Wesprzyj KPH

Są już podpisy obu ministrów pod rozporządzeniem dotyczącym transkrypcji!

Rozporządzenie umożliwiające transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych zostało dziś podpisane przez ministrów Krzysztofa Gawkowskiego i Marcina Kierwińskiego. Oznacza to koniec wielomiesięcznego impasu wewnątrz rządu.

To pierwszy, realny krok do systemowego wykonywania wyroków sądów oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawach uznawania małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą.

Nowe przepisy w praktyce dają możliwość wprowadzenia do polskiego rejestru aktu małżeństwa dwóch kobiet albo dwóch mężczyzn. Dotychczas było to technicznie blokowane przez system rejestrów państwowych, który pozwalał wyłącznie na konfigurację kobieta-mężczyzna. Rozporządzenie zmienia wzór aktu małżeństwa i sposób konfiguracji danych w systemie, dzięki czemu urzędnicy będą mogli dokonać transkrypcji zgodnie z wyrokami sądów administracyjnych oraz TSUE.

“Dzisiejszy sukces zmiany prawnej zawdzięczamy dekadom pracy osób aktywistycznych i prawniczych, oraz parom, które cały czas wierzyły i walczyły o to, by ich małżeństwa były uznawane. To ważny krok do równości małżeńskiej w Polsce” – mówi Miko Czerwiński, osoba dyrektorska Kampanii Przeciw Homofobii. 

Koniec improwizacji

Pierwsze transkrypcje zostały już wykonane w Warszawie i we Wrocławiu, mimo że system rejestrów państwowych nie był jeszcze dostosowany do nowych rozwiązań. Urzędnicy działali na podstawie indywidualnych instrukcji przygotowanych we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji. 

Podpisanie rozporządzenia oznacza, że setki par, które są małżeństwami, doczekają się rozpatrzenia swoich spraw w urzędach stanu cywilnego. Część tego typu postępowań była dotąd zawieszana, a część kończyła się odmowami, które trafiały do sądów administracyjnych. Teraz urzędy otrzymają podstawę techniczną i organizacyjną do prowadzenia transkrypcji bez konieczności improwizowania procedur.

Choć podpisane rozporządzenie jest przełomem, system pozostaje niepełny. Wciąż nie rozwiązuje sytuacji osób niebinarnych, posiadających oznaczenie płci „X” w dokumentach, ani problemu transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe. Organizacje społeczne podkreślają jednak, że decyzja ministrów kończy okres politycznego przeciągania sprawy i daje szansę na pierwsze faktyczne uznanie przez państwo polskie małżeństw zawartych przez polskie pary za granicą.

KPH konsultuje nowy wzór aktów małżeństwa po transkrypcji. Ekspresowe tempo prac

14 maja Ministerstwo Cyfryzacji skierowało do konsultacji publicznych projekt rozporządzenia wicepremiera Gawkowskiego  wraz z nowym wzorem aktu stanu cywilnego. Znikają neutralne płciowo określenia “Małżonek 1” i “Małżonek 2”, które zastępują rubryki “Mężczyzna/Kobieta”. To efekt niedawnego wezwania Donalda Tuska do jak najszybszego umożliwienia transkrypcji

Przypomnijmy, że 16 stycznia Ministerstwo Cyfryzacji przedstawiło projekt rozporządzenia, które w momencie wejścia w życie miało umożliwić dokonywanie transkrypcji, czyli przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych. Rozporządzenie wprowadzałoby również nowy wzór aktu małżeństwa, w którym pojawiło się neutralne płciowo określenie “małżonek”. 

Jak uzasadniało Ministerstwo Cyfryzacji, rozporządzenie ujednoliciłoby nazewnictwo już stosowane w Ustawie o aktach stanu cywilnego, ale przede wszystkim miałoby wykonać orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które 25 listopada 2025 roku zobowiązało Polskę do dokonywania transkrypcji.

Propozycja ministra Krzysztofa Gawkowskiego spotkała się z ostrą reakcją części resortów, przede wszystkim tych, kierowanych przez ministrów z PSL, ale również MSWiA zgłosiło swoje zastrzeżenia. Główny zarzut dotyczył niekonstytucyjności regulacji w świetle art. 18 Konstytucji. Pojawiły się również argumenty, że taka zmiana powinna być wprowadzana w trybie ustawowym, a to oznaczałoby, że na końcu drogi legislacyjnej potrzebny byłby podpis prezydenta.

Wewnętrzny spór między MSWiA i resortem cyfryzacji wstrzymał pracę na kilka miesięcy. W międzyczasie – 20 marca – przed Naczelnym Sądem Administracyjnym zapadł przełomowy wyrok, który podtrzymał orzeczenie TSUE i nakazał dokonanie transkrypcji niezależnie od tego, czy polski rejestr stanu cywilnego umożliwia to, czy nie. NSA dał na wykonanie wyroku  30 dni, licząc od daty zwrotu aktów.

Zmiana potrzebna na wczoraj

Aktualnie w obiegu prawnym znajduje się już 7 rozstrzygnięć polskich sądów administracyjnych, które uchylają odmowne decyzje w sprawach o dokonanie transkrypcji. W obliczu upływającego czasu, a jednocześnie silnej presji organizacji społecznych na rząd, Ministerstwo Cyfryzacji przygotowało nowy projekt rozporządzenia. 

 

Czytaj więcej o naszym apelu

 

O tym, że sprawa jest pilna, świadczy fakt, że tym razem czas na konsultowanie, opiniowanie i uzgadnianie rozporządzenia wynosi jedynie 4 dni. To ekspresowe tempo jest wynikiem deklaracji, jaka ze strony Donalda Tuska padła 12 maja, wzywająca ministrów Gawkowskiego i Kierwińskiego do jak najszybszego zamknięcia prac nad rozporządzeniem umożliwiającym transkrypcję. 

“Zobowiązuję pana ministra Gawkowskiego i pana ministra Kierwińskiego do pilnego i jak najszybszego ustalenia treści rozporządzenia, a parlamentarzystów wzywam do jak najszybszej pracy, tam, gdzie ustawy będą niezbędne, aby opisać konsekwencje tej decyzji” – mówił premier.

Zmiana, która otwiera transkrypcję

Wg nowego rozporządzenia urzędnik będzie mógł samodzielnie skonfigurować akt stanu cywilnego w modelu kobieta-mężczyzna, kobieta-kobieta i mężczyzna-mężczyzna. Taka konfiguracja ma na celu usunięcie problemu, z jakim mierzyli się urzędnicy, którzy na bazie aktualnego systemu starali się dokonywać transkrypcji. Wcześniej bowiem system ze względu nie zakodowaną w numerze PESEL płeć, nie pozwalał zarejestrować innej konfiguracji niż kobieta i mężczyzna.

W naszej ocenie zmiana zaproponowana przez premiera Gawkowskiego realizuje wyrok TSUE, ale przede wszystkim daje podstawę do ostrożnych założeń, że kilkaset polskich par doczeka się w końcu uznania swojego małżeństwa przez państwo polskie. Najważniejsze jest teraz, by jak najszybciej zakończyć prace legislacyjne, czego gwarancją będzie podpis min. Gawkowskiego i Kierwińskiego pod rozporządzeniemmówi Przemek Walas, kierownik programowy w KPH. 

Zapowiedzią, że tym razem prace legislacyjne pójdą sprawnie, jest już złożony przez min. Gawkowskiego podpis pod rozporządzeniem. Pierwotne vacatio legis również uległo skróceniu z 8 miesięcy do zaledwie 3. 

Co dalej? 

Wejście w życie rozporządzenia umożliwi oznaczenie w rejestrach stanu cywilnego informacji o małżeństwie zawartym przez parę jednopłciową poza granicami Polski. Już teraz w urzędach stanu cywilnego na rozpatrzenie czeka kilkaset wniosków. W przypadku części z nich proces ten został zawieszony , ale docierają do KPH również sygnały o decyzjach odmownych, które będą skarżone do wyższej instancji, czyli wojewodów.

Pierwsza transkrypcja zostanie przeprowadzona w USC dla m.st. Warszawy, gdzie w poniedziałek trafiły akta sprawy Mateusza i Jakuba Trojanów. Rafał Trzaskowski zapowiedział, że nie tylko niezwłocznie wykona wyrok NSA, ale także potwierdził, że stołeczny USC będzie dokonywał transkrypcji wszystkich aktów małżeństwa par jednopłciowych zawartych w krajach UE. 

