląc się swoją historią. Historią akceptacji ze strony społeczności lokalnej i sieci wzajemnej pomocy, które budują razem z innymi rodzinami.

Zarówno KPH, jak i MHB nie mają wątpliwości – ruch tęczowych rodzin w Polsce jest żywy i stale się rozwija, a coraz więcej par dostrzega, że pomimo regresywnego prawa założenie rodziny jest dla nich możliwe.

***

Więcej informacji o działaniach Men Having Babies na tej stronie

Informacje na temat tegorocznej konferencji w Berlinie pod linkiem

Więcej o programie „Równe Rodziny” KPH tutaj

Na stronie KPH można pobrać e-book „Pride & Parent – tęczowe rodzicielstwo w Polsce”

Mężczyźni* – termin ten jest szeroki i obejmuje każdą osobę, która – w tym kontekście – odnajduje się w roli ojca lub rodzica męskiego i chce budować rodzinę w oparciu o te doświadczenia.

Tekst znajdziesz w 120. numerze Magazynu „Replika”. Zamów prenumeratę lub pojedynczy numer.

Artykuł „To też nasze miasto” w najnowszym numerze „Repliki”

O tęczowych inicjatywach słyszę, że są kontrowersyjne. I właśnie dlatego widoczność osób LGBT+ w naszym mieście jest tak ważna – mówi Natalia Wójcik, prezeska stowarzyszenia Tychy Osiedle Q

Powiedzieć głośno, że to także nasze miasto, wymaga od osób queerowych ogromnej odwagi – tym większej, im mniejsza jest miejscowość. Nawet w Tychach, wcale nie tak małych, bo zamieszkiwanych przez około 120 tys. osób, do czasu powstania Tychy Osiedle Q w 2024 r. osoby LGBT+ były po prostu niewidoczne. A niewidoczność sprawia, że zwykły, tęczowy koc rozłożony w parku staje się powodem do gróźb, jak przydarzyło się Natalii Wójcik.

Natalia Wójcik. Fot. Agata
Krawczyk, Tychy Osiedle Q

Gesty takie jak wzięcie partnerki za rękę, nad którymi osoby w dużych miastach być może rzadziej się zastanawiają, u nas są statementem, który wiąże się z ryzykiem – mówi Wójcik i dodaje: W Tychach jesteśmy jedną z dosłownie kilku par jednopłciowych, które się na to decydują. A przecież jest nas znacznie więcej.

Widać to po liczbie zainteresowanych spotkaniami kulturalnymi, które organizują Tychy Osiedle Q. Na jednym z nich gościł Piotr Jacoń, dziennikarz TVN24, ojciec kobiety transpłciowej oraz autor książek „My, trans” i „Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko”. W wydarzeniu uczestniczyły dziesiątki osób, a dla wielu z nich było to pierwsze zderzenie z tematem transpłciowości czy queerowości w ogóle. Osoby queerowe z kolei po raz pierwszy mogły poczuć, że nie są same.

Tę i inne inicjatywy na rzecz społeczności LGBT+ w miejscowościach do 250 tys. osób wspiera Kampania Przeciw Homofobii w ramach projektu grantowego „Wspólnymi siłami”, który w tym roku ma już swoją trzecią edycję. Na przestrzeni niemal dekady we wszystkich programach grantowych – m.in. „Razem możemy więcej”, „Beyond borders” czy „W drodze po równość” – KPH przekazała już łącznie ponad milion złotych.

Magdalena Więch. Fot. KPH

– Po sukcesie poprzednich edycji programu widzimy, jak duży wpływ może mieć nasze wspólne działanie. Udało nam się wesprzeć wiele ważnych, lokalnych inicjatyw oraz stworzyć wartościową przestrzeń do współpracy – komentuje Magdalena Więch, koordynatorka ds. wsparcia ruchu LGBT+ w KPH.

Działań wspieranych przez KPH w całej Polsce jest wiele. Przykład? Dzięki grantowi „Wspólnymi siłami”, 24–25 kwietnia 2026 r. w Kamienicy Naujackiej MOK w Olsztynie po raz trzeci odbędą się Olsztyńskie Dni Widoczności Osób Transpłciowych i Niebinarnych TransAtlantyk, tworzone przez działającą od 2022 r. fundację CzuliMy.