O szczegółach technicznych pierwszej transkrypcji Rafał Trzaskowski opowiedział w trakcie briefingu prasowego w ratuszu. Instrukcję, jak dokonać czynności bez wsparcia systemu, przygotowano we współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji. 

Nadal nieidealny system binarny 

Należy zwrócić uwagę, że zaproponowane rozwiązanie bazuje na binarnym podziale płci. Oznacza to, że w momencie konieczności przeniesienia aktu małżeństwa zawartego przez osobę niebinarną, która w swoim dokumencie tożsamości ma oznaczenie płci w formie X, system nie pozwoli na dokonanie takiej czynności.

To okoliczność, która na tę chwilę nie jest brana pod uwagę przez resort cyfryzacji. Otwarte pozostaje również pytanie, czy na bazie nowego rozporządzenia będzie można również dokonać transkrypcji aktu urodzenia dziecka w sytuacji, gdy oboje rodziców jest tej samej płci. Mimo wyroku TSUE, polskie urzędy nadal odmawiają tej czynności, wymuszając na rodzicach wpisanie tylko jednego z nich do odpowiedniej rubryki. 

Polska po raz kolejny na szarym końcu. Znamy wyniki Rainbow Map & Index ILGA Europe 2026

W tęczowym rankingu ILGA Europe 2026 Polska zajęła trzecie od końca miejsce w Unii Europejskiej. „Awans” w porównaniu z rokiem ubiegłym to nie zasługa pozytywnych zmian prawnych, a postępującej degradacji praw osób LGBT+ w całej Europie

Publikowany co roku ranking i mapa przedstawiają sytuację prawno-polityczną osób LGBT+ w 49 krajach Europy. Polska ponownie nie otrzymała żadnego punktu w aż trzech kategoriach: rodzina, przeciwdziałanie przestępstwom z nienawiści oraz integralność cielesna osób interpłciowych.

W ubiegłym roku zajęła przedostatnie miejsce w UE, razem z Bułgarią. Należy podkreślić, że poprawa pozycji Polski nie wynika ze zdobycia dodatkowych punktów, tylko pogorszenia się ochrony prawnej osób LGBT+ w Bułgarii. Biorąc pod uwagę pozostałe kraje europejskie, Polska uplasowała się na tym samym jak w 2025 roku miejscu, czyli 39.

Rozmowy o projektach to za mało

Publikacja wyników tegorocznego tęczowego rankingu zbiega się z posiedzeniem sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. ustaw o statusie osoby najbliższej i umowie o wspólnym pożyciu oraz dyskusją polityczną o transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa. 

Kampania Przeciw Homofobii stoi na stanowisku, że dla zmiany naszej pozycji w rankingu same dyskusje i projekty ustaw to za mało i potrzebne są konkretne działania. Wejście w życie formalizacji związków osób tej samej płci lub faktyczne umożliwienie dokonania transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa przełożyłyby się na lepszy wynik Polski, a przede wszystkim na bezpieczeństwo żyjących w kraju par.

– Zmiana pozycji Polski w rankingu niestety nie jest skutkiem działań prawnych. Implementacja wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w zakresie prawnej ochrony i uznania związków osób tej samej płci czy przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści, a także faktyczne umożliwienie dokonywania transkrypcji związków małżeńskich zawartych za granicą przełożyłyby się na zyskanie przez Polskę punktów w rankingu. Tak się niestety nie stało. Nie mam jednak wątpliwości, że polskie społeczeństwo jest akceptujące i wbrew temu, co czasami słyszymy od polityków i polityczek, gotowe na prawo w europejskich standardach – komentuje wyniki rankingu Annamaria Linczowska, koordynatorka ds. rzecznictwa i działań prawnych w KPH. 

Podobnie jak w latach ubiegłych, tegoroczny ranking ILGA Europe bada obowiązujące prawo i praktykę jego stosowania. Nie dostarcza jednak informacji o postawach społecznych ani o poparciu dla progresywnych zmian prawnych. 

Droga do lepszego prawa

Tegoroczne wyniki pokazują obecną w państwach regionu tendencję do zawężania strefy wolności i swobód obywatelskich oraz ograniczania praw osób LGBT+. 

– Najnowszy ranking jest klarownym sygnałem, że i tak już bardzo ograniczone w Polsce prawa mogą ulec pogorszeniu dodaje Linczowska.

Szczególnie widać to w obszarze praw osób transpłciowych. Żadne działania nie zostały podjęte w kwestii ochrony praw osób transpłciowych przed dyskryminacją i praktykami konwersyjnymi, a także w kwestii depatologizacji transpłciowości w opiece zdrowotnej. Choć uchwała Sądu Najwyższego z 4 marca 2025 r. zmieniła procedurę uzgodnienia płci na nieprocesową, miało to jednak mniejszy wpływ na poprawę sytuacji osób transpłciowych niż mogłoby się wydawać: o zmianie oznaczenia płci nadal decydują sędziowie, stosując do tego arbitralne wymagania i często zmuszając osoby transpłciowe do naruszających intymność badań biegłych sądowych. 

Samo usunięcie wymogu pozywania własnych rodziców również może być nietrwałe: w ostatnich miesiącach do Trybunału Konstytucyjnego i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wpłynęły pytania dotyczące procedury uzgodnienia płci metrykalnej, co może podważyć ustanowiony uchwałą Sądu Najwyższego standard postępowania. Zdaniem organizacji pozarządowych, takie zagrożenia podkreślają to, na co osoby aktywistyczne zwracają uwagę od dawna: bez dobrej ustawy opartej na samostanowieniu, procedura może być relatywnie łatwo zmieniona i to na gorsze. 

– Gdyby rządząca koalicja chciała zrobić coś dla praw osób transpłciowych miałaby do tego szerokie możliwości, nawet z nieprzychylnym prezydentem: wydając wytyczne dla szkół, sądów i urzędów, włączając tematy związane z transpłciowością w program edukacji zdrowotnej, zapewniając refundację korekty płci. Rząd woli jednak udawać, że osoby trans nie istnieją – to gorzki żart, że jako społeczność zawdzięczamy więcej Zbigniewowi Ziobrze i jego zapytaniu do Sądu Najwyższego” – mówi Nina Kuta ze Stowarzyszenia Tranzycja.pl.

– Społeczność usłyszała już wystarczająco dużo obietnic wyborczych, które nie przełożyły się na realną poprawę sytuacji, co jasno obrazuje miejsce Polski w Rankingu. Świat polityki nadal stawia swoje wyniki wyborcze ponad wprowadzenie realnych, potrzebnych i kluczowych zmian, zapominając, że na końcu ich opinii, poglądów i słupków w sondażach są ludzie, którzy potrzebują tych zmian, aby żyć godnie i bezpiecznie. Są to aspekty, które nie powinny być przedmiotem dyskusji, a priorytetem w tworzeniu realnej zmiany” – komentuje Julia Kata z Fundacji Trans-Fuzja.

Polska na tle Europy

W tym roku na podium znalazły się następujące kraje: Hiszpania, Malta i Islandia, natomiast ostatnie w Europie są: Rosja, Azerbejdżan i Turcja. Hiszpania osiągnęła najwyższy wynik w Europie, detronizując Maltę, która utrzymywała się na pierwszym miejscu od 10 lat. 

Wśród państw Unii Europejskiej, najgorsze wyniki osiągnęły Bułgaria i Rumunia. W porównaniu do roku ubiegłego, Bułgaria spadła o dwa miejsca w rankingu (jeśli chodzi o kraje UE o jedno, plasując się za Polską). To wynik ograniczania wolności zrzeszania się w wyniku działań operacyjnych. Podobnie jak w Polsce, orzeczenia sądów europejskich w tych krajach nie są implementowane. 

Tegoroczny ranking ILGA-Europe pokazuje jednoznacznie, że prawa nie są dane raz na zawsze. Dochodzenie do władzy przez autorytarne, prawicowe ugrupowania na całym kontynencie stanowi poważne zagrożenie nie tylko dla walki o większą ochronę prawną i równość, ale też dla dotychczasowych gwarancji. 

– Tegoroczna Rainbow Map opowiada jednocześnie dwie historie. Jedną o prawdziwej odwadze – w Hiszpanii, na salach sądowych i wśród osób liderskich, które decydują się stanąć po stronie swoich społeczności, zamiast czynić z nich kozły ofiarne. Drugą o rzeczywistym i narastającym zagrożeniu, którego nie można lekceważyć. Pytanie, na które każdy rząd w Europie musi teraz odpowiedzieć, brzmi: częścią której z tych historii chce być – podsumowała Katrin Hugendubel, zastępczyni osoby dyrektorskiej, ILGA Europe.