Katarzyna Grabia. Fot. Fundacja
CzuliMy

– To spotkania otwarte, oczywiście prowadzone w dużej mierze przez osoby transpłciowe czy niebinarne, ale poruszamy przy tym tematy uniwersalne. Prawa człowieka dotyczą nas wszystkich, podobnie jak potrzeba wyrażania miłości i bycia kochanym – stwierdza prezeska zarządu CzuliMy oraz psycholożka, seksuolożka i psychoterapeutka Katarzyna Grabia.

CzuliMy na co dzień zajmuje się inicjowaniem oraz realizowaniem działań na rzecz zdrowia psychicznego, fizycznego i edukacji seksualnej. Promuje też aktywność obywatelską, w tym budowanie postaw tolerancji i równości, czy dialogu społecznego.

– Podczas pracy jako psycholożka i nauczycielka wychowania do życia w rodzinie w jednej z podolsztyńskich szkół, dostrzegłam – podobnie jak Natalia Juralewicz, członkini zarządu CzuliMy i również pedagożka – ogromną potrzebę wsparcia psychologicznego dla młodych osób, które dopiero się rozwijają i poszukują swojej tożsamości płciowej czy orientacji seksualnej. Nie wiedziałyśmy, dokąd je odesłać, by mieć pewność, że zostaną potraktowane poważnie i zgodnością – wspomina Grabia.

W odpowiedzi na tę lukę fundacja uruchomiła konsultacje terapeutyczne. Zainteresowanie przerosło oczekiwania założycieli_ek i w półtorej miesiąca zapełniły się wszystkie miejsca.

Magdalena Więch z KPH: Właśnie dlatego chcemy powiedzieć wszystkim osobom LGBT+ w całej Polsce: widzimy was i zrobimy wszystko, by dostrzegła was także reszta społeczeństwa. Dla waszej godności, bezpieczeństwa i szczęścia.

Program „Wspólnymi siłami” realizowany jest dzięki wsparciu CD PROJEKT RED.

Tekst znajdziesz w 120. numerze Magazynu „Replika”. Zamów prenumeratę lub pojedynczy numer.

Na jednej parze się nie skończy. Rząd musi uznać kolejne małżeństwa [OPINIA KPH]

Mija niemal miesiąc od przełomowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zobowiązał państwo polskie do dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa Mateusza i Jakuba. Od tamtej pory zapadają kolejne wyroki, wnioski o transkrypcję spływają do urzędów, a rząd próbuje ograniczyć skutki tej decyzji.

Przełomowe orzeczenie NSA z 20 marca nie pojawiło się w próżni – już wcześniej, po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada, było jasne, że Polska będzie musiała odnotowywać w rejestrach stanu cywilnego małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych państwach UE.

NSA jednoznacznie wskazał, że brak dostosowanego systemu teleinformatycznego nie może być przeszkodą w wykonaniu tego obowiązku. To ważne, bo dziś bez odpowiedniego rozporządzenia Ministra Cyfryzacji i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, urzędnicy napotykają techniczne bariery przy próbie dokonania transkrypcji.

Chocholi taniec rządu

Choć projekt rozporządzenia był gotowy już w lutym, nie wszedł w życie. Powodem są napięcia wewnątrz rządu. Jak wynika z doniesień medialnych OKO.press, przyjęto strategię ograniczenia skutków wyroku wyłącznie do jednej pary – Mateusza i Jakuba – bez rozszerzania tego rozwiązania na inne małżeństwa jednopłciowe.

To podejście bezpośrednio wiąże się z oporem części rządu, reprezentowanej m.in. przez Marcina Kierwińskiego, ministra MSWiA, oraz Macieja Berka, który odpowiada za efektywność rządu. Nie bez wpływu na prace rządu pozostaje także opór Władysława Kosiniaka-Kamysza i pozostałych ministrów
z PSL.