Ranking z ramienia Polski konsultowany był przez trzy organizacje eksperckie w Polsce: Fundację Trans-Fuzja, Stowarzyszenie Tranzycja.pl oraz Stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii. Tęczową mapę i wyniki rankingu opracowała międzynarodowa organizacja ILGA-Europe.

Więcej informacji o rankingu na: https://rainbowmap.ilga-europe.org/.

„Noś z dumą, wspieraj sercem!” – rusza akcja Tęczowa wstążka

Czy wiesz, że 17 maja obchodzimy Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Bifobii, Interfobii i Transfobii (IDAHOBIT)? Właśnie z tej okazji inaugurujemy pierwszą polską edycję Tęczowej wstążki! Uczyńmy z tego małego gestu wielką tradycję, sprzeciwiając się dyskryminacji i uprzedzeniom

 

Dlaczego warto nosić Tęczową wstążkę?

Każda przypięta wstążka zmienia przestrzeń, w której żyjemy. Pokazując, że bliskie są nam wartości Tęczowej wstążki, wspólnie sprzeciwiamy się postawom pełnym nienawiści. Budujemy świat, w którym standardem jest wzajemny szacunek.

Z badań wynika, że znaczna część społeczności LGBT+ wciąż ukrywa swoją tożsamość w pracy, a prawie połowa doświadcza dyskryminacji w różnych obszarach życia. W tym kontekście Tęczowa wstążka staje się czymś więcej niż ozdobą – to jasny znak wsparcia. To także sposób na wyrażenie „Jestem częścią społeczności LGBT+” lub „Jestem osobą sojuszniczą”, bez użycia ani jednego słowa. Nosząc Tęczową wstążkę wybierasz równość, bezpieczeństwo, godność i wolność wszystkich osób LGBT+. To symbol solidarności, którym przeciwstawiamy się dyskryminacji i nienawiści.

Powodów, by przypiąć wstążkę, jest wiele – każdy i każda z nas może mieć swój własny. Jaki jest Twój?

 

 

Dołącz do naszej kampanii i przypnij Tęczową wstążkę w geście solidarności z osobami LGBT+! Dowiedz się więcej na stronie Tęczowej wstążki: www.teczowawstazka.pl.

 

Kampania Tęczowa wstążka została zainicjowana przez organizację Saplinq o.z. ze Słowacji i jest prowadzona także w Czechach.

 

Akcja została objęta matronatem medialnym radia TOK FM. 

Organizacje wzywają Donalda Tuska do wykonania wyroków w sprawie małżeństw jednopłciowych

Ponad 100 organizacji społecznych, grup nieformalnych, kolektywów, samorządów zawodowych oraz osób działających na rzecz praw człowieka podpisało list otwarty przygotowany przez Kampanię Przeciw Homofobii. Sygnatariusze i sygnatariuszki wzywają premiera Donalda Tuska oraz jego rząd do pełnego wykonania wyroków sądów dotyczących transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw jednopłciowych.

Czytaj list otwarty

Chodzi o wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (II OSK 216/21) w sprawie odmowy dokonania transkrypcji aktu małżeństwa Mateusza i Jakuba. W tej sprawie NSA zwrócił się o wykładnię prawa unijnego do TSUE, które w listopadzie 2025 roku nakazało dokonanie transkrypcji, powołując się na swobodę przemieszczania się, pobytu i ochrony życia rodzinnego. NSA 20 marca zobowiązał kierownika USC w Warszawie do dokonania transkrypcji w ciągu 30 dni.

Rząd w impasie

Dziś wykonanie tego wyroku utknęło w polityczno-prawnym impasie. Z jednej strony minister Krzysztof Gawkowski przygotował rozporządzenie, które umożliwiłoby wykonanie orzeczenia. Z drugiej zaś, minister Marcin Kierwiński oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wskazują, że realizacja wyroku wymaga daleko idących zmian ustawowych.

W tle całej sprawy pozostaje stanowisko premiera Donalda Tuska, który w jednym z wywiadów stwierdził, że należy poczekać na uchwalenie i podpisanie przez prezydenta ustawy o statusie osoby najbliższej. Tymczasem takie rozwiązanie nie odpowiada istocie wyroków TSUE i NSA. Umowa o statusie osoby najbliższej nie zmienia stanu cywilnego, a sednem orzeczeń jest to, że Polska ma uznać w swoich rejestrach, że osoby, które zawarły małżeństwo za granicą, są małżeństwem także w świetle polskiego prawa. Dotyczy to Mateusza i Jakuba, jak i wielu innych par.

Praworządność nie jest opcją

Autorzy listu podkreślają, że pojawiające się w przestrzeni publicznej sygnały o możliwym ograniczeniu wykonania wyroku do pojedynczego przypadku lub w zawężonym zakresie nie są zwykłym sporem politycznym. To kwestia fundamentalna dla funkcjonowania państwa prawa. Praworządność oznacza, że władza działa na podstawie i w granicach prawa, a prawomocne wyroki sądów są wykonywane. Państwo nie może traktować ich wybiórczo w zależności od bieżącej kalkulacji politycznej.

Sygnatariusze przypominają, że w ostatnich latach rządów prawicy pojęcie praworządności zostało poważnie wypaczone. Mimo to sama idea pozostała ważnym punktem odniesienia dla społeczeństwa i była jedną z sił mobilizujących wyborców w wyborach 15 października 2023 roku. Obecna koalicja rządząca zapowiadała powrót do standardów państwa prawa, w tym szacunku dla sądów, legalizmu i wykonywania wyroków zarówno krajowych, jak i europejskich. W tym zobowiązaniu nie ma wyjątków.

Spór o wykonanie wyroku NSA i TSUE nie jest debatą polityczną, lecz testem dla państwa prawa. Jeśli rząd zaczyna rozważać, czy i jak wykonać prawomocne orzeczenie, to podważa fundamenty własnego działania. Praworządność nie może być warunkowa ani zależna od bieżących sporów w rządzie. Obowiązkiem państwa jest wykonanie wyroku, nie jego reinterpretacja – mówi Przemek Walas, kierownik programowy w KPH. 

Niebezpieczny precedens

Organizacje alarmują, że podważanie lub ograniczanie skutków wyroków w sprawach dotyczących osób LGBT+ tworzy groźny precedens. Jeśli praworządność przestaje obowiązywać w jednej sprawie, przestaje obowiązywać w ogóle. Taka praktyka oznaczałaby w istocie akceptację dla działań, które w poprzednich latach podważały niezależność sądów i fundamenty demokracji.

Sygnatariusze wzywają Prezesa Rady Ministrów do pełnego wykonania wyroków TSUE i NSA oraz do jasnego i publicznego przedstawienia planu ich wdrożenia na przyszłość. Podkreślają, że w demokratycznym państwie prawa rząd nie decyduje, które wyroki wykonać. Ma obowiązek wykonać je wszystkie.

Każdy głos ma znaczenie

To nie jest sprawa tylko jednej pary ani jednego wyroku. To moment, w którym każda osoba może jasno powiedzieć: praworządność nie podlega negocjacjom. Jeśli nie zgadzasz się na wybiórcze wykonywanie orzeczeń sądów, możesz wyrazić swój sprzeciw w prosty sposób, podpisując wezwanie. Twój podpis to sygnał, że oczekujesz od rządu działania zgodnego z prawem, a nie polityczną kalkulacją. Im więcej nas będzie, tym trudniej będzie ten głos zignorować. 

 

Podpisz formularz dla osób indywidualnych

 

****

 

List podpisali m.in.:

 

Akcja Demokracja

Amnesty International Polska

Fundacja dla Polski

Fundacja Feminoteka

Fundacja im. Stefana Batorego

Fundacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA

Fundacja Ocalenie

Fundacja Panoptykon

Fundacja Res Publica

Fundacja Wolne Sądy

Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Kampania Przeciw Homofobii

Komitet Obrony Demokracji

Naczelna Rada Adwokacka

Ogólnopolski Strajk Kobiet

Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris

Związek Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć

Żydowskie Stowarzyszenie Czulent

 

 

Artykuł „Tęczowe tacierzyństwo” w najnowszym numerze „Repliki”

Aby zostać rodzicem poprzez surogację, trzeba przejść skomplikowany proces, w którym biorą udział przyszli rodzice, dawczyni komórki jajowej, surogatka i oczywiście dziecko. Na szczęście w Polsce pojawiają się pierwsze inicjatywy, które mają pomóc potencjalnym ojcom w założeniu rodziny

5 marca br. odbyło się pierwsze w Polsce spotkanie dotyczące tęczowego rodzicielstwa queerowych ojców i mężczyzn* organizowane przez Men Having Babies (MHB) I Kampanię Przeciw Homofobii.

Men Having Babies to międzynarodowa organizacja non-profit, która pomaga przyszłym rodzicom w wyborze bezpiecznych i etycznych opcji tacierzyństwa, w tym surogacji, w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i mieście Meksyk. MHB oferuje pomoc finansową i wiele cennych informacji, z których mogą skorzystać także queerowi mężczyźni w Polsce planujący potomstwo.

Jednymi z kluczowych inicjatyw MHB są konferencje, takie jak ta, która odbędzie się w Berlinie między 8 a 10 maja 2026 r. Osoby uczestniczące będą miały okazję zdobyć wiedzę z zakresu prawa – na przykład przepisów dotyczących surogacji właśnie w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i mieście Meksyk. Będą również mogły dołączyć do grup dyskusyjnych poświęconych konkretnym krajom i porozmawiać z osobami prawniczymi. W tej edycji konferencji w Berlinie po raz pierwszy pojawi się także przestrzeń poświęcona sytuacji prawnej w Polsce.

Program konferencji uzupełniają panele dyskusyjne poświęcone osobistym doświadczeniom ojców, surogatek, osób eksperckich, a w niektórych przypadkach także młodych ludzi wychowanych w tęczowych rodzinach (zapewnione zostanie tłumaczenie symultaniczne w języku polskim).

– Oczywiście część tych informacji jest również dostępna w internecie, ale większość wyników wyszukiwania to reklamy. Wierzymy w wartość fachowych porad i spotkań na żywo. Prawdziwe zrozumienie wynika z wymiany osobistych doświadczeń na tematy dotyczące ojcostwa i wszystkiego, co się z nim wiąże – wyjaśnia Ron Poole-Dayan, dyrektor MHB (na zdjęciu).

MHB kładzie również duży nacisk na kontekst społeczny. Poole-Dayan podkreśla, że wiele uprzedzeń wobec queerowych ojców ma mniej wspólnego z orientacją seksualną, a więcej z tradycyjnymi wzorcami ról społecznych.

– Dla niektórych osób para mężczyzn* pełniących rolę opiekuńczych rodziców nadal wydaje się czymś niezrozumiałym. Jednak badania wykazały, że to nie płeć rodziców decyduje o dobrym samopoczuciu dziecka, ale stabilność, ciepło i wsparcie – komentuje dyrektor MHB.

Na wydarzeniu, które odbyło się w Warszawie, pojawiły się dziesiątki osób. Padały pytania zarówno o praktyczne, jak i prawne kwestie dotyczące posiadania dzieci przez pary mężczyzn w Polsce.

W trakcie spotkania głos zabrały także osoby przedstawicielskie KPH, które opowiadały o swoich programach nakierowanych na tęczowe rodzicielstwo – „Pride & Parent” oraz „Równe Rodziny”. Ich celem jest tworzenie przestrzeni dla par jednopłciowych wychowujących dzieci w Polsce oraz wsparcie w planowaniu rodziny.

Miko Czerwiński, osoba dyrektorska KPH, tuż po zakończeniu wydarzenia relacjonowałx:

Wieczór był nie tylko przepełniony wiedzą, ale też prawdziwie wzruszający. Na spotkanie przyszły pary mężczyzn, które mają dzieci i mieszkają w Polsce, chętnie dzieląc się swoją historią. Historią akceptacji ze strony społeczności lokalnej i sieci wzajemnej pomocy, które budują razem z innymi rodzinami.

Zarówno KPH, jak i MHB nie mają wątpliwości – ruch tęczowych rodzin w Polsce jest żywy i stale się rozwija, a coraz więcej par dostrzega, że pomimo regresywnego prawa założenie rodziny jest dla nich możliwe.

***

Więcej informacji o działaniach Men Having Babies na tej stronie

Informacje na temat tegorocznej konferencji w Berlinie pod linkiem

Więcej o programie „Równe Rodziny” KPH tutaj

Na stronie KPH można pobrać e-book „Pride & Parent – tęczowe rodzicielstwo w Polsce”

Mężczyźni* – termin ten jest szeroki i obejmuje każdą osobę, która – w tym kontekście – odnajduje się w roli ojca lub rodzica męskiego i chce budować rodzinę w oparciu o te doświadczenia.

Tekst znajdziesz w 120. numerze Magazynu „Replika”. Zamów prenumeratę lub pojedynczy numer.

Artykuł „To też nasze miasto” w najnowszym numerze „Repliki”

O tęczowych inicjatywach słyszę, że są kontrowersyjne. I właśnie dlatego widoczność osób LGBT+ w naszym mieście jest tak ważna – mówi Natalia Wójcik, prezeska stowarzyszenia Tychy Osiedle Q

Powiedzieć głośno, że to także nasze miasto, wymaga od osób queerowych ogromnej odwagi – tym większej, im mniejsza jest miejscowość. Nawet w Tychach, wcale nie tak małych, bo zamieszkiwanych przez około 120 tys. osób, do czasu powstania Tychy Osiedle Q w 2024 r. osoby LGBT+ były po prostu niewidoczne. A niewidoczność sprawia, że zwykły, tęczowy koc rozłożony w parku staje się powodem do gróźb, jak przydarzyło się Natalii Wójcik.

Natalia Wójcik. Fot. Agata
Krawczyk, Tychy Osiedle Q

Gesty takie jak wzięcie partnerki za rękę, nad którymi osoby w dużych miastach być może rzadziej się zastanawiają, u nas są statementem, który wiąże się z ryzykiem – mówi Wójcik i dodaje: W Tychach jesteśmy jedną z dosłownie kilku par jednopłciowych, które się na to decydują. A przecież jest nas znacznie więcej.

Widać to po liczbie zainteresowanych spotkaniami kulturalnymi, które organizują Tychy Osiedle Q. Na jednym z nich gościł Piotr Jacoń, dziennikarz TVN24, ojciec kobiety transpłciowej oraz autor książek „My, trans” i „Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko”. W wydarzeniu uczestniczyły dziesiątki osób, a dla wielu z nich było to pierwsze zderzenie z tematem transpłciowości czy queerowości w ogóle. Osoby queerowe z kolei po raz pierwszy mogły poczuć, że nie są same.

Tę i inne inicjatywy na rzecz społeczności LGBT+ w miejscowościach do 250 tys. osób wspiera Kampania Przeciw Homofobii w ramach projektu grantowego „Wspólnymi siłami”, który w tym roku ma już swoją trzecią edycję. Na przestrzeni niemal dekady we wszystkich programach grantowych – m.in. „Razem możemy więcej”, „Beyond borders” czy „W drodze po równość” – KPH przekazała już łącznie ponad milion złotych.

Magdalena Więch. Fot. KPH

– Po sukcesie poprzednich edycji programu widzimy, jak duży wpływ może mieć nasze wspólne działanie. Udało nam się wesprzeć wiele ważnych, lokalnych inicjatyw oraz stworzyć wartościową przestrzeń do współpracy – komentuje Magdalena Więch, koordynatorka ds. wsparcia ruchu LGBT+ w KPH.

Działań wspieranych przez KPH w całej Polsce jest wiele. Przykład? Dzięki grantowi „Wspólnymi siłami”, 24–25 kwietnia 2026 r. w Kamienicy Naujackiej MOK w Olsztynie po raz trzeci odbędą się Olsztyńskie Dni Widoczności Osób Transpłciowych i Niebinarnych TransAtlantyk, tworzone przez działającą od 2022 r. fundację CzuliMy.

Katarzyna Grabia. Fot. Fundacja
CzuliMy

– To spotkania otwarte, oczywiście prowadzone w dużej mierze przez osoby transpłciowe czy niebinarne, ale poruszamy przy tym tematy uniwersalne. Prawa człowieka dotyczą nas wszystkich, podobnie jak potrzeba wyrażania miłości i bycia kochanym – stwierdza prezeska zarządu CzuliMy oraz psycholożka, seksuolożka i psychoterapeutka Katarzyna Grabia.

CzuliMy na co dzień zajmuje się inicjowaniem oraz realizowaniem działań na rzecz zdrowia psychicznego, fizycznego i edukacji seksualnej. Promuje też aktywność obywatelską, w tym budowanie postaw tolerancji i równości, czy dialogu społecznego.