Za główną przyczynę podają potencjalny chaos prawny, który transkrypcja miałaby rzekomo spowodować. W narracji części rządu słychać obawy, że uznanie małżeństw jednopłciowych w rejestrach państwowych przełoży się na realne korzystanie z ich praw.

Jednak w tle tych argumentów wyraźnie widać kalkulację polityczną i strach przed reakcją bardziej konserwatywnego elektoratu i ewentualnym wzmocnieniem poparcia dla ugrupowań prawicowych. Rządowa strategia „jednego przypadku” szybko okazała się nierealna.

Wyrok NSA wyznaczył bowiem kierunek dla kolejnych spraw. Sądy administracyjne w Olsztynie i Gorzowie Wielkopolskim uchyliły już decyzje odmawiające transkrypcji w podobnych przypadkach, uznając tym samym prawo tych par do uznania ich zagranicznego małżeństwa w Polsce.

To już nie jest spór o jedną decyzję administracyjną. To test wiarygodności państwa i jego zdolności do przestrzegania prawa, także wtedy, gdy jest to politycznie trudne – mówi Przemek Walas, kierownik programowy w Kampanii Przeciw Homofobii.

Na rozstrzygnięcia czekają kolejne pary. Pod koniec kwietnia i na początku maja zapadną następne wyroki. W międzyczasie setki osób złożyły wnioski o transkrypcję i oczekują na decyzje urzędów stanu cywilnego. To oznacza, że w najbliższych tygodniach problem przestanie dotyczyć jednej pary, a stanie się systemowym wyzwaniem dla całego państwa.

Decyzja należy do premiera

Kluczowa pozostaje decyzja premiera. Jeśli deklaracje o przywracaniu praworządności mają być traktowane poważnie, wykonanie wyroków TSUE i NSA jest obowiązkiem, a nie wyborem politycznym. Niewykonywanie wyroków Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest decyzją neutralną ani „techniczną”, a prostą drogą do uruchomienia procedury naruszeniowej, a w dalszej kolejności do bardzo konkretnych konsekwencji finansowych dla Polski.

Doświadczenie Węgier pokazało wyraźnie, że ignorowanie prawa unijnego kończy się nie tylko napięciami politycznymi, lecz także realnymi stratami gospodarczymi i ograniczeniem dostępu do środków europejskich.

Rząd Donald Tusk ma pełną świadomość tych ryzyk, dlatego tym trudniej zrozumieć, dlaczego w tej sprawie wciąż dominuje strategia zwlekania zamiast jednoznacznej decyzji o wykonaniu prawa – dodaje Walas.

To już nie jest spór o jedną decyzję administracyjną. To test wiarygodności państwa i jego zdolności do przestrzegania prawa, także wtedy, gdy jest to politycznie trudne.

Zawarł_ś związek małżeński za granicą i planujesz jego transkrypcję w Polsce?
Nie czekaj, pobierz wniosek i złóż go w dowolnym USC!
POBIERAM

Dlaczego ustawa o statusie osoby najbliższej nie realizuje wyroku TSUE dotyczącego transkrypcji małżeństw? [OPINIA KPH]

Prace nad rządowym projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zbiegły się w czasie z przełomowym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r., dotyczącym transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. W debacie publicznej i wśród polityków_czek pojawiły się tendencje do łączenia tych wątków i wskazywania, że przecież ustawa rozwiąże problem transkrypcji. Otóż nie, nie rozwiąże. 

 

Ustawa nie mówi o transkrypcji

Przypomnijmy, że w poprzedniej wersji aktualnie procedowanej ustawy, czyli rządowym projekcie ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich, rzeczywiście pojawiła się możliwość złożenia przez małżeństwa osób tej samej płci oświadczenia, by ich małżeństwo zawarte za granicą miało taki sam skutek, jak związek partnerski zawarty w Polsce. Jednak obecny projekt takiego rozwiązania nie przewiduje.