– Podczas pracy jako psycholożka i nauczycielka wychowania do życia w rodzinie w jednej z podolsztyńskich szkół, dostrzegłam – podobnie jak Natalia Juralewicz, członkini zarządu CzuliMy i również pedagożka – ogromną potrzebę wsparcia psychologicznego dla młodych osób, które dopiero się rozwijają i poszukują swojej tożsamości płciowej czy orientacji seksualnej. Nie wiedziałyśmy, dokąd je odesłać, by mieć pewność, że zostaną potraktowane poważnie i zgodnością – wspomina Grabia.

W odpowiedzi na tę lukę fundacja uruchomiła konsultacje terapeutyczne. Zainteresowanie przerosło oczekiwania założycieli_ek i w półtorej miesiąca zapełniły się wszystkie miejsca.

Magdalena Więch z KPH: Właśnie dlatego chcemy powiedzieć wszystkim osobom LGBT+ w całej Polsce: widzimy was i zrobimy wszystko, by dostrzegła was także reszta społeczeństwa. Dla waszej godności, bezpieczeństwa i szczęścia.

Program „Wspólnymi siłami” realizowany jest dzięki wsparciu CD PROJEKT RED.

Tekst znajdziesz w 120. numerze Magazynu „Replika”. Zamów prenumeratę lub pojedynczy numer.

Na jednej parze się nie skończy. Rząd musi uznać kolejne małżeństwa [OPINIA KPH]

Mija niemal miesiąc od przełomowego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego, który zobowiązał państwo polskie do dokonania transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa Mateusza i Jakuba. Od tamtej pory zapadają kolejne wyroki, wnioski o transkrypcję spływają do urzędów, a rząd próbuje ograniczyć skutki tej decyzji.

Przełomowe orzeczenie NSA z 20 marca nie pojawiło się w próżni – już wcześniej, po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada, było jasne, że Polska będzie musiała odnotowywać w rejestrach stanu cywilnego małżeństwa jednopłciowe zawarte w innych państwach UE.

NSA jednoznacznie wskazał, że brak dostosowanego systemu teleinformatycznego nie może być przeszkodą w wykonaniu tego obowiązku. To ważne, bo dziś bez odpowiedniego rozporządzenia Ministra Cyfryzacji i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, urzędnicy napotykają techniczne bariery przy próbie dokonania transkrypcji.

Chocholi taniec rządu

Choć projekt rozporządzenia był gotowy już w lutym, nie wszedł w życie. Powodem są napięcia wewnątrz rządu. Jak wynika z doniesień medialnych OKO.press, przyjęto strategię ograniczenia skutków wyroku wyłącznie do jednej pary – Mateusza i Jakuba – bez rozszerzania tego rozwiązania na inne małżeństwa jednopłciowe.

To podejście bezpośrednio wiąże się z oporem części rządu, reprezentowanej m.in. przez Marcina Kierwińskiego, ministra MSWiA, oraz Macieja Berka, który odpowiada za efektywność rządu. Nie bez wpływu na prace rządu pozostaje także opór Władysława Kosiniaka-Kamysza i pozostałych ministrów
z PSL.

Za główną przyczynę podają potencjalny chaos prawny, który transkrypcja miałaby rzekomo spowodować. W narracji części rządu słychać obawy, że uznanie małżeństw jednopłciowych w rejestrach państwowych przełoży się na realne korzystanie z ich praw.

Jednak w tle tych argumentów wyraźnie widać kalkulację polityczną i strach przed reakcją bardziej konserwatywnego elektoratu i ewentualnym wzmocnieniem poparcia dla ugrupowań prawicowych. Rządowa strategia „jednego przypadku” szybko okazała się nierealna.

Wyrok NSA wyznaczył bowiem kierunek dla kolejnych spraw. Sądy administracyjne w Olsztynie i Gorzowie Wielkopolskim uchyliły już decyzje odmawiające transkrypcji w podobnych przypadkach, uznając tym samym prawo tych par do uznania ich zagranicznego małżeństwa w Polsce.

To już nie jest spór o jedną decyzję administracyjną. To test wiarygodności państwa i jego zdolności do przestrzegania prawa, także wtedy, gdy jest to politycznie trudne – mówi Przemek Walas, kierownik programowy w Kampanii Przeciw Homofobii.

Na rozstrzygnięcia czekają kolejne pary. Pod koniec kwietnia i na początku maja zapadną następne wyroki. W międzyczasie setki osób złożyły wnioski o transkrypcję i oczekują na decyzje urzędów stanu cywilnego. To oznacza, że w najbliższych tygodniach problem przestanie dotyczyć jednej pary, a stanie się systemowym wyzwaniem dla całego państwa.

Decyzja należy do premiera

Kluczowa pozostaje decyzja premiera. Jeśli deklaracje o przywracaniu praworządności mają być traktowane poważnie, wykonanie wyroków TSUE i NSA jest obowiązkiem, a nie wyborem politycznym. Niewykonywanie wyroków Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest decyzją neutralną ani „techniczną”, a prostą drogą do uruchomienia procedury naruszeniowej, a w dalszej kolejności do bardzo konkretnych konsekwencji finansowych dla Polski.

Doświadczenie Węgier pokazało wyraźnie, że ignorowanie prawa unijnego kończy się nie tylko napięciami politycznymi, lecz także realnymi stratami gospodarczymi i ograniczeniem dostępu do środków europejskich.

Rząd Donald Tusk ma pełną świadomość tych ryzyk, dlatego tym trudniej zrozumieć, dlaczego w tej sprawie wciąż dominuje strategia zwlekania zamiast jednoznacznej decyzji o wykonaniu prawa – dodaje Walas.

To już nie jest spór o jedną decyzję administracyjną. To test wiarygodności państwa i jego zdolności do przestrzegania prawa, także wtedy, gdy jest to politycznie trudne.

Zawarł_ś związek małżeński za granicą i planujesz jego transkrypcję w Polsce?
Nie czekaj, pobierz wniosek i złóż go w dowolnym USC!
POBIERAM

Dlaczego ustawa o statusie osoby najbliższej nie realizuje wyroku TSUE dotyczącego transkrypcji małżeństw? [OPINIA KPH]

Prace nad rządowym projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zbiegły się w czasie z przełomowym wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 20 marca 2026 r., dotyczącym transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa. W debacie publicznej i wśród polityków_czek pojawiły się tendencje do łączenia tych wątków i wskazywania, że przecież ustawa rozwiąże problem transkrypcji. Otóż nie, nie rozwiąże. 

 

Ustawa nie mówi o transkrypcji

Przypomnijmy, że w poprzedniej wersji aktualnie procedowanej ustawy, czyli rządowym projekcie ustawy o rejestrowanych związkach partnerskich, rzeczywiście pojawiła się możliwość złożenia przez małżeństwa osób tej samej płci oświadczenia, by ich małżeństwo zawarte za granicą miało taki sam skutek, jak związek partnerski zawarty w Polsce. Jednak obecny projekt takiego rozwiązania nie przewiduje.

Co więcej, w art. 6. pkt 5. nowej wersji ustawy jest napisane jasno, że osoby pozostające w związku małżeńskim albo które są stronami umowy, albo osoby pozostające w innym związku zawartym w celu wspólnego pożycia zgodnie z prawem innego niż Rzeczpospolita Polska państwa, który w świetle prawa polskiego nie jest uznawany za małżeństwonie mogą zawrzeć umowy o wspólnym pożyciu

Czyli niezależnie od tego, czy jesteście w związku partnerskim, czy zawarłyści_liście za granicą małżeństwo, nie będziecie mogli_ły zawrzeć umowy o wspólnym pożyciu i cieszyć się skromnymi uprawnieniami z ustawy. Przy okazji zwróćmy uwagę, że samo wejście w życie ustawy jest trudne do określenia w czasie. Mimo deklaracji rządu, że sprawa będzie procedowana sprawnie, drugie posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej odbyło się ponad miesiąc po poprzednim ze względu m.in. na obszerne uwagi biura legislacyjnego.

 

Potrzebne rozporządzenie Ministra Cyfryzacji 

Skoro procedowana w parlamencie ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu nie dotyczy kwestii transkrypcji, rząd słusznie kontynuuje prace nad rozporządzeniem Ministra Cyfryzacji w zakresie wzorów aktów stanu cywilnego. Rozporządzenie to zmienia wzór formularzy dotyczących małżeństwa poprzez zastąpienie słów  „mąż” i  „żona” słowami  „małżonek 1” oraz  „małżonek 2”, co nie tylko usprawni transkrypcję, ale również ujednolici rozporządzenie z ustawą. Dlatego tym bardziej dziwi pogląd Ministerstwa Obrony Narodowej wyrażony na etapie uzgodnień międzyresortowych projektu, zgodnie z którym rozporządzenie powinno być procedowane dopiero po wejściu w życie ustawy. 

Opinia dostępna na stronie Rządowego Centrum Legislacji

 

Transkrypcja możliwa niezależnie od rozporządzenia

Na koniec, przypominamy, że niezależnie od etapu prac nad rozporządzeniem i wejścia w życie ustawy, transkrypcja aktów małżeństwa może być, teoretycznie, dokonywana już teraz. W uzasadnieniu wyroku z dnia 20 marca 2026 r., Naczelny Sąd Administracyjny wskazał wprost, że brak odpowiedniego formularza nie może być podstawą odmowy dokonania transkrypcji:  „Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego wymagania natury formalno-technicznej, związane z wprowadzeniem zagranicznego aktu małżeństwa do rejestru stanu cywilnego i w konsekwencji wydawaniem odpisów, zawarte w aktach prawnych rangi podustawowej, nie mają mocy prawnej mogącej kształtować status prawny osób podlegających ujawnieniu w rejestrze stanu cywilnego”. 

Zapoznaj się z wyrokiem i uzasadnieniem

Podsumowując, w Polsce toczą się obecnie prace nad rozporządzeniem (na etapie rządowym) oraz nad ustawą (na etapie parlamentarnym). Jednocześnie, zgodnie z orzeczeniem NSA, transkrypcji można dokonywać już teraz, bez konieczności czekania” na odpowiedni formularz, chociaż na pewno wejście w życie rozporządzenia znacząco ułatwi i usprawni pracę urzędów. Z kolei sam projekt ustawy o statusie osoby najbliższej nie dotyczy w ogóle kwestii transkrypcji, a osoby pozostające w związkach małżeńskich lub partnerskich pozbawia możliwości zawarcia umowy o wspólnym pożyciu.

 

Zawarł_ś związek małżeński za granicą i planujesz jego transkrypcję w Polsce?
Nie czekaj, pobierz wniosek i złóż go w dowolnym USC! 

POBIERAM

 

Za nami drugie posiedzenie Komisji Nadzwyczajnej ws. statusu osoby najbliższej

Komisja po raz kolejny przyjrzała się projektom ustaw dotyczących statusu osoby najbliższej. Co wydarzyło się w trakcie posiedzenia?

Trzymamy rękę na pulsie

Dziś, 13 kwietnia, Komisja Nadzwyczajna zajęła się rządowym projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, co poprzedza prace nad przepisami wprowadzającymi, które zaplanowane są na kolejne posiedzenie.

Kampania Przeciw Homofobii od początku monitoruje prace nad ustawą. Jeszcze przed radykalnymi autopoprawkami rządu, KPH wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi złożyła uwagi w toku konsultacji publicznych (jeszcze wtedy do projektu ustawy o związkach partnerskich). Gdy ustawa o statusie osoby najbliższej trafiła do Sejmu, a następnie do Komisji parlamentarnej, uczestniczyliśmy w jej posiedzeniu. 

Przeczytaj o pierwszym posiedzeniu Komisji

Stanowisko przed posiedzeniem 

Przed dzisiejszym spotkaniem, wysłaliśmy do Komisji opinię KPH dotyczącą ustawy, w której zwracaliśmy uwagę m.in. na to, że:

  • projekt ustawy uniemożliwia zawarcie umowy osobom pozostającym w związkach partnerskich zawartych za granicą;
  • projektowana procedura rozwiązania umowy poprzez jednostronne oświadczenie zagraża trwałości związków i może prowadzić do nadużyć; 
  • istnieje ryzyko nieświadomości utraty prawa do zachowku w przypadku zmiany testamentu przez stronę umowy i niepoinformowania o tym skutecznie drugiej strony; 
  • problem stanowi całkowite pominięcie bezpieczeństwa dzieci wychowywanych w rodzinach tworzonych przez osoby zawierające umowę o wspólnym pożyciu.

Zapoznaj się z treścią stanowiska

– Na projekt ten czeka wiele osób, wiele par żyjących w związkach nieformalnych, w tym jednopłciowym – powiedziała Sekretarzyni Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Katarzyna Kotula, która zabrała głos na początku posiedzenia.

W dalszej części swojej wypowiedzi wskazała, iż projekt ten jest konsensusem politycznym i stanowi „rozsądny kompromis”, dlatego też znajdzie poparcie większości parlamentarnej, a jednocześnie zapewni minimalną ochronę dla osób żyjących w związkach nieformalnych. 

Podczas dzisiejszego posiedzenia omawiane były po kolei wszystkie przepisy projektu ustawy, a obserwacje zawarte w stanowisku KPH zostały przedstawione przez osoby z zespołu rzeczniczego Stowarzyszenia – Mateusza Trzaskę i Annamarię Linczowską. Nasze uwagi nie były jedynymi zgłoszonymi w przedmiocie projektu ustawy. Wartościowe wnioski przedstawiły również m.in. przedstawicielki i przedstawiciel Krajowej Rady Notarialnej, Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, Amnesty International Polska oraz Biura Legislacyjnego. 

W poszczególnych wypowiedziach zwracano uwagę na hybrydowy charakter wprowadzanej regulacji, którą przedstawiciel Biura Legislacyjnego określił jako rozwiązanie „z zakresu prawa prywatnego” (nie rodzinnego), a także na wątpliwości, czy projekt spełnia standardy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Co istotne, Katarzyna Kotula wyjaśniała, że zamknięcie możliwości skorzystania z umowy dla osób, które zawarły związek małżeński za granicą, wynika z konieczności rozdzielenia transkrypcji od materii regulowanej umową, nie odnosząc się jednocześnie do wykluczenia osób żyjących w zawartych za granicą związkach partnerskich, nieuznawanych w Polsce.

Wybrzmiały także – zbieżne z naszymi uwagami – głosy dotyczące braku możliwości skutecznej weryfikacji przez notariusza_kę przesłanek niedopuszczalności zawarcia umowy. Jak wskazała zastępczyni prezesa Krajowej Rady Notarialnej, Magdalena Arendt, właściwszą formą byłoby złożenie stosownego oświadczenia do protokołu. Komisja przyjęła m.in. poprawkę wiceprzewodniczącej Katarzyny Ueberham, wydłużając okres ważności zapewnienia do trzech miesięcy (zamiast jednego, jak w projekcie), co odpowiada uwagom zgłaszanym przez KPH i Biuro Legislacyjne.

Po posiedzeniu Prezydium Komisji ustali termin kolejnego posiedzenia, na którym, prawdopodobnie, procedowany będzie projekt ustawy wprowadzającej.

TSUE orzekł: wydane dokumenty muszą być zgodne z tożsamością osób transpłciowych

W orzeczeniu z 12 marca, Trybunał Sprawiedliwości UE stwierdził, że osoby transpłciowe mają prawo do zgodności danych w dokumentach z ich tożsamością płciową. Trybunał tym samym podzielił perspektywę Rzecznika Generalnego i wskazał, że prawo unijne, w tym zasada swobody przepływu osób, wymaga, by dokumenty tożsamości odpowiadały aktualnej tożsamości osoby. 

Od wieloletniej batalii sądowej w Bułgarii 

Sprawa dotyczyła możliwości zmiany danych dotyczących płci, imienia i nazwiska w dokumentach osoby transpłciowej na zgodne z jej tożsamością płciową.

Skarżąca jest obywatelką Bułgarii, gdzie urodziła się i wychowywała. Przy urodzeniu przypisano jej płeć męską, co znalazło odzwierciedlenie w akcie urodzenia, imieniu, nazwisku, patronimikum (inaczej odojcostwo, nazwisko” utworzone od imienia ojca) oraz numerze identyfikacyjnym. Podobnie jak w polskim numerze PESEL zaszyfrowana” jest w nim informacja dotycząca płci, a niektóre nazwiska odmieniają się przez rodzaje. Skarżąca jest osobą transpłciową, obecnie mieszka we Włoszech, gdzie rozpoczęła terapię hormonalną.

W 2017 r. zwróciła się do sądu rejonowego w Starej Zagorze o dokonanie korekty płci metrykalnej oraz o odpowiednią zmianę imienia i nazwiska w dokumentach. Mimo opinii lekarskich, potwierdzających jej transpłciowość, sąd oddalił wniosek. Rozstrzygnięcie to zostało utrzymane w mocy przez sąd II instancji. W ocenie sądu, obowiązujące przepisy nie pozwalają na zmianę danych w aktach stanu cywilnego wyłącznie na podstawie przesłanek psychologicznych” – możliwa byłaby ona jedynie w razie fizycznej zmiany cech płciowych.