Co więcej, w art. 6. pkt 5. nowej wersji ustawy jest napisane jasno, że osoby pozostające w związku małżeńskim albo które są stronami umowy, albo osoby pozostające w innym związku zawartym w celu wspólnego pożycia zgodnie z prawem innego niż Rzeczpospolita Polska państwa, który w świetle prawa polskiego nie jest uznawany za małżeństwonie mogą zawrzeć umowy o wspólnym pożyciu

Czyli niezależnie od tego, czy jesteście w związku partnerskim, czy zawarłyści_liście za granicą małżeństwo, nie będziecie mogli_ły zawrzeć umowy o wspólnym pożyciu i cieszyć się skromnymi uprawnieniami z ustawy. Przy okazji zwróćmy uwagę, że samo wejście w życie ustawy jest trudne do określenia w czasie. Mimo deklaracji rządu, że sprawa będzie procedowana sprawnie, drugie posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej odbyło się ponad miesiąc po poprzednim ze względu m.in. na obszerne uwagi biura legislacyjnego.

 

Potrzebne rozporządzenie Ministra Cyfryzacji 

Skoro procedowana w parlamencie ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu nie dotyczy kwestii transkrypcji, rząd słusznie kontynuuje prace nad rozporządzeniem Ministra Cyfryzacji w zakresie wzorów aktów stanu cywilnego. Rozporządzenie to zmienia wzór formularzy dotyczących małżeństwa poprzez zastąpienie słów  „mąż” i  „żona” słowami  „małżonek 1” oraz  „małżonek 2”, co nie tylko usprawni transkrypcję, ale również ujednolici rozporządzenie z ustawą. Dlatego tym bardziej dziwi pogląd Ministerstwa Obrony Narodowej wyrażony na etapie uzgodnień międzyresortowych projektu, zgodnie z którym rozporządzenie powinno być procedowane dopiero po wejściu w życie ustawy. 

Opinia dostępna na stronie Rządowego Centrum Legislacji

 

Transkrypcja możliwa niezależnie od rozporządzenia

Na koniec, przypominamy, że niezależnie od etapu prac nad rozporządzeniem i wejścia w życie ustawy, transkrypcja aktów małżeństwa może być, teoretycznie, dokonywana już teraz. W uzasadnieniu wyroku z dnia 20 marca 2026 r., Naczelny Sąd Administracyjny wskazał wprost, że brak odpowiedniego formularza nie może być podstawą odmowy dokonania transkrypcji:  „Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego wymagania natury formalno-technicznej, związane z wprowadzeniem zagranicznego aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego i w konsekwencji wydawaniem odpisów, zawarte w aktach prawnych rangi podustawowej, nie mają mocy prawnej mogącej kształtować status prawny osób podlegających ujawnieniu w rejestrze stanu cywilnego”. 

Zapoznaj się z wyrokiem i uzasadnieniem

Podsumowując, w Polsce toczą się obecnie prace nad rozporządzeniem (na etapie rządowym) oraz nad ustawą (na etapie parlamentarnym). Jednocześnie, zgodnie z orzeczeniem NSA, transkrypcji można dokonywać już teraz, bez konieczności czekania” na odpowiedni formularz, chociaż na pewno wejście w życie rozporządzenia znacząco ułatwi i usprawni pracę urzędów. Z kolei sam projekt ustawy o statusie osoby najbliższej nie dotyczy w ogóle kwestii transkrypcji, a osoby pozostające w związkach małżeńskich lub partnerskich pozbawia możliwości zawarcia umowy o wspólnym pożyciu.

 

Zawarł_ś związek małżeński za granicą i planujesz jego transkrypcję w Polsce?
Nie czekaj, pobierz wniosek i złóż go w dowolnym USC! 

POBIERAM

 

Za nami drugie posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej ws. statusu osoby najbliższej

Komisja po raz kolejny przyjrzała się projektom ustaw dotyczących statusu osoby najbliższej. Co wydarzyło się w trakcie posiedzenia?

Trzymamy rękę na pulsie

Dziś, 13 kwietnia, Komisja Nadzwyczajna zajęła się rządowym projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, co poprzedza prace nad przepisami wprowadzającymi, które zaplanowane są na kolejne posiedzenie.