Sprawa trafiła ostatecznie do bułgarskiego Sądu Najwyższego, który zdecydował się zadać TSUE pytanie prejudycjalne . Sąd chciał uzyskać odpowiedź, czy, czy brak możliwości otrzymania dokumentu tożsamości zgodnego z tożsamością płciową jest sprzeczny z zasadą równości obywateli i obywatelek UE oraz z ich prawem do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.

Przez opinię Rzecznika Generalnego

Jeszcze przed wyrokiem, 4 listopada 2025 r., opinię w tej sprawie przedstawił Rzecznik Generalny TSUE, Richard de la Tour. Z opinii wynika, że przepisy unijne – w tym przepisy traktatowe, Karta praw podstawowych Unii Europejskiej oraz Europejska Konwencja Praw Człowieka – sprzeciwiają się regulacjom krajowym, które całkowicie wykluczają możliwość prawnego uznania tożsamości płciowej osoby transpłciowej.

Zdaniem Rzecznika, posiadanie dokumentów tożsamości niezgodnych z tożsamością płciową osoby, może realnie utrudniać korzystanie z jednego z podstawowych praw w UE – swobody przemieszczania się. Jeśli dokumenty tożsamości zawierają dane niezgodne z rzeczywistą tożsamością płciową ich posiadacza lub posiadaczki, mogą budzić wątpliwości przy identyfikacji i prowadzić do problemów w codziennym funkcjonowaniu, np. podczas przekraczania granic.

Aż do wyroku TSUE 

Rozstrzygnięcie TSUE zapadło 12 marca 2026 roku. Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika Generalnego, orzekając, że przepisy prawa unijnego należy interpretować w ten sposób, że niezgodnie z nim jest ustawodawstwo państwa członkowskiego, które nie zezwala na zmianę danych dotyczących tożsamości płciowej. Mowa tu o takich danych jak płeć, imię, nazwisko rodowe i nazwisko oraz jednolity numer wpisu do rejestru cywilnego, wpisanych do ksiąg stanu cywilnego, obywatela tego państwa członkowskiego, który skorzystał z prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim. 

TSUE orzekł również, że prawo UE należy interpretować w ten sposób, że stoi ono na przeszkodzie temu, aby sąd państwa członkowskiego był związany wykładnią przepisów krajowych dokonaną przez trybunał konstytucyjny tego państwa członkowskiego, która może stanowić przeszkodę prawną dla zarejestrowania zmiany danych dotyczących płci w rejestrach stanu cywilnego tego państwa członkowskiego, wbrew wykładni prawa Unii dokonanej przez Trybunał.

W uzasadnieniu orzeczenia Trybunał przyznał, że przepisy dotyczące stanu cywilnego pozostają w gestii Państwa Członkowskiego, przy jednoczesnym uwzględnieniu ich zgodności z prawem unijnym. TSUE zwrócił również uwagę na możliwą sytuację, w której osoba transpłciowa, korzystając ze swobody przemieszczania się i pobytu w innym państwie członkowskim, będzie dysponowała dokumentami niezgodnymi z jej tożsamością płciową. Wtedy pojawia się ryzyko konieczności rozwiania wątpliwości co do tożsamości danej osoby. W takiej sytuacji konieczne może być okazanie dodatkowych dokumentów, co oznacza utrudnienie w korzystaniu z prawa do swobody przemieszczania się. 

Ta sprawa, C-43/24 (Shipova), ustala unijny standard ochrony prawnej osób transpłciowych w państwach członkowskich. Uwzględniając kontekst równego traktowania, a także konieczność faktycznej realizacji unijnej swobody przemieszczania się, niezbędne jest odzwierciedlenie w używanych dokumentach tożsamości faktycznych i aktualnych danych osoby, nawet gdyby różniły się one od tych zawartych w akcie urodzenia. 

Denitsa Lyubenova, prawniczka reprezentująca w tej sprawie osobę skarżącą przed TSUE, (związana z bułgarską organizacją LGBT+ Desytvie) zwraca uwagę, że dotyczy ona godności, równości i gwarancji prawnych osób transpłciowych mieszkających w Bułgarii. Wskazuje również na pilną potrzebę wprowadzenia efektywnej ochrony dla osób transpłciowych w Bułgarii. 

[zapoznaj się ze stanowiskiem ILGA-Europe w sprawie wyroku TUTAJ

Perspektywa na zmianę w Polsce

W Polsce minął niedawno rok od od uchwały Sądu Najwyższego dotyczącej procedury uzgodnienia płci metrykalnej. Mimo, przynajmniej teoretycznego, uproszczenia i przejścia z postępowania procesowego na nieprocesowe, niewymagające pozywania rodziców, sytuacja pozostawia wiele do życzenia. 

Sprawy, rozpatrywane teraz w trybie nieprocesowym, trafiają do sądów rejonowych,  w których sędziom może brakować doświadczenia w rozpatrywaniu tego typu spraw, a  same wnioski nie zawsze są uwzględniane. Wynika to m.in. z uznania się przez sąd rejonowy za niewłaściwy w tej sprawie albo błędnego przyjęcia, że właściwą procedurą byłoby postępowanie administracyjne. 

Dzisiejsze orzeczenie, chociaż w bezpośredni sposób nie dotyczy Polski, może przełożyć się na usprawnienie procedur o dokonanie transkrypcji dokumentów wydanych po dokonaniu korekty płci za granicą i jest kolejnym argumentem w walce o godność osób transpłciowych we wszystkich państwach członkowskich. 

Podkreślenie przez TSUE konieczności zapewnienia zgodności wydawanych przez państwo członkowskie dokumentów z tożsamością płciową osoby to ważny sygnał, że należy uregulować te kwestie również w Polsce i wprowadzić ustawę o samostanowieniu, odpowiadającej najwyższym standardom prawnoczłowieczym, a przede wszystkim opierającej się na potrzebach i perspektywie samych osób transpłciowych. 

To już oficjalne: ZUS uznaje małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą

„Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest zobowiązany do uznawania odpisów aktów małżeństwa, sporządzonych przez polskie urzędy stanu cywilnego” – czytamy w komunikacie opublikowanym w czwartek, 26 marca, na stronie ZUS

Obserwujemy zatem realne działania administracji publicznej w ślad za wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego. To ważny krok w dalszej walce o równość małżeństw jednopłciowych i różnopłciowych.

Dziękujemy za szybkie decyzje wiceministrowi Sebastianowi Gajewskiemu Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które przyczyniły się do wydania takiego komunikatu. Na tym jednak nie koniec.

Czas odpowiedzieć na pytanie – czy po decyzji ZUS-u małżeństwa jednopłciowe będą mogły korzystać z uprawnień, jakie nadaje im Kodeks rodzinny i opiekuńczy?

Nie ma czasu do stracenia. Pora na dostosowanie wzorów aktu małżeństwa do wyroku NSA. Społeczeństwo Obywatelskie KPRM, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, premierze Donaldzie Tusku i ministrze Marcinie Kierwiński – liczą na Was tysiące par w Polsce.

Więcej na temat wyroku NSA.

Za nami rok ważnych zmian. Zapytaliśmy_łyśmy zespół KPH o ich marzenia

W tym roku stowarzyszenie Kampania Przeciw Homofobii obchodzi swoje 25-lecie. To niezliczona liczba wizyt w Sejmie, szkoleń i warsztatów z zakresu inkluzywności czy tęczowego rodzicielstwa, ponad milion złotych przekazanych w programach grantowych, godziny rozmów, planowania i budowania widoczności osób LGBT+ w Polsce. Siła i skuteczność KPH to ludzie, którzy ją tworzą, wspierają i którzy misję stowarzyszenia traktują osobiście

 

Mateusz Trzaska, koordynator rzecznictwa w Kampanii Przeciw Homofobii – W działaniach KPH marzenia często stają się celami. Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek, marzę o tym, by Polska była dumna ze swoich obywateli i obywatelek. Osób LGBT+, które tu pracują i zakładają biznesy, tworzą sztukę czy działają w sąsiedztwie albo lokalnym schronisku. Nie ma jednak dumy bez faktycznego i prawnego uznania, na które cała społeczność i tysiące rodzin czekają od lat.

Magdalena Więch, koordynatorka ds. wsparcia ruchu LGBT+ w KPH – Moje marzenia krążą wokół dwóch słów: widoczność i bezpieczeństwo. Marzę o Polsce, w której nikt nie musi uciekać ze swojego miasteczka tylko po to, by móc w pełni być sobą. Chciałabym też, by każda tęczowa rodzina była zabezpieczona prawnie, by rodzice nie musieli drżeć o przyszłość swoich dzieci, a każda osoba queerowa, która czuje powołanie do rodzicielstwa, czuła się w tym widziana i akceptowana. Marzę, by każdy, kto nosi w sobie to pragnienie, czuł, że jest częścią silnej społeczności i ma realne wsparcie w realizacji swoich marzeń o rodzinie.

Miłosz Przepiórkowski, specjalista ds. partnerstw strategicznych w KPH – Marzę, żeby moje małżeństwo w końcu było uznane w Polsce. Cieszę się, że ustawa o statusie osoby najbliższej idzie do przodu, chociaż wiem, że nie jest to idealne rozwiązanie.

Miko Czerwiński, osoba dyrektorska KPH – Jesteśmy coraz bliżej uznania naszych związków. To lata walki o równość i godność, które przynoszą efekty, ale nie możemy się tu zatrzymać. Jeśli z mównicy sejmowej w temacie osób LGBT+ pada słowo „dewianci”, to pokazuje, jak wiele jeszcze pracy przed nami, która jest możliwa tylko dzięki wsparciu osób indywidualnych.

To fragment artykułu opublikowanego na łamach Noizz

Czytam cały artykuł


Podsumowanie działań KPH i kluczowych wydarzeń 2025. „Nie zwalniamy tempa”

Polska jeszcze nigdy nie była tak blisko uznania naszych związków. Spojrzeliśmy na wszystko, co zrobiliśmy w minionym roku i zebraliśmy najważniejsze zmiany społeczno-polityczne, które wpłynęły na prawa osób LGBT+ w Polsce

W minionym roku przyczyniliśmy_łyśmy się do licznych sukcesów osób LGBT+ w Polsce, takich jak wyrok Sądu Najwyższego w temacie procedury uzgodnienia płci czy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie transkrypcji małżeństw jednopłciowych. Jednocześnie był to rok zawiedzionych nadziei, jak choćby wtedy, gdy Prezydent skierował do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację kodeksu karnego w zakresie przestępstw z nienawiści.

Mimo stojących przed nami wyzwań, jako Kampania Przeciw Homofobii nie zamierzamy się poddać. W 2025 roku braliśmy_łyśmy udział w spotkaniach z ministerstwami, prowadziliśmy_łyśmy projekt “Pride & Parent”, inicjatywę „Równe Rodziny” i inne, by tworzyć bezpieczniejszą przyszłość dla naszej społeczności. Ponadto organizowaliśmy_łyśmy liczne szkolenia i warsztaty, a to tylko część z naszych osiągnięć, którymi dzielimy się w tegorocznym podsumowaniu.

Wewnątrz KPH również zaszły istotne zmiany. Po 20 latach z naszego zespołu odeszła Mirka Makuchowska – dyrektorka, wieloletnia członkini i współtwórczyni naszej organizacji. Jako nowa osoba dyrektorska dołączam do sztafety imponujących działań naszego stowarzyszenia i wiem, że Kampania Przeciw Homofobii będzie obecna wszędzie tam, gdzie odbywają się dyskusje o naszych prawach, a ruch osób LGBT+ staje się widoczny i silny w całej Polsce.

Dlatego z radością dzielimy się wszystkim, co udało nam się wypracować i z najważniejszymi zmianami, jakie zaszły w Polsce w obszarze praw osób LGBT+ w minionym roku. Możemy Wam obiecać, że w nowym roku nie zwalniamy tempa, a kolejne projekty i inicjatywy mamy już na horyzoncie i nie możemy się doczekać, by się nimi z Wami podzielić.

Miko Czerwiński

osoba dyrektorska Kampanii Przeciw Homofobii

Zapoznaj się z raportem


Nasz artykuł ,,Rok 2026 to nowy etap dla tęczowych mam” w najnowszej ,,Replice”

Jeszcze niedawno tęczowe rodziny funkcjonowały w polskiej debacie publicznej głównie jako pojedyncze historie, najczęściej w roli ,,egzotycznego” dodatku. Ostatni rok przyniósł jednak wyraźną zmianę

Obserwujemy moment, w którym osobiste obawy o bezpieczeństwo dzieci przerodziły się
w zorganizowane zaangażowanie obywatelskie zdetermi
nowanych tęczowych mam. Brak uznania więzi rodzinnych, problemy w szkołach czy placówkach ochrony zdrowia to nie abstrakcyjne spory ideologiczne, ale realne konsekwencje luk prawnych, które je dotykają. Tęczowe mamy bardzo szybko zrozumiały, że czekanie na ,,lepszy momentoznacza akceptację status quo, które nie chroni ich dzieci. Z tej świadomości narodziła się potrzeba, by działać wspólnie i długofalowo

Tak powstała inicjatywa ,,Równe Rodziny”, realizowana przez Kampanię Przeciw Homofobii. Nie jako jednorazowa kampania, ale jako proces oparty na wzmacnianiu, łączeniu sił, szukaniu rozwiązań i osób sojuszniczych. Zamiast reakcji na kolejne kryzysy konsekwentna strategia, która wskazuje odpowiedzialność państwa wobec wszystkich dzieci

Tęczowe mamy nie mówią tylko w swoim imieniu. Coraz częściej osadzają swoje postulaty w szerszym kontekście praw dziecka i rodziny, standardów konstytucyjnych i zobowiązań międzynarodowych Polski. W ten sposób przesuwają debatę z poziomu emocji na poziom odpowiedzialności władzy publicznej. Przypominają, że rolą polityków i polityczek nie jest ocenianie rodzin, lecz tworzenie prawa, które je chroni

Rok 2026 zapowiada się jako kolejny etap tej zmiany, szczególnie istotny z perspektywy Polski regionalnej. To właśnie na grunt lokalny przenosi się ciężar działań na rzecz wzmacniania tęczowych rodzin i budowania ich realnej widoczności. Jest to też moment systematycznego wyprowadzania opinii publicznej i lokalnych decydentów z fałszywego przekonania, że rodziny jednopłciowe są zjawiskiem ograniczonym do dużych miast i metropolii. 

Ten kierunek nie jest przypadkowy. Stanowi strategiczny element działań Kampanii Przeciw Homofobii i jednocześnie kolejny rozdział inicjatywy ,,Równe Rodziny”. Po etapie budowania wspólnego głosu i wzmacniania obecności w debacie ogólnopolskiej naturalnym krokiem jest zejście na poziom lokalny i regionalny –  tam, gdzie prawo styka się z praktyką, a decyzje samorządów i instytucji publicznych mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo i stabilność rodzin – mówi Przemek Walas, kierownik rzecznictwa w Kampanii Przeciw Homofobii

Codzienność tęczowych rodzin w małych miejscowościach wygląda oczywiście jak codzienność wszystkich innych: praca, wychowanie dzieci, zaangażowanie w życie lokalnej społeczności. Różnica polega jednak na tym, że przez lata ich obecność była niewidoczna lub przemilczana, co sprzyjało utrwalaniu uproszczonych wyobrażeń o tym, kto ,,pasuje” do lokalnej wspólnoty

Nowy etap inicjatywy ,,Równe Rodziny” zakłada odwrócenie tej logiki. To czas, by mamy zabrały głos we własnej sprawie i pokazały, że doskonale funkcjonują w lokalnej mozaice społecznej – nie jako wyjątek, lecz jako jedna z jej naturalnych części. Widoczność przestaje być celem samym w sobie, a staje się narzędziem zmiany: sposobem na budowanie zrozumienia, odpowiedzialności i realnych standardów równego traktowania tam, gdzie są one najbardziej potrzebne

Tęczowe mamy nie czekają już na symboliczne gesty. Ostatni rok pokazał, że potrafią organizować się, mówić własnym głosem i konsekwentnie domagać się równego traktowania. Ich działania są dziś jednym z najciekawszych przykładów oddolnego, odpowiedzialnego zaangażowania obywatelskiego takiego, które zaczyna się od troski o własne dzieci, a kończy na pytaniu o to, jakiego państwa chcemy dla wszystkich rodzin.

Artykuł został opublikowany w 119. numerze dwumiesięcznika ,,Replika”

Zamawiam najnowszy numer 

 

Na zdjęciu: Tęczowe mamy i zespół KPH w Sejmie, grudzień 2025. Od lewej: Ola, Annamaria (KPH), Karolina, Alina (KPH), Zuza, Ida, Michalina