Kampania Przeciw Homofobii od początku monitoruje prace nad ustawą. Jeszcze przed radykalnymi autopoprawkami rządu, KPH wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi złożyła uwagi w toku konsultacji publicznych (jeszcze wtedy do projektu ustawy o związkach partnerskich). Gdy ustawa o statusie osoby najbliższej trafiła do Sejmu, a następnie do Komisji parlamentarnej, uczestniczyliśmy w jej posiedzeniu. 

Przeczytaj o pierwszym posiedzeniu Komisji

Stanowisko przed posiedzeniem 

Przed dzisiejszym spotkaniem, wysłaliśmy do Komisji opinię KPH dotyczącą ustawy, w której zwracaliśmy uwagę m.in. na to, że:

  • projekt ustawy uniemożliwia zawarcie umowy osobom pozostającym w związkach partnerskich zawartych za granicą;
  • projektowana procedura rozwiązania umowy poprzez jednostronne oświadczenie zagraża trwałości związków i może prowadzić do nadużyć; 
  • istnieje ryzyko nieświadomości utraty prawa do zachowku w przypadku zmiany testamentu przez stronę umowy i niepoinformowania o tym skutecznie drugiej strony; 
  • problem stanowi całkowite pominięcie bezpieczeństwa dzieci wychowywanych w rodzinach tworzonych przez osoby zawierające umowę o wspólnym pożyciu.

Zapoznaj się z treścią stanowiska

– Na projekt ten czeka wiele osób, wiele par żyjących w związkach nieformalnych, w tym jednopłciowym – powiedziała Sekretarzyni Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Katarzyna Kotula, która zabrała głos na początku posiedzenia.

W dalszej części swojej wypowiedzi wskazała, iż projekt ten jest konsensusem politycznym i stanowi „rozsądny kompromis”, dlatego też znajdzie poparcie większości parlamentarnej, a jednocześnie zapewni minimalną ochronę dla osób żyjących w związkach nieformalnych. 

Podczas dzisiejszego posiedzenia omawiane były po kolei wszystkie przepisy projektu ustawy, a obserwacje zawarte w stanowisku KPH zostały przedstawione przez osoby z zespołu rzeczniczego Stowarzyszenia – Mateusza Trzaskę i Annamarię Linczowską. Nasze uwagi nie były jedynymi zgłoszonymi w przedmiocie projektu ustawy. Wartościowe wnioski przedstawiły również m.in. przedstawicielki i przedstawiciel Krajowej Rady Notarialnej, Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Amnesty International Polska oraz Biura Legislacyjnego. 

W poszczególnych wypowiedziach zwracano uwagę na hybrydowy charakter wprowadzanej regulacji, którą przedstawiciel Biura Legislacyjnego określił jako rozwiązanie „z zakresu prawa prywatnego” (nie rodzinnego), a także na wątpliwości, czy projekt spełnia standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Co istotne, Katarzyna Kotula wyjaśniała, że zamknięcie możliwości skorzystania z umowy dla osób, które zawarły związek małżeński za granicą, wynika z konieczności rozdzielenia transkrypcji od materii regulowanej umową, nie odnosząc się jednocześnie do wykluczenia osób żyjących w zawartych za granicą związkach partnerskich, nieuznawanych w Polsce.

Wybrzmiały także – zbieżne z naszymi uwagami – głosy dotyczące braku możliwości skutecznej weryfikacji przez notariusza_kę przesłanek niedopuszczalności zawarcia umowy. Jak wskazała zastępczyni prezesa Krajowej Rady Notarialnej, Magdalena Arendt, właściwszą formą byłoby złożenie stosownego oświadczenia do protokołu. Komisja przyjęła m.in. poprawkę wiceprzewodniczącej Katarzyny Ueberham, wydłużając okres ważności zapewnienia do trzech miesięcy (zamiast jednego, jak w projekcie), co odpowiada uwagom zgłaszanym przez KPH i Biuro Legislacyjne.

Po posiedzeniu Prezydium Komisji ustali termin kolejnego posiedzenia, na którym, prawdopodobnie, procedowany będzie projekt ustawy wprowadzającej